Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Róża Yorku». Краткое содержание книги:

Jesień 1922 roku. Tajemniczy kolekcjoner z Warszawy - Szymon Aronow zwany Kulawym - powierza księciu Morosiniemu, znawcy starych klejnotów, niebezpieczną misję odszukania czterech kamieni szlachetnych skradzionych niegdyś ze Świątyni Jerozolimskiej. Po odnalezieniu szafiru zwanego Błękitną Gwiazdą książę wyrusza do Anglii, gdzie ma się znajdować bezcenny diament - Róża Yorku. Zaczyna się szalona przygoda pełna niebezpieczeństw i emocji, bowiem ów kamień jest obiektem pożądania wielu osób, które zrobiłyby wszystko, aby go zdobyć. Jaką rolę odgrywa w tej sprawie młodziutka Polka - Anielka Solmańska, która pragnąc miłości i pomocy Morosiniego, zarazem zdaje się prowadzić własną, podwójną grę?
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 75
Перейти на страницу:

- Przysięgam na Boga Wszechmogącego, że złożę dokładne zeznanie i że powiem prawdę, tylko prawdę i całą prawdę...

Dał się słyszeć spokojny głos sir Johna Dixona:

- Pan John Thomas Sutton, urodzony w Exeter dnia 17 maja 1899 roku. Od trzech lat pełni pan obowiązki prywatnego sekretarza sir Eryka Ferralsa.

- W rzeczy samej.

- Wieczorem, w dniu jego śmierci znajdował się pan w gabinecie w towarzystwie chlebodawcy, jego małżonki i Jej Wysokości, księżnej Danvers. Z jakiej okazji było to spotkanie?

- Z żadnej szczególnej okazji. Chodziło jedynie o napicie się czegoś przed kolacją. Sir Eryk prosił, abym zarezerwował mu stolik w Trocadero. Bardzo lubił kuchnię i atmosferę tej restauracji i często tam jadał posiłki wraz z lady Ferrals. Czasem zapraszał również Jej Wysokość.

- A pan? Nigdy mu pan nie towarzyszył?

- Ależ tak, lecz wolałem iść z nim, gdy szedł sam lub w jakimś męskim towarzystwie.

- Dlaczego?

- Lady Ferrals nie darzyła mnie sympatią, a ja również nie przepadałem za nią. Sir Eryk o tym wiedział.

- Wiedział o tym... a jednak nie miał zamiaru wymówić panu pracy?

- Dlaczego miałby to robić? Znałem go wcześniej, jeszcze przed jego ślubem z hrabianką Solmańską. Byliśmy w dobrych stosunkach, a on bardzo cenił sobie moją pracę. Sądzę, iż mogę twierdzić, że mi ufał.

- Nie wątpię w to ani przez chwilę. Ale czy niechęć między panem i jego małżonką nie przeszkadzała mu?

- Czasami nawet wydawało mi się, że go to bawi. „Mój mały Johnie, jesteś po prostu zazdrosny - zwykł niekiedy mówić - ale z czasem to minie".

- A czy to była prawda?

- Czy byłem zazdrosny? Tak, proszę pana. Zawsze uważałem, że popełnił błąd, żeniąc się z nią, bo to mu przeszkadzało. Nawet w interesach. Mózg sir Eryka nie był już precyzyjnie działającą maszyną, którą podziwiali wszyscy jego konkurenci. Zaczął też więcej pić.

- I to pana niepokoiło?

- Przyznaję, że trochę tak. Byłem i nadal jestem bardzo przywiązany do sir Eryka, bo wiele mu zawdzięczam.

- I to z tego powodu, kiedy tylko Scotland Yard pojawił się na miejscu zbrodni, nie zawahał się pan rzucić oskarżenia na lady Ferrals?

- Po części tak, ale nie jest to jedyny powód. Kilka tygodni wcześniej lady Ferrals przekonała męża, aby zatrudnili jako służącego jednego z jej rodaków.

- Miał być lokajem?

- Nie, zwykłym służącym. Było takich czterech. Podawali do stołu i wykonywali inne prace domowe.

- I on się panu nie spodobał?

- Na początku nie było żadnego powodu: wykonywał pracę sumiennie i dyskretnie. Jego zachowanie było bez zarzutu i doskonale mówił w naszym języku. Z pewnością nie nabrałbym żadnych podejrzeń, gdyby nie przypadek, który ujawnił mi brutalną rzeczywistość. Tamtego wieczoru sir Eryk jadł kolację u Lorda Majora, a ja poszedłem do teatru. Lady Ferrals została sama w domu... tak przynajmniej sądziłem. Wracając późno, starałem się nie czynić hałasu, i wtedy zobaczyłem tego Stanisława...

- Chwileczkę. To jak on się właściwie nazywa?

- Kiedy przyjmowaliśmy go do pracy, podał nazwisko Stanisław Rasocki, ale potem dowiedziałem się, że nie jest to jego prawdziwe nazwisko. Nazywa się...

- Władysław Wosiński - powiedział adwokat Korony, rzuciwszy okiem na notatki. - Proszę kontynuować!

- Niech się nazywa, jak chce, to przecież nie jest istotne. Istotne jest to, że wymykał się z pokoju lady Ferrals, a ona go żegnała w stroju, w którym nikt nie powinien jej oglądać. A tym bardziej służący...

- Dobrze pan wie, że dla damy służący nie jest mężczyzną - rzekł sir John z półuśmieszkiem na ustach.

- Namiętny pocałunek, jakim się żegnali, świadczy o tym, że traktowała go jak mężczyznę. Ale wkrótce wydarzyło się coś więcej...

Wrzawa, która wypełniła salę, zagłuszyła jego słowa, więc sędzia uderzył młotkiem w stół.

- Nie jesteśmy w teatrze. Proszę, aby na sali zapanował spokój! Niech pan kontynuuje, panie Sutton. Co jeszcze chciał nam pan powiedzieć?

- Już mówię, milordzie: cztery dni przed śmiercią sir Eryka usłyszałem, jak lady Ferrals mówi do tego człowieka: „Jeśli chcesz, żebym ci pomogła, muszę najpierw odzyskać wolność. Ty pierwszy musisz mi pomóc...".

- To rzeczywiście dziwne - powiedział sir John - ale jeszcze bardziej dziwny wydaje mi się fakt, że lady Ferrals rozmawiała ze służącym po angielsku. Rozmowa w języku ojczystym byłaby dla niej bardziej bezpieczna.

- To prawda. Sam byłem zaskoczony, że rozmawiają po angielsku. Od tamtej chwili byłem pewien, że sir Erykowi grozi niebezpieczeństwo, ale wiedząc, jaką miłością darzył tę kobietę, wolałem nie mówić mu o niczym. Miałem nadzieję, że uda mi się go ostrzec w jakiś inny sposób. Kiedy zobaczyłem, jak upada, nie wątpiłem ani przez chwilę: kochankowie zabili go na moich oczach. - Dlaczego? Dlatego, że lady Ferrals podała mężowi lekarstwo? - Oczywiście...

- Taka opinia nie jest uzasadniona. Przecież najpierw trzeba było zbadać saszetkę.

- Ale nie udało się jej odnaleźć. Jakaś wprawna ręka musiała ją wrzucić do ognia palącego się w kominku. Pewnie zrobił to ten polski służący, który zresztą uciekł przed przyjściem policji.

- Rozumiem. Rozumiem. Ale nawet jeśli nie udało się zbadać zawartości saszetki, to przecież truciznę znaleziono w kostkach lodu znajdujących się w lodówce, którą sir Eryk zamontował w swoim biurze. Taki kaprys... Ponieważ chciał być pewien, że kostki lodu są wytwarzane z czystej wody, zamykał ją na klucz i tylko on z niej korzystał...

- Wiem. Byłem obecny, kiedy znaleziono ten nowy ślad. Można sądzić, że komuś udało się zdobyć klucz lub dorobić sobie taki sam.

- Komuś? Kogo ma pan na myśli? Lady Ferrals?

- Ją albo jej wspólnika. W każdym razie, jeśli to nawet nie ona popełniła tę zbrodnię osobiście, z pewnością ją zleciła. Jest morderczynią.

- To właśnie musimy ustalić i chciałbym, aby w tym celu sąd przesłuchał teraz...

Sir Desmond poderwał się z siedzenia.

- Chwileczkę, sir Johnie! Jeśli skończył pan przesłuchiwanie tego świadka... to teraz należy on do mnie. A może odbiera mi pan to prawo?

- W żadnym wypadku, ale... Wtedy włączył się sędzia.

- Nie ma żadnego ale, sir Johnie! Czy cnce pan podważyć zwyczaje i obyczaje tego sądu? Świadek należy do pana, sir Desmondzie!

- Dziękuję, milordzie! Panie Sutton, wyznał pan przed chwilą, że był pan zazdrosny. Czy tylko z powodu wpływu lady Ferrals na małżonka, który uważał pan za zgubny, czy też może z innych, bardziej mętnych pobudek?

- Po prostu nie cierpiałem jej i trudno mi powiedzieć, czy moje pobudki były mętne, czy też nie.

- Proszę nie dawać wymijających odpowiedzi! Lady Ferrals jest bardzo młoda. Jeśli dobrze wyliczyłem, jest od pana młodsza o trzy lata. Trudno też zaprzeczyć, że jest piękna. Nawet tu, na sali sądowej, wszyscy się z rym zgodzą. Jest pan pewien, że nie jest w niej zakochany? Bo w takim przypadku pana zazdrość nabrałaby całkiem innej barwy.

- Nie. Nigdy nie byłem w niej zakochany, ale przyznaję, że jej pragnąłem...

- Do tego stopnia, że zachował się pan wobec niej jak żołdak wobec prostytutki, zaciągając w ciemny kąt i usiłując zgwałcić?

- To, co pan mi wmawia, nie ma najmniejszego sensu! Ciemne kąty w domu sir Eryka są zbyt wystawione na widok publiczny, aby ryzykować gwałt. Takie przedsięwzięcie byłoby zbyt niebezpieczne i raczej niemożliwe do wykonania, chyba żebym ją zakneblował...

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 75
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)