Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Śmiertelna ekstaza [На польском]
Śmiertelna ekstaza [На польском] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śmiertelna ekstaza [На польском]

Электронная книга - «Śmiertelna ekstaza [На польском]». Краткое содержание книги:

Drew Mathias, zdolny elektronik i entuzjasta gier komputerowych, nie miał żadnego powodu, żeby odebrać sobie życie. Podobnie jak wzięty nowojorski adwokat S.T. Fitzhugh, wpływowy senator Peary czy Cerise Devane, przebojowa właścicielka popularnego brukowca. Tych czworga nie łączyło nic poza tym, że postanowili odejść z tego świata. Śledztwo nie przyniosło żadnego rezultatu, ale porucznik Eve Dallas z nowojorskiej policji nie chce uwierzyć, że były to samobójstwa. Kto jednak i dlaczego chciałby pozbawić życia czworo niezwiązanych ze sobą ludzi? I jak tego dokonał?
Porucznik Dallas postanawia mimo wszystko poszukać odpowiedzi na te pytania. Oczywiście może liczyć na pomoc świeżo poślubionego męża – superprzystojnego, superinteligentnego i bogatego Raorke’a – który kocha ją do szaleństwa i zrobi dla niej wszystko.
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 74
Перейти на страницу:

– Nigdy nikogo nie zabiłem. W to mnie nie wrobisz.

– Deyane była na deser, na wszystkich kanałach, na żywo. Musiałeś na to patrzeć. Założę się, że uwielbiasz patrzeć, Jess. Tak samo podnieca cię sama myśl o tym, do czego doprowadziłeś dziś Roarke”a swoja cholerną zabawką.

– Ach, więc to cię tak rusza? – Pochylił się wściekły nad biurkiem. Jego uśmiech nie był już czarujący, lecz dziki. – Robisz to przedstawienie, bo udało mi się podłączyć do twojego faceta Powinnaś mi dziękować. Założę się, że pieprzyliście się jak dzikie króliczki.

Eye zwinęła dłoń w pięść i wystrzeliła wprost w jego szczękę, zanim zdążyła pomyśleć. Padł na twarz jak kamień, z rozrzuconymi ramionami, strącając na podłogę jej videokom.

– Niech to szlag! – Rozprostowała palce, po czym znowu zacisnęła. – Niech to szlag!

Zza brzęczenia, jakie rozlegało się w jej uszach, doszedł spokojny głos Peabody:

– Przesłuchiwany groził porucznik Dallas użyciem siły fizycznej podczas przesłuchania. W rezultacie przesłuchiwany stracił równowagę i uderzył głową w biurko. Siła uderzenia na chwilę go ogłuszyła.

Eye patrzyła na nią bez słowa, a Peabody wstała chwyciła Jessa za kołnierz koszuli i spojrzała mu w twarz, jakby oceniając jego stan. Nogi zwisały mu bezwładnie, a oczy wywróciły się białkami do góry.

– Zgadza się – oświadczyła, po czym rzuciła go na krzesło.

– Poruczniku Dallas, zdaje się, że główny rekorder został uszkodzony.

– Jednym ruchem ręki Peabody przewróciła kawę Eye i zalała aparat. – Mój rekorder działa i powinien wystarczyć do złożenia raportu z tego przesłuchania. Nic ci się nie stało?

– Nie. – Eye zamknęła oczy: powoli się opanowała – Nie, nic mi nie jest, Dziękuję. – Przesłuchanie zostało przerwane o pierwszej trzydzieści dwie. Przesłuchiwany Jess Barrow Zostanie przewieziony do Centrum Zdrowia Brightmore na badania niezbędne zabiegi. Zostanie tam zatrzymany do dziewiątej zero zero, kiedy przesłuchanie zostanie wznowione w centrali policji. Peabody, proszę zająć się transportem. Zarzuty nie zostały jeszcze sformułowane

– Tak jest. – Peabody spojrzała za siebie, Ponieważ drzwi do biura Roarke”a rozsunęły się. Wystarczył jeden rzut oka na jego twarz, by się zorientować, że mogą być kłopoty. – Poruczniku. – Trzymała rekorder odwrócony. – Mój nadajnik odbiera jakieś zakłócenia. Videokom jest chyba uszkodzony po tym, jak przesłuchiwany zrzucił go na podłogę. Proszę o pozwolenie skorzystania z innego pomieszczenia, żeby wezwać ambulans.

– Pozwalam.

Peabody wyszła, a Eye westchnęła na widok wchodzącego Roarke”a.

– Nie miałeś prawa przyglądać się temu przesłuchaniu.

– Pozwolę sobie mieć inne zdanie. Miałem pełne prawo. – Jego wzrok powędrował na krzesło, z którego zaczęły dochodzić jęki Jessa. – Chyba powoli przychodzi do siebie. Chciałbym sobie z nim teraz pogadać.

– Słuchaj, Roarke…

Przerwał jej jednym szybkim, nie znoszącym sprzeciwu spojrzeniem.

– Eve, zostaw nas samych.

Na tym polegał kłopot między nimi – oboje tak przywykli do wydawania poleceń, że żadnemu z nich nie przychodziło łatwo ich wypełnianie. Nagle przypomniała sobie błędny wyraz jego oczu kiedy się od niej oderwał. Oboje zostali wykorzystani, ale to Roarke był ofiarą.

– Masz pięć minut i ani chwili dłużej. Ostrzegam cię. Z dotychczasowego zapisu widać, że właściwie nic takiego mu się nie stało. Jeżeli coś mu zrobisz, wszystko będzie na mnie i ze sprawy przeciwko niemu może nic nie wyjść.

Usta Roarke”a skrzywiły się w nieznacznym uśmiechu. Wziął ją za ramię i zaprowadził do drzwi.

– Poruczniku, zaufaj mi. Jestem człowiekiem cywilizowanym.

– Zamknął jej drzwi przed nosem i zakodował zamek.

Poza tym wiedział, jak sprawić dużo bólu, nie zostawiając na ciele prawie żadnego śladu.

Podszedł do Jessa, podniósł go i potrząsnął, aż tamten otworzył oczy i popatrzył na niego prawie zupełnie przytomnie.

– Już się obudziłeś? – rzeki cicho Roarke. – Kojarzysz?

Po grzbiecie Jessa spłynęła strużka zimnego potu. Wiedział, że spogląda w twarz śmierci.

– Chcę adwokata.

– Nie rozmawiasz teraz z glinami. Rozmawiasz ze mną. Przynajmniej przez najbliższe pięć minut. Nie masz tu żadnych praw i przywilejów.

Jess wzdrygnął się, lecz próbował przybrać maskę spokoju.

– Nie możesz mnie tknąć, Jeśli coś mi zrobisz, oskarżą o to twoją żonę.

Usta Roarke”a rozciągnęły się w uśmiechu, na widok którego Jess poczuł skurcz lęku.

– Pokażę ci, jak bardzo się mylisz.

Nie odrywając wzroku od oczu Jessa, sięgnął w dół, chwycił go w kroku i skręcił dłoń. Nie bez przyjemności zobaczył, jak z twarzy Jessa odpływa krew do ostatniej kropli, a jego usta zaczynają trzepotać niczym pysk wyrzuconej na brzeg ryby. Kciukiem ucisnął lekko tchawicę Jessa, odcinając mu w ten sposób dostęp powietrza, aż srebrzyste oczy Jessa wyszły z orbit.

– Fantastyczne uczucie, kiedy cię wodzą za fiuta, co? – Na koniec gwałtownie szarpnął nadgarstkiem. Jess opadł na krzesło, zwijając się jak krewetka.

– Dobrze, możemy więc sobie pogadać – powiedział przyjaznym tonem. – O sprawach prywatnych.

Eye spacerowała nerwowo po korytarzu, co chwila spoglądając na masywne drzwi. Doskonale wiedziała, że Roarke wszędzie założył osłony dźwiękoszczelne i Jess mógłby w krzyku wywrócić sobie płuca na lewą stronę, a i tak by go nie usłyszała.

Gdyby go zabił… Boże, gdyby go zabił, co by z tym poczęła? Zatrzymała się, zdjęta nagłym przerażeniem i przycisnęła dłoń do brzucha. Jak mogło jej to w ogóle przyjść do głowy? Miała obowiązek chronić tego skurwiela. Takie były przepisy. Oprócz tego, co czuła, były przecież przepisy.

Podeszła zdecydowanym krokiem do drzwi i wstukała kod. Kiedy zobaczyła komunikat o nieprawidłowej kombinacji, syknęła ze złością.

– Sukinsyn! Niech cię szlag, Roarke!

Za dobrze ją znał. Z niewielką nadzieją pobiegła korytarzem do jego biura i spróbowała otworzyć drzwi.

Wejście wzbronione.

Dopadła monitora, usiłując wywołać obraz z kamery bezpieczeństwa w swoim biurze. Stwierdziła, że i tu Roarke postarał się zapewnić sobie pełną dyskrecję.

– Boże, on go zabije. – Znów pobiegła do drzwi i zaczęła w nie bezsilnie walić pięściami. Chwilę później, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, szczęknęły zamki i drzwi rozsunęły się z cichym szelestem. Wbiegła bez tchu i zobaczyła Roarke”a, który siedział spokojnie za jej biurkiem i palił papierosa.

Z bijącym sercem spojrzała na Jessa. Był blady jak śmierć, jego źrenice nie były większe od śladu po ukłuciu szpilką, ale oddychał. Właściwie dyszał ze świstem jak zepsuty regulator temperatury.

– Nie ma nawet draśnięcia. – Roarke podniósł do ust kieliszek brandy. – Mam też wrażenie, że zaczął pojmować swoje błędy.

Eye pochyliła się i spojrzała prosto w oczy Jessa. Skulił się na krześle jak skopany pies i wydal dźwięk, który nie przypominał żadnego z ludzkich odgłosów.

– Coś ty mu, do cholery, zrobił?

Wątpił, czy Eye albo Departament Stanowy Policji Nowego Jorku zaakceptowaliby sztuczki, jakich nauczył się w dawnych czasach.

– O wiele mniej, niż zasłużył.

Wyprostowała się i spojrzała przeciągle na Roarke”a. Robił wrażenie faceta, który czeka na pojawienie się późnych gości albo ma poprowadzić ważne zebranie. Jego garnitur wyglądał nieskazitelnie, włosy były starannie uczesane, a dłonie spokojne i nieruchome. Tylko oczy – zauważyła, że czai się w nich ślad niedawnego wybuchu wściekłości.

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 74
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)