Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Wszystko czerwone - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wszystko czerwone

Электронная книга - «Wszystko czerwone». Краткое содержание книги:

Joanna Chmielewska
1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 83
Перейти на страницу:

– Morderca azali wykonywał jamę? – spytał z zainteresowaniem pan Muldgaard.

– Nie – powiedział Paweł. – Morderca był tam. Chciałem się tu zaczaić.

– Na co?

– Na mordercę! Był w ogrodzie i tu się skradał, do okna. Uciekł!!!

– Gdzie uciekł?

– Tam, przez dziurę…

Nie wdając się w dalsze konwersacje, wszyscy razem, potykając się w ciemności, popędziliśmy do dziury w żywopłocie. Gałęzie śliwy złapały za włosy najpierw mnie, a potem Zosię. Zgięci wpуł, kolejno wypadliśmy spod konara drzewa na ulicę. Latarka pana Muldgaarda rzucała dzikie błyski na wszystkie strony zależnie od pozycji, jaką zajmował w galopie. Na ulicy było nieco widniej, bo świeciła z daleka latarnia.

Kilka metrуw przed nami, obok żywopłotu, stała na chodniku Anita, trzymająca coś w ręku. Reflektor pana Muldgaarda ukazał jej śmiertelnie zdumiony wyraz twarzy.

– Na Boga, co robicie? – spytała, z lekka oszołomiona. – Bawicie się w podchody czy uprawiacie biegi na przełaj? Co się tu dzieje?

– A co ty tu ro…bisz… – spytała Alicja głosem stopniowo zamierającym, przedmiot bowiem, ktуry Anita trzymała w ręku, okazał się dużym, czarnym pistoletem z jakąś dziwną, nietypową lufą. Sądząc z tego, co widywałam na filmach i czytywałam w literaturze, musiał to być tłumik.

Przez dość długą chwilę staliśmy wszyscy w milczeniu, gapiąc się na siebie wzajemnie i usiłując cokolwiek zrozumieć. Anita machnęła pistoletem.

– Czy coś się stało? – spytała z szalonym zaciekawieniem. – Mуwcie coś! Słyszałam jakieś krzyki i okropne łomoty, jakby stado zwierząt przedzierało się przez ogrуd. Co to było?

– My – powiedziała Alicja. – Ganiamy zbrodniarza. Skąd to masz?

Anita spojrzała na trzymany w ręku pistolet.

– No właśnie, nie wiem. Wypadło z krzakуw, jak szłam, więc podniosłam. Rzucaliście tym za nim? Mam wrażenie, że z tego się raczej powinno strzelać!

Pan Muldgaard poruszył się wreszcie, podszedł do niej i ostrożnie wyjął jej broń z ręki. Od razu poczuliśmy się pewniej.

– Skąd się tu wzięłaś? – zainteresowałam się, odetchnąwszy z dużą ulgą.

– Idę od stacji. Czy jest was więcej? Mam wrażenie, że jeszcze ktoś leciał…

Zdaniem Anity tuż przed nami ktoś z hałasem i trzaskiem przedarł się, względnie przeskoczył, przez sąsiedni żywopłot, odgradzający ogrуd Alicji od następnego. Nie widziała tego kogoś, tylko słyszała.

Rуwnocześnie z krzakуw wypadł na trawę przy chodniku pistolet, ktуry podniosła bezmyślnie, zaniepokojona odgłosami, nie bardzo wiedząc, co zrobić. Przedtem słyszała chyba jakiś krzyk, a zaraz potem z dziury w żywopłocie wyleciała wataha czarnych postaci.

– To właśnie my – poinformowała Alicja.

– A owszem, to już widzę…

– O rany boskie, na co my czekamy?! – zdenerwował się Paweł. – Jeśli on poleciał dalej, to trzeba go gonić!

– Oszalałeś! – zaprotestowała Zosia. – Gdzie go chcesz gonić w ciemnościach?! Już jest daleko i pewnie znowu ucieka samochodem!

– Może dzisiaj jest na piechotę?

– Nonsens – powiedziała stanowczo Alicja. – Mуgł lecieć w każdą stronę. Dajmy temu spokуj. O, słyszycie…?

Z oddali dobiegł warkot zapuszczanego silnika. Jeżeli był to morderca, istotnie pogoń za nim nie miała wielkiego sensu. Paweł z żalem zawrуcił w kierunku dziury.

– Ciekawe, dlaczego wyrzucił pistolet – powiedział w zamyśleniu.

– Pewnie wcale nie wyrzucił. Mуgł mu wypaść, jak przełaził przez żywopłot.

– Powinien go mieć na szelkach – powiedziała Anita, schylając się pod gałęzią. – Wszyscy szanujący się mordercy noszą pistolety na szelkach. Może mu pękły szelki?

– Ciekawe, dlaczego lazł przez żywopłot, zamiast wyskoczyć na ulicę – powiedziała Alicja podejrzliwie.

– Zdaje się, że chciał – odparła Anita z nagłym ożywieniem. – Mam wrażenie, że w tym miejscu, gdzie potem was zobaczyłam, coś się pokazało i zniknęło.

– Myślisz, że wystawił łeb, zobaczył ciebie i cofnął się?

– Myślę, że wystawił nawet więcej niż łeb i rzeczywiście się cofnął. Ja się nie ukrywałam. Pewnie go zaskoczyło…

W drzwiach tarasu stał w najwyższym stopniu rozwścieczony Bobuś w piżamie, trzymając się za głowę.

– To jest niemożliwe, co tu się wyprawia! – powiedział z irytacją. – Dom wariatуw! Wiesz, Alicja, że doprawdy nie posądzałem cię o dowcipy na tym poziomie! Jak tak dalej pуjdzie, naprawdę będziemy zmuszeni wyjechać.

– O Boże! – szepnęła za mną Zosia tonem pełnym nadziei. – Nie wierzę w takie szczęście…!

– Paweł, ładuj się do następnej dziury! – szepnęłam stanowczo, odwracając się do idącego z tyłu Pawła.

– Kiedy drugiej chyba nie ma – odszepnął zmartwiony Paweł. – A jeśli nawet jest, to ja nie wiem gdzie.

– Może warto wykopać…?

– To jest wprost chuligaństwo! – mуwił Bobuś, płonąc oburzeniem. – Kika się szalenie zdenerwowała!

Alicja z wyraźnym wysiłkiem starała się ukryć uciechę.

– Nic ci na to nie poradzę, tutaj zawsze coś takiego się dzieje – wytłumaczyła mu życzliwie. – Nawet się dziwię, że tak mato. Uprzedź Kikę, że może być gorzej.

Bobuś łypnął na nią okiem pełnym zgorszenia i odrazy, otworzył usta, fuknął, jęknął i wycofał się z godnością, oburzeniem i wstrętem do swojego pokoju.

Pan Muldgaard opanował wreszcie zaskoczenie, odzyskał energię i przystąpił do działania. Wziął w krzyżowy ogień pytań kolejno najpierw Pawła, a potem Anitę. Paweł, jak się okazało, siedział na skarpie obok atelier i wpatrywał się z zapałkami w ręku w zbocze grobowca, gdzie, jego zdaniem, coś się poruszało. Mogło to być tylko upragnione zwierzę doświadczalne, żerujące po nocy. Nagle jego uwagę zwrуcił jakiś ruch w głębi ogrodu. Czarna sylwetka, czając się za drzewami, prześliznęła się w kierunku okien środkowego pokoju, gdzie siedzieliśmy wszyscy razem, i zatrzymała się, zasłonięta przed jego wzrokiem grobowcem. Chciał po cichu zbliżyć się do sylwetki i napaść ją, ale trafił na tę dziurę, zamaskowaną deskami…

– Resztę wiecie – zakończył ponuro.

1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)