Rozbuchana Wyobraźnia Olivii Joules
- Автор: Филдинг Хелен
- Язык: польский
- Жанр: Современные любовные романы
Электронная книга - «Rozbuchana Wyobraźnia Olivii Joules». Краткое содержание книги:
Widgett wyraźnie się nad czymś zastanawiał, zagryzając wargę, a może sztuczną szczękę. Wbił w nią spojrzenie swoich przenikliwych niebieskich oczu.
– Dwa pytania. Po pierwsze: jaką Feramo szykuje nam niespodziankę? Nurków w kanalizacji, w zbiornikach – w systemach chłodzących elektrowni atomowych? Po drugie: z hotelu w Hondurasie przerzucają materiały wybuchowe do południowej Kalifornii. Jak to robią?
– Tym właśnie zajmowali się w Hondurasie?
– Tak – powiedział Scott Rich z twarzą pozbawioną wyrazu.
– Skąd wiesz?
– Bo znalazłem C4 na szczycie jaskini, z której ty właśnie wypływałaś.
Olivia spuściła wzrok i zmarszczyła czoło, przypomniało jej się bowiem, jak to z zachwytem podziwiała ryby, nie mogąc się nadziwić, że są takie kolorowe.
– Tak więc… agentko Joules – powiedział Widgett. – Czy jakieś myśli kryją się za tą uroczą buźką?
Spojrzała na niego ostro. Jej umysł nie funkcjonował jak należy. Za bardzo się wszystkim przejmowała, bo też za bardzo chciała odnieść sukces jako szpieg.
– Muszę się nad tym zastanowić – powiedziała cichutko.
Widgett i Scott Rich wymienili spojrzenia. U jednego wyczuła rozczarowanie, pogardę u drugiego.
– Pójdziemy dalej? – zaproponował Widgett.
Dwie tak kompletnie niepasujące do siebie postaci podjęły przerwany marsz. Szli pogrążeni w poważnej dyskusji, jeden nienaturalnie wysoki, w rozwianym płaszczu i łopoczącym szaliku, gestykulujący teatralnie, drugi silny, skupiony, opanowany. Olivia dreptała za nimi nieszczęśliwa. Czuła się jak legendarny cudowny skrzypek, który wkroczył na scenę, zagrał kilka fałszywych nut i zawiódł wszystkich. Stres spowodowany wszystkimi tymi dziwacznymi przeżyciami zaczynał dawać się jej we znaki. Czuła się wyczerpana, znużona i bezużyteczna. „Oddychaj, oddychaj, uspokój się, uspokój, nie wpadaj w panikę”, powtarzała w myślach, starając się przypomnieć sobie życiowe zasady.
„Nigdy nie wpadać w panikę. Zatrzymać się, oddychać, myśleć.
Nigdy nie jest ani tak dobrze, ani tak źle, jak się wydaje.
W obliczu klęski pomyśclass="underline" »Och, pieprzyć to«„.
– Przepraszam! – zawołała, przyspieszając, by ich dogonić. – Przepraszam! Wiem, jak przemycają materiały wybuchowe!
– Chwała Bogu! – westchnął Widgett. – Powiedz nam, proszę.
– W Hondurasie przewożą je lądem, a potem na łodziach wzdłuż wybrzeży Pacyfiku.
– Tak, do tego zdołaliśmy dojść sami – powiedział Scott. – Pytanie tylko, jak wwożą je na terytorium Stanów?
– Myślę, że ładują je na eleganckie jachty, a potem – na jachtach albo na Katalinie, u Feramo – chowają w deskach surfingowych.
Obaj mężczyźni zatrzymali się i spojrzeli na nią.
– Później jachtami przewożą deski jak najbliżej brzegu. Obciążają je i topią albo na dnie, albo umocowane na linach. Potem ich surfingowcy schodzą pod wodę w akwalungach, zabierają deski, topią sprzęt do nurkowania, na deskach dopływają do brzegu w Malibu i odjeżdżają z nimi w swoich samochodach kempingowych.
Zapadła kompletna cisza.
– Hmm, wspaniała praca myślowa – mruknął wreszcie Widgett. – A oparta na…?
– Widziałam, jak ćwiczą to w Hondurasie. Na Popayan opłynęłam cypel i widziałam, jak zatapiają deski, a potem na nich wypływają i surfują.
– Czy nie tego właśnie miałeś szukać, Scott? – spytał Widgett. – A może byłeś zbyt zajęty wylewaniem wina z pluskwy? Puligny-Montrachet, o ile się nie mylę?
– Niech się pan zamknie, bardzo proszę.
– Więc schowałeś pluskwę w donicy z drzewkiem figowym u Feramo? – domyśliła się Olivia.
– I w kaktusie. Zresztą w twoim też, skoro już o tym mowa.
– A ty na jedną rzuciłaś sweter, drugą zalałaś kieliszkiem Cristal, trzecią białym winem. Louis Jadot, rocznik dziewięćdziesiąty szósty, czy tak?
– Dziewięćdziesiąty piąty – sprostowała Olivia.
– To musiało być przykre. – Widgett pokiwał głową.
– Owszem – zgodziła się Olivia.
– Karl, cześć – mówił Scott do telefonu. – Niech sekcja H sprawdzi surfingowców na wybrzeżu południowej Kalifornii, dobra? Skoncentrujcie się na Malibu Lagoon. Szukajcie w deskach C4. I poślij też ludzi na Katalinę – tajniakow – niech sprawdzą przystanie. Gdzie jest to miejsce, Olivio? Olivio? Gdzie Feramo ma przystań na Katalinie?
– Och, ee, na prawo od Avalon.
– Na prawo?
– Na wschód. A może na zachód? No wiesz, na prawo, jak się patrzy na Katalinę od strony Los Angeles. Za cyplem, od strony oceanu, w kierunku Hawajów.
Scott Rich westchnął.
– Po prostu sprawdź wszystko po kolei.
– Pysznie. A więc to mamy z głowy – ucieszył się Widgett. – A teraz cele. Jakieś pomysły?
Olivia przedstawiła im swoje teorie o zatrutym rycyną kremie do twarzy, acetylenie w systemach chłodzących elektrowni nuklearnych, atakach na studia.
– Ale to dość szeroki zakres – powiedziała na koniec. – Żeby go zawęzić, musiałabym spędzić z Feramo trochę więcej czasu.
– Idealnie byłoby skorzystać z jego oferty i pojechać do Sudanu – stwierdził Widgett. – Co w każdych okolicznościach może być niezwykle interesujące.
– Musiałby być szalony, żeby cię tam zabierać – zauważył Scott.
– On j e s t szalony.
– Jest szalony, że cię wypuścił.
– Serdeczne dzięki – powiedziała Olivia i pomyślała sobie, że może ten Scott Rich nie jest jednak taki zły.
– Ponieważ było oczywiste, że go wydasz. Co zresztą zrobiłaś.
– On mi ufa. Myśli, że jestem jego sokołem.
Scott wydał jakiś dziwny odgłos.
– Coś ci się nie podoba, Scotcie, Richu, Mortonie czy też jak się tam naprawdę nazywasz?
– Owszem, Rachel, Olivio, Pixie czy też jak się tam, do cholery, postanowiłaś dzisiaj nazywać…
– Panie Boże Wszechmogący – jęknął przeciągle Widgett, wyciągając chustkę, by otrzeć sobie nią czoło. – Przecież właśnie na przybieraniu różnych tożsamości polega praca szpiega. Pozwolę sobie przypomnieć, że są wśród nas tacy, co jako drag queen spędzili dwa pełne sezony w Aswan Cataract Hotel.
– Otóż to, s z p i e g a – zauważył kwaśno Scott Rich.
– I to czyni naszą pannę Joules osobą tak interesującą – powiedział Widgett. – Ona jest urodzonym szpiegiem. Pozostaje tylko kwestią otwartą, czy jeśli Pierre Feramo – wymówił nazwisko z przesadnym francuskim akcentem – zgodnie z daną obietnicą rzeczywiście zadzwoni, by zwabić cię do swojego beduińskiego matecznika na wzgórzach Morza Czerwonego, zgodzisz się pojechać?
– Tak – odparła poważnie Olivia.
– Naprawdę? – spytał Scott Rich, wbijając w nią spojrzenie swoich przenikliwych szarych oczu. – Nawet jeżeli zrobi to tylko po to, żeby cię zabić?
– Gdyby faktycznie chciał mnie zabić, myślę, że zrobiłby to raczej w Hondurasie.
– Och, bez wątpienia – zgodził się Widgett. – Gość może mieć całe mnóstwo powodów, by pragnąć porwać agentkę Joules na pustynię. Czytałeś chyba Arabskie noce? Wielce erotyczna książka. Ośmielam się twierdzić, że dziewczyna porwana przez Beduina może liczyć na naprawdę ogniste noce spędzone w jego namiocie.
– A co potem? – spytał Scott Rich, przechylając ze złością głowę.
44
Minęło już pięć dni, odkąd Olivia rozstała się z Feramo na Bay Islands, a on wciąż jeszcze nie zadzwonił. Zespół, w skład którego, niestety, najwyraźniej wchodziła teraz również Suraya Tajna Suka, od śniadania przebywał w pokoju w piwnicy. Dzięki jakimś niesamowicie skomplikowanym elektronicznym manewrom Scott Rich przekierował fałszywy numer, który Olivia podała Feramo, bezpośrednio do sali techniczno-operacyjnej, tak więc jeśli Pierre zadzwoni, połączy się bezpośrednio z nimi.