Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 225
Перейти на страницу:

Zapiszczała kuchenka mikrofalowa. Uratowana, pomyślała Joanna. Starała się zyskać na czasie, rozrywając torebkę, szukając miski i wysypując uprażoną kukurydzę.

— A jeśli…? — powtórzyła Vielle.

— Zasada numer jeden — przypomniała Joanna. Zaniosła popcorn do salonu. — Jakie filmy przyniosłaś?

— Linię życia — oświadczyła Vielle. — To o takich studentach medycyny, którzy bawią się w śmierć kliniczną z tragicznymi konsekwencjami. Wydaje się im, że zobaczą anioły, a zaczynają mieć okropne…

— Wiem, o czym to jest — przerwała Joanna. — Nie wierzę, że ty…

— Julia Roberts tam gra — wyjaśniła niewinnie Vielle. — Doktor Right powiedział, że lubi Julię Roberts. A może wciąż obowiązuje zakaz przynoszenia filmów o umieraniu?

Joanna puściła to pytanie mimo uszu.

— Richard nie przyjdzie. Ma spotkanie z doktor Jamison.

— Doktor Jamison? — Vielle zmrużyła oczy. — Co to za jedna?

— Specjalistka od neuromediatorów.

— Jasne. Pewnie dlatego musieli się umówić wieczorem. Założę się, że poszli na drinka. Nieprawdopodobne, najpierw Tish, a teraz ona. Jeśli szybko nie weźmiesz się do roboty, doktor Right zmieni się w doktora Wycofanego z Obiegu.

— Masz rację, mamo — przyznała Joanna. Sięgnęła po drugą kasetę. Ciekawe, co jeszcze pożyczyła Vielle. Odmienne stany świadomości?

— Raport Pelikana — stwierdziła Vielle, wyciągając taśmę z rąk Joanny i wsuwając ją do magnetowidu. — Też z Julią Roberts. Szkoda, że mi nie powiedziałaś, że doktor Right nie przyjdzie. Na szczęście gra tam Denzel Washington. — Włączyła wideo.

Na szczęście to nie Linia życia.

— Oglądałaś kiedyś ten film? — Vielle usadowiła się na kanapie. — To o pewnej młodej kobiecie, która pakuje się po uszy w kłopoty tylko dlatego, że nie zwraca uwagi na sygnały ostrzegawcze.

— Tylko raz poczułam strach, i to na zaledwie dziesięć sekund. Od tego czasu nic mi nie było.

Joanna nie przestraszyła się już ani razu, nawet kiedy następnego popołudnia położyła się na stole do badań, a Tish przystąpiła do rozmieszczania elektrod na jej ciele. Nie bała się nawet w chwili, gdy Richard spytał: „Wszystko gotowe?” Czuła wyłącznie chęć poddania się eksperymentowi. Przepełniała ją ochota rozpoznania nieznanego dźwięku i sprawdzenia, co się kryje za drzwiami. Poza tym musiała się przekonać, co to za miejsce i dlaczego wygląda znajomo. Nie, znajomo to niewłaściwe słowo. Nie pasowało także deja…

Rozległ się dźwięk i Joanna ponownie znalazła się w przejściu. W tym samym miejscu, pomyślała, chociaż panowały egipskie ciemności. Ujrzała światło. Wciąż ją oślepiało, lecz zamiast promieniującej poświaty, dostrzegła złocisty pasek wzdłuż framugi i pod drzwiami.

Drzwi wydawały się znacznie bardziej oddalone niż ostatnio, a przejście nieprawdopodobnie długie, lecz mogło to wynikać z tego, że drzwi były uchylone zaledwie odrobinę. Światło, które przenikało do przejścia, oświetlało kilka metrów podłogi oraz ścian, dzięki czemu Joanna mogła lepiej zobaczyć korytarz. Wzdłuż ścian biegły drzwi, równomiernie rozmieszczone, jak w hotelu.

Nie, nie jak w hotelu, pomyślała. Gdzie jeszcze znajdowały się długie ściany z licznymi drzwiami? W Szpitalu Miłosierdzia? Nie, gdzie indziej. Drzwi do pokoi pacjentów niemal zawsze pozostawały otwarte. Te w przejściu były zamknięte, a zresztą korytarz był węższy niż szpitalny hol.

W dodatku często pracowałam w różnych szpitalach, a nie pamiętam tego miejsca, pomyślała. Więc w jakim budynku mogły być długie, wąskie, zapełnione drzwiami korytarze, których mogliby nie rozpoznać, nawet gdyby nimi chodziła? W Wersalu? Nie, tam wisiały lustra. W dużym domu?

„W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”, powiedziała pani Woollam, ale miała na myśli niebiosa. W pałacu? Może, może, chociaż podłogi w pałacach wykładano dywanami, zakrywając parkiet, prawda? Dobrze widziała podłogę w świetle pod drzwiami. Wykonano ją z długich, wąskich, lakierowanych desek. Nieprawdopodobnie długich. Tak samo długich, jak przejście, pomyślała, ale kiedy zaczęła iść ku drzwiom, stwierdziła, że są znacznie bliżej, niż sądziła.

To przez tę podłogę, uznała, zatrzymując się w pół drogi do drzwi. Właśnie przez nią hol wygląda na dłuższy niż w rzeczywistości. A może to przez podłogę przy wejściu. Zmrużonymi oczyma spojrzała na miejsce zetknięcia się drzwi z posadzką i stwierdziła, że światło przygasa i się nasila, znowu ciemnieje i się rozjaśnia, pulsuje. Nie, porusza się.

Nie, światło się nie poruszało. Poruszało się coś z drugiej strony. Za drzwiami znajdował się ktoś albo coś, co chodziło i rzucało cień. „A jeśli to coś strasznego?”, sugerowała Vielle. Tygrys biegający w tę i z powrotem.

Nikt nigdy nie wspominał o tygrysie, relacjonując swoje doświadczenia graniczne, powiedziała sobie. To jakiś człowiek chodzi z miejsca na miejsce. Joannie wydało się, że słyszy szmer ludzkich głosów. Ruszyła przed siebie, wpatrując się w światło pod drzwiami i natężając słuch.

— Co się stało? — spytał kobiecy głos, a światło ponownie ściemniało, jakby nieznajoma podeszła do drzwi.

Joanna zbliżyła się jeszcze trochę.

— Nic, jestem pewien — odparł męski głos.

Kiedy nieznajomi poruszali się między Joanną a źródłem światła, pod drzwiami pojawiło się więcej cieni.

— Zimno mi — stwierdziła kobieta.

— Okryję cię — zaproponował Richard i owinął ramiona Joanny kocem.

— Nie, nie mnie. Kobiecie. — Joanna zdała sobie sprawę, że jest w laboratorium.

Otworzyła oczy. Nie miała na oczach maski, słuchawki leżały obok, a Tish przykrywała ją białym bawełnianym kocem. Joanna ujrzała nad sobą twarz Richarda.

— I co, tym razem znowu widziałaś to samo? — spytał.

— Niczego nie sugeruj. Gdzie dyktafon?

— Tutaj. — Richard włączył nagrywanie. — Co widziałaś tym razem?

— Znalazłam się w tym samym miejscu, co poprzednio. To zakończony drzwiami korytarz, pełen drzwi w bocznych ścianach. — Opowiedziała mu o tym, że korytarz zdawał się dłuższy niż w rzeczywistości, i zrelacjonowała rozmowę za drzwiami. — Kobieta spytała: „Co się stało?”, a mężczyzna odpowiedział: „Nic, jestem pewien”, a potem kobieta, chyba ta sama, stwierdziła: „Zimno mi”.

— Jesteś pewna, że to słowa kobiety? — spytał Richard, a następnie wyjaśnił: — Oznajmiłaś: „Zimno mi” jakieś pięć minut po wyjściu ze śmierci klinicznej, kiedy znajdowałaś się w fazie płytkiego snu.

— Dlatego przyniosłam pani koc — dodała Tish.

— Nie, jestem pewna, że to ona powiedziała. Musiałam po niej powtórzyć. Nie miałam żadnego powodu, żeby się skarżyć na chłód. Wcale nie zmarzłam.

— Pani cała drży — zwróciła uwagę Tish.

— Nie, skąd… — zaczęła Joanna i uświadomiła sobie, że szczęka zębami. Amelia też marznie, pomyślała.

— Podczas doświadczeń granicznych nie czułaś chłodu? — pytał Richard.

— Nie, nie było mi zimno, gdy stałam w przejściu.

— Mówiła pani, że kobieta tak twierdziła — zauważyła Tish.

— Ona znajdowała się na zewnątrz.

— Widziałaś, co jest za drzwiami? — dopytywał się Richard.

— Nie, ja… — Przerwała, zastanawiając się, skąd wie, że ludzie byli na dworze. Drzwi nie wyglądały na zewnętrzne, a ona nie widziała nic, poza cieniami. — Nie wiem, dlaczego uważam, że byli na zewnątrz. Tak czuję.

1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)