Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Diabelska wygrana». Краткое содержание книги:

Romans, kt?rego nigdy nie zapomnisz! Szukaj?c zemsty za ?mier? brata, Damien Falon zastawia pu?apk? na pi?kn? Alex? Garrick. Wygrywa od niej fortun? przy karcianym stole, nie ??da jednak pieni?dzy, lecz tego, by Alexa sp?dzi?a z nim noc. Wbrew jego oczekiwaniom Alexa okazuje si? delikatn? i mi?? dziewczyn? i Damien wkr?tce przy?apuje si? na tym, ?e pragnie nie tylko jej cia?a. Tymczasem niespodziewane komplikacje powoduj?, ?e musi broni? honoru Alexy, proponuje jej wi?c ma??e?stwo…
1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 75
Перейти на страницу:

– Nic nie szkodzi – powiedziała łagodnie Alek¬sa. – Przyjechałam dopiero wczoraj w nocy. Nie mogłeś o tym wiedzieć.

– Kim jesteś? – spytał chłopczyk, cofając się nie¬pewpie do drzwi. Dopiero teraz zauważyła, że nie¬naturalnie pociąga nogą, a jego bucik był przekrzy¬wiony pod dziwnym kątem. Matka chłopca poszła za jej wzrokiem, a następnie sama zbliżyła się do niego i opiekuńczo przytuliła.

– Nie bądź niegrzeczny, Jean-Paul- powiedzia¬ła. – Ta pani wcale nie musi ci odpowiadać.

Aleksa nie spuszczała wzroku z malca.

– Nic się nie stało. I tak spotkalibyśmy się prę¬dzej czy później. Jestem… żoną monsieur Falo¬na – dodała z pewną dozą niechęci.

Chłopiec zaskoczył ją uśmiechem.

– C'est bon! No to na pewno zostaniemy przyjaciółmi!

Poczuła, jak coś nieoczekiwanie ściska ją za serce.

– Chętnie. Nawet bardzo chętnie.

– Skoro jesteś tu z monsieur Damienem, czy to oznacza, że też kochasz ptaki?

Uśmiechnęła się.

– Lubię

– To pokażę ci mojego. Nazywa się Charlemagne. To najpiękniejszy ptak na świecie. – Z radością go obejrzę.

– Ale nie dzisiaj – wtrąciła się matka chłopca. Porzuciła już obronną nutę. – A teraz uciekaj, mon chou. Madame Falon ma ważniejsze rzeczy na gło¬wie niż pogawędki z tobą. – Jednak w jej głosie nie było krytyki. Piękne, ciemne dczy kobiety przepeł¬niało głębokie uczucie do dziecka.

– Świetny chłopak – powiedziała Aleksa, gdy kuśtykający malec oddalił się korytarzem. Nie mo¬gła uciec od myśli, co mu się stało w nogę, od smutku, że taka tragedia dotknęła dziecko.

– Pani mąż zawsze bardzo go lubił. Można by powiedzieć, że ma wręcz bzika na jego punkcie.

Damien miał bzika na punkcie dziecka? Nie mogła w to uwierzyć. A ten ptak chłopca to chyba prezent od Damiena.

– A gdzie on jest? – Starała się, by to zabrzmia¬la rzeczowo, lecz oczami duszy ujrzała ich ostatnią wspólną noc, więc wcale nie była w nastroju do za¬dawania rzeczowych pytań.

– Jeśli to mnie szukasz – padła odpowiedź od strony drzwi – to z radością zawiadamiam cię, że właśnie mnie znalazłaś! – Jego przystojną, śnia¬dą twarz zdobił uśmiech, a niebieskie oczy spoglą¬dały na nią z podziwem. Wydawał się wypoczęty, w dobrej formie i wyglądał stanowczo zbyt atrak¬cyjnie. Poczuła, że coś ciągnie ją do niego, lecz tym razem postanowiła, że zignoruje ten zew.

– Dziękuję ci, Marie Claire – powiedział. – To na razie byłoby wszystko. Przez resztę ranka sam zaopiekuję się moją żoną.

– Jeśli będzie pani miała jakieś życzenie, mada¬me, wystarczy, że mnie pani zawiadomi.

– Merci, Marie Claire – odpowiedziała Aleksa.

– Jak się czujesz? – Damien ruszył w jej stronę.

Miał na sobie nieskazitelny jasnoszary frak, nie¬przyzwoicie obcisłe spodnie, które przylegały do szczupłych bioder i muskularnych ud. Wciąż mówił po francusku, tego języka używał cały czas od chwili, gdy go zobaczyła. Przypomniała sobie wszystko, co się wydarzyło, i podświadomie odsu¬nęła się od niego.

– Czuję się dobrze – odpowiedziała tak samo ła¬godnie. Ten język stał się już jej drugą naturą – Dziękuję ci za ostatnią noc… to znaczy za to, że

po mnie przyszedłeś. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby… gdyby…

Stanął tuż obok i wziął ją w ramiona.

– Nie myśl o tym. Teraz jesteś bezpieczna. Czas spędzony w Le Monde będzie już tylko sennym koszmarem.

Uśmiechnęła się z nutą goryczy. Gdyby tylko umiała zapomnieć przeszłość, żyć tak, jakby wczo¬raj powtórnie przyszła na świat.

– Może i tak. Ale nadal jesteśmy we Francji, z którą Anglia jest w stanie wojny, a ty… ty nadal jesteś zdrajcą.

Coś zabłysło w jego oczach, może ból, a może żal, lecz zaraz znikło.

– Być może tak to wygląda dla ciebie. Wszystko zależy od punktu widzenia.

Odsunęła się.

– Damien, jak możesz to robić? Przecież jesteś Anglikiem, na litość boską. Jesteś angielskim ary¬stokratą

– Jestem także Francuzem. A może zapomniałaś?

– Chyba tak… a raczej wypadło mi to z pamięci ostatniej nocy.

– A, rozumiem… ostatniej nocy. – Patrzył tak, jakby widział wszystko przez jej ubranie. Poczuła, że się rumieni.

– Nie mówię, że nie jestem. ci wdzięczna.,

– Co więc mówisz?

– Dobrze wiem, że zawdzięczam ci życie, jednak…

– Jednak…? – Zmarszczył czoło.

– Nie znalazłabym się w tej sytuacji, gdyby nie ty. Ty, twoje szpiegowanie, twoja zdrada i oszustwa. To mi się nie mieści się w głowie. Nie mogę z tym żyć.

– Wczorajszej nocy najwyraźniej nie przeszka¬dzało ci…

– To nie powinno się było wydarzyć. I więcej do tego nie dopuszczę.

Rysy jego twarzy stwardniały. Z wyraźnym tru¬dem złagodził je.

– Wiem, że jesteś wzburzona. Wiele przeszłaś, więcej niż niejedna kobieta byłaby w stanie znieść. Jesteś w obcym, wrogim kraju z mężczyzną, które¬mu nie ufasz. Nie winię cię za to, że czujesz się zdezorien towana.

– Więc z pewnością nie bęqziesz miał nic prze¬ciwko temu, jeśli zamieszkam w osobnym pokoju.

Wbił w nią spojrzenie swoich niebieskich oczu.

Jego twarz zmieniła się w kamienną maskę.

– Ależ będę miał przeciwko. Dam ci trochę cza¬su, żebyś oswoiła się z sytuacją, ale jesteś moją żoną. Przez cały pobyt we Francji będziesz spała w moim pokoju i w moim łóżku. Zgodziłaś się na to, poślubiając mnie. Więc oczekuję, że dotrzymasz małżeńskiej przysięgi.

– Kiedy za ciebie wychodziłam, nie wiedziałam, że jesteś zdrajcą.

Wykrzywił usta w cynicznym uśmiechu.

– Pamiętaj, moja słodyczy, że zdrajca w jednym kraju jest patriotą w innym.

Zacisnęła wargi, spoglądając na niego ponuro.

Gdyby tylko mogła uwierzyć, że jest patriotą. Może wtedy zdołałaby zrozumieć… a z czasem nawet mu wybaczyć.

Próbowała wyczytać coś z jego twarzy, desperac¬ko uwierzyć, że jego motywacja była bardziej szlachetna niż wyłącznie osobiste korzyści. W głębi serca wiedziała, że tak nie jest.

Z surową, posępną miną odwrócił się i opuścił pokój. Długo po jego wyjściu patrzyła na miejsce, gdzie przed chwilą stał.

* * *

Damien wysiadł z powozu w pobliżu Ecole Mili¬taire w Faubourg Sto Germain. Miał spotkanie z generałem Moreau, jednym z najważniejszych dowódców Wielkiej Armii i adiutantem samego Napoleona.

Dzisiaj był ubrany w swój wojskowy mundur – niebiesko-białą bluzę ze stójką i obcisłe białe spodnie – strój galowy gwardii konnej. Złote na¬szywki munduru połyskiwały w ciepłym sierpnio¬wym słońcu. Nieczęsto nosił ten mundur, jedynie na wielkich uroczystościach i spotkaniach, takich jak to dzisiejsze. Jednak tym razem czuł się w tym mundurze wyjątkowo źle. Nie zastanawiał się nad tym do chwili, gdy minął w korytarzu Aleksę, której twarz na jego widok wyraźnie po¬bladła.

Przeszła obok niego bez słowa, ignorując go tak samo jak przez cały miniony tydzień, i sztywnym krokiem udała się do ogrodu. Obserwował ją z okna, widział, jak siedzi wśród hiacyntów i żonki¬li, spoglądając obojętnie gdzieś w dal. Wiedział, co sobie myślała, wiedział, że nigdy mu nie wybaczy kłamstw i oszustw, szpiegowania przeciwko jej ukochanej ojczyźnie.

Gdyby tylko mógł powiedzieć jej prawdę… Oczywiście, nie mógł. Niebezpieczeństwo ota¬czało go ze wszystkich stron. Czuł się tak, jakby znajdował się pośrodku głębokiego jeziora. Naj¬mniejsza zmarszczka na powierzchni wody mogła wessać ich oboje pod powierzchnię, gdzie znaleźli¬by swój grób.

Damien szedł korytarzem wzdłuż kolumnady, rozmyślając o Aleksie i o dystansie, jaki powstał między nimi. Dom wyglądał jak pole bitwy – każde słowo i ruch były starannie wyważone, każda moc¬na strona testowana przeciwko każdej słabości. Je¬go działania były ograniczone rolą, jaką odgrywał. Wiedział, że jest obserwowany, podobnie jak jego żona. Za żadne skarby nie chciał jej w to wciągać. Bez względu na koszty musiał ją chronić.

Każdy dzień pobytu we Francji oznaczał dla Aleksy niebezpieczeństwo.

Damien wszedł do niewielkiego westybulu o wy¬sklepionym suficie, przeszedł po podłodze ułożo¬nej w czarno-białą szachownicę i podszedł do nie¬mal czterometrowych drzwi prowadzących do po¬koi generała. Na widok Damiena siedzący w przedpokoju porucznik zerwał się i zasalutował, po czym zaprowadził go do imponującego gabine¬tu generała. Damien stanął na baczność przed gru¬bym mężczyzną, który siedział za wielkim, pozła¬canym biurkiem w stylu Ludwika XVI.

Generał Moreau odwzajemnił honory, po czym wskazał przybyszowi krzesło.

– Słyszałem dobrą wiadomość, majorze. Podob¬no pańska śliczna żona zmartwychwstała i wróciła do pana.

– Niemal dokładnie tak było, panie generale.

1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 75
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)