Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Śmiertelna ekstaza [На польском]
Śmiertelna ekstaza [На польском] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śmiertelna ekstaza [На польском]

Электронная книга - «Śmiertelna ekstaza [На польском]». Краткое содержание книги:

Drew Mathias, zdolny elektronik i entuzjasta gier komputerowych, nie miał żadnego powodu, żeby odebrać sobie życie. Podobnie jak wzięty nowojorski adwokat S.T. Fitzhugh, wpływowy senator Peary czy Cerise Devane, przebojowa właścicielka popularnego brukowca. Tych czworga nie łączyło nic poza tym, że postanowili odejść z tego świata. Śledztwo nie przyniosło żadnego rezultatu, ale porucznik Eve Dallas z nowojorskiej policji nie chce uwierzyć, że były to samobójstwa. Kto jednak i dlaczego chciałby pozbawić życia czworo niezwiązanych ze sobą ludzi? I jak tego dokonał?
Porucznik Dallas postanawia mimo wszystko poszukać odpowiedzi na te pytania. Oczywiście może liczyć na pomoc świeżo poślubionego męża – superprzystojnego, superinteligentnego i bogatego Raorke’a – który kocha ją do szaleństwa i zrobi dla niej wszystko.
1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 74
Перейти на страницу:

– Rzeczywiście, perfekcyjna. I potencjalnie zabójcza. Nasz chłopak szczególną uwagę przywiązuje do wpływu na samopoczucie. Każda grupa nastrojów ma odpowiednik w postaci linii melodycznych – no wiesz, jest zapisana w postaci nut i akordów. Bierze melodię, poprawia ją i dostraja do, powiedzmy, odpowiedniej tonacji, żeby w ten sposób wpompować w ofiarę pożądaną reakcję, zmieniając stan jej umysłu za pomocą impulsów, których delikwent jest nieświadomy.

– Więc sięga im głęboko w mózgi. Działa na podświadomość.

– Jest otrzaskany z technikami medycznymi, o których mam niewielkie pojęcie, ale mniej więcej masz rację. Nastawia się zwłaszcza na bodźce seksualne – dodał Feeney. – To specjalność naszego magika. Muszę to jeszcze dokładnie rozpracować, ale mogę powiedzieć, że potrafił zaprogramować schemat fał mózgowych, dowolnie ustawić nastrój i mocno popchnąć umysł ofiary w wybranym kierunku.

– A zepchnąć z dachu? – zapytała.

– To ciężka sprawa, Dallas. Moim zdaniem na razie można mówić tylko o modyfikacjach nastroju, sugestiach. Jasne, jeśli ktoś wychylał się przez okno i myślał o tym, żeby skoczyć, to mogło dać mu ostateczny impuls. Ale zmusić umysł do zachowania zupełnie sprzecznego z dotychczasowym – na razie muszę to wykluczyć.

– Ale oni skakali, dusili się i wykrwawiali na śmierć – przypomniała niecierpliwie. – Może wszyscy mamy skłonności samobójcze zagrzebane gdzieś głęboko w podświadomości. A on znalazł sposób, żeby wydobyć je na powierzchnię.

– Musisz to omówić z Mirą, nie ze mną. Będę w tym jeszcze kopać. – Uśmiechnął się z nadzieją. – Po śniadaniu?

Powstrzymała zniecierpliwienie.

– Po śniadaniu. Jestem ci wdzięczna, Feeney, że poświęciłeś dla mnie całą noc i tak szybko udało ci się to zrobić. Ale musiałam mieć najlepszego speca.

– I miałaś. Ten gość, z którym się związałaś, też ni e jest najgorszy w te klocki. Zrobiłbym z niego przyzwoitego elektronika, gdyby tylko miał ochotę porzucić ten swój męczący styl życia.

– To pierwsza poważna propozycja, jaką dzisiaj słyszę. – Roarke uśmiechnął się. Wiesz, gdzie jest kuchnia, Feeney. Możesz skorzystać z autokucharza albo poprosić Summerseta, żeby ci przygotował coś, na co masz ochotę.

– W tych okolicach znaczy to: prawdziwe, świeże jajka. – Rozprostował zdrętwiałe kości, aż zatrzeszczały stawy. – Mam mu powiedzieć, żeby przygotował na trzy osoby?

– Zacznij sam – zaproponował Roarke. – Za chwilę przyjdziemy.

– Zaczekał aż Feeney wyjdzie, pogwizdując na myśl o jajkach po benedyktyńsku i naleśnikach z borówkami. – Wiem, że nie masz za dużo czasu.

– Trochę, jeśli masz mi coś do powiedzenia.

– Mam. – Rzadko czuł się niezręcznie. Prawie zapomniał, jak to jest, dopóki to uczucie go nie obezwładniło. – Feeney mówił, że jego zdaniem jest mało prawdopodobne, by ofiara działała wbrew swojemu charakterowi i zrobiła coś rażąco sprzecznego ze swoją osobowością.

Natychmiast zrozumiała, do czego zmierza, zdjęła ją ochota, by głośno zakląć.

– Roarke…

– Pozwól mi skończyć. To ja byłem facetem, który cię wziął wczoraj. Mieszkałem w jego skórze. Było to tak niedawno, że nie potrafię o tym zapomnieć. Zmieniłem go w kogoś innego, bo tak chciałem. I mogłem to zrobić. Pomogły mi w tym pieniądze i pewna potrzeba… ogłady. Ale on wciąż we mnie jest. Wczoraj wieczorem dość boleśnie przypomniał mi o swoim istnieniu.

– Chcesz. żebym cię za to znienawidziła albo obarczyła winą?

– Nie, chciałbym tylko, żebyś to zrozumiała. I żebyś zrozumiała mnie. Byłem takim człowiekiem.

– Ja też.

W jego oczach znów pojawiło się zakłopotanie.

– Boże, Eye.

– I to mnie przeraża. Budzę się w środku nocy i zastanawiam, co we mnie siedzi. Co dzień mnie to nęka. Wiem, kim byłeś, kiedy cię spotkałam i nic mnie to nie obchodzi. Wiem, że robiłeś różne rzeczy, łamałeś prawo, często żyłeś poza jego nawiasem. Ale jestem przy tobie.

Spojrzała na niego ze złością, przestępując z nogi na nogę.

– Kocham cię, wiesz? A teraz jestem głodna, bo mam przed sobą cały dzieli, więc idę do kuchni, zanim Feeney zlikwiduje nasz zapas jajek.

Zanim zdążyła się ruszyć, zastąpił jej drogę.

– Jeszcze chwileczkę. – Objął dłońmi jej twarz, zbliżył usta do jej ust i czułym pocałunkiem zmienił jej wzburzenie w rozkoszne westchnienie.

– Chyba… – wykrztusiła, gdy odsunął się po chwili. – Teraz chyba lepiej.

– O wiele lepiej. – Wziął ją za rękę, splatając jej palce ze swoimi. Użył irlandzkiego słowa wtedy, gdy robił jej krzywdę, więc żeby to jakoś okupić, powiedział teraz: – A ghra.

– Słucham? – Między jej brwiami pojawiła się pionowa zmarszczka. – Znowu po irlandzku?

– Tak. – Podniósł ich splecione place do ust. – Ukochana. Moja ukochana.

– Ładnie brzmi.

– Tak. – Westchnął cicho. Już tak dawno nie słyszał muzyki tej mowy.

– Dlaczego to cię smuci?

– Nie. Trochę się zamyśliłem. – ścisnął przyjaźnie jej rękę.

– Mam ochotę zafundować ci śniadanie, poruczniku.

– Namówiłeś mnie. – Odwzajemniła uścisk. – Mamy jakieś naleśniki?

Cały problem z chemią, pomyślała Eye, przygotowując się do drugiej części przesłuchania Jessa Barrowa, polegał na tym, że choć wszystkie środki były podobno bezpieczne, łagodne i pożyteczne, to zawsze czuła się po nich dość nieswojo. Wiedziała, że jej rześkość nie była naturalna, że pod tą energią i ożywieniem jej ciało było półżywe ze zmęczenia.

Miała wrażenie, że jej organizm nałożył wielką maskę clowna na szarą, znużoną twarz.

– Już z powrotem w pracy, Peabody? – zapytała, kiedy jej asystentka weszła do pustej sali o białych ścianach.

– Tak jest. Przejrzałam twoje meldunki, wpadłam po drodze do twojego biura. Masz wiadomość od komendanta i dwie od Nadine Furst. Chyba wietrzy nowy temat.

– Będzie musiała poczekać. Połączę się z komendantem, kiedy zrobimy sobie przerwę. Znasz się trochę na baseballu, Peabody?

– Przez dwa lata grałam między drugą i trzecią bazą na Akademii. Złota Rękawica.

– No to czas na rozgrzewkę. Rzucam ci piłkę, zatrzymujesz ją i rzucasz z powrotem. Zagramy tu jak Tinker, Eyers i Chance, bo przed końcem zmiany wchodzi Feeney.

Oczy Peabody zaświeciły się.

– Nie wiedziałam, że tak dobrze znasz historię.

– Dużo o mnie jeszcze nie wiesz. Po prostu odrzucasz piłkę, Peabody. Chcę wgnieść w bazę sukinsyna. Czytałaś raport, znasz reguły. – Dała sygnał, by wprowadzić podejrzanego. – Zniszczymy go. Jeżeli zechce podeprzeć się. adwokatem, trzeba będzie zastosować trochę żonglerki. Ale liczę, że jest na to zbyt bezczelny, bo gdyby chciał, zrobiłby to już na początku.

– Właściwie lubię pewnych siebie facetów. Zdaje się, że muszę dla niego zrobić wyjątek.

– A ma taką śliczną buzię – dodała Eye, po czym odsunęła się na bok, ponieważ policjant wprowadził Barrowa. – Jak się miewasz, Jess? Lepiej się dzisiaj czujesz?

Miał dość czasu, by wszystko przemyśleć i przygotować się do ataku.

– Mógłbym oskarżyć cię o bezprawne użycie siły. Ale tego nie zrobię, bo i tak staniesz się pośmiewiskiem całego wydziału.

– Zdaje się, że czujesz się lepiej. Usiądź. – Podeszła do małego stolika i włączyła nagrywanie. – Porucznik Eye Dallas i posterunkowa Delia Peabody jako asysta. Dziewiąta zero zero, ósmy września dwa tysiące pięćdziesiątego ósmego roku. Przesłuchiwany Jess Barrow, plik sprawy S jeden dziewięć trzy zero pięć. Możesz się przedstawić?

1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 74
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)