Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Gwiazdka Z Nieba». Краткое содержание книги:

Hrabia Robert Kemble i Victoria Lyndon, córka pastora, zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Jak było do przewidzenia, ich ojcowie nie zaakceptowali planów dwójki młodych na wspólną przyszłość. Victoria i Robert zdecydowali się na ucieczkę z domu, bo tylko w ten sposób mogli się połączyć na zawsze. Zamiar ten jednak spalił na panewce.
Po siedmiu latach Victoria i Robert spotykają się niespodziewanie w domu pewnej arystokratki, gdzie ona jest guwernantką, on zaś mile widzianym gościem. Czy mimo urazy i gniewu, jaki żywią do siebie, a także dzielącej ich przepaści towarzyskiej, ich miłość może się odrodzić?
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 60
Перейти на страницу:

Jedna z gwiazd zamrugała ze współczuciem.

– Czasami myślę, że tak wspaniale byłoby mieć kogoś, kto by się o mnie troszczył. Czuć się kochana i bezpieczna. Już od tak dawna brakuje mi takiego poczucia. Brakuje mi przyjaciela. Ale chcę także sama podejmować decyzje, a Robert mi to uniemożliwia. Nie, żeby specjalnie. On po prostu taki już jest. Czuję się słaba i bezradna. Jako guwernantka cały czas byłam zdana na cudzą łaskę. A tego nie znoszę.

Przerwała, żeby otrzeć łzę z policzka.

– A w ogóle to zastanawiam się, czy te sprawy mają jakieś znaczenie. Bo może ja się po prostu boję? Jestem tylko tchórzem, który boi się skorzystać z okazji.

Wiatr musnął jej policzek, odetchnęła głęboko świeżym, chłodnym powietrzem.

– Czy znów mi nie złamie serca, jeżeli pozwolę mu się kochać?

Nocne niebo nie odpowiedziało.

– I jeśli pozwolę mu się kochać, to czy pozostanę sobą?

Tym razem jedna z gwiazd zamigotała, ale Victoria nie wiedziała, jak to zinterpretować. Stała w oknie jeszcze kilka minut, rozkoszując się chłodnym powiewem na skórze. W końcu zmogło ją zmęczenie, weszła w ubraniu do łóżka i zasnęła, nie zdając sobie sprawy, że przytula do siebie jedwabną, niebieską koszulę.

W odległości trzech metrów Robert stał w swoim oknie i zastanawiał się nad tym, co właśnie podsłuchał. Wiatr przyniósł mu słowa Victorii. Wbrew swojej pragmatycznej naturze skłonny był uwierzyć, że to jakiś dobry duszek pokierował wiatrem.

Może duch jego matki? A może matki Victorii? A może obydwa współpracują w niebie, aby dać swoim dzieciom szansę na szczęście?

Był już o włos od utraty nadziei, a nagle otrzymał dar cenniejszy od złota – wgląd w serce Victorii.

Uniósł wzrok do nieba i podziękował księżycowi.

16

Następny dzień przypominał sen.

Victoria obudziła się zmęczona fizycznie i psychicznie, a w sprawie uczuć do Roberta miała tyle samo wątpliwości co zawsze.

Obmyła twarz, wygładziła ubranie i zapukała do jego drzwi. Odpowiedzi nie było, ale mimo to postanowiła wejść. Doskonale pamiętała, w jakim wczoraj był stanie. Zagryzła dolną wargę i otworzyła drzwi.

I przeraziła się na widok MacDougala rozłożonego wygodnie na Roberta łóżku.

Jęknęła zaskoczona, a potem udało jej się wydukać:

– O Boże! Co pan tu robi? Gdzie hrabia Macclesfield? MacDougal uśmiechnął się przyjaźnie i wstał z łóżka.

– Poszedł dojrzyć kuni.

– Czy to nie pana obowiązek? Szkot skinął głową.

– Hrabia bardzo dba o kunie.

– Wiem – powiedziała i przypomniała sobie, jak siedem lat temu bez powodzenia uczył ją jazdy konnej.

– Czasem lubi je sam dojrzyć. Najczęściej jak się zastanawia.

Pewnie nad tym, jak się na mnie zemścić, pomyślała. Nastąpiła chwila ciszy, a potem zapytała:

– Czy pan przyszedł do tego pokoju z jakichś konkretnych powodów?

– Taa, mom paninkę odprowadzić na śniadanie.

– Ach, tak – powiedziała z nutką goryczy. – Więzień cały czas musi być pod strażą.

– Raczej gadał, że ktoś tam wczoraj paninkę nagabywał. Nie chce, coby paninka czuła się nieswojo. Samotna kobieta i te rzeczy.

Uśmiechnęła się powściągliwie.

– Możemy więc iść? Konam z głodu.

– Czy mam coś ponieść dla pani?

Chciała go poprawić i powiedzieć, że nie jest panią, ale nie miała na to siły. Robert już zapewne powiedział służącemu, że są jak małżeństwo.

– Nie – odparła. – Pan hrabia nie dał mi zbyt wiele czasu na spakowanie.

– No dobra. – MacDougal skinął głową.

Zrobiła kilka kroków do drzwi i nagle przypomniała sobie o leżącej na łóżku niebieskiej koszuli nocnej. Powinnam ją tam zostawić, pomyślała mściwie. Powinnam ją podrzeć na strzępki. Ale ten pięknie uszyty kawałek jedwabiu bardzo ją w nocy pocieszył i nie chciała się z nim rozstawać.

A poza tym gdyby ją zostawiła, usprawiedliwiała się, Robert przed wyjazdem i tak wszedłby po nią na górę.

– Chwileczkę – powiedziała i cofnęła się do swego pokoju. Zwinęła koszulę w kłębek i schowała pod pachę.

Razem z MacDougalem zeszła na dół. Szkot skierował ją do osobnej jadalni, gdzie Robert zje z nią śniadanie. O dziwo, Victoria była głodna, Przyłożyła dłoń do brzucha, bezskutecznie powstrzymując burczenie w żołądku. Dobre maniery nakazywały poczekać na Roberta, ale powątpiewała, czy powstał jakiś przepis etykiety dotyczący zachowania w tak nietypowej sytuacji.

Odczekała dwie minuty, a gdy kiszki mocniej zagrały marsza, zrezygnowała z dobrych manier i sięgnęła do talerza z grzankami.

Po kilku minutach, dwóch jajach i pysznym kawałku pasztetu z cynaderek usłyszała, jak Robert otwiera drzwi i mówi:

– Smakuje ci?

Spojrzała na niego. Był uprzejmy, przyjaźnie nastawiony i nad podziw pogodny. Natychmiast ogarnęły ją podejrzenia. Czy to ten sam człowiek, który wczoraj wypchnął ją z pokoju?

– Umieram z głodu – oznajmił. – Jak jedzenie? Jest to, co lubisz?

Ugryzła grzankę umoczoną w herbacie.

– Dlaczego jesteś dzisiaj taki miły?

– Bo cię lubię.

– W nocy nie lubiłeś – mruknęła.

– W nocy byłem, że tak powiem, niedoinformowany.

– Niedoinformowany? A przez ostatnie dziesięć godzin zebrałeś tak dużo informacji?

Uśmiechnął się szelmowsko.

– Tak, zebrałem.

Wolno i dokładnie odstawiła filiżankę herbaty na talerzyk.

– I chciałbyś teraz podzielić się ze mną nową wiedzą?

Spojrzał na nią uważnie i po ułamku sekundy powiedział:

– Podaj mi, proszę, kawałek tego pasztetu z cynaderek.

Victoria chwyciła tacę z pasztetem i przysunęła do siebie, aby nie mógł dosięgnąć.

– Za chwilę.

Roześmiał się.

– Grasz nieczysto, moja pani.

– Nie jestem twoją panią. I chcę wiedzieć, czemu ci dzisiaj tak wesoło. Jak wytłumaczysz wczorajsze zachowanie?

– Chcesz powiedzieć, że mój wczorajszy gniew był uzasadniony?

– Nie! – Słowo to zabrzmiało nieco dobitniej, niż zamierzała.

Wzruszył ramionami.

– Nieważne. Dzisiaj już się nie gniewam.

Przyglądała mu się osłupiała.

Sięgnął po tacę z pasztetem.

– Już mogę?

Z ledwie dosłyszalnym fuknięciem podsunęła mu pasztet, a przez następne dziesięć minut obserwowała, jak Robert zajada śniadanie.

Droga z Faversham do Ramsgate powinna zająć im cztery godziny, ale ledwie wyruszyli, Robert wpadł na jakiś znakomity pomysł i zapukał w ścianę, dając MacDougalowi znak do zatrzymania.

Kareta powoli wyhamowała i Robert wyskoczył na zewnątrz z energią i wesołością, które niepokoiły Victorię. Zamienił kilka słów z woźnicą i wrócił do powozu.

– Co się stało? – zapytała.

– Mam dla ciebie niespodziankę.

– Trochę za dużo niespodzianek jak na jeden tydzień.

– Nie przesadzaj. Ale musisz przyznać, że dzięki mnie twoje życie stało się atrakcyjniejsze.

Prychnęła.

– Tylko wtedy, drogi panie, gdy porwanie nazwać atrakcją.

– Wolę, gdy mówisz do mnie „Robercie”.

– Twój pech. Nie urodziłam się po to, żeby spełniać czyjeś zachcianki.

Tylko się uśmiechnął.

– Uwielbiam sprzeczać się z tobą.

Zacisnęła pięści. Świetnie bawi się jej kosztem. Wyjrzała przez okno i zauważyła, że MacDougal zboczył z drogi do Canterbury. Odwróciła się do Roberta.

– Dokąd my skręciliśmy? Mówiłeś, że jedziemy do Ramsgate.

– Zgadza się. Tylko zrobimy sobie mały wypad do Whitsable.

– Do Whitsable? A po co? Pochylił się z figlarnym uśmieszkiem.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 60
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)