Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Róża Yorku». Краткое содержание книги:

Jesień 1922 roku. Tajemniczy kolekcjoner z Warszawy - Szymon Aronow zwany Kulawym - powierza księciu Morosiniemu, znawcy starych klejnotów, niebezpieczną misję odszukania czterech kamieni szlachetnych skradzionych niegdyś ze Świątyni Jerozolimskiej. Po odnalezieniu szafiru zwanego Błękitną Gwiazdą książę wyrusza do Anglii, gdzie ma się znajdować bezcenny diament - Róża Yorku. Zaczyna się szalona przygoda pełna niebezpieczeństw i emocji, bowiem ów kamień jest obiektem pożądania wielu osób, które zrobiłyby wszystko, aby go zdobyć. Jaką rolę odgrywa w tej sprawie młodziutka Polka - Anielka Solmańska, która pragnąc miłości i pomocy Morosiniego, zarazem zdaje się prowadzić własną, podwójną grę?
1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 75
Перейти на страницу:

- Tak jak świnie czują trufle? - mruknął Vidal-Pellicorne cicho, żeby nie zostać usłyszanym.

Zresztą Ava rozpoczęła długi monolog dotyczący zadziwiających kobiecych zdolności, bez których mężczyźni nie znaczyliby nic.

- Popatrzcie na moją córkę! Nadal przebywa w Egipcie i jestem pewna, że jeśli ten Carter odkrył grobowiec, no tego, jak mu tam, Tuten... no tego faraona, to dlatego, że Alicja była w pobliżu. Takie fluidy, rozumiecie?

Boże! - przestraszył się Aldo. - Jeśli zacznie rozprawiać o egiptologii, Adal jest gotów zaprosić ją na obiad!

Szybko jednak odetchnął z ulgą. Archeolog wprawdzie pogratulował szczęśliwej matce tak genialnej córki, ale poprosił o wybaczenie, bo ktoś oczekiwał ich na lunchu.

- Nie ma problemu! Zobaczymy się później! Mam zamiar uczestniczyć w procesie aż do końca. Jeszcze nigdy nie słyszałam, jak ogłaszają karę śmierci. To musi być bardzo ekscytujące...

- Co za okropna kobieta! - jęknął Aldo, kiedy trochę się oddalili. - Ta sprawa jest już wystarczająco trudna do wytrzymania, a jeszcze trzeba znosić tę salonową hienę, która węszy śmierć!

- Mam nadzieję, że ona i jej podobni będą rozczarowani.

- Wierzysz w to? Sprawy nie idą w dobrym kierunku...

- To dopiero pierwsze posiedzenie. Jeszcze nic nie zostało zdecydowane.

Jednak w miarę upływu czasu nadzieja na pomyślne zakończenie sprawy była coraz mniejsza. Przesłuchano kilku służących. Żaden z nich nie obciążył Anielki, ale każdy mówił o nieporozumieniach istniejących między obojgiem małżonków i atmosfera stawała się coraz bardziej napięta mimo wysiłków sir Desmonda, który tryskał nadzwyczajną energią.

Zrobiło się jeszcze gorzej, gdy na świadka wezwano Sally Penkowski, przyjaciółkę z dziecięcych lat Bertrama Cootesa. Aldo zrozumiał, że to właśnie ona dostarczyła nowe dowody obciążające Anielkę.

To, co Sally miała do powiedzenia, zawierało się w kilku słowach: około tygodnia przed śmiercią sir Eryka zaskoczyła swoją panią w gabinecie, gdy ta, odsunąwszy atrapę ścianki bibliotecznej, pochylała się nad drzwiami do lodówki.

- Czy je otworzyła... lub próbowała je otworzyć? - zapytał sir Dixon.

- Tak mi się wydawało, ale kiedy mnie zobaczyła, wyprostowała się i zasunęła ściankę, wzruszając ramionami, a następnie wyszła.

- Wyglądała na zaskoczoną?

- Niezupełnie. Nawet się uśmiechnęła.

- Do licha! - jęknął Aldo. - Cóż mogła tam robić? Przejmując świadka, sir Desmond udzielił mu odpowiedzi.

- Nie wiem, dlaczego przywiązuje się taką wagę do tego zeznania. Lady Ferrals była u siebie, więc mogła wchodzić do wszystkich pomieszczeń i nie ma nic nadzwyczajnego w fakcie, że ciekawość spowodowała, iż próbowała otworzyć ulubioną zabawkę męża. Tak więc nie widzę nic dziwnego w jej obecności w biurze. Ale dziwi mnie, co robiła tam panna Sally Penkowski? Jest pani jedną z pokojówek przy Gros-venor Square. Jak sama nazwa wskazuje, ma pani zajmować się pokojami i obsługiwaniem lady Ferrals. Jestem więc ciekaw, co pani robiła w biurze sir Eryka. To pole działalności lokaja.

Pod brązowym kapeluszem nasuniętym aż po same oczy Sally się zaczerwieniła. Gniotła w dłoniach rękawiczki i zwlekała z odpowiedzią.

- No więc? - nalegał adwokat. - Czy mam wyciągnąć wniosek, że szpiegowała pani lady Ferrals, a jeśli tak, będzie nam pani musiała wytłumaczyć dlaczego.

- Nie szpiegowałam jej, przysięgam!

- Już raz składała pani przysięgę. To co pani robiła w gabinecie?

- Szukałam Stanisława...

- A przynajmniej tego, którego pani znała pod tym imieniem. Ale po co?

Sally znów się zawahała, lecz w końcu stwierdziła:

- No więc... przyznaję, że darzyłam go ogromną sympatią, można by nawet rzec przyjaźnią...

- A może nawet czymś więcej?

- Nie wiem, ale proszę zrozumieć, on jest Polakiem podobnie jak ja...

- Nie jest pani Polką. Pani matka jest przecież Walijką.

- U nas w domu to nie miało znaczenia. Liczył się tylko ojciec, który nauczył nas miłości do Polski i języka polskiego. Och, Stanisław nie zwracał na mnie uwagi. Od razu dostrzegłam, że wykonuje pracę poniżej swojego wykształcenia... Ale to prawda, ciągle szukałam okazji, aby go spotkać.

- Jeśli tylko po to, aby porozmawiać po polsku, to była przecież Wanda, prywatna pokojówka lady Ferrals?

- Och, ale z nią nie było łatwo. Pani Wanda nie lubiła tego i była raczej surowa. Co innego Stanisław.

- Domyślam się, to mężczyzna i do tego młody. Czy mam rozumieć, że wchodząc tamtego dnia do gabinetu sir Eryka, miała pani nadzieję go tam spotkać? To raczej dziwne.

- Wcale nie! - zaprotestowała nieco rozzłoszczona Sally. - Szłam z kuchni, gdzie odniosłam tacę i napiłam się herbaty, kiedy zobaczyłam, że drzwi do gabinetu są otwarte. Usłyszałam hałas... wydawało mi się, że widzę sylwetkę Stanisława. Więc weszłam... nie mam nic więcej do powiedzenia!

- Muszę zatem się tym zadowolić. Dziękuję pani. Młoda Penkowski właśnie miała wyjść, kiedy dał się słyszeć spokojny głos Anielki.

- Ta dziewczyna kłamie. Nie wiem, z jakiego powodu. Nigdy nie spotkałyśmy się w gabinecie mojego męża.

Sędzia zabrał głos:

- Podważa pani to oświadczenie?

- Całkowicie. Przecież to oczywiste, że to, co ona zeznała, jest nieprawdopodobne.

- Jak to?

- Każda pani domu uzna to za bezsensowne. Będąc w gabinecie, na widok tej dziewczyny miałabym wyjść... i jak to ona powiedziała?... z uśmiechem na ustach? To śmieszne: to ona powinna była wyjść po tym, jak zapytałabym ją, czego tam szuka. Tak postąpiłaby wobec służącej każda kobieta z moją pozycją...

Po sali przebiegł szmer aprobaty. Przed zabraniem głosu sędzia uciszył publiczność.

- Co się wydarzyło potem?

- Nic, milordzie. Przecież to nie mnie tam zobaczyła... tylko tego, którego chciała spotkać.

- I którego nie ma wśród nas, by mógł wyjaśnić tę sprawę - stwierdził sir John.

- To nie moja wina - powiedziała Anielka.

- Jest pani pewna? Od czasu aresztowania nie przestała pani zapewniać, że wierzy w niewinność rodaka, nawet po tej jego wielce podejrzanej ucieczce.

- Ten człowiek posiada fałszywe dokumenty. To normalne, że boi się przesłuchania. Przecież w tej chwili nie chodzi o to, aby ustalić jego winę, ale dowiedzieć się, kogo Sally Penkowski zobaczyła w gabinecie. Bo to nie byłam ja!

Za zgodą sędziego młoda pokojówka została przesłuchana przez sir Desmonda, ale nie udało mu się zmusić jej do zmiany zeznań.

- Przysięgałam na Biblię - powiedziała - i nie chcę iść do piekła z powodu kłamstwa! Powiedziałam prawdę.

Było to ostatnie przesłuchanie w tym dniu. Po wyjściu Sally sir Desmond dostrzegł bladość na twarzy swojej klientki i poprosił o odroczenie dalszych przesłuchań. Sędzia zgodził się chętnie na jego prośbę. Ciąg dalszy procesu miał nastąpić nazajutrz o godzinie dziesiątej. Oskarżona opuściła swoje miejsce i udała się do więzienia. Sala powoli pustoszała.

Przypuszczając, że miła atmosfera ich domu dobrze wpłynie na Morosiniego po tym ciężkim dniu, Adalbert zaproponował mu szybkie wyjście z sali, ale Aldo zaprotestował.

- Chwileczkę! Chciałbym zamienić słówko z Bertramem...

- Na co liczysz?

- Chciałbym, żeby opowiedział mi co nieco o swej przyjaciółce Sally. Przecież znają od dzieciństwa?

- Tak, ale co z tego?

- Zobaczymy!

Nie było łatwo zawrócić Bertrama opuszczającego sąd z prędkością żaglowca, który nabrał wiatru w żagle, ale Morosini wiedział, jakich argumentów należy użyć.

1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 75
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)