Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Sekret Alchemika Sędziwoja
Sekret Alchemika Sędziwoja - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Sekret Alchemika Sędziwoja

Электронная книга - «Sekret Alchemika Sędziwoja». Краткое содержание книги:

Pan Tomasz otrzymuje z Muzeum Narodowego w Krakowie list informujący o propozycji wymiany traktatu „O rtęci siedemnastowiecznego alchemika Michała Sędziwoja na przechowywany w muzeum atanator, specjalny piec alchemiczny. Pan Samochodzik i Paweł Daniec jadą do Krakowa, gdzie okazuje się, że autorkami tej propozycji wymiany są dwie młode dziewczyny, Sanisława i Katarzyna Kruszewskie. Po początkowej rywalizacji panowie i panie łączą wysilki, aby rozwiązać szyfr z „Niemej księgi”, rzedstawiającej etapy produkcji złota. Doświadczenie przeprowadzone przez kuzynki w obecności pana Tomasza i Pawła zdumiewa bu muzealników.
1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 42
Перейти на страницу:

– My też miałyśmy swoje powody – westchnęła Stasia.

– No nie wiem – pokręciłem głową w zadumie. – Księga, którą w kawałkach bo w kawałkach, ale udało się zdobyć, nigdy nie była waszą własnością.

– A może Salomon Storm był naszym dziadkiem? – Kasia przekornie przekrzywiła głowę.

– Nie. Jidysz, którym posługuje się Stasia nie jest czysty, tylko wyuczony. Poza tym…

Machnąłem ręką. Młodzieńca wysadziłem koło dworca.

– Jak mogę się odwdzięczyć? – zapytał.

– Obiecaj waćpan, że więcej nie będziesz się nigdzie włamywał – zażądałem.

– To będzie trudne. W siedzibie pewnej partii politycznej w hmm… Mają pejzaż Zosowskiego, który zawsze wisiał na lewo od kominka.

– W końcu skojarzą, że to ktoś z twojej rodziny – westchnąłem. – Znikaj…

Pomachałem mu na pożegnanie i ruszyliśmy dalej.

– A wy, gdzie chcecie wysiąść? – zapytałem.

– Może koło naszego antykwariatu – zaproponowała Stasia. – Też mamy obiecać, że nie będziemy się nigdzie włamywać?

Zignorowałem pytanie.

– Przegraliście – oświadczyła Kasia tryumfalnie. – Mamy księgę!

– I co z nią zrobicie? – zapytałem. – Aulich zgłosi kradzież i będzie was ścigał. Jeśli pojawicie się z nią gdziekolwiek, będzie na was już czekał list gończy.

– O ile wiedział co ma – uśmiechnęła się Stasia. – A sądzę, że raczej nie wiedział. Po prostu, znalazł książkę z rysunkami, to powycinał kartki i porozwieszał sobie na ścianie.

– Dlaczego zawył alarm? – przypomniałem sobie.

– Był umieszczony pod najniższym stopniem schodów – wyjaśniła Kasia.

Wysadziłem je koło antykwariatu i podjechałem pod hotel. Zmieniłem kolor samochodu na normalny i przekręciłem tablice rejestracyjne na tę stronę, po której nie były mołdawskie. Cicho wślizgnąłem się do pokoju i wydobywszy spod kurtki sześć antyram położyłem je na stoliku. A potem natychmiast padłem na łóżko i zapadłem w głęboki sen.

Rozdział XII

Pobudka * Wątpliwości moralne * W imię narodu * Poranna wizyta * Dedukcja

Obudziło mnie potrząsanie.

– Wstawaj, przekleństwem naznaczony – usłyszałem głos Szefa.

Otworzyłem leniwie oko. Już mną nie potrząsał.

– Skąd to się tu wzięło? – zapytał, wskazując gestem leżące na stoliku kawałki księgi.

– Wrogowie podrzucili – zasugerowałem, po czym zamknąłem oczy.

– Jeśli natychmiast nie zaczniesz odpowiadać na moje pytania, to wyrzucę cię z pracy – usłyszałem. Otworzyłem jedno oko. Żartował, na szczęście.

– Miałem, Szefie, pracowitą noc – powiedziałem.

– Włamałeś się do Aulicha! – tym razem był chyba zły.

– Wręcz przeciwnie – zaprotestowałem z godnością. – Niech pan sobie wyobrazi, idę sobie aleją Kasztanową, a tu widzę: parkan przecięty. No to pomyślałem, że ktoś się włamał i poszedłem przychwycić złodziei na gorącym uczynku. Wchodzę i widzę, że nasze dwie znajome prują sejf laserem…

– Laserem? – zdziwił się Pan Samochodzik.

– Też byłem zaskoczony. Zacząłem im klarować, jak to nieładnie okradać bliźnich i wtedy nagle zaczęła wyć syrena. Ponieważ doszedłem do wniosku, że moje zadanie, polegające na spłoszeniu włamywaczek, właściwie jest wypełnione, zdecydowałem się oddalić stamtąd.

Szef w zadumie oglądał miedzioryty.

– Nie podoba mi się to – powiedział wreszcie – Należało to przeprowadzić inaczej. Naruszanie norm społecznych i prawnych ma to do siebie, że szybko wchodzi w krew. Raz znajdziesz się poza granicami prawa i będziesz się zapadał coraz głębiej. Najpierw z Michaiłem obrobiliście archiwum w Tobolsku, teraz włamanie do prywatnego domu…

Szef był wyraźnie bardzo zdenerwowany.

– Aulich nie miał do tego żadnych praw – zaprotestowałem. – Ten starodruk powinien być własnością…

– No właśnie, czyją?

– …Narodu.

– Narodu, powiadasz? Widziałem we wczesnej młodości, co działo się na prowincji. Jak na wschodzie Polski odbierano chłopom ikony mówiąc, że to do muzeum. A potem faktycznie część z nich trafiła do magazynów, gdzie zarastały kurzem, reszta wyparowała po drodze. Albo kolekcje monet konfiskowane w imieniu państwa, które wzbogaciły zbiory partyjnych prominentów. Przeprowadzono reformę rolną, która przyniosła kulturze polskiej większe szkody, niż druga wojna światowa. Wyrzucano ludzi z dworów, z pałaców, a potem je rujnowano. Zabytkowe meble rąbano na opał, książki trafiały na makulaturę. Pamiątki narodowe trafiały na śmietnik, a wszystko to w imię narodu… Bywało też, że ludzie oddawali różne swoje skarby do muzeów, a one znikały bez śladu. Dlatego nigdy nie mów mi, że w imię narodu można zabrać komuś jego własność.

– Aulich wszedł w posiadanie tej księgi…

– Wszedł przez czysty przypadek. Można powiedzieć, szczęśliwy traf. Znalazł ją w skrytce w biurku. Storm nie żyje. Jego potomkowie, o ile istnieją, nie zgłaszają żadnych roszczeń. Jest tylko jeden powód, dla którego nie każę ci tego natychmiast odnieść na miejsce.

– Jaki powód? – zapytałem ostrożnie.

– Kiedyś ta księga stanowiła jedno. Aulich wyciął strony, zresztą wyciął je dość krzywo, aby kartkami przyozdobić swoją willę. Zniszczył ją i naraził na rozproszenie. Nie zapominaj, że teraz jest w co najmniej trzech różnych miejscach. Część u nas, część u dziewcząt, a jedna strona u pana Aarona. Nie wiem, co zrobił z okładką i grzbietem, niewykluczone, że po prostu wyrzucił na śmietnik. Jest to zbrodnia popełniona na naszej kulturze, ale nawet to w świetle prawa nie oznacza automatycznie, że Aulich traci prawa do swojej własności. Ale obawiam się, że trzeba będzie przymknąć tym razem oko… Choć jest to głęboko sprzeczne z moimi zasadami… Właściwie powinienem cię natychmiast zwolnić z pracy w naszej komórce, ale jak na złość nie mamy nikogo lepszego na twoje miejsce…

Złagodniał trochę. Znowu popatrzył przez okno.

– Z tego jak znam życie, to za kilka lub kilkanaście minut złożą nam wizytę dwie damy, więc powinieneś się ubrać…

Kończyłem zapinać koszulę, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłem. Stasia z rewolwerem w dłoni przekroczyła próg.

– Zdrajco – powiedziała spokojnie – Gdzie jest reszta stron?

– Leżą na stole – powiedział Szef – Nie zabijaj go.

– Konfiskuję – położyła dłoń na pergaminach. Drugą ręką ciągle celowała do mnie z pistoletu.

Skorzystałem z tego, że na moment odwróciła uwagę i celnie uderzyłem ją w dłoń. Pistolet upadł na podłogę.

– Protestuję – powiedział Szef – te starodruki zostaną przekazane państwu.

Uśmiechnęła się nieoczekiwanie.

– Zgoda, ale pod dwoma warunkami.

– To znaczy?

– Z tych chcę zrobić sobie ksero, a pozostałą część książki wymienię na

atanator. Według moich obliczeń powinniście mieć panowie sześć kart. Ja mam dwadzieścia jeden, a ostatnia ma numer 27.

– Mamy pięć – powiedział Pan Samochodzik – ale to nie problem. Wiemy, gdzie jest ta jedna brakująca. Natomiast z wymianą tego na piecyk mogą być problemy. Aulich z pewnością zgłosił już fakt nocnego włamania do jego domu i teraz policja rozsyła informacje o wyglądzie zaginionych druków. Dostaną ją z pewnością domy aukcyjne, antykwariaty, a także biblioteki. Jeśli zaproponujesz

1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 42
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)