Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Krwawa Linia
Krwawa Linia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Krwawa Linia

Электронная книга - «Krwawa Linia». Краткое содержание книги:

Pełna dramatyzmu powieść o chciwości, zdradzie, sabotażu, niebezpieczeństwie i związkach, które prowadzą do zbrodni. Roffe Sons, potężna międzynarodowa korporacja farmaceutyczna, na czele której stoją zdesperowani, żądni pieniędzy członkowie rodziny Roffe, traci swego właściciela, jednego z najbogatszych ludzi na świecie, który ginie w tajemniczym wypadku, pozostawiając zarządzanie imperium swojej jedynej córce. Elżbieta, inteligentna, ambitna i piękna kobieta, wbrew oczekiwaniom pozostałych członków rodziny, nie zgadza się po śmierci ojca na sprzedaż Roffe Sons. Postanawia nie tylko ocalić firmę od bankructwa, ale doprowadzić ją do dawnej świetności. Aby tego dokonać, musi zmierzyć się z tymi, którzy podstępnie usiłują jej w tym przeszkodzić, jak również z tym, który czyha na jej życie…
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 57
Перейти на страницу:

– Wyglądasz na wyczerpaną, Elżbieto. Masz natychmiast pójść do łóżka i nie wstawać co najmniej przez kilka dni. Zaraz zamówię telefonicznie coś do jedzenia. Poproszę o zakupy na cały tydzień.

– A kto zajmie się gotowaniem?

– Ja…

Tego wieczoru Alec rzeczywiście przyrządził kolację i zaniósł Elżbiecie do łóżka.

– Przyznam ci się, że gotuję nie najlepiej – oznajmił, stawiając tacę na pościeli. – Ale przynajmniej trochę się posilisz.

Okazało się, że Alec nie miał zielonego pojęcia o gotowaniu. Danie, które przygotował, było przesolone i niedogotowane. Zjadła jednak wszystko, ponieważ umierała z głodu. Nie chciała też urazić Aleca. Przez cały czas siedział przy niej i zajmował rozmową. Ani razu nie wspomniał o incydencie w policyjnym garażu i Elżbieta była mu za to wdzięczna.

Alec nie odstępował jej na krok również przez kilka następnych dni. Gotował, wychodził z nią na spacery, a wieczorami czytał jej ulubioną powieść. Odbierał też telefony, które stale dzwoniły.

Ivo i Simonetta dzwonili rano i wieczorem, wypytując o jej zdrowie. Podobnie Helena i Charles oraz Walther. Wszyscy zgłaszali chęć przyjazdu. Elżbieta tłumaczyła im, że czuje się dobrze i że wkrótce przyjedzie do Zurychu.

Zadzwonił również Rhys Williams. Kiedy usłyszała w słuchawce jego głos, o mało nie zemdlała. Zdała sobie nagle sprawę, jak bardzo za nim tęskniła.

– Słyszałem, że próbowałaś pobić rekord szybkości w jeździe górskiej – żartował Rhys.

– Na pewno pobiłam jeden z ostatnich rekordów Heleny – śmiała się.

– Cieszę się, że jesteś cała i zdrowa – powiedział z wyraźną ulgą w głosie.

Zastanawiała się, czy jest może teraz z którąś ze swoich kochanek. “Pewnie jest równie piękna, jak inne, które płaszczyły się u jego stóp” – pomyślała z odrazą.

– Czy wiesz, że piszą o tobie w gazetach?

– Chyba żartujesz sobie ze mnie.

– Nie. Posłuchaj: “Dziedziczka fortuny cudem uniknęła śmierci zaledwie kilka tygodni po tragicznym wypadku jej ojca, znanego…”

Rozmawiali przez dłuższą chwilę i kiedy skończyli, Elżbieta poczuła się trochę lepiej. Rhys interesował się tym, jak ona się czuje i co porabia. Wyraźnie martwił się o nią. Pomyślała, że chyba umarłaby z rozpaczy, gdyby na przykład oznajmił jej, że zamierza poślubić którąś z tych znienawidzonych przez nią kobiet.

“Elżbieta Williams…” – pomyślała, odkładając słuchawkę.

– Przypominasz mi kota z Cheshire – powiedział Alec, wchodząc do sypialni.

– Jesteś miły – odparła. “Może powinnam była powiedzieć Rhysowi o tajnym raporcie ojca?”

– Czas na nas – oznajmił Alec następnego dnia rano. – Chętnie pozwoliłbym ci jeszcze poleniuchować kilka dni, ale musimy lecieć do Zurychu. Czeka cię przecież arcyważne spotkanie z dyrektorami korporacji.

Na lotnisku czekali na nich dziennikarze. Zanim wsiedli do limuzyny, Elżbieta wygłosiła krótkie oświadczenie dla prasy dotyczące wypadku.

Kilka minut później znalazła się w sali konferencyjnej. Zajęci dotąd rozmową mężczyźni nagle umilkli. Elżbieta wolno zbliżyła się do stołu, przy którym siedzieli, i siląc się na spokój, powiedziała:

– Panowie, chcę was poinformować, że podtrzymuję swoją poprzednią decyzję, co oznacza, że nie zamierzam zgadzać się na sprzedaż akcji.

Charles gniewnie zmarszczył brwi. Wyrzucał jej, że niepotrzebnie się upiera i że jest nieodpowiedzialna. Gdyby wiedział, jak bliska była decyzji, która z pewnością zadowoliłaby wszystkich. Nie mogła się jednak poddać. Wśród nich był przecież zabójca jej ojca, który teraz czyhał również na jej życie. Gdyby zgodziła się na sprzedaż “Roffe & Sons”, złoczyńca odniósłby zwycięstwo.

Wszyscy obecni próbowali przekonać ją, by zmieniła decyzję, przytaczając różne argumenty.

Alec utrzymywał, że “Roffe & Sons” potrzebuje doświadczonego prezesa, który wyciągnąłby korporację z obecnych tarapatów.

Ivo kokietował ją jeszcze bardziej niż zwykle.

– Jesteś przepiękną kobietą, carissima. Masz cały świat u swoich stóp. Powinnaś cieszyć się życiem, a nie zajmować nudnymi interesami.

Charles tłumaczył jej wszystko na swój sposób.

– Przejęłaś kontrolę nad firmą wskutek tragicznego zbiegu okoliczności. Powinnaś jak najszybciej naprawić swój błąd, zanim będzie za późno.

– Mamy poważne kłopoty – dodał Walther. – Jedynym rozwiązaniem jest rozpisanie akcji i ich sprzedaż.

Elżbieta analizowała dokładnie wszystkie argumenty.

Ich wypowiedzi nie były pozbawione sensu. Mieli na względzie dobro korporacji, a mimo to któryś z nich pragnął ją zniszczyć. “Tylko który?” – zastanawiała się, próbując przeniknąć szare od gniewu twarze.

Jedno było pewne: pragnęli z całego serca, aby usunęła się z drogi i zezwoliła na sprzedaż akcji. Rozumiała jednak, że z chwilą, gdy wyrazi na to zgodę, szansę znalezienia zabójcy ojca i jednocześnie winowajcy wszystkich obecnych problemów korporacji będą równały się zeru.

Postanowiła jak najszybciej zakończyć posiedzenie.

– Doskonale zdaję sobie sprawę, że zarządzanie tak ogromną firmą nie należy do spraw najłatwiejszych, dlatego oczekuję od was pomocy. W ten sposób z pewnością stawimy czoło obecnym kłopotom…

– Niech ktoś przemówi jej do rozsądku! – przerwał Elżbiecie Ivo. Wreszcie dał o sobie znać jego temperament.

– Obawiam się, panowie, że będziecie musieli zatańczyć tak, jak zagra wam ta młoda dama – odezwał się nagle Rhys i, śmiejąc się, mrugnął porozumiewawczo do Elżbiety.

– Dziękuję, panie Williams. Chciałabym, aby oficjalnie ogłoszono, że od dziś zajmuję miejsce ojca.

– Czy to ma oznaczać, że zostajesz nowym prezesem? – zapytał Charles.

– Przecież już nim jest – odparł Alec. – Robi nam jedynie grzeczność, że nas o tym informuje.

Charles zawahał się przez moment, ale w końcu wykrztusił z siebie:

– Głosuję za tym, aby Elżbieta Roffe została nowym prezesem “Roffe & Sons”.

– Popieram wniosek – powiedział Walther i uniósł rękę do góry.

Rozdział 21

– Słucham, panno Roffe – powiedziała Kate Erling, stojąc na baczność niczym żołnierz. Elżbiecie wydawało się, że biedna Kate za chwilę zasalutuje.

– Mój ojciec miał ponoć przy sobie jakiś tajny raport. Czy wie pani coś na ten temat? Kate potrząsnęła przecząco głową.

– Nic mi o tym nie wiadomo. Pan Roffe nie wspominał o żadnym raporcie.

– A gdyby chciał wszcząć prywatne dochodzenie, kogo poprosiłby o pomoc?

– Którąś z agencji detektywistycznych korporacji, proszę pani.

Było to zapewne ostatnie miejsce, gdzie udałby się jej ojciec. Nikomu więc nie mogła ufać.

Na biurku leżał raport o stanie finansów firmy. Elżbieta przejrzała go pobieżnie i posłała po księgowego, Wiltona Krausa. Kraus był człowiekiem błyskotliwym i tryskającym energią. Prawdopodobnie ukończył Wharton School albo Harvard.

Kiedy się pojawił, Elżbieta zapytała bez ogródek:

– Czy jest możliwe, aby tak potężne przedsiębiorstwo, jak nasze, miało kłopoty finansowe?

Kraus wzruszył ramionami. Nie był widać przyzwyczajony do szefa kobiety.

– No cóż – zaczął, przełykając ślinę. – Kilka lat temu nasze przedsiębiorstwo przeżywało okres ekspansji i potrzebne były pieniądze na założenie kilku nowych filii. Dlatego pani ojciec i członkowie zarządu postanowili zaciągnąć krótkoterminowe pożyczki od banków. Jesteśmy obecnie zadłużeni na sześćset milionów dolarów.

– I zalegamy ze spłatą odsetek?

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)