Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Maska - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Maska

Электронная книга - «Maska». Краткое содержание книги:

Carol i Paul Tracy są ludźmi sukcesu: ona jest cenionym specjalistą w dziedzinie psychiatrii dziecięcej, on robi karierę jako nauczyciel akademicki i pisarz. Do pełni małżeńskiego szczęścia brakuje im tylko dziecka, a ponieważ Carol jest bezpłodna, decydują się na adopcję. Realizację ich planów utrudnia cały szereg pozornie przypadkowych wypadków i katastrof. Pewnego dnia Carol niechcący potrąca samochodem nieznajomą nastolatkę. Chociaż dziewczynka nie odnosi poważniejszej szkody, okazuje się, że kompletnie nic o sobie nie wie i niczego nie pamięta. W trakcie seansu hipnotycznego, jakiemu poddana zostaje Jane, wychodzi na jaw przerażająca prawda. Jej ciało zamieszkuje nie jedna, ale kilka różnych osobowości. Wszystkie one należały do żyjących przed laty dziewcząt, które zmarły tragicznie w przeddzień swoich szesnastych urodzin. Najbardziej przerażający jest jednak fakt, że przed śmiercią każda z nich zdradzała objawy morderczej furii skierowanej przeciwko najbliższym.
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 48
Перейти на страницу:

– Posłuchaj, po prostu zabierz te ostatnie litery z planszy, włóż z powrotem do pudełka, wybierz nowe i ułóż jakieś inne słowo zamiast ZAMODROWAĆ – zwrócił się do Carol.

Dostrzegł, że była przerażona jego propozycją.

– Dlaczego mam to zrobić? – spytała.

Paul zmarszczył brwi.

– Ostrze, krew, śmierć, pogrzeb, zamordować – cóż to za zestaw słów w miłej, spokojnej, przyjacielskiej grze?

Wpatrywała się w niego przez chwilę, a jej przenikliwe spojrzenie sprawiło, że poczuł się trochę nieswojo.

– To tylko zbieg okoliczności – tłumaczyła zakłopotana jego napięciem.

– Wiem, że to tylko zbieg okoliczności – odrzekł, chociaż nie mógł pozbyć się osobliwego przeświadczenia, że słowa na planszy to dzieło jakiejś siły o wiele potężniejszej niż zwykły przypadek. – A jednak dostałem gęsiej skórki – powiedział nieprzekonująco. Odwrócił się do Jane, szukając sprzymierzeńca. – Czy ty nie dostajesz gęsiej skórki?

– Tak. Trochę – zgodziła się. – Ale jest to także fascynujące. Zastanawiam się, jak długo możemy jeszcze układać słowa, które pasują tematycznie.

– Ja też jestem ciekawa. – Carol żartobliwie klepnęła Paula po ramieniu. – Wiesz, na czym polega twój kłopot, kochanie? Nie masz w sobie za grosz ciekawości naukowca. No, dalej. Twoja kolej.

Po ułożeniu na planszy słowa ŚMIERĆ nie uzupełnił zapasu liter. Wyciągnął cztery tekturowe kwadraciki i położył je przed sobą.

Zamarł.

O Boże. Znów znajdował się na linie, krocząc ponad wielką otchłanią.

– I co? – spytała Carol.

Zbieg okoliczności. To musiał być zbieg okoliczności.

– I co?

Podniósł na nią wzrok.

– Co tam masz? – spytała.

Oniemiały, przeniósł spojrzenie na dziewczynkę.

Pochylona nad stołem jak Carol, niecierpliwie oczekiwała odpowiedzi, czy makabryczny ciąg ma kontynuację.

Paul opuścił oczy na rząd liter w drewnianej przegródce. To słowo wciąż tu było. Niemożliwe. A jednak.

– Paul?

Zareagował tak szybko i gwałtownie, że Carol i Jane aż podskoczyły. Zgarnął litery z przegródki i niemal cisnął je z powrotem do pudełka. Zmiótł pięć wstrętnych wyrazów z planszy, zanim ktokolwiek zdołał zaprotestować, i zmieszał tabliczki z pozostałymi.

– Paul, na litość boską!

– Zaczniemy od nowa – oznajmił. – Może te słowa was nie drażniły, ale mnie tak. Jeśli chcę słuchać o krwi, śmierci i mordowaniu, włączam dziennik.

– Jakie słowo miałeś? – dopytywała się Carol.

– Nie wiem – skłamał. – Nie dopasowałem do pozostałych liter. Daj spokój, zacznijmy od nowa.

– Jednak coś ułożyłeś – stwierdziła.

– Nie.

– Mnie też się wydaje, że pan coś ułożył – odezwała się Jane.

– Przyznaj się – prosiła Carol.

– W porządku, miałem słowo. Obsceniczne. Dżentelmen, taki jak ja, nie użyłby go w wyrafinowanej grze, i to w obecności dam.

W oczach Jane zamigotały ogniki przekory.

– Naprawdę? Niech pan powie. Niech pan nie będzie nudny.

– Nudny? Cóż to za maniery, młoda damo?

– E tam, maniery!

– Nie masz ani krzty skromności?

– Ani trochę.

– Pochodzisz z motłochu?

– A z motłochu. – Kiwnęła głową stanowczo. – Z motłochu z dziada pradziada. Więc niech nam pan powie, co to za słowo.

– Wstyd, wstyd, wstyd! – odparł. Udało mu się jednak zmienić temat i zaczęli nową grę. Tym razem wszystkie słowa były zwyczajne i nie tworzyły żadnego niepokojącego ciągu.

Później, w łóżku, kochał się z Carol. Nie był specjalnie podniecony. Chciał po prostu znaleźć się jak najbliżej niej.

Potem, kiedy wyszeptali już wszystkie słowa miłości, spytała”

– Jakie było twoje słowo?

– Ehm? – udawał, że nie wie, o co jej chodzi.

– Twoje obsceniczne słowo w grze. Nie udawaj, że zapomniałeś.

– Nic ważnego.

Zaśmiała się.

– Po tym wszystkim, co robiliśmy w łóżku, nie powinieneś tak bardzo martwić się o moją niewinność.

– Nie miałem żadnego obscenicznego słowa. – To prawda. – Właściwie nie miałem żadnego słowa. – Tu skłamał. – Tylko… myślałem, że pierwsze pięć słów na planszy mogło źle wpłynąć na Jane.

– Na Jane?

– Tak. To znaczy, powiedziałaś mi, że być może straciła jedno z rodziców albo oboje podczas pożaru. Mogła znajdować się na krawędzi przypomnienia sobie strasznej tragedii z niedawnej przeszłości. A dzisiejszy wieczór miał być relaksowy i radosny. Cóż to za gra, w której słowa na planszy układały się w tak makabryczny ciąg.

Carol obróciła się na bok, trochę uniosła i pochyliła nad nim, a nagie piersi musnęły jego tors. Spojrzała mu w oczy.

– Czy tylko dlatego tak się zdenerwowałeś?

– Nie sądzisz, że miałem rację? Chyba nie przesadziłem?

– Może tak. Może nie. – Pocałowała go w nos. – Wiesz, dlaczego tak bardzo cię kocham?

– Bo jestem wspaniałym kochankiem?

– Jesteś, ale nie dlatego cię kocham.

– Bo jestem ci bezgranicznie wierny?

– Nie dlatego.

– Bo utrzymuję swoje paznokcie w czystości?

– Nie dlatego.

– Poddaję się.

– Jesteś taki cholernie wrażliwy, tak się troszczysz o innych ludzi. Jakie to typowe dla mojego Paula – martwić się, żeby Jane dobrze się bawiła, grając w scrabble’a! Oto dlaczego cię kocham.

– Sądziłem, że to ze względu na moje orzechowe oczy.

– Nieee.

– A mój klasyczny profil?

– Żartujesz.

– A sposób, w jaki środkowy palec mojej lewej stopy podkłada się pod sąsiedni palec?

– Och, zapomnijmy o tym. Hmmm. Masz rację. Dlatego cię kocham. Wpadam w szał nie ze względu na twoją wrażliwość, lecz dla twoich palców u nóg.

Przekomarzanie doprowadziło do przytulania, a przytulanie do pocałunków, a pocałunki – znów do namiętności. Osiągnęła szczyt zaledwie kilka sekund przed nim. Kiedy wreszcie odsunęli się od siebie, Paul czuł się zmęczony, ale szczęśliwy.

Carol usnęła pierwsza. A on gapił się w ciemny sufit sypialni i myślał o grze.

OSTRZE, KREW, ŚMIERĆ, POGRZEB, ZAMORDOWAĆ…

Pomyślał o słowie, które ukrył przed Carol i Jane, przez które przerwał grę. Po ułożeniu wyrazu ŚMIERĆ zostały mu trzy litery w przegródce: X, U, C. Kiedy wyciągnął następne cztery litery, pasowały one niepokojąco dobrze do C. Najpierw odkrył A, potem R. I wiedział już, co będzie dalej. Bał się patrzeć, ale był zbyt ciekawy, żeby przerwać, kiedy powinien to zrobić. Wyciągnął trzecią tabliczkę, O, a potem L.

C… A… R…O…L…

OSTRZE, KREW, ŚMIERĆ, POGRZEB, ZAMORDOWAĆ, CAROL.

Oczywiście, nawet gdyby słowo pasowało do planszy, nie mógł umieścić tam wyrazu CAROL, bo to imię własne, a reguły gry na to nie zezwalały. Nie o to jednak chodziło. Najważniejsze, że jej imię leżało tak ładnie, tak wyraźnie w przegródce. Niesamowite. Wyciągnął litery we właściwej kolejności, na litość boską! Czy można mówić o przypadku?

To jakiś omen. Ostrzeżenie, że coś ma się stać Carol. Tak jak dwa koszmarne sny Grace Mitowski okazały się prorocze.

Pomyślał o innych dziwnych wydarzeniach, które ostatnio się zdarzyły: nadnaturalnie silny piorun dewastujący gabinet Alfreda O’Briana, odgłos stukania, który wstrząsnął domem, intruz na trawniku podczas burzy. Czuł, że to wszystko jakoś się ze sobą wiązało. Ale, Chryste, jak?

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 48
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)