Wojna Honor [War of Honor - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2005
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-622-8
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Wojna Honor [War of Honor - pl]». Краткое содержание книги:
— Masz rację — sapnął Hamish po chwili, po czym odetchnął głęboko. — Oni nie są głupi, ich natura po prostu pozbawiła mózgów. Chcą jeszcze bardziej zredukować naszą zdolność do walki, tak, Willie?
Lord Alexander skinął potakująco głową.
— A Jurgensen i jego tresowane małpy z wywiadu popierają ten pomysł?
— Oczywiście że tak — przyznał Willie.
Tym razem Honor prychnęła pogardliwie, nie mogąc się powstrzymać.
Nikogo nie zaskoczyło, że Janacek zaczaj urzędowanie od wysłania White Havena na połowę pensji z powodu braku przydziału liniowego. Admirał White Haven był doskonałym dowódcą o nieposzlakowanej opinii, zasłużonym zwłaszcza w czasie ostatniej wojny, kiedy to wygrał wszystkie bitwy, w których dowodził. I było to zupełnie bez znaczenia, bo jeszcze się taki genialny strateg nie narodził, żeby dla Janaceka okazało się to ważniejsze od prywatnej zemsty na znienawidzonym wrogu. Nawet gdyby White Haven łączył w sobie wszystkie zalety Horatio Nelsona, Togo Heimachoro, Raymona Spruance’a, Gustawa Andermana i Edwarda Saganami, też by nie wystarczyło.
Było to wredne, mściwe i chamskie, ale doskonale pasowało do charakteru nowego Pierwszego Lorda Admiralicji, więc wszyscy się tego spodziewali. Natomiast nikt nie spodziewał się ciągu dalszego, czyli „wysłania na odpoczynek” sir Thomasa Caparellego i Patricii Givens. Decyzja ta wywołała potępienie i zaniepokojenie w korpusie oficerskim RMN i nie tylko.
Caparelli mógł rzeczywiście potrzebować odpoczynku, bo przez ponad dziesięć lat był najstarszym rangą dowódcą Królewskiej Marynarki. Tyle że to nie był prawdziwy powód. Prawdziwym było to, że Caparelli nigdy nie zgodziłby się zostać popychadłem jakiegoś polityka i bezkrytycznie wykonywać jego polecenia. Honor poznała go dobrze po ucieczce z systemu Cerberus i była pewna, że nigdy nie wziąłby udziału w redukowaniu siły bojowej Królewskiej Marynarki w czasie, gdy rząd robił, co mógł, by nie doprowadzić wojny do oficjalnego końca. Musiał więc zniknąć z Admiralicji.
Podobnie rzecz się miała z admirał Givens. Odniosła fenomenalne sukcesy jako szefowa wywiadu floty, ale jej zażyłość z Caparellim już by wystarczyła, ponieważ Janacek był zwolennikiem teorii „świeżej miotły” w kwestiach personalnych, czyli wymiatania wszystkich wyższych stanowisk. Natomiast sprawę przesądziło co innego — jej odmowa dopasowywania analiz wywiadowczych do tego, co chciałby usłyszeć czy to Janacek, czy to High Ridge. W efekcie w nagrodę za współudział w uratowaniu Królestwa Manticore wylądowała na połowie pensji.
A jedyną rzeczą, której nie sposób było zarzucić jej następcy, była niezależność. Admirał Francis Jurgensen był anachronizmem w mającej za sobą zwycięską wojnę Royal Manticoran Navy — oficer flagowy, który nigdy nie brał udziału w walce, a pozycję zawdzięczał politycznym koneksjom, nie zaś swoim umiejętnościom. Takich oficerów przed wojną było przygnębiająco wielu, natomiast początkowe walki przetrzebiły nieco ich szeregi, a reszty dokonał Caparelli, wysyłając wielu z nich na zasłużony odpoczynek. Niestety ci, którzy przeżyli, pod rządami nowej Admiralicji gremialnie wracali, co było smutne, lecz nieuniknione. Janacek również nigdy nie wziął udziału w walce, a stopień flagowy zawdzięczał układom politycznym.
W przypadku Jurgensena najważniejsze było coś innego — całkowita spolegliwość wobec przełożonego. Doskonale rozumiał, co chcą usłyszeć Janacek i jego polityczni zwierzchnicy, i zawsze dostarczał takie właśnie analizy.
Honor nie była do końca pewna, czy aby to osiągnąć, fałszował dane uzyskane przez podkomendnych, czy tylko selektywnie je dobierał, biorąc pod uwagę wyłącznie te, które pasowały do pożądanej interpretacji. To drugie było pewne, bo wiedzieli o tym nie tylko oficerowie wywiadu, ale praktycznie cały korpus oficerski Królewskiej Marynarki.
— Cóż, sądzę, że to było nieuniknione — burknął White Haven. — Znów zabrakło im gotówki na przekupienie wyborców, tylko na większą skalę.
— Zgadzam się, że to było nieuniknione, i prawdę mówiąc, nie zaskoczyło mnie — przyznał William. — Natomiast zaskoczyło mnie i poważnie zmartwiło coś innego, czego przy tej okazji się dowiedziałem.
— Co? — spytała Honor zaskoczona nagłym wzrostem jego niepewności i złości.
Mimo iż rozumiała znacznie lepiej to, co odbierała, dzięki Nimitzowi, ponieważ oba treecaty wytłumaczyły jej jak potrafiły pewne rzeczy, które dotąd mogła jedynie podejrzewać, ale nadal w sporym stopniu była to zgadywanka. Odbierała emocje, nie myśli, i musiała je interpretować, co nie zawsze jej wychodziło. Teraz była na przykład prawie pewna, że dominujący w uczuciach Williama gniew nie jest skierowany przeciwko niej, ale ma z nią konkretny związek. Tylko nie wiedziała jaki.
— High Ridge i reszta jego bandy są pewni, że znaleźli sposób, by poważnie zmniejszyć wiarygodność tak twoją, jak i Hamisha, bo wiedzą, że to głównie wy z ramienia opozycji będziecie zabierali głos w debacie, krytykując ich pomysły — powiedział William i zamilkł, wpatrując się w portret Paula Tankersleya, który Honor dostała od Henke na ostatnie urodziny, a który wisiał na wprost jej biurka… — odciągając was od tematu głównego.
— Prędzej piekło zamarznie! — zapewnił White Haven.
Natomiast Honor poczuła nagły niepokój, odbierając nową falę emocji Williama.
— Wal, Willie — poleciła cicho.
— Jutro rano ukaże się reportaż autorstwa Solomona Hayesa, w którym zostaniecie przedstawieni jako kochankowie — oznajmił zwięźle William.
Honor zbladła, czując, jak ogarnia ją zimna wściekłość, natomiast była ona niczym w porównaniu z furią, jaką wyczuła u White Havena. William nie był empatą, ale by także to wiedzieć, nie musiał nim być, dlatego gdy się odezwał, jego twarz przypominała kamienną maskę, a w głosie nie było śladu emocji.
— Oboje wiecie, jakie Hayes ma metody. Nie powie tego wprost i nie poda świadków mogących poprzeć jego tezę, ale sens będzie oczywisty dla każdego. Zasugeruje, że jesteście kochankami od ponad dwóch lat standardowych, a dziennikarze siedzący w kieszeni u High Ridge’a już zajmują się materiałami dodatkowymi mającymi dolać oliwy do ognia. To jest prawdziwy powód przesunięcia debaty o tydzień: chcą zyskać czas na rozgrzanie emocji. Będą się starali, by wszystko miało pozory sprawiedliwej oceny, i będą podkreślać, że wasze prywatne życie nie ma żadnego związku z publicznymi opiniami przez was głoszonymi, ale wszyscy doskonale wiemy, jakie skutki odniesie taki reportaż. A publiczne uwielbienie, jakim się cieszycie, tak jako osoby prywatne, jak i bohaterowie wojenni, tylko wzmocni ten efekt, zwłaszcza że nie ma sposobu zneutralizowania tej informacji ani udowodnienia Hayesowi kłamstw. Bo będą to wasze słowa przeciwko jego słowom… i starannie zorganizowanemu chórowi, który ma zagłuszyć wszystko, co powiecie. A poza tym oboje spędzaliście tyle czasu razem tak publicznie, jak i prywatnie, i tak blisko współpracowaliście przez ten czas, że plotka będzie wiarygodna, bo okazji wam nie brakowało. Nie da się udowodnić, że takie pomówienie jest nieprawdziwe, bo to nie pomawiający musi przekonać opinię publiczną, że mówi prawdę, a pomawiany, że tamten kłamie.
White Haven jedynie zgrzytnął zębami, zbyt wściekły, by wykrztusić słowo.
Honor zaś siedziała jak sparaliżowana, nie mogąc wyjść z szoku, gdyż ból okazał się chwilowo silniejszy od gniewu. Nimitz zeskoczył na biurko, chcąc być jak najbliżej niej i równocześnie próbując psychicznie złagodzić jej ból, tak jak to wielokrotnie już mu się udawało. Ledwie władował się na jej kolanach, objęła go i podniosła. Gdy wtuliła twarz w jego futro, zaczął mruczeć na granicy słyszalności, ale tym razem nawet on nie był w stanie zmniejszyć jej cierpienia.