Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Szminka w wielkim mieście
Szminka w wielkim mieście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Szminka w wielkim mieście

Электронная книга - «Szminka w wielkim mieście». Краткое содержание книги:

Nowy bestseller autorki Seksu w wielkim mieście! Magnetyzujący Nowy Jork, eleganckie salony, pokazy mody, wielkie pieniądze. Spektakularne sukcesy i druzgoczące porażki, życie na najwyższych obrotach. W takiej właśnie scenerii umieszcza swoje bohaterki Candace Bushnell, autorka kilku światowych bestsellerów, na czele z kultowym Seksem w wielkim mieście. Piękne, bogate, samodzielne kobiety poszukujące spełnienia i miłości to postaci także z ostatniej powieści Bushnell. Bohaterkami książki są trzy przyjaciółki: Victory, Nico i Wendy. Pierwsza jest utalentowaną projektantką mody, druga redaktor naczelną opiniotwórczego magazynu dla kobiet, trzecia producentką filmową. Być kobietą sukcesu i przetrwać w męskiej dżungli Nowego Jorkua Niełatwe zadanie! Ambitna kobieta, która chce zaistnieć w świecie wielkiego biznesu, musi zużyć do tego dwukrotnie więcej siły niż mężczyzna. Oczywiście bohaterki Candace Bushnell radzą sobie w tym nieprzyjaznym środowisku świetnie jak nikt potrafią wykorzystać zarówno swoją inteligencję, jak i urodę. Ta ostatnia sprzyja także nawiązywaniu gorących romansów, których pikantne opisy na pewno zadowolą miłośników serialu Seks w wielkim mieście. Dzień po pozytywnej recenzji w aNew York Timesiea Szminka w wielkim mieście wskoczyła na listy bestsellerów w Stanach zjednoczonych i błyskawicznie rozpoczęła wspinaczkę na czołowe miejsca. zawrotna kariera książki specjalnie nie dziwi po pierwsze wpływa na nią sława poczytnej autorki, po drugie forma i treść samej książki sprawiają, że nie trzeba przekonywać do niej ani zwolenniczek literatury typu chick-lit, ani dojrzałych fanek powieści kobiecych. Połączenie lekkiej formy z soczystym językiem oraz trafnych, zjadliwo-ironicznych uwag dojrzałej kobiety zjedna sobie serca zarówno tych czytelniczek, które czują się spełnione w życiu zawodowo-osobistym, jak i tych, które tęsknią do lepszej rzeczywistości.
1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 104
Перейти на страницу:

Kochany Walter miał co najmniej sześćdziesiątkę i był pogrążony w gorącej dyskusji z Lyne'em: rozważał za i przeciw w związku ze swoją ostatnią operacją przepukliny.

– O czym rozmawiacie, kobiety? – Lyne odwrócił się na fotelu i pogłaskał Victory po głowie.

– O tym, jacy cudowni są mężczyźni – odparła.

– Wiem, że jestem cudowny, ale nie mam pewności co do Lyne'a – zażartował Walter.

– Wiesz, co mówią: wszyscy mężczyźni to gnojki, a kobiety wariatki – zarechotał Lyne.

– Lyne, absolutnie nie masz racji – sprzeciwiła się Victory. – Zwykle kobiety nie są wariatkami, to mężczyźni doprowadzają je do szaleństwa. Z drugiej strony, z wyjątkiem Waltera, jestem zmuszona zgodzić się z tobą co do gnojków.

Lyne uśmiechnął się i szturchnął Waltera pod żebro.

– Właśnie to w niej uwielbiam. Zawsze umie się odgryźć.

– I to się nigdy nie zmieni – powiedziała Victory.

– Lubię kobiety, które są sobą – mruknął Walter. – Jak Susan. Ona zawsze jest sobą.

– Niektórzy twierdzą, że to suka – oświadczył Lyne złośliwie.

– Lyne, nie jestem nawet w połowie tak straszna jak ty – odparła Susan. – Jeśli ja jestem suką, to ty kim?

– Mnie wszystko uchodzi na sucho, bo jestem facetem – oświadczył Lyne z lekceważeniem.

Otworzył gazetę. Co ja tu robię, do cholery, pomyślała Victory.

Gdy tylko przestąpili próg domu, Ellen rozdała im „rozkład". Głosił, co następuje:

Piątek.

19. 30-kolacja

21. 00 – oglądanie filmu

23. 00 – cisza nocna!

Sobota

7. 30-8. 30 – śniadanie na oszklonej werandzie

8. 45 – tenis

10. 00 – wycieczka po wyspie

12. 45 – lunch przy basenie

13. 30 – wycieczka łodzią

I tak dalej, wszystkie zajęcia były zaplanowane aż do ich wyjazdu na lotnisko o piątej w niedzielę.

– Widzę, że podstawową jednostką czasu jest dla ciebie kwadrans – zauważył Walter z przekąsem.

– Chciałabym wiedzieć jedno – dodała Victory. – Kiedy wolno nam będzie skorzystać z łazienki? Czy jest jakaś szczególna łazienka, do której powinniśmy chodzić?

Susan i Walter uznali, że to niesłychanie zabawne. Lyne nie.

Punkt krytyczny nastąpił w niedzielny poranek, kiedy Victory raz jeszcze siedziała na wiklinowym fotelu i patrzyła, jak Lyne rozgrywa zacięty mecz tenisa z miejscowym zawodowcem. Wcześniej uznał, że ani Victory, ani Walter, ani Susan nie są dla niego dość dobrzy. Susan i Walter jakoś zdołali się wymknąć na spacer po plaży (a może po prostu na upragnioną drzemkę w swoim pokoju), aleLyne się uparł, żeby Victory go obserwowała, całkiem jak prawdziwa dziewczyna. Miała wrażenie, że lada chwila zacznie wrzeszczeć z nudów. Na pewno niektóre kobiety byłyby zadowolone albo wręcz zachwycone, obserwując, jak ich chłopak miliarder znęca się nad piłeczką tenisową, ona jednak do nich nie należała.

Po raz kolejny zaczęła się zastanawiać, co tutaj robi.

Wstała i podeszła do telefonu, po czym nacisnęła przycisk „dozorca". Tylko Lyne Bennett może mieć dozorcę w prywatnym domu na Bahamach, pomyślała z irytacją.

– Tak, proszę pani? – odezwał się miły męski głos.

– Przepraszam, że zawracam głowę, ale ma pan może długopis? – zapytała.

– Naturalnie, proszę pani. Już przynoszę.

Victory z powrotem usiadła. Lyne nie był dobrym graczem, ale jak większość mężczyzn nie przyjmował tego do wiadomości. Odbijał piłkę tak mocno, że niemal co druga przelatywała przez płot, co zresztą nie było problemem, bo miał dwóch chłopców od piłek, którzy je przynosili.

– Proszę bardzo. – Uśmiechnięty mężczyzna wyciągnął ku niej srebrny długopis. – Może być?

– Uroczy, dziękuję. – Victory pomyślała, że wystarczyłby również zwykły plastikowy bic. No ale bic nie był dość dobry dla Lyne'a Bennetta…

Wzięła do ręki „rozkład", który ona, Susan i Walter nosili ze sobą wszędzie i do którego odwoływali się jak najczęściej, żeby denerwować Lyne'a. Odwróciła kartkę i napisała po drugiej stronie:

„Dziesięć rzeczy, które robiłabym inaczej niż Lyne, gdybym była miliarderką… "

Znieruchomiała. Od czego zacząć?

„Jeden", napisała. „Nie każ służbie nosić rękawiczek z białej bawełny. To ohydne i świadczy o braku szacunku dla personelu".

„Dwa, nie przygotowuj rozkładu i nie zmuszaj gości, by się do niego stosowali".

„Trzy, dlaczego lodówka jest pełna preparatu slim-fast? Co za dziwak zakłada, że goście będą chcieli jeść slim-fast na śniadanie, lunch i na podwieczorek? Poza tym po co komu miliardy, skoro nie może jeść prawdziwych posiłków?"

„Cztery, nie każ gościom brać prysznica, zanim wejdą do basenu. Jeśli tak cię niepokoi czystość gości, po co ich zapraszasz?"

„Pięć, nie wykorzystuj posiłków do załatwiania interesów przez telefon, zwłaszcza jeśli przez ciebie goście muszą jeść lunch z miejscowym agentem nieruchomości".

„Sześć, nie próbuj zabić gości".

Znów znieruchomiała, a po chwili podkreśliła słowo „zabić" na wspomnienie wczorajszej wyprawy łodzią. Raczej klęski na łodzi. Lyne nie tylko nalegał, żeby pochwalić się swoją nową motorówką, ale uparł się też nią kierować. Potem próbował się ścigać z miejscowym rybackim kutrem. Już po wszystkim Susan przysięgła, że nigdy więcej nie przyjedzie na wyspę.

Victory popatrzyła na Lyne'a, który stał na środku kortu i ściskał w dłoni piłeczkę. Miał czerwoną twarz, wyglądał, jakby lada chwila groził mu atak serca.

– Ta piłka jest sflaczała! – ryknął.

– Przepraszam – powiedział chłopiec od piłek. – Właśnie otworzyłem nowe pudełko…

– To otwórz inne! – Cisnął piłkę o ziemię, gdzie podskoczyła i przeleciała nad siatką.

„Siedem", napisała Victory. „Postaraj się zachowywać jak normalna istota ludzka. Nawet jeśli nią nie jesteś".

W tej samej chwili zadzwoniła jej komórka. Spojrzała na nią, marząc w duchu, żeby to była Nico albo Wendy.

– Victory? – zapytała Muffy Williams swoim cichym głosem. – Gdzie jesteś?

– Na Bahamach… Z Lyne'em – dodała. W tonie Muffy było coś, co sprawiło, że poczuła się winna, że wyjechała i zrobiła sobie wolne.

– Możesz wrócić jutro rano do Paryża? Na spotkanie z B et C? – spytała Muffie.

Victory zerknęła na Lyne'a. Już zszedł z kortu, jedna z jego piłek trafiła w gniazdo pszczół. Teraz z wściekłością wymachiwał rakietą i wrzeszczał, biegnąc po trawniku, a za nim podążali obaj chłopcy od piłek.

– Nie ma problemu, Muffie – powiedziała do aparatu. – Już wyjeżdżam.

Lyne szalał.

– Nie będę skracał sobie weekendu – burczał.

– Nikt cię nie prosi – odparła, wrzucając rzeczy do torby.

– Skoro tak straszliwie chcą się z tobą spotkać, mogą poczekać do wtorku. – Pewnie miał rację, ale nie zdawał sobie sprawy z tego, jak rozpaczliwie pragnęła się stąd wydostać. – Po co to spotkanie?

– A skąd mam wiedzieć?

– Uciekasz na spotkanie do Paryża, wyjeżdżasz z Bahamów w niedzielny poranek i psujesz weekend, lecisz przez całą noc na spotkanie i nawet nie wiesz, w jakiej sprawie?

– Tak właśnie działam, Lyne – powiedziała.

– To głupie.

Wzruszyła ramionami, nie przestając się pakować. Nie chciała mówić Lyne'owi, że akurat w tej chwili pod byle pretekstem uciekłaby od niego, jego rozkładu, jego cholernego „relaksującego" weekendu na Bahamach.

– Wiesz, na czym polega twój problem, Lyne? – zapytała. – Tak bardzo boisz się intymności, że musisz zaplanować sobie każdą minutę życia. Nawet nie potrafisz usiąść i porozmawiać jak normalny człowiek.

1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)