Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Gryfon zareagował bez zastanowienia.
Jego nogi same ruszyły do przodu, a dłonie złapały otulone w czarny materiał
ramiona i chwilę później Harry siedział już okrakiem na kolanach Mistrza Eliksirów.
Serce biło mu jak szalone, jakby samo było przerażone jego śmiałością. Teraz,
kiedy znalazł się tak blisko, zobaczył płomienie szalejące na końcu czarnych tuneli
oczu mężczyzny. Zadrżał, dziękując w duchu, że już siedzi, bo nogi najpewniej
ugięłyby się pod nim.
W pewnej chwili rozżarzone niczym węgle oczy Snape'a oderwały się od jego
twarzy i powoli zsunęły w dół, zatrzymując się na jego - niech to szlag! - wyraźnie
wypukłym kroczu. Nie udało mu się powstrzymać wypływającego na twarz rumieńca.
Bliskość mężczyzny tak właśnie na niego działała - sprawiała, że nie miał żadnej
kontroli nad swoim ciałem.
Przez twarz Mistrza Eliksirów przebiegł uśmieszek. Harry'emu zakręciło się w
głowie.
Dlaczego ten szyderczy wyraz twarzy wprawiał go w taki stan?
- Widzę, Potter, że twój kłopot leży teraz nieco niżej... - powiedział miękko Snape,
a w jego oczach zamigotały złośliwe płomyki. Harry zmarszczył brwi, próbując
zrozumieć, do czego pił nauczyciel. I wtedy przypomniał sobie.
Jakieś kłopoty z sercem, panie Potter?
Zarumienił się, ale jego gryfońska odwaga i cięty język szybko przejęły pałeczkę.
Przesunął biodra i wyczuł twardość w spodniach mężczyzny. Jego oczy rozbłysły
triumfalnie.
- Czuję, że nie tylko ja mam kłopot... - powiedział cicho, uśmiechając się.
Zobaczył, jak kąciki ust Mistrza Eliksirów drgnęły, a w ciemnych oczach pojawiły się
iskierki rozbawienia. Nie było w nich zwyczajowego szyderstwa. Było za to... coś
nowego. Nieznanego. Przyjemnego.
Ciepłego...
Nie myśląc o tym, co robi, przysunął się bliżej i wtulił twarz w szyję mężczyzny,
poszukując tego ciepła. Poczuł, jak ciało pod nim sztywnieje, ale dłonie nie odsunęły
go. Zamknął oczy, wdychając gorzki zapach ziół i słodki, ostry aromat cynamonu.
Słyszał w uszach bicie własnego serca. Cały świat rozpłynął się. Pozostały jedynie
zmysły.
Wtulając twarz w chłodną szyję, Harry doznał cudownego, nieznanego dotąd
uczucia, które zalało jego drżące serce. Wypuścił ramiona mężczyzny i objął jego
szyję, przyciskając się do niego jeszcze mocniej, jakby za wszelką cenę chciał
pokonać dzielące ich bariery. Wszystkie, pełne nienawiści, słowa, wściekłe
spojrzenia, raniące gesty. Pragnął zmiażdżyć je w uścisku, przywierając do
odzianego w czerń ciała i nie pozwolić, by kiedykolwiek powróciły.
Czuł, jak Mistrz Eliksirów wstrzymuje oddech, słyszał bicie jego serca, gorzko-
słodki zapach, powoli ustępujący chłód ciała. To było coś więcej, niż bliskość.
Doznanie warte było każdej ceny, jaką przyszło mu, i zapewne przyjdzie jeszcze,
zapłacić.
- Chcę ciebie - wyszeptał Snape'owi do ucha. - Zrobię wszystko, czego
zapragniesz... powiedz tylko słowo - chwilę potem spłonął rumieńcem, przejęty
własną śmiałością. Usłyszał głośno wypuszczane powietrze, ale nie doczekał się
odpowiedzi. Spojrzał na twarz mężczyzny. Wzrok Snape'a był nieodgadniony, choć
Harry miał wrażenie, że w jego oczach dostrzegł coś mrocznego... niebezpiecznego.
- Czy na pewno chcesz dać mi tak ogromną władzę, panie Potter? - zapytał
głębokim głosem. - Czy naprawdę... zrobiłbyś wszystko?
- Cokolwiek zechcesz - wyszeptał żarliwie Harry. Zobaczył na twarzy Snape'a
wyraz zamyślenia, po czym pojawiło się na niej coś, czego jeszcze nigdy nie
widział... konsternacja. Jednak trwało to krócej niż zaczerpnięcie oddechu.
- Będę miał to na uwadze, panie Potter - powiedział cicho mężczyzna, chłodnym,
opanowanym głosem, bez cienia emocji. Jednak Harry wyczuł pęknięcie w tym
zimnym tonie, jakby Snape za wszelką cenę starał się coś ukryć...
Nie zastanawiał się jednak nad tym dłużej, gdyż nie był to czas i miejsce na takie
przemyślenia. Musiał działać, dopóki miał taką możliwość. Będzie musiał
zaryzykować... Delikatnie dotknął wargami odsłoniętej szyi. Zachęcony tym, że nie
został zwymyślany i zepchnięty z kolan, przywarł mocniej do bladej skóry, składając
na niej szybkie, wygłodniałe pocałunki, jakby bał się, że ten moment może zostać za
chwilę brutalnie przerwany.
Jeszcze mocniej przytulił się do szczupłego ciała i jęknął, czując, jak jego
zamknięty w spodniach członek ociera się o brzuch mężczyzny. Zareagował na ten
dotyk twardniejąc jeszcze bardziej i łapiąc w zęby płatek ucha. Kiedy fala
podniecenia na chwilę odpłynęła, zaczął językiem obmywać przestrzeń za nim. Z
zaskoczeniem zauważył, że głowa Snape'a odchyliła się do tyłu, a z jego
zaciśniętych ust wyrwał się jęk, po którym nastąpił długi pomruk przyjemności.
Wyglądało na to, że trafił we wrażliwy punkt... Zachęcony reakcją, złapał ponownie
w usta płatek ucha i zaczął go łapczywie ssać, liżąc jednocześnie ciepłym językiem.
Odgłosy stały się głośniejsze, a ciało pod nim wygięło się mimowolnie, jakby
przyjemność była silniejsza, niż próby zachowania zimnej krwi. Umysł Harry'ego
wydał okrzyk triumfu.
Puścił ucho i wpił się wargami w szyję mężczyzny. Zaczął zachłannie ssać
skrawek skóry, delikatnie naciskając na nią zębami. Zapragnął zostawić swój ślad.
Ślad Harry'ego Pottera na Severusie Snapie. Zakręciło mu się w głowie, kiedy
poczuł, jak silne dłonie łapią go za ramiona i gwałtownie odsuwają od siebie. Z ust
Gryfona wyrwał się jęk zawodu, którego nie potrafił powstrzymać.
Jego rozgorączkowany wzrok napotkał płonące spojrzenie mężczyzny i aż
zachłysnął się z wrażenia, widząc szalejący w tych oczach ogień.
- Co ty wyprawiasz, Potter? - warknął Snape, znakomicie panując nad swoim
głosem. Harry podziwiał jego zdolność do samokontroli, gdyż sam czuł się tak, jakby
miał za chwilę eksplodować z pragnienia. Opór mężczyzny działał na niego niczym
płachta na byka i sprawiał, że żar w ciele chłopaka ciągle wzrastał i pchał go coraz
dalej w szaleństwo. Zapragnął złamać Snape'a za wszelką cenę. Wiedział, że potrafi
tego dokonać.
Wyrywając się z przytrzymujących go dłoni, rzucił się do przodu, wbił paznokcie w
czarny materiał na ramionach Mistrza Eliksirów, gotów bronić się zawzięcie, gdyby
mężczyzna próbował go odsunąć. Po czym zaczął składać szybkie, niecierpliwe,
pełne głodu pocałunki na jego chłodnej szyi, brodzie i przestrzeni wokół ucha.
Smakował językiem skórę, chcąc doprowadzić go do takiego samego wrzenia, w
jakim sam się znajdował.
Czuł, jak ciało mężczyzny drży pod nim, słyszał z trudem powstrzymywane jęki,
które tylko podgrzewały buzujące w nim pragnienie, jednak silne dłonie złapały go
niczym żelazne szpony i ponownie oderwały od siebie. Harry dostrzegł zanikający
szybko, gorączkowy blask w oczach mężczyzny.
- Przestań się ze mną drażnić, Potter - rzucił chłodno Snape. Potrafił doskonale
władać swym głosem. W jego tonie nie pobrzmiewała nawet jedna nuta uczucia,
jakby nic, co robił Harry, nie wywierało na nim wrażenia. A przecież jego ciało
przeczyło temu i Harry doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Zamknął na chwilę oczy, pragnąc uciec od miażdżącego i odbierającego odwagę
spojrzenia. Odetchnął głęboko, po czym uniósł powieki i wyszeptał zachrypniętym