Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие приключения » Tomek w krainie kangurów
Tomek w krainie kangurów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tomek w krainie kangurów

Электронная книга - «Tomek w krainie kangurów». Краткое содержание книги:

“Tomek w krainie kangurów” jest pierwszą częścią cyklu Alfreda Szklarskiego (publikującego również pod pseudonimami Alfred Bronowski lub Fred Garland), opowiadającego o perypetiach tytułowego bohatera, Tomasza Wilmowskiego. Początek 20 wieku (rok 1903). Tomek Wilmowski, z ojcem i grupą przyjaciół wędruje po bezdrożach Australii, łowiąc dzikie zwierzęta dla europejskich ogrodów zoologicznych.
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 66
Перейти на страницу:

— Na dnie dołu rozłożyliśmy siatkę, którą następnie przysypaliśmy lekko ziemią. Do krańców sieci przywiązaliśmy grube sznury. Wydobędziemy dingo spowite jak niemowlę w pieluchy — odpowiedział Wilmowski.

— Pomyślane pierwszorzędnie — pochwalił bosman.

— Przed zapadnięciem nocy położymy w tych zaroślach kawał surowego, świeżego mięsa — wtrącił Clark. — Dla głodnych dingo będzie to najlepsza zachęta do zaniechania ostrożności. Chodźmy dalej!

Przy trzeciej pułapce zastali Bentleya i Lorenca, pracownika Clarka. Bentley kończył maskowanie dołu kępkami trawy, a Lorenc obdzierał ze skóry świeżo zabite jagnię.

— Halo! Jeśli dingo będą tak głodne jak ja, to o świcie zastaniemy nasze doły przeładowane nimi — z humorem powitał ich Bentley.

— Zaraz zjemy kolację — pocieszył go Smuga. — Widzę, że pomyślał pan już o przyjęciu dla nieproszonych gości.

— Tak, pan Lorenc przygotowuje smakowite kąski. Zapach krwi podrażni apetyt dingo i przytępi ich czujność — odparł Bentley.

Lorenc poćwiartował jagnię. Podał ociekający krwią kawał mięsa Bentleyowi, który położył go na rusztowaniu maskującym pułapkę. To samo uczynił przy dwóch pozostałych dołach, po czym łowcy udali się do zbudowanego w pobliżu szałasu.

Na kolację Tony przygotował prawdziwą ucztę. Nie zabrakło na niej nawet dwóch butelek dobrego wina. W jak najlepszych humorach łowcy rozłożyli się na trawie i paląc fajki, oczekiwali nadejścia nocy.

Opowieść o Pawle Strzeleckim

Tomek położył się na wygodnym posłaniu w cieniu przewiewnego szałasu. Długo błądził wzrokiem po bezchmurnym niebie, rozmyślając jednocześnie o zadzierzgniętej w tym dniu przyjaźni z tak niezwykłymi towarzyszami wyprawy. Puszył się nawet nieco, monologując po cichu:

“Nikt z moich kolegów w Warszawie nie może nawet poszczycić się znajomością z prawdziwym podróżnikiem. A tymczasem taki wytrawny łowca dzikich zwierząt jak pan Smuga, sam zaproponował mi swoją przyjaźń! Poza tym pan bosman Nowicki również nie jest pierwszym lepszym marynarzem. A jaki mir ma u załogi Aligatora! Na wszystkie jego polecenia majtkowie służbiście odpowiadają: »Ay, ay sir«[51]! i spełniają je bez szemrania. Takich to ja mam przyjaciół! Ponadto przecież jestem synem dowódcy łowieckiej ekspedycji...”

Przyjemne rozmyślania sprawiły, iż w końcu zmorzony sennością zasnął z błogim uśmiechem na ustach. Spał kilka godzin. Gdy się przebudził, było już ciemno, na niebie migotały gwiazdy. Jednocześnie dobiegały go głosy towarzyszy gwarzących przy ognisku. Zaniepokojony natychmiast podniósł się i szybko podszedł do nich.

— Dlaczego nie zbudziliście mnie? — zagadnął z wyrzutem. — Niewiele brakowało, a przespałbym całe polowanie!

Mężczyźni uśmiechnęli się do niego. Ojciec, robiąc mu miejsce obok siebie, uspokoił go:

— Nie obawiaj się! Mamy jeszcze czas. Dopiero co zapadł wieczór. Dingo zwykle wychodzą na łowy koło północy.

Tomek przysiadł przy ojcu.

— Piękne są tutaj noce na stepie, tylko mogłoby być trochę chłodniej — zagaił Smuga przerwaną rozmowę.

— Zgadzam się z panem, ale jednocześnie zapewniam, że i inne okolice Australii mają wiele swoistego uroku — gorąco stwierdził Bentley. — Gdybyście, panowie, znali ten kraj tak jak ja, może pozostalibyście u nas na zawsze.

— Bajki pan opowiadasz, za przeproszeniem! — nieoczekiwanie wybuchnął bosman Nowicki. — Nie mówiłbyś pan takich bzdur, gdybyś chociaż raz w życiu ujrzał naszą rodzinną ziemię! Jakie to cudne u nas pola, lasy! A nad naszą rzeką Wisłą, ile to pięknych miast! Kochana Warszawa, gród krakowski, ho, ho! aż żal serce ściska, że ich widzieć nie można. Co mi tam przy naszej Polsce wasza Australia z jej piekielnym upałem, suszami, powodziami, stadami owiec i Bóg tam jeszcze wie z czym! Przemierzyłem już prawie cały świat, ale wierz mi pan, że kości moje chciałbym złożyć tylko w polskiej ziemi...

Bentley umilkł zaskoczony gwałtownością słów bosmana. Dopiero po dłuższej chwili znów się odezwał:

— Nie chciałem urazić niczyich uczuć. Powiedziałem jedynie, że pokochałem Australię. Jak słyszałem, nie możecie powrócić teraz do własnego kraju. Po co tułać się po świecie? Może tutaj moglibyście znaleźć schronienie aż do lepszych dla was czasów?

— Nie ma mowy o jakiejś tam obrazie, proszę szanownego pana — pospiesznie zapewnił wzruszony marynarz. — Wybacz mi pan może zbyt szorstkie słowa. Ot, prostak jestem, to i pewno źle się wyraziłem, a pan przecież nigdy nie był w Polsce. Ach, szanowny panie, co za widok przedstawiają warszawskie ulice, czy też krakowski rynek, na przykład w Noc Wigilijną! Białe płatki śniegu padają na dworze, a w oknach domów jarzą się świeczki na choinkach... Połowę życia oddałbym, żeby móc to teraz ujrzeć...

Tomek westchnął i przysunął się do wzruszonego marynarza.

— Poczciwy bosman uwielbia naszą Warszawę — cicho powiedział Wilmowski. — Prawdę mówiąc, to i ja również odczuwam tęsknotę za rodzinnym miastem...

— Musi pan koniecznie odwiedzić Polskę — porywczo rzekł Tomek. — Zaprowadzę pana w Warszawie do parku w Łazienkach i pokażę pałac, w którym dawniej mieszkali polscy królowie. Tuż przy nim pływają w stawie piękne, białe łabędzie. Ile to naobrywałem kar od cioci Janiny za włóczenie się po Łazienkach.

— Skorzystam z twego zaproszenia, gdy Polska odzyska swą niepodległość — zapewnił Bentley. — Warszawa musi być naprawdę piękna, skoro ją tak bardzo kochacie.

— Tak, tak, przyjedzie pan do Warszawy i zorganizuje nam wspaniały ogród zoologiczny — fantazjował Tomek. — My zaś urządzimy specjalną wyprawę łowiecką, by złowić jak najwięcej ciekawych zwierząt do naszego ogrodu. Prawda, tatusiu?

— Prawda, kochany zapaleńcze! — przytaknął Wilmowski śmiejąc się. — Skoro przygotowałeś posadę dla pana Bentleya, to musimy postarać się o zwierzęta.

— Uczyniłbym to z wielką przyjemnością — przyznał Bentley. — Powinniście jednak i wy zwiedzić najpiękniejsze okolice Australii. Będziemy przecież polowali w pobliżu Alp Australijskich, warto by więc obejrzeć Górę Kościuszki.

— Górę Kościuszki? — przerwał mu bosman Nowicki. — Czy to ta największa góra w Australii odkryta przez polskiego podróżnika?

— Nie myli się pan. Polak, Paweł Strzelecki[52], między innymi odkrył na tym kontynencie Alpy Australijskie i najwyższy ich szczyt nazwał Górą Kościuszki.

— Widzisz pan sam, kto więcej wart! — triumfował marynarz. — Polak musiał wam nawet odkryć największą górę! Tacy my już jesteśmy: do tańca i do różańca!

— Nigdy nie odważyłbym się ujmować zasług Strzeleckiemu, który dokonał tutaj więcej niż niejeden jego rodak — wyjaśnił Bentley, uśmiechając się do przekornego marynarza.

— Czyżby pan specjalnie interesował się działalnością Strzeleckiego? — zapytał Wilmowski, zaintrygowany słowami zoologa.

— Od najmłodszych lat nasłuchałem się o nim niezwykłych historii. W domu moich rodziców wiele mówiono o Strzeleckim. Muszę zaznaczyć, że mój dziadek, jako Polak po upadku powstania listopadowego opuścił Polskę i przywędrował do Nowej Południowej Walii. Tutaj zetknął się ze Strzeleckim. Towarzyszył mu nawet w jednej z niebezpiecznych wypraw. Matka moja przypuszcza, że Strzelecki powiedział dziadkowi o znalezieniu złota. Prawdopodobnie wydobywali je razem przez krótki czas. Strzelecki musiał zapewne zobowiązać dziadka do zachowania tego w tajemnicy, gdyż ten nigdy nie chciał rozmawiać na temat pochodzenia naszego majątku.

вернуться

51

Ay sir — tak panie (po angielsku: czytaj: Aj syr).

вернуться

52

Polski podróżnik, odkrywca i badacz Paweł Edmund Strzelecki urodził się w Głuszynie pod Poznaniem 24 czerwca 1797 roku.

W czasie dwunastoletniej wędrówki poznał niemal większość kontynentów świata. Badał Amerykę Północną i Południowa, wiele wysp Pacyfiku, Nową Zelandię, skąd przybył do Tasmanii i Australii. W drodze powrotnej do Europy zwiedził Japonię, Chiny i Półwysep Malajski, Filipiny, Indonezję i Egipt. W samej Australii i Tasmanii przebył pieszo ponad czternaście tysięcy kilometrów. Wszystkie podróże odbywał na własny koszt.

Strzelecki w Australii przebywał w latach 1839-1844. Przedmiotem jego szczegółowych badań była Nowa Południowa Walia. Jako geolog, Strzelecki stwierdził istnienie tam wielu ważnych dla rozwoju kraju minerałów, odkrył złoża złota i srebra. Na prośbę ówczesnego gubernatora Australii Gippsa, Strzelecki zachował w tajemnicy wiadomość o znalezieniu złota. Podczas podróży badawczych rodak nasz odkrył Alpy Australijskie, których najwyższe wzniesienie nazwał Górą Kościuszki. On pierwszy wskazał najbogatszą na kontynencie krainę i nazwał ją na cześć gubernatora — Gippslandem. Z Alp Australijskich przedarł się na południowy zachód do Port Phillip (dzisiejszego Melbourne), przechodząc z narażeniem życia przez tereny pokryte gęstym, ciernistym skrobem, które dotąd były uważane za nie do przebycia.

Podczas badań kontynentu dokonał wielu” różnych pomiarów; po powrocie do Europy wyniki swych podróży i badań opisał w dziele o Australii i Tasmanii (dzieło pt. “Physical Description of New South Wales and Van Diemen's Land” wydał w Londynie w 1845 roku — polski przekład tego dzieła ukazał się w Polsce drukiem po raz pierwszy w roku 1958 nakładem PWN).

Za wybitne osiągnięcia naukowe w Australii oraz za ujawnienie istnienia złota, królowa Wielkiej Brytanii nadała Strzeleckiemu wysokie odznaczenie państwowe. Strzelecki zmarł w Londynie 6 października 1873 roku. Do dzisiaj istnieją w Australii nazwy polskie nadane przez Strzeleckiego: Góra Kościuszki oraz miasto i dystrykt Czarnogóra, przekręcone przez Anglików na “Tarngulla”; nazwa “Góry Adyny” nie przyjęła się. Na mapie zamieszczonej w niniejszej książce znajdzie Czytelnik nazwy miejscowości związane z imieniem Strzeleckiego, a nadane przez innych podróżników i geografów dla uczczenia ważnych odkryć Polaka.

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 66
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)