Tajemnicza wyprawa Tomka
- Автор: Шклярский Альфред
- Серия: Przygody Tomka Wilmowskiego #5
- Год: 2012
- Язык: польский
- Год: Wydawnictwo Muza S.A.
- ISBN: 978-83-7758-289-3
- Жанр: Детские и приключения
Электронная книга - «Tajemnicza wyprawa Tomka». Краткое содержание книги:
— Co mówiłeś?
— Powiedziałem, że stąd niedaleko już do Bajkału — powtórzył Tomek w tym samym języku, wdzięczny bosmanowi za zachowanie przytomności umysłu.
— Ani mnie to ziębi, ani parzy! — burknął marynarz wzruszając ramionami. — Ważny sobie znalazłeś powód do budzenia człowieka!
— Niech pan się nie oburza na swego młodego towarzysza. Dla Polaków Bajkał jest swego rodzaju narodową pamiątką [103] — naraz odezwał się inżynier Krasucki.
— A to dlaczego ? — z głupia frant zapytał bosman.
— Kilkadziesiąt lat temu grupa polskich więźniów wznieciła powstanie nad brzegami tego jeziora. Na tak desperacki krok nigdy nie zdobyli się zesłańcy innych narodowości. Toteż każdy Polak, przebywając w pobliżu Bajkału, choćby w myślach wspomina bohaterów pogrzebanych w tajdze pod Miszychą i tych zabitych w Irkucku!
— Toś pan także Polak? Jakie to licho skłoniło cię do zamieszkania na Syberii? — bezceremonialnie indagował rubaszny bosman.
— Najpierw przebywałem tu szereg lat jako zesłaniec. Potem, po ukończeniu w Petersburgu studiów inżynieryjnych, przybyłem tutaj w poszukiwaniu lepszego zarobku. Na Syberii spędziłem już niemal czterdzieści lat.
— Czy pan stale pracuje przy budowach linii kolejowych? — zagadnął Tomek.
— A jakże! — przytaknął inżynier. — Ubzdurałem sobie, że dzięki budowie kolei zsyłki stają się nieco lżejsze dla naszych rodaków.
— Nie ulega wątpliwości, że rozumowanie pana nie jest pozbawione pewnych podstaw — wtrącił Smuga. — Czyżby pan tutaj przebywał podczas polskiego powstania nad Bajkałem?
— Nie, na Zabajkalu znalazłem się kilka lat później, lecz mimo to jeszcze wtedy często się tu wspominało tragedię Polaków.
— W takim razie wiele musiał pan się nasłuchać ciekawych szczegółów o tym powstaniu — zauważył bosman.
— Dla Polaków to raczej bolesne historie, proszę pana — odparł Krasucki.
— Pan Brol od wielu lat odbywa z nami wyprawy łowieckie — pośpiesznie wyjaśnił Smuga. — Chociaż jest Niemcem, sympatyzuje z Polakami. Mówi nawet nieźle po polsku.
— Ha, skoro tak, to przestańmy wykręcać sobie języki ruszczyzną — zaproponował Krasucki.
— Masz pan rację — zawtórował bosman. — Sotnik Tucholski już pewno kima w najlepsze ze swoimi Kozakami, bo chunchuzi w łykach nie mogą dać drapaka z pędzącego pociągu. Pogadajmy więc o tym i owym. Ciekaw jestem, kto zaplanował powstanie nad Bajkałem?
— Trudno powiedzieć, kto pierwszy rzucił myśl zbiorowej ucieczki z Sybiru — odpowiedział Krasucki. — Przecież prawie wszyscy polscy zesłańcy zawsze pragnęli odzyskać wolność, naśladując śmiałą ucieczkę Beniowskiego. Po powstaniu styczniowym wśród zesłanych Polaków znajdowało się wielu studentów, artystów, byłych oficerów i dzielnych rzemieślników warszawskiego proletariatu, wziętych do niewoli wprost z pola bitwy. Nawet jeszcze podczas wędrówki na Sybir w uszach ich brzmiał szczęk oręża. Każda iskra mogła spowodować wybuch...
— W pewnych kołach projekt zbiorowej ucieczki z Syberii przypisywano Jarosławowi Dąbrowskiemu, późniejszemu generałowi Komuny Paryskiej [104] — zauważył Smuga.
— Kto wie, może i tak było — potwierdził Krasucki. — Właśnie w roku tysiąc osiemset sześćdziesiątym czwartym znajdował się w moskiewskim więzieniu Kałamażnyj Dwór. Wtedy też mówiło się o tym, aby w jednym ustalonym dniu wszystkie partie zesłańców, rozrzucone na długim szlaku od Warszawy po Ural, rozbroiły swe konwoje i gromadnie powracały na ziemie polskie tam, gdzie jeszcze trwały walki powstańcze. Dąbrowski z pomocą polskich i rosyjskich rewolucjonistów [105] zdołał zbiec z łaźni więziennej. Wtedy niektórzy Polacy zaczęli układać znacznie śmielsze plany. Na przykład uwięziony w Krasnojarsku Paweł Lewandowski, były naczelnik powstańczej żandarmerii w Warszawie, zamierzał wraz z rosyjskim rewolucjonistą Mikołajem Serno-Sołowiewiczem wzniecić rewolucję demokratyczną w Rosji, a nawet oderwać od niej Syberię, która miała stanowić samodzielne państwo — Swobodosławię [106].
— To były naprawdę śmiałe plany — zdumiał się Tomek.
— Niestety, władze rosyjskie przechwyciły nici spisku — ciągnął Krasucki. — Sołowiewicz został nagle wywieziony i zmarł w drodze do Jakucka, zabierając do grobu tajemnicę wspólnie z Polakami przygotowywanej rewolucji.
Polacy nie zarzucili planów ucieczki. Teraz głównym ogniskiem spisku stał się Irkuck, gdzie podczas zimowego natłoku w więzieniach zmarło ponad stu więźniów. Rej wodził tam Narcyz Celiński, były uczestnik powstania w tysiąc osiemset czterdziestym ósmym roku w Księstwie Poznańskim i w Galicji, a potem kapitan sztabowy inżynierii na Kaukazie oraz powstaniec tysiąc osiemset sześćdziesiątego trzeciego roku. Jego plan zbrojnej ucieczki odrzucał porozumienie z rewolucjonistami rosyjskimi.
Władze, powiadomione o wrzeniu wśród polskich zesłańców, postanowiły wywieźć bardziej niespokojnych do budowy drogi krugobajkalskiej, wytyczonej wzdłuż południowego wybrzeża Bajkału. Początkowo zesłańcy z radością przyjęli ten projekt. Umożliwiał on więźniom pobyt na świeżym powietrzu oraz mógł ułatwić planowaną ucieczkę. Celiński proponował przedrzeć się znad Bajkału przez stepy kirgiskie do Buchary, gdzie w owym czasie wojska rosyjskie walczyły z tamtejszym emirem.
— Wydaje mi się, że projekt nie był niemożliwy do wykonania — wtrącił Smuga.
— Ma pan rację, plan mógł się powieść, gdyby nie zaistniały nieprzewidziane przeszkody. Otóż w końcu maja roku tysiąc osiemset sześćdziesiątego szóstego wysłano pierwszą grupę więźniów do Kułtuku na południowym cyplu jeziora, około stu kilometrów od Irkucka. Drugą, razem z Celińskim, skierowano o siedemdziesiąt kilometrów dalej do Murinu. Wtedy właśnie nieoczekiwanie nadeszła wiadomość o manifeście amnestyjnym cara, który z okazji nieudanego zamachu Karakazowa na jego życie, łagodził więźniom ciężkie kary o połowę, a mniejsze zamieniał na osiedlenie na Syberii. Władze w Irkucku wstrzymały dalsze wysyłki nad Bajkał, aby podzielić zesłańców na grupy według nowych kar. Amnestia znacznie poprawiła nastroje zesłańców, część z nich zaniechała nawet zamiaru ucieczki.
Ostatecznie około siedmiuset zesłańców wysłano do budowy drogi [107]. Panowały tam fatalne warunki. Stałe silne prądy powietrzne nad Bajkałem powodowały częste burze. Wskutek znacznej różnicy temperatur powietrza nad jeziorem i nad lądem, z wąwozów wiały typowe bryzy, zwane tam chołodami, szczególnie odczuwane jesienią. Padały deszcze, a źle odżywiani więźniowie pracowali od piątej rano do szóstej wieczorem i musieli sami budować szałasy mieszkalne.
Do jeziora wpadało wiele rzek, oddzielonych od siebie pasmami skalistych gór, przez które trzeba się było przebijać. Dwustumetrowe skalne bloki zwisały wprost nad brzegiem. Na wiosnę, gdy woda zrywała mosty, ustawała wszelka komunikacja. Więźniowie wykuwali w skałach tunele, karczowali pnie, ścinali drzewa, kopali ziemię oraz przygotowywali materiał do budowy mostów. Czuli się przy tym całkowicie oderwani od cywilizowanego świata. Wprawdzie wolno im było raz na kwartał pisać listy do rodzin, lecz z domów prawie nie otrzymywali korespondencji.
103
W 1866 r. pod Miszychą na południowym brzegu Bajkału polscy zesłańcy pod dowództwem Gustawa Szramowicza stoczyli nierówną walkę z wojskiem rosyjskim. Na zbiorowej mogile poległych polskich powstańców władze rosyjskie umieściły krzyż z napisem: Zdzieś pogrieblieny wzbuntowawszyjesia Polskije Miatieżniki ubityje wo wriemia pieriestrielki 28 ijunja 1866 goda (Tutaj pochowani są polscy więźniowie, zabici w czasie potyczki 28 czerwca 1866 r.).
104
Komuna Paryska — pierwszy w historii rząd klasy robotniczej, utworzony w Paryżu w marcu 1871 r. przez powstanie ludowe przeciwko rządowi Thiersa. Pod przewagą wojsk francuskiej burżuazji Komuna Paryska upadła po dwóch miesiącach. Po stronie Komuny walczyło wielu Polaków z generałami Jarosławem Dąbrowskim oraz Walerym Wróblewskim na czele.
105
Zagibałow, Jermołow, Iszutin i inni.
106
Plan oderwania Syberii od Rosji w latach 1848 i 1861 podobno znajdował poparcie ówczesnego generał-gubernatora Wschodniej Syberii, Mikołaja Murawjowa-Amurskiego. W 1864 r. w Irkucku rozlepiano odezwy, które zaczynały się od słów: “Niech żyją Zjednoczone Sybirskie Stany!” Autorem tej odezwy był profesor irkuckiego gimnazjum, Szczukin.
107
Droga miała okrążać jezioro na linii: Murin, Śnieżna, Muszynka, Lichanowa, Posolsk.