Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Исторические детективы » Szachownica Flamandzka [La tabla de Flandes - pl]
Szachownica Flamandzka [La tabla de Flandes - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Szachownica Flamandzka [La tabla de Flandes - pl]

Электронная книга - «Szachownica Flamandzka [La tabla de Flandes - pl]». Краткое содержание книги:

Młodej konserwatorce dzieł sztuki powierzono zadanie odrestaurowania obrazu flamandzkiego mistrza z XV wieku, przedstawiającego dwóch mężczyzn grających w szachy oraz kobietę. Podczas pracy Julia odkrywa ukryty pod warstwą farby napis po łacinie, który można przetłumaczyć na dwa sposoby: Kto zabił rycerza lub Kto zbił skoczka. Zaintrygowana, informuje o swoim odkryciu kilkoro przyjaciół. Zwraca się też do swego byłego kochanka – historyka sztuki z prośbą o informacje na temat malarza i sportretowanych przez niego osób. Kluczem do zagadki okazuje się układ figur na namalowanej szachownicy. Wciągnięty do współpracy wybitny szachista rekonstruuje ostatnie posunięcia w grze z obrazu i odkrywa tajemnicę zbrodni popełnionej przed wiekami. Ale wówczas zaczynają ginąć osoby z otoczenia Julii powiązane ze sprawą flamandzkiego malowidła. Tajemniczy morderca podejmuje niedokończoną partię sprzed 500 lat i zbija kolejne figury.
Pérez-Reverte po raz kolejny dowodzi swojej pomysłowości i erudycji. Szachownica flamandzka to powieść detektywistyczna, w której dochodzenie prowadzone jest na kilku płaszczyznach; to jak rozwiązywanie łamigłówki wymagające dobrej znajomości sztuki, szachów i psychologii. Ale tym razem autor chyba przekombinował. Fabuła jest nazbyt wymyślna i skomplikowana, za to bohaterowie nie dość przekonujący, aby uwiarygodnić tę historię. Zainteresowały mnie dzieje obrazu i postaci na nim przedstawionych, ale jakoś nie potrafiłam się przejąć niebezpieczeństwem grożącym Julii i jej przyjaciołom.
1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 83
Перейти на страницу:

Poznała tę prawdę w ciągu niecałej minuty. A także naturę tego uśmiechu, który nigdy do końca nie zdołał zagościć na jego ustach. I powoli pochyliła trochę głowę, bo była dziewczyną inteligentną i wszystko zrozumiała. On zaś popatrzył w niebo i powiedział, że robi się zimno. Wtedy ona wyciągnęła paczkę papierosów, poczęstowała go, on wziął – i wówczas pierwszy i przedostatni raz widziała, jak Muńoz pali. Ruszyli w dalszą drogę, by zatrzymać się przed bramą domu Julii. Tutaj szachista miał nieodwołalnie wypaść z całej historii, więc wyciągnął rękę, zamierzając się pożegnać. Ale w tym momencie Julia zerknęła na domofon i zobaczyła niewielką kopertę wielkości wizytówki, złożoną i wciśniętą w szparkę koło jej dzwonka. A gdy otworzyła i wyjęła ze środka karteczkę, zrozumiała, że Muńoz w żadnym razie nie powinien odchodzić. I że zdarzy się jeszcze parę rzeczy, na pewno niedobrych, zanim ostatecznie pozwoli mu odejść.

– Nie podoba mi się – powiedział Cesar. Julia zauważyła, że palce obejmujące fifkę z kości słoniowej drżą nieznacznie. – Wcale mi się nie podoba, że jakiś wariat łazi sobie swobodnie i bawi się z tobą w Fantomasa.

Można było odnieść wrażenie, że słowa antykwariusza były sygnałem, na który wszystkie znajdujące się w sklepie zegary, jeden po drugim bądź jednogłośnie, różnymi tonami od słabego szmeru po ciężki brzęk zegarów ściennych, wybiły cztery kwadranse i godzinę dziewiątą. Ale mimo tego zbiegu okoliczności Julii nie było do śmiechu. Spoglądała na zamkniętą za szkłem Lucyndę Bustellego i czuła się tak samo krucha jak ona.

– Mnie się też nie podoba. Ale nie jestem pewna, czy mamy jakiś wybór.

Odwróciła się od porcelanowej lalki i popatrzyła na stół w stylu regencji, na którym Muńoz rozłożył już swoją małą kieszonkową szachownicę i ponownie ustawił bierki zgodnie z sytuacją namalowaną przez van Huysa.

– Niech no ten kanalia wpadnie mi w ręce – mruknął Cesar, zerkając podejrzliwie na karteczkę, którą Muńoz trzymał za sam róg, jak pionka, którego nie wie, gdzie postawić. -Jeśli to ma być żart, to stanowczo przekroczył granicę śmieszności…

– To nie jest żart – zaoponowała Julia. – Zapomniałeś o biednym Alvarze?

– Zapomnieć? – Antykwariusz podniósł fifkę do ust i wypuścił gwałtownie dym. – Bardzo bym sobie tego życzył!

– A jednak to ma sens – odezwał się Muńoz.

Popatrzyli na niego. Nieświadom wrażenia własnych słów szachista stał nad szachownicą oparty o blat, nadal trzymając karteczkę w palcach. Nie zdjął jeszcze płaszcza, a jego niedogolony podbródek w świetle padającym przez witraż nabrał niebieskiego odcienia, podobnie jak wyraźnie podkrążone od niewyspania, zmęczone oczy.

– Przyjacielu – w głosie Cesara można było wyczuć jednocześnie uprzejme niedowierzanie i nieco ironiczny szacunek. – Szczere gratulacje, jeśli zdoła pan odnaleźć sens w tym zamieszaniu.

Muńoz wzruszył ramionami, nie zwracając uwagi na słowa antykwariusza. Był już pochłonięty nowym problemem, zaszyfrowanym na karteczce:

Wb3(?)… d7-d5+

Jeszcze przez chwilę Muńoz przypatrywał się na przemian to zapisowi, to sytuacji na szachownicy. Następnie przeniósł wzrok najpierw na Cesara, potem na Julię.

– Ktoś – owo “ktoś” przyprawiło dziewczynę o dreszcz, jakby gdzieś blisko otwarto niewidzialne drzwi – chyba interesuje się partią rozgrywaną na tym obrazie… – przymknął oczy i przytaknął głową, może zgadzając się z jakichś niejasnych powodów z motywacją tajemniczego pasjonata. – Kimkolwiek jest, zna przebieg rozgrywki i wie bądź też podejrzewa, że rozpracowaliśmy jej zagadkę wstecz. Sam proponuje pójść naprzód, kontynuować grę, wychodząc od sytuacji przedstawionej na obrazie.

– Pan żartuje – powiedział Cesar.

Zapadło krępujące milczenie. Muńoz wpatrywał się uważnie w antykwariusza.

– Ja nigdy nie żartuję – rzekł wreszcie, jakby zastanawiał się wcześniej, czy wypada mu użyć takiego sformułowania. – Tym bardziej gdy w grę wchodzą szachy – stuknął palcem wskazującym w karteczkę. – Zapewniam pana, że on ma dokładnie taki zamiar: ciągnąć dalej partię od momentu, w którym zostawił ją malarz. Niech państwo spojrzą na szachownicę:

– …Widzą państwo – Muńoz pokazał świstek. – Wb3(?)… d7-d5 +. “Wb3” oznacza, że białe przesuwają wieżę z b5 na pole b3. Znak zapytania w nawiasie interpretuję jako jego sugestię pod naszym adresem. To pozwala się domyślać, że my gramy białymi, a przeciwnik czarnymi.

– Pasuje jak ulał – skomentował Cesar. – Równie nikczemne, jak on sam.

– Nie wiem, czy to nikczemne, czy nie, wiem, że właśnie tak postąpił. Mówi nam: “ja gram czarnymi i proponuję wam ruch wieży na b3”… Rozumieją państwo? Jeśli podejmujemy wyzwanie, musimy zagrać tak, jak nam sugeruje, choć moglibyśmy wybrać posunięcie lepsze. Na przykład zbić czarnego piona na b7 pionem z a6… Albo białą wieżą z b6… – Tu zamilkł na chwilę, jakby jego myśl jęła automatycznie ogarniać kombinacje wynikające z właśnie zaproponowanego przezeń ruchu. Po chwili zamrugał oczami i z widocznym wysiłkiem powrócił do rzeczywistości. – Nasz przeciwnik uznał za pewnik, że przyjmiemy jego warunki i ruszymy białą wieżę na b3, żeby chronić naszego króla przed atakiem czarnego hetmana z prawej strony i jednocześnie grozić matem czarnemu królowi na a4 przy wsparciu drugiej białej wieży i białego skoczka… Z tego wszystkiego wnoszę, że lubi ryzyko.

Julia śledziła słowa Muńoza, patrząc na szachownicę. Teraz podniosła na niego wzrok. Była przekonana, że wyczuła w głosie szachisty ślad podziwu dla nieznanego gracza.

– Dlaczego pan tak uważa…? Skąd pan może wiedzieć, co tamten lubi, a czego nie?

Muńoz schował głowę w ramiona i przygryzł dolną wargę.

– Nie wiem – odparł z wahaniem. – Każdy gra w szachy zgodnie ze swoją naturą. Chyba kiedyś już to państwu tłumaczyłem. – Położył karteczkę na blacie koło szachownicy. – “D7-d5+” znaczy, że czarne wybrały teraz ruch pionem z d7 na d5 i dają szacha białemu królowi… Ten plusik koło cyfr oznacza szacha. Należy przez to rozumieć: jesteśmy w niebezpieczeństwie. Niebezpieczeństwie, którego możemy uniknąć, zbijając tego piona naszym białym, stojącym na polu e4.

– Tak – powiedział Cesar. – Jeśli chodzi o ruchy na szachownicy, pełna zgoda. Ale nie pojmuję, co to ma wspólnego z nami… Jaki związek może mieć zagranie szachowe z rzeczywistością?

Muńoz zrobił nieokreśloną minę, jakby uważał, że żądają od niego zbyt wiele. Julia zobaczyła, że szukał wzrokiem jej oczu, ale zaraz spojrzał w inną stronę.

– Nie wiem, jaki jest ścisły związek. Może w grę wchodzi ostrzeżenie, może chce nas o czymś uprzedzić… W każdym razie następnym logicznym posunięciem czarnych po zbiciu ich piona na d5 byłby nowy szach białemu królowi skoczkiem z d1 na b2… Jeśli tak, to białe mogą zrobić jeden ruch, żeby uciec spod szacha i zachować pozycję osaczającą wobec czarnego króla: zbić czarnego skoczka białą wieżą. Wieża z pola b3 bije skoczka na b2. Przypatrzmy się teraz położeniu na szachownicy:

1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)