Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «W Pogoni Za Rozumem». Краткое содержание книги:

Bohaterka bestselleru DZIENNIK BRIDGET JONES nadal zmaga się z problemami w życiu uczuciowym i zawodowym. Związana w końcu z Markiem Darcym, teraz odkrywa uroki wspólnego życia z mężczyzną marzeń. Bridget, niesłusznie posądzona o przemyt narkotyków, trafia do tajlandzkiego więzienia…
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 76
Перейти на страницу:

10.30.

Nie do wiary. Jak sen albo jakaś głupia kaczka dziennikarska na prima aprilis. Nie mogę w to uwierzyć. Diana nie żyje, co wcale do niej nie pasuje.

11.10.

Włączę telewizor, pewnie powiedzą, że to pomyłka, że wróciła, a potem pokażą, jak wychodzi z Harbour Ciub, a wszyscy fotoreporterzy będą ją pytać, jak to było.

11.30.

Nie mogę w to uwierzyć. To takie przerażające, kiedy staje się oczywiste, że nikt kompetentny nie wie, co robić.

Południe.

Przynajmniej Tony Blair zachował kontrolę. Mówi wszystko, o czym inni myślą, zamiast w kółko powtarzać jak papuga: „Szok i ból”.

13.15.

Cały świat chyba zwariował. Nic już nie jest normalne.

13.21.

Dlaczego Jude i Shaz nie dzwonią?

13.22.

Może myślą, że jeszcze śpię. Zadzwonię do nich.

13.45.

Jude, ja i Shazzer zgadzamy się co do tego, że ona była naszym skarbem narodowym, i strasznie nam przykro, że wszyscy byli dla niej tacy nieżyczliwi i że źle się czuła w Anglii. Zupełnie jakby z nieba odezwał się głos: „Jak się zamierzacie o nią kłócić, to nikt jej nie będzie miał”.

14.00.

Ale czy to, cholera, musiało się stać akurat tego dnia, kiedy ja miałam być w gazetach?! O mnie ani słowa, nic.

18.00.

Nie mogę uwierzyć, że ona nie żyje. Ciągle muszę na nowo czytać nagłówek w gazecie, żeby to do mnie dotarło. Księżna Diana naprawdę była patronką samotnych kobiet, bo jak w typowej bajce zrobiła to, co wszystkie powinnyśmy zrobić, tzn. poślubiła przystojnego księcia, ale potem była na tyle uczciwa, by powiedzieć, że życie to nie bajka. Poza tym pokazała, że nawet ktoś tak piękny i wspaniały może być traktowany jak śmieć, czuć się nie kochany i samotny – ale wcale nie dlatego, że naprawdę jest śmieciem. No i wciąż na nowo tworzyła samą siebie i próbowała rozwiązać swoje problemy. Bardzo się starała, jak przystało na nowoczesną kobietę.

18.10.

Hmm. Ciekawe, co by ludzie powiedzieli, gdybym to ja umarła?

18.17.

Zwłaszcza, że nie pisnęli ani słowem o moim pobycie w tajlandzkim więzieniu.

18.20.

Przed chwilą zrozumiałam coś potwornego. Oglądałam telewizję przy ściszonym dźwięku i w pewnej chwili na ekranie pojawiła się pierwsza strona z jakiegoś brukowca, na której chyba rzeczywiście były prawdziwe zdjęcia zrobione tuż po wypadku. Uświadomiłam sobie, że jakiś potwór we mnie chciał zobaczyć te zdjęcia. Oczywiście nigdy nie kupiłabym tej gazety, nawet gdybym mogła, ale uch! Uch! Jak to o mnie świadczy? O Boże. Jestem okropna.

18.30.

Bezmyślnie gapię się przed siebie. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile miejsca księżna Diana zajmowała w mojej świadomości. To trochę tak, jakby Jude i Shazzer, pełne życia, rozchichotane i z błyszczykiem na ustach, nagle przemieniły się w coś tak dorosłego, przerażającego i obcego jak martwy człowiek.

18.45.

Przed chwilą widziałam w telewizji, jak jakaś kobieta poszła do centrum ogrodniczego, kupiła drzewko i zasadziła je dla księżnej Diany. Może i ja bym coś zasadziła w doniczce na parapecie, np. yyy, bazylię? Mogłabym ją kupić u Cullensa.

19.00.

Hmm. W tej sytuacji bazylia chyba jednak jest nie na miejscu.

19.05.

Wszyscy idą z kwiatami do Buckingham Pałace, jakby to była odwieczna tradycja. Czy ludzie zawsze to robili? Czy to jakiś obciach, coś, co ludzie robią po to, by ich pokazali w telewizji, tak jak wtedy, gdy koczują całą noc przed supermarketem w oczekiwaniu na wyprzedaż? Hmm. Ale i tak chcę iść.

19.10.

Trochę strasznie mi będzie tam iść z kwiatami… ale ja naprawdę bardzo ją lubiłam. Trochę tak, jakby u władzy znajdował się ktoś, kto był zupełnie taki sam jak ty. Poza tym wszyscy ważniacy krytykowali ją za te miny przeciwpiechotne, ale jeśli chodzi o mnie, to wybrała cholernie inteligentny sposób na wykorzystanie tego przeklętego rozgłosu. Lepsze to niż tylko siedzieć w domu i się ciskać.

19.15.

Jaki jest sens mieszkać w stolicy, jeżeli nie można się przyłączyć do masowej demonstracji uczuć? Nie bardzo to w angielskim stylu, ale może wszystko się zmieniło razem ze zmieniającą się pogodą, Europą i Tonym Blairem i teraz okazywanie uczuć jest w porządku. Może księżna Diana zmieniła sztywność Anglików.

19.25.

OK, idę do Kensington Pałace. Ale nie mam kwiatów. Kupię na stacji benzynowej.

19.40.

Na stacji benzynowej zabrakło kwiatów. Zostały tylko rzeczy w stylu Chocolate Orange i custard. Miło, ale do niczego mi się nie przydadzą.

19.45.

Ale na pewno by jej smakowały.

19.50.

Wzięłam „Vogue”, pudełko Milk Tray, jedną zdrapkę i paczkę Silk Cutów. Nie najlepszy wybór, ale wszyscy zaniosą kwiaty, a ja wiem, że ona lubiła „Vogue”.

21.30.

B. się cieszę, że poszłam. Trochę się krępowałam iść przez Kensington, bo pewnie wszyscy się domyślali, dokąd idę, a poza tym byłam sama, ale potem mi się przypomniało, że księżna Diana często była sama. W parku było b. ciemno i spokojnie, wszyscy w milczeniu szli w jednym kierunku. Nie było żadnych scen jak w telewizji. Ziemia pod murem była usłana kwiatami i świecami, a ludzie zapalali na nowo te, które zgasły, i czytali słowa pożegnania dla księżnej. Mam nadzieję, że – po tylu latach zamartwiania się, że nie jest wystarczająco dobra – teraz widzi, co wszyscy do niej czują. Naprawdę, to powinno stać się przesłaniem dla wszystkich kobiet, które przejmują się swoim wyglądem i stawiają sobie zbyt wysokie wymagania. Trochę mi było głupio przez „Vogue”, czekoladki i zdrapki, więc schowałam je pod kwiatami, a potem zaczęłam czytać epitafia, które mi uświadomiły, że nie trzeba być niczyim rzecznikiem, żeby umieć wyrazić swoje myśli. Najlepszy tekst pochodził chyba z Biblii i został napisany drżącą starczą ręką: „Kiedy byłam w opałach, zatroszczyliście się o mnie, kiedy znalazłam się w niebezpieczeństwie, próbowaliście je powstrzymać, kiedy ludzie ode mnie uciekali, podaliście mi dłoń. Cokolwiek uczyniliście najuboższym i najmniejszym z moich braci, mnieście to uczynili”.

Rozdział dwunasty

DZIWNE CZASY

1 września, poniedziałek

52 kg (muszę się pilnować, żeby od razu nie przytyć), kalorie 6452.

– Wiedziałam, że coś jest nie tak, kiedy podeszłam do przejścia – powiedziała Shaz, kiedy z Jude przyszły wczoraj wieczorem. – Ale pracownicy lotniska nie chcieli mi wyjaśnić, co się stało, tylko kazali mi wsiadać do samolotu, a potem nie pozwolili mi wysiąść, a chwilę potem zaczęło się kołowanie.

– To kiedy się dowiedziałaś? – spytałam, po czym wypiłam duszkiem kieliszek Chardonnay, na co Jude natychmiast wzięła butelkę i nalała mi następny. Było cudownie, cudownie.

– Dopiero po wylądowaniu – powiedziała Shaz. – To był najgorszy lot w moim życiu. Miałam nadzieję, że po prostu nie zdążyłaś wsiąść, ale oni zachowywali się jakoś tak dziwnie i pogardliwie wobec mnie. A jak tylko wysiadłam z samolotu…

– Aresztowali ją! – wykrzyknęła radośnie Jude. – Narąbaną w cztery trąbki.

– O nie – westchnęłam. – A ty miałaś nadzieję, że Jed wyjdzie po ciebie.

– Drań – powiedziała Shaz, rumieniąc się. Pomyślałam sobie, że lepiej już nie wspominać o Jedzie.

– Ktoś od niego stał za tobą w kolejce w Bangkoku – wyjaśniła Jude. – Widocznie czekał na Heathrow na telefon i natychmiast wsiadł do samolotu do Dubaju.

Okazało się, że Shaz zadzwoniła do Jude z komisariatu, a potem szybko pojechała do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

– Ale nie mogłam niczego załatwić – powiedziała Jude. – Zaczęły się gadki, że mogą cię wsadzić na dziesięć lat.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)