Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
cokolwiek by sobie nie postanowił, jakkolwiek by nie próbował z nim walczyć, to teraz
siedział w jego komnatach, całkowicie zdruzgotany i pokonany.
Przypomniało mu się, że Snape groził mu kiedyś na lekcji, że pewnego dnia poda
mu veritaserum, ale nigdy nie myślał, że zrobi to naprawdę...
- Potter - cichy głos Snape'a z trudem przebił się przez tornado myśli i uczuć
szalejących w głowie Harry'ego, ale w ogóle nie zwrócił na niego uwagi.
Powinien domyślić się, że to się tak skończy. Nie warto było walczyć ze Snape'em,
ponieważ z nim nie da się wygrać. Zawsze osiągnie to, co chce. Zawsze postawi na swoim. Był zbyt inteligentny, za sprytny, żeby można go było pokonać. I Harry odczuł
to wyjątkowo boleśnie.
- Spójrz na mnie - głos Mistrza Eliksirów był niezwykle łagodny, ale Harry był
całkowicie pogrążony w swoich myślach. Pokręcił przecząco głową, pragnąc, by dał
mu spokój.
Ostatnie pytania całkowicie zburzyły wizerunek, jaki budował wokół siebie.
Wyszedł na kretyna. Wszystko legło w gruzach. I na dodatek powiedział mu takie
rzeczy... Co on mógł sobie pomyśleć? Że Harry jest głupim, naiwnym szczeniakiem,
który sam nie wie, czego chce. A najgorsze było to, że to prawda....
Nigdy z nim nie wygra. Równie dobrze może poddać się już teraz.
Serce Harry'ego zaczęło powoli się uspokajać, a krew w jego żyłach przestała
płonąć. Szum w głowie ustępował.
Musi wziąć się w garść! Nie może załamywać się na oczach Mistrza Eliksirów.
Zaczął oddychać głęboko, pozwalając, żeby wzburzone emocje opadły. Odetchnął
jeszcze kilka razy, zanim opuścił ręce i spojrzał na Snape'a.
Mężczyzna wbijał w niego przenikliwy, zamyślony wzrok. Harry przełknął ślinę, ale
zmusił się, żeby nie odwrócić głowy. Postanowił zachować resztki godności.
- Dlaczego tak się krzywdzisz? - głos Mistrza Eliksirów był niewiarygodnie cichy i
spokojny, kiedy wypowiadał te słowa. Jednak ich sens uderzył w Harry'ego z taką
siłą, iż przez chwilę zabrakło mu powietrza w płucach.
- Jeżeli tak bardzo boisz się swoich pragnień - kontynuował Snape tym samym,
spokojnym tonem - to daję ci wybór - wskazał na drzwi. - Możesz wyjść, jeżeli
chcesz. Nie będę cię zatrzymywał.
Harry siedział w fotelu, niezdolny do jakiegokolwiek ruchu i patrzył, jak Snape
wstaje i podchodzi do półek, wybiera książkę i ponownie siada w fotelu, pogrążając
się w lekturze.
Spojrzał na Snape'a, a następnie przeniósł wzrok na drzwi.
Miał wrażenie, że jego świadomość rozszczepiła się na dwie, zupełnie różne
osobowości, które zaczęły walczyć między sobą.
Możesz stąd wyjść. Pozwolił ci na to. Możesz się w końcu od niego uwolnić.
I dalej będziesz się krzywdził. I dalej będziesz go pragnął. To się nie zmieni.
Przecież nadal go chcesz.
Snape to przypadek beznadziejny. On zawsze będzie cię tak traktował. Nigdy nie
uda ci się zdobyć tego, czego naprawdę pragniesz.
A czego najbardziej pragniesz? Właśnie jego. W końcu ci się uda. Nie możesz się
teraz poddać. Wiedziałeś, jaki on jest. Wiedziałeś, że nie będzie łatwo. Ale im
trudniej, tym bardziej smakuje zwycięstwo. Swoim oddaniem uda ci się go złamać. W
końcu wygrasz.
Nie masz żadnych szans. Każdy w końcu musi pogodzić się z klęską. On uwielbia
ranić i jeszcze nie raz to zrobi. Chcesz tego?
Ale jeżeli teraz wyjdziesz, to będziesz tego bardzo żałował. Będziesz żałował, że
nie wykorzystałeś szansy. I będziesz cierpiał.
A czy teraz nie cierpisz? Spójrz, do czego cię zmusił. Upokorzył kolejny już raz. Ile można wytrzymać?
Musisz w siebie wierzyć. Nie możesz się tak po prostu poddać. Jeżeli to zrobisz,
to stracisz wszystko, co do tej pory udało ci się wywalczyć. Cały twój wysiłek pójdzie
na marne.
Mógłbyś unieść się dumą i wyjść stąd teraz. Przynajmniej zachowałbyś swoją
godność.
I co byś wtedy miał? Tylko swoją dumę. Dalej byłbyś nieszczęśliwy.
A teraz jesteś szczęśliwy?
Jeżeli się poddasz, to może i ocalisz dumę, może uda ci się kiedyś o nim
zapomnieć. Ale w twoim sercu pozostanie pustka, której niczym nie uda ci się
wypełnić.
Ale przynajmniej w końcu będziesz wolny...
Nie, nigdy nie będziesz wolny, dopóki on będzie w pobliżu. Każdy dzień, w którym
będziesz go widział, będzie dla ciebie torturą, ponieważ wciąż będziesz pamiętał o
tym, że miałeś szansę i z niej nie skorzystałeś.
Że miałeś wybór...
Harry wziął bardzo długi i bardzo głęboki oddech. Następnie spojrzał na Snape'a,
który spokojnie siedział w fotelu i czytał książkę. Nieświadomy bitwy, która rozegrała
się w umyśle jego ucznia.
Harry zamknął oczy i westchnął przeciągle.
Podjął decyzję.
Powoli podniósł się z miejsca, starając się nie zwracać uwagi na to, że nogi
uginają się pod nim, a każdy krok jest ogromnym wysiłkiem. Okrążył stolik i stanął tuż
przed Mistrzem Eliksirów, a następnie delikatnie wyjął mu książkę z rąk i odłożył ją
na bok.
Serce Harry'ego szarpnęło się, kiedy Snape wbił w niego przeszywające
spojrzenie i zmrużył oczy.
Harry wyciągnął rękę i dotknął szorstkiego, chłodnego policzka mężczyzny.
Uśmiechnął się i wyszeptał:
- Wybieram ciebie.
________________
* "So complicated" by Carolyn Dawn Johnson
--- rozdział 12 ---
12. Detention.
I won't touch you there
unless you ask me to touch you there...
boy... *
- Wybieram ciebie.
Słowa same wypłynęły z jego ust, jakby chciały i musiały zostać wypowiedziane.
Spoglądał w napięciu na twarz Mistrza Eliksirów. Dostrzegł błysk w czarnych oczach,
a kąciki zaciśniętych w wąską kreskę ust drgnęły nieznacznie. Mężczyzna nie
wyglądał na zaskoczonego. W jego oczach można było zobaczyć coś na kształt...
pewności siebie, triumfu. Jakby wiedział, co się zdarzy, zanim to nastąpiło. Wrażenie
trwało jednak tylko ułamek sekundy i Harry zastanawiał się, czy nie było
przywidzeniem.
Powoli opuścił rękę, jednak nie był w stanie oderwać wzroku. Mistrz Eliksirów
zmrużył oczy i przyglądał mu się z taką uwagą, jakby chciał wyczytać jego myśli. Nie
musiał jednak tego robić, Harry czuł, że wszystkie emocje są doskonale widoczne na
jego twarzy, a nie miał siły, by starać się je ukryć.
Ciemne, wbijające się w niego oczy, hipnotyzowały i wciągały go w swą
niezmierzoną głębię. Czuł, jak, wbrew sobie, zaczyna drżeć. Kiedy jego kolano
zetknęło się przypadkowo z odzianym w czarny materiał kolanem Mistrza Eliksirów,
przez jego ciało przeszedł nagły, bolesny prąd.
Snape był tak blisko... Na wyciągnięcie ręki. Ale Harry obawiał się wykonać
jakikolwiek ruch. Za bardzo bał się odrzucenia.
- Zamierzasz tak stać i gapić się na mnie przez całą noc, Potter? - mroczny głos
przerwał panującą w pomieszczeniu ciszę i sprawił, że Harry niemal podskoczył.
Jednak jego ton pozbawiony był złośliwości. Wyczuł w nim jedynie... ponaglenie, a
na twarzy zobaczył wyraz zniecierpliwienia.