Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Krwawa Linia
Krwawa Linia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Krwawa Linia

Электронная книга - «Krwawa Linia». Краткое содержание книги:

Pełna dramatyzmu powieść o chciwości, zdradzie, sabotażu, niebezpieczeństwie i związkach, które prowadzą do zbrodni. Roffe Sons, potężna międzynarodowa korporacja farmaceutyczna, na czele której stoją zdesperowani, żądni pieniędzy członkowie rodziny Roffe, traci swego właściciela, jednego z najbogatszych ludzi na świecie, który ginie w tajemniczym wypadku, pozostawiając zarządzanie imperium swojej jedynej córce. Elżbieta, inteligentna, ambitna i piękna kobieta, wbrew oczekiwaniom pozostałych członków rodziny, nie zgadza się po śmierci ojca na sprzedaż Roffe Sons. Postanawia nie tylko ocalić firmę od bankructwa, ale doprowadzić ją do dawnej świetności. Aby tego dokonać, musi zmierzyć się z tymi, którzy podstępnie usiłują jej w tym przeszkodzić, jak również z tym, który czyha na jej życie…
1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 57
Перейти на страницу:

Fakty i liczby, które poznała, były zdumiewające. Otóż wyprodukowanie jednego leku zabiera od pięciu do dziesięciu lat. Naukowcy muszą w tym czasie przetestować dwa tysiące związków chemicznych…

“…jakość produktów sprawdza trzystu specjalnych kontrolerów, mających swoją siedzibę w Zurychu…”

“…we wszystkich swoich filiach»Roffe & Sons«zatrudnia łącznie pół miliona pracowników…”

“…poprzedniego roku korporacja zarobiła…”

Elżbieta nie mogła zasnąć. Dane, które przekazywał jej Rhys, mieszały się z radami dawanymi przez członków rodziny.

– “…kiedy zgodzisz się sprzedać akcje, dostaniesz tyle pieniędzy, że będziesz je wydawać do końca życia…”

– “…pozwól nam zająć się wszystkim, cara. Znamy się na interesach lepiej niż ty…”

– “…mam w tym swój interes, Elżbieto. Pensje, które dostajemy, nikogo już nie zadowalają…” – brzmiało jej w uszach.

“Oni mają rację – pomyślała. – Powinnam była pozwolić rodzinie decydować o losie korporacji. Jutro naprawię ten błąd”.

Następnego dnia rano poprosiła Kate Erling, aby skontaktowała ją z Rhysem.

– Pan Williams poleciał do Nairobi zeszłego wieczoru – poinformowała ją Kate. – Prosił, abym przekazała, że wróci we wtorek.

– W takim razie proszę mnie połączyć z sir Nicholsem.

– Jak pani sobie życzy. – Sekretarka zawahała się przez moment i dodała: – Dzisiaj rano przyszła do pani przesyłka z departamentu policji. Są w niej osobiste rzeczy pani ojca.

Wspomnienie ojca zasmuciło Elżbietę.

– Policja przeprasza, że nie oddała przesyłki pani posłańcowi, ale została wysłana, zanim on przybył.

– Posłaniec ode mnie? – Elżbieta była wyraźnie zaskoczona.

– Ten, którego pani wysłała do Chamonix.

– Ależ ja nikogo nie wysyłałam do Chamonix. To jakaś biurokratyczna pomyłka. Gdzie jest ta przesyłka?

– Włożyłam ją do szafy w pokoju obok.

To, co Kate nazwała przesyłką, było dużą walizką, do której przytwierdzona była aktówka.

“W aktówce zapewne są dokumenty korporacji – pomyślała Elżbieta. – Każę Rhysowi natychmiast się nimi zająć”.

Przypomniała sobie jednak, że Rhys jest nieobecny. Zdecydowała się sama przejrzeć dokumenty.

– Niestety, panno Roffe, sir Aleca też nie ma w biurze.

– Kiedy wróci, poproś go, aby zadzwonił do willi na Sardynii. Jadę tam na weekend. Tę samą wiadomość zostaw panu Palazziemu, Gassnerowi i Martelowi.

“Zapewne ucieszą się – myślała – kiedy im powiem, że będą mogli sprzedać swoje udziały.

Czuła się zmęczona bezsennymi nocami i długimi rozmowami z samą sobą. Potrzebowała cichego miejsca, gdzie mogłaby spokojnie pomyśleć o przyszłości.

Jeszcze tego samego wieczoru poleciała na Sardynię. Na dnie przepastnej walizy spoczywała aktówka z dokumentami ojca.

Rozdział 18

W willi nie paliło się ani jedno światło. Była zamknięta na cztery spusty. Elżbieta nie powiadomiła służby o swoim przybyciu, ponieważ tym razem pragnęła być naprawdę sama.

Otworzyła drzwi frontowe i weszła do holu. Szybko pozbyła się płaszcza i, jak za dawnych lat, pobiegła na górę, do swojej sypialni. Zatrzymała się w połowie drogi i skręciła w kierunku pokoju ojca. Ostrożnie otworzyła drzwi, jakby w obawie, że usłyszy jego głos. Niemalże czuła jego fizyczną obecność. Jednak było to tylko złudzenie. Pokój był pusty i nic się w nim nie zmieniło od jej ostatniego tutaj pobytu.

Postawiła walizkę na podłodze i podeszła do okna. Było otwarte. Rozsunęła ciężkie aksamitne zasłony i nabrała do płuc przesiąkniętego jesiennym chłodem powietrza. Postanowiła spędzić tu noc.

Kilka minut później zeszła do biblioteki i usiadła w głębokim skórzanym fotelu. Gładziła rękoma miękką skórę i myślała o Rhysie Williamsie. Wiele by dała, aby teraz był tu przy niej. Przypomniała sobie, jak kiedyś po powrocie z Paryża napisała na skrawku papieru: “Pani

Elżbieta Williams”. Pod wpływem impulsu podeszła do sekretarzyka i wyjęła z niego kartkę papieru, na której napisała to, co wtedy. Popatrzyła na kartkę i uśmiechnęła się. “Ciekawe, ile idiotek robi to samo w tej chwili?” – pomyślała.

Nagle poczuła głód. Przypomniała sobie, że nie miała nic w ustach od obiadu. Postanowiła rozejrzeć się po kuchni; w lodówce powinno znaleźć się kilka smakowitych kąsków.

Myliła się jednak, bowiem zarówno lodówka, jak i zamrażarka, były puste. Na szczęście w kredensie znalazła dwie małe puszki tuńczyka, słoik rozpuszczalnej kawy i paczkę herbatników. Przyszło jej na myśl, że powinna pojechać na zakupy do któregoś z supermarketów przy Calia di Volpe. Mogła tam z łatwością dojechać jeepem, którego trzymano na zapleczu kuchni.

“Ciekawe, czy w baku jest paliwo?” – zastanawiała się, przekręcając kluczyk w stacyjce. Usłyszała odgłos rozrusznika i samochód zapalił.

– Doskonale! – Klasnęła w dłonie. – Jutro z samego rana kupię wszystko, co będzie mi potrzebne.

W tym momencie usłyszała głuchy dźwięk telefonu. Nie zwlekając ani chwili, wbiegła do holu i uniosła słuchawkę aparatu.

– Halo!

– To ja, Alec.

– Skąd dzwonisz?

– Z Gloucester.

Nagle Elżbieta zapragnęła powiedzieć mu o swojej decyzji.

– Słuchaj, Alec…

– Tak…

– Czy mógłbyś przylecieć do mnie na ten weekend? Chciałabym porozmawiać z tobą w bardzo pilnej sprawie.

Alec zawahał się przez moment. Po chwili jednak odpowiedział:

– Dobrze. Zjawię się.

– Weź ze sobą Vivian – zaproponowała.

. Krwawa linia

– Niestety, pilne sprawy zatrzymały Vivian na dłużej w Londynie. Przylecę jutro rano. Nie wysyłaj nikogo po mnie na lotnisko. Wezmę taksówkę.

Kiedy odłożyła słuchawkę, poczuła ulgę. Wiedziała, że podjęła właściwą decyzję. Zastanawiała się, kogo rada dyrektorów mianuje prezesem “Roffe & Sons”. Na ich miejscu wybrałaby Rhysa Williamsa. Był najbardziej kompetentny. Znał też korporację od podszewki. Istniał tylko jeden problem: Rhys nie należał do rodziny.

Elżbieta otworzyła walizkę i jej wzrok przyciągnęła skórzana aktówka. Pomyślała, że jutro rano da ją Alecowi. Zobaczy tylko, czy nie ma w niej jakichś prywatnych drobiazgów. Zaniosła aktówkę do biblioteki i położyła na biurku.

Wewnątrz prócz dokumentów była duża szara koperta, na której widniał napis: “Sam Roffe. Do rąk własnych”. Wyjęła z koperty kartki maszynopisu. Wyglądało to na rodzaj tajnego raportu, ponieważ nigdzie nie było nazwiska nadawcy. Przerzuciła kilka stron i zamarła z przerażenia. Raport donosił o wynikach dochodzenia w sprawie kilku poważnych incydentów, jakie miały miejsce w ciągu ostatniego roku.

“W Chile – czytała – wyleciały w powietrze zakłady chemiczne, należące do korporacji, zatruwając setki mil kwadratowych powierzchni. Zginęło kilkunastu robotników. Drugie tyle w ciężkim stanie trafiło do szpitala. Ewakuowano ludzi mieszkających w okolicy. Domagano się odszkodowań, przekraczających setki milionów dolarów… Zaskakujące było to, że ktoś podłożył ładunek wybuchowy. Innego zdania był rząd chilijski, który uważa, że korporacja jest bogata i powinna płacić. Pasywna postawa urzędników państwowych uniemożliwia wykrycie sprawcy sabotażu…”

Elżbieta przypomniała sobie, że czytała o tym wydarzeniu w którymś z magazynów. Na pierwszej stronie widniały fotografie ofiar. Oskarżono

“Roffe & Sons” o umyślne spowodowanie tragedii.

1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)