Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Классические детективы » Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa
Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa

Электронная книга - «Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa». Краткое содержание книги:

Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa
1 ... 338 339 340 341 342 343 344 345 346 ... 480
Перейти на страницу:

- Dobrze wam radzę, ale nie będę się przy tym upierał, o ile zjawicie się tutaj, gdy będę was potrzebował. Jednak teraz, zanim się rozstaniemy, chciałbym, by napisał pan wiadomość dla pana Barkera.

- Jaką wiadomość?

- Jeśli pan pozwoli, mogę ją panu podyktować. Jest pan gotów?

Mój drogi Panie, doszedłem do wniosku, że naszym obowiązkiem jest osuszyć fosę w nadziei, że możemy tam odnaleźć coś.

- To niemożliwe - rzekł inspektor. - Już się o to dowiadywałem.

- Hola, hola, mój panie, proszę zrobić to, o co go proszę.

- Dobrze, proszę kontynuować.

.w nadziei, że możemy tam odnaleźć coś, co będzie miało znaczenie dla naszego śledztwa. Dokonałem już stosownych ustaleń, i robotnicy stawią się do pracy jutro rano, aby zmienić bieg strumienia.

- To niemożliwe!

.zmienić bieg strumienia; uznałem więc, że najlepiej będzie, jeśli wcześniej poinformuję

Pana o tej sprawie.

A teraz proszę to podpisać i wysłać około czwartej; wiadomość ma być doręczona do rąk własnych. O tej samej godzinie znów się spotkamy w tym pokoju. Do tej pory każdy może robić, co chce, ponieważ, zapewniam panów, nasze śledztwo znajduje się w takim punkcie, kiedy musimy zrobić sobie krótką przerwę.

Gdy spotkaliśmy się ponownie, zbliżał się wieczór. Holmes był bardzo poważny, mnie zżerała ciekawość, a obaj detektywi byli wyraźnie poirytowani i nastawieni raczej krytycznie.

- Panowie - rzekł uroczyście mój przyjaciel. - Teraz poproszę was, abyście razem ze mną sprawdzili moją teorię i sami ocenili, czy obserwacje, które poczyniłem, uzasadniają wnioski, do jakich doszedłem. Wieczór jest chłodny, nie wiem, jak długo potrwa nasza wyprawa, ubierzcie się w najcieplejsze płaszcze, jakie macie. Jest bardzo ważne, żebyśmy byli na miejscu, nim zrobi się ciemno, więc, za panów pozwoleniem, powinniśmy wyruszyć natychmiast.

Minęliśmy najdalszy kraniec parku rozciągającego się wokół dworu i dotarliśmy do miejsca, gdzie w otaczającym posiadłość ogrodzeniu była dziura. Prześlizgnęliśmy się przez nią, a potem podążyliśmy w zapadających ciemnościach za Holmesem, aż dotarliśmy do zarośli położonych niemal naprzeciwko głównego wejścia i zwodzonego mostu. Ten ostatni nie został jeszcze podniesiony. Holmes przykucnął za osłoną wawrzynów, a my trzej poszliśmy za jego przykładem.

- I co mamy teraz robić? - spytał nieco szorstkim tonem MacDonald.

- Uzbroić się w cierpliwość i zachowywać się bardzo cicho - odparł Holmes.

- Po co tu w ogóle jesteśmy? Naprawdę sądzę, że mógłby pan taktować nas trochę poważniej.

Holmes roześmiał się.

- Watson uparcie twierdzi, że mam zamiłowanie do dramatyzmu - odparł. - Cóż, mam w sobie artystyczną duszę, która nieustannie domaga się dobrze wyreżyserowanych przedstawień. Panie Mac, nasz zawód z całą pewnością ma już taki charakter, że wydawałby się szary i bezbarwny, gdybyśmy nie mogli czasami tak wszystkiego wyreżyserować, by móc się cieszyć końcowym efektem. Oskarżenie kogoś w otwarty sposób, brutalne położenie ręki na ramieniu przestępcy! Jakąż radość można mieć z takiego rozwoju sprawy? Proszę tylko pomyśleć! Błyskawiczne wyciąganie wniosków, zastawienie subtelnej pułapki, inteligentne przewidywanie wydarzeń, które dopiero mają mieć miejsce, triumfalne potwierdzenie śmiałych teorii. Czyż nie to jest kwintesencją i sensem życia w naszym zawodzie? W tej chwili jesteście niczym czatujący myśliwi i z niecierpliwością czekacie, aż zacznie się polowanie. Gdyby wszystko było znane i sprecyzowane niczym w rozkładzie jazdy, nie byłoby miejsca na dreszczyk emocji. Proszę tylko o odrobinę cierpliwości, panie Mac, a wkrótce wszystko stanie się dla panów jasne.

- Mam nadzieję że ta duma, sens życia i cała reszta pojawią się, zanim zamarzniemy tu wszyscy na śmierć - odparł londyński detektyw z komicznie zrezygnowaną miną.

Wszyscy mieliśmy powody, by podzielać jego obawy, bo nasze czuwanie ciągnęło się w nieskończoność i bynajmniej nie należało do przyjemnych. Nad długą posępną fasadą starego dworu powoli gęstniały cienie. Chłodny wilgotny powiew od fosy z cuchnącą wodą sprawiał, że byliśmy przemarznięci do szpiku kości, a zęby dzwoniły nam z zimna. Nad wejściem wisiała lampa, światło paliło się też w feralnym gabinecie. Poza tym wszystko było pogrążone w ciemności i ciszy.

- Jak długo to jeszcze potrwa? - spytał wreszcie inspektor. - I na co właściwie czekamy?

- Wiem na ten temat tyle samo co pan - odparł nieco cierpko Holmes. - Gdyby przestępcy zawsze działali według jakiegoś rozkładu, tak jak pociągi, z całą pewnością byłoby to dla nas wygodniejsze. A jeśli chodzi o to, na co czekamy. O, NA TO właśnie czekamy!

Gdy wypowiadał te słowa, na tle jasnej żółtej plamy światła w gabinecie pojawiła się jakaś sylwetka. Zarośla wawrzynu, w których się przyczailiśmy, znajdowały się dokładnie naprzeciwko okna, nie dalej niż sto stóp od niego. Widzieliśmy, jak człowiek chodził po pokoju tam i z powrotem. Skrzypnęły zawiasy, okno otworzyło się, ujrzeliśmy niewyraźny zarys głowy i ramion mężczyzny, który wpatrywał się w ciemność. Przez kilka minut rozglądał się niepewnie, ukradkiem, jak ktoś, kto pragnie się upewnić, że nikt go nie obserwuje. Następnie pochylił się naprzód, i w absolutnej ciszy usłyszeliśmy plusk wody. Wydawało się, że mężczyzna rzucił coś do wody, a potem nagle, niczym rybak chwytający rybę, wyciągnął jakiś duży okrągły przedmiot, który przysłonił światło płynące z pokoju, gdy mężczyzna wciągał go przez otwarte okno.

- Teraz! - zawołał Holmes. - Teraz!

Zerwaliśmy się wszyscy na nogi i podążyliśmy za nim, zesztywniali i zziębnięci, gdy rzucił się pędem przez most i z całych sił pociągnął za dzwonek. Po drugiej stronie drzwi rozległ się dźwięk odsuwanej zasuwy, i w wejściu pojawił się zdumiony Ames. Sherlock bez słowa odsunął go na bok i pognał do pokoju, w którym znajdował się obserwowany przez nas

mężczyzna. Pobiegliśmy za nim.

Blask, który widzieliśmy z zewnątrz, pochodził od stojącej na stole lampy naftowej. Teraz trzymał ją w ręku Cecil Barker, i w chwili gdy weszliśmy, wyciągnął ją w naszą stronę. Światło padało na jego stanowczą gładko ogoloną twarz i groźnie błyszczące oczy.

- Co to, u diabła, ma znaczyć?! - zawołał. - Czego tu szukacie?

Holmes szybko rozejrzał się wokół i rzucił się na mokre brudne zawiniątko obwiązane sznurkiem i ciśnięte pod stół.

- Tego właśnie szukamy, panie Barker! Tego zawiniątka obciążonego ciężarkiem, które właśnie wydobył pan z dna fosy.

Barker w osłupieniu wpatrywał się w Holmesa.

- Jak, u diabła, się pan o tym dowiedział? - spytał.

- To proste. To ja je tam umieściłem.

- Pan je tam umieścił? Pan?

- Powinienem raczej powiedzieć, że po raz drugi je tam umieściłem - odparł Holmes. -Pamięta pan, inspektorze, jak uderzyło mnie to, że brakowało jednego ciężarka. Zwróciłem panu na ten fakt uwagę, jednakże inne wydarzenia zaprzątały pański umysł, i nie mógł pan się nad tym dogłębnie zastanowić, żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski. Gdy w pobliżu znajduje się woda i brakuje jednego ciężarka, nie wydaje się zbyt śmiałym przypuszczenie, że coś nim obciążono, aby utopić to w wodzie. Ten pomysł należało sprawdzić. Ames wpuścił mnie do tego pokoju. Przy pomocy zakrzywionej rączki parasola doktora Watsona udało mi się zeszłej nocy wyłowić to zawiniątko i zbadać jego zawartość.

Kluczowe znaczenie miało jednak to, byśmy byli w stanie udowodnić, kto je tam umieścił. Udało nam się osiągnąć ten cel bardzo prostą metodą. Ogłosiliśmy, że jutro fosa zostanie osuszona, co oczywiście sprawiło, że osoba, która ukryła tam zawiniątko, musiała je stamtąd zabrać, kiedy tylko zapadnie zmrok. Mamy nie mniej niż czterech świadków mogących potwierdzić, kto skorzystał z tej okazji. A teraz, panie Barker, oddajemy panu głos.

1 ... 338 339 340 341 342 343 344 345 346 ... 480
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)