Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Maska - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Maska

Электронная книга - «Maska». Краткое содержание книги:

Carol i Paul Tracy są ludźmi sukcesu: ona jest cenionym specjalistą w dziedzinie psychiatrii dziecięcej, on robi karierę jako nauczyciel akademicki i pisarz. Do pełni małżeńskiego szczęścia brakuje im tylko dziecka, a ponieważ Carol jest bezpłodna, decydują się na adopcję. Realizację ich planów utrudnia cały szereg pozornie przypadkowych wypadków i katastrof. Pewnego dnia Carol niechcący potrąca samochodem nieznajomą nastolatkę. Chociaż dziewczynka nie odnosi poważniejszej szkody, okazuje się, że kompletnie nic o sobie nie wie i niczego nie pamięta. W trakcie seansu hipnotycznego, jakiemu poddana zostaje Jane, wychodzi na jaw przerażająca prawda. Jej ciało zamieszkuje nie jedna, ale kilka różnych osobowości. Wszystkie one należały do żyjących przed laty dziewcząt, które zmarły tragicznie w przeddzień swoich szesnastych urodzin. Najbardziej przerażający jest jednak fakt, że przed śmiercią każda z nich zdradzała objawy morderczej furii skierowanej przeciwko najbliższym.
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 48
Перейти на страницу:

– Tak… unoszę… – powiedziała niskim głosem.

– Latawiec szybuje daleko w górze, a ty powoli, powoli poruszasz się, aby do niego dołączyć…

Mówiła jeszcze chwilę, a potem wróciła na swój fotel.

Jane osunęła się na oparcie, głowę przekrzywiła na bok, zamknęła oczy, twarz miała spokojną i rozluźnioną; oddychała cicho.

– Jesteś teraz pogrążona w bardzo głębokim śnie – powiedziała Carol. – To odprężający, bardzo głęboki sen. Rozumiesz?

– Tak – wymamrotała dziewczynka.

– Odpowiesz mi na kilka pytań.

– Dobrze.

– Pozostaniesz w tym głębokim śnie i będziesz odpowiadała na moje pytania, dopóki ci nie powiem, że już czas się obudzić. Rozumiesz?

– Tak.

– Dobrze. Bardzo dobrze. A teraz powiedz mi, jak się nazywasz.

Dziewczynka milczała.

– Jak się nazywasz, kochanie?

– Jane.

– Czy to twoje prawdziwe imię?

– Nie.

– Jak brzmi twoje prawdziwe imię?

Jane zmarszczyła brwi.

– Ja… nie pamiętam.

– Skąd pochodzisz?

– Ze szpitala.

– A przedtem?

– Znikąd.

Kropelka śliny błysnęła w kąciku jej ust. Zlizała ją ospale, zanim zdążyła spłynąć po policzku.

– Kochanie, przypominasz sobie zegar z Myszką Miki, który oglądałaś kilka minut temu? – spytała Carol.

– Tak.

– Biorę zatem ten zegar z półki – powiedziała Carol, nie poruszając się z miejsca. – A teraz kręcę jego wskazówkami do tyłu, dookoła cyferblatu, cały czas do tyłu. Czy widzisz wskazówki poruszające się do tyłu na zegarze z Myszką Miki?

– Tak.

– A teraz dzieje się coś zdumiewającego. Kiedy kręcę wskazówkami do tylu, czas zaczyna płynąć w odwrotnym kierunku. Nie ma już kwadransa po jedenastej. Teraz jest jedenasta. To magiczny zegar. Rządzi upływem czasu. A teraz jest dziesiąta rano… dziewiąta… ósma… Rozejrzyj się. Gdzie się teraz znajdujesz?

Dziewczynka otworzyła oczy. Utkwiła je w jakimś odległym punkcie. Powiedziała”

– Hmmm… w kuchni. Tak. Stolik śniadaniowy. O rany, boczek jest smaczny i chrupiący.

Stopniowo Carol przenosiła ją w czasie, cofając się do pobytu w szpitalu, wreszcie do wypadku w ubiegły czwartek rano. Dziewczynka skrzywiła się z bólu i krzyknęła, na nowo przeżywając moment zderzenia, a potem cofnęły się jeszcze o parę minut.

– Stoisz na chodniku – mówiła Carol. – Jesteś ubrana tylko w bluzkę i dżinsy. Pada deszcz. Jest chłodno.

Dziewczynka znów zamknęła oczy. Drżała.

– Jak się nazywasz? – spytała Carol.

Cisza.

– Jak się nazywasz, kochanie?

– Nie wiem.

– Skąd przyszłaś?

– Znikąd.

– Chcesz powiedzieć, że masz amnezję?

– Tak.

– Już przed wypadkiem?

– Tak.

Chociaż wciąż skoncentrowana na dziewczynce, Carol poczuła ulgę, słysząc, że nie ponosi odpowiedzialności za stan Jane. Przez chwilę czuła się jak niebieski latawiec, mogący szybować wysoko w górze. Kontynuowała”

– Dobrze. Masz właśnie wkroczyć na jezdnię. Czy chcesz tylko przejść przez nią, czy też zamierzasz rzucić się pod samochód?

– Ja… nie… wiem.

– A jak się czujesz? Wesoła? Przygnębiona? Zobojętniała?

– Przestraszona – dziewczynka odezwała się słabym, roztrzęsionym głosem.

– Co cię wystraszyło?

Cisza.

– Czym jesteś przestraszona?

– To nadchodzi.

– Co nadchodzi?

– Za mną!

– Co jest za tobą?

Dziewczynka znów otworzyła oczy. Wciąż gapiła się na jakiś odległy punkt.

– Co jest za tobą? – spytała ponownie Carol.

– O Boże – jęknęła Jane.

– Co to jest?

– Nie, nie. – Potrząsnęła głową.

Carol pochyliła się do przodu.

– Odpręż się, kochanie. Odprężysz się i uspokoisz. Zamknij oczy. Spokojna… jak latawiec… daleko ponad wszystkim… unosisz się… ciepło.

Napięcie zniknęło z twarzy Jane.

– W porządku – rzekła Carol. – Jesteś spokojna, odprężona i spokojna. Powiesz mi, czego się boisz?

Dziewczynka nie odpowiedziała.

– Kochanie, co cię wystraszyło? Co jest za tobą?

– Coś…

– Co?

– Coś…

– Wyrażaj się ściśle.

– Nie wiem… co to… ale nadchodzi… i mnie przeraża.

– Dobrze. Cofnijmy się jeszcze trochę.

Odwołując się do obracających się wstecz wskazówek zegarka z Myszką Miki, przesunęła wydarzenia o cały dzień do tyłu.

– Teraz się rozejrzyj. Gdzie się znajdujesz?

– Nigdzie.

– Co widzisz?

– Nic.

– Musisz coś widzieć, kochanie.

– Ciemność.

– Jesteś w ciemnym pokoju?

– Nie.

– Jesteś w nocy na dworze?

– Nie.

Cofnęła dziewczynkę o jeszcze jeden dzień.

– A co teraz widzisz?

– Tylko ciemność.

– Musi tam być coś jeszcze.

– Nie.

– Otwórz oczy, kochanie.

Dziewczynka posłuchała. Jej niebieskie oczy były puste, szkliste.

– Nic.

Carol zmarszczyła brwi.

– Siedzisz czy stoisz w tym ciemnym miejscu?

– Nie wiem.

– A co czujesz pod sobą? Krzesło? Podłogę? Łóżko?

– Nic.

– Sięgnij. Dotknij podłogi.

– Tu nie ma żadnej podłogi.

Zaniepokojona obrotem sprawy, Carol uniosła się na krześle i wpatrywała przez chwilę w Jane, zastanawiając się, czego teraz spróbować. Wreszcie się odezwała.

– W porządku. Znów obracam wskazówki w przeciwnym kierunku. Czas płynie wstecz, godzina za godziną, dzień za dniem, szybciej i szybciej. Chcę, żebyś mnie zatrzymała, ale dopiero wtedy, gdy wyjdziesz z ciemności i będziesz potrafiła powiedzieć, gdzie się znajdujesz. Obracam teraz wskazówki. Do tyłu… do tyłu…

Mijały sekundy. Dwadzieścia, trzydzieści.

Po minucie Carol spytała”

– Gdzie się znajdujesz?

– Jeszcze nigdzie.

– Idziemy dalej. Do tyłu… do tyłu w czasie…

Po następnej minucie Carol zaczęła się niepokoić, że straciła kontrolę nad sytuacją i sprawa może przybrać nieoczekiwany obrót. Już miała zaprzestać eksperymentowania, gdy Jane wreszcie przemówiła”

– Niech mi ktoś pomoże! Mamo! Ciociu Rachael! Na litość boską, pomóżcie mi! – Zerwała się z krzesła, wymachując ramionami.

To nie był głos Jane. Wydobywał się z jej ust, przez jej wargi i język, ale brzmiał inaczej. Miał inny tembr, akcent i brzmienie.

– Ja tu umrę! Na pomoc! Wydostańcie mnie stąd!

Carol zerwała się na nogi.

– Kochanie, przestań. Uspokój się.

– Ja się palę! Ja się palę! – krzyczała, wykonując ruchy, jakby chciała strząsnąć ogień z ubrania.

– Nie! – ostro powiedziała Carol. Schwyciła Jane za ramię, jednocześnie dokonując gorączkowej analizy wydarzeń.

Jane biła na oślep i próbowała się uwolnić.

Carol, nie puszczając jej ręki, zaczęła mówić cichym, monotonnym, spokojnym głosem. Jane przestała walczyć, ale jej oddech stał się urywany i charczący.

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 48
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)