Ostrze Darwina [pl]
- Автор: Симмонс Дэн
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostrze Darwina [pl]». Краткое содержание книги:
Pewnego dnia cudem unika śmierci, gdy strzelają do niego mężczyźni z podrasowanego mercedesa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokurator Sydney Olson oraz sam Dar, który dobiera sobie współpracowników z Departamentu Policji San Diego, LAPD, kalifornijskiej policji drogowej i FBI. Szybko okazuje się, że do Minora strzelali zabójcy rosyjskiej mafii. Czym zdenerwował ich pracodawców? Ostatnimi czasy oceniał jedynie dziwne wypadki samochodowe. Zaczyna badać sprawy głębiej i zaczynają ginąć ludzie…
Powieść obfituje w nieprawdopodobne zwroty akcji, bogate tło obyczajowe i historyczne (Darwin walczył kiedyś w Wietnamie, badał też sprawę wybuchu Challengera), a także w strzelaniny, ucieczki i pościgi samochodowe.
– Głównie tak. A potrafisz znaleźć różnicę między czerwonymi i niebieskimi?
– Nie – odparł Dar. – Chociaż widzę, że czerwonych jest znacznie więcej niż niebieskich… Czekaj chwilę, pamiętam ten wypadek na I-5. Niestety była wtedy jedna ofiara. Stare błękitne volvo. Prowadził je bezrobotny emigrant, legitymujący się zieloną kartą. Wszystkie elementy kraksy wskazywały na wcześniej przygotowaną stłuczkę, tyle że kierowca stukniętego pojazdu zmarł.
– Rozumiesz już zatem. Wszystkie czerwone pinezki oznaczają sfingowane wypadki ze skutkiem śmiertelnym – powiedziała Sydney.
Minor cicho gwizdnął.
– Aż tyle? Coś takiego nie ma jednak szczególnego sensu. Do sfingowanych stłuczek z wymuszeniem pierwszeństwa dochodzi zwykle na zwykłych szosach, a nie na drogach szybkiego ruchu. Na autostradzie taka akcja bywa zbyt niebezpieczna. Ażeby odebrać odszkodowanie, trzeba przecież kraksę przeżyć. Syd pokiwała głową.
– A co powiesz o zielonych pinezkach? – spytała.
Darwin przyjrzał się liczniejszym zielonym kropeczkom. Dwie dostrzegł w okolicach portu San Diego, trzy inne natomiast skupiły się w tak nieprawdopodobnym miejscu jak bezdrzewne wzgórza położone na wschód od Del Mar. Jeszcze inne rozproszyły się wokół Los Angeles i San Diego, a także na obszarze pomiędzy nimi. Żadna nie znajdowała się na drodze.
– Wypadki na budowach – ocenił Dar. – Te dwa w zatoce wyglądały na pierwszy rzut oka jak próby wymuszenia wysokiego ubezpieczenia, tylko w obu przypadkach doszło do upadku z wysokiego rusztowania i obie sprawy skończyły się śmiertelnie. Paskudne.
– A jednak były to próby oszustwa ubezpieczeniowego – powiedziała Sydney.
Minor popatrzył na nią z powątpiewaniem.
– Badałem ten wypadek w pobliżu lotniskowca – wyjaśnił. – Pracujący dla cywilnego kontrahenta malarz miał wcześniej na swoim koncie sporo wymuszeń ubezpieczeniowych, w tym wypadku jednak zaliczył skok z dwudziestu metrów na stos stalowych rur. Jego rodzina nie potrzebowała aż tak bardzo pieniędzy. Wszyscy nieźle sobie żyli z odszkodowań związanych z kraksami samochodowymi i tymi na budowach.
Śledcza uśmiechnęła się i założyła ręce na piersi.
– A co powiesz o żółtych pinezkach?
– Widzę na mapie tylko jedną – zadumał się Darwin. – Inne leżą na boku i czekają na swoją kolej.
– No i?
– Ta na mapie znajduje się ponad Lake Elsinore, blisko restauracji Lookout, więc przypuszczam, że żółty kolor ma coś wspólnego ze mną.
– Zgadza się. Dokładnie mówiąc, żółte pinezki oznaczają punkty, w których ktoś próbował cię zabić. – Dar uniósł brwi i popatrzył na brzeg mapy, gdzie leżał ich dodatkowy tuzin. – Muszę pojechać do mieszkania Lawrence’a i Trudy – powiedziała nagle Syd, zbierając ogromną torebkę i pakując laptop do przenośnej torby.
– Wiem z grubsza, że mieszkają gdzieś w kierunku na Escondido, wolałabym jednak pojechać z tobą.
Darwin potrząsnął głową.
– Mogę cię podrzucić do Escondido, tyle że nie wracam dziś na noc do siebie. Media…
– A tak – przyznała Sydney z uśmiechem. – Widziałam o siódmej rano w lokalnych wiadomościach, że zaczaili się na ciebie. Wciąż nie zdołali cię nakręcić, co ich doprowadza do prawdziwej pasji.
– Do pasji – powtórzył Dar i potarł podbródek.
– Jak zdołałeś wyjść dziś rano niezauważony?
– Policjant, który pełnił służbę za budynkiem, zatrzymał ich na głównej ulicy poniżej – wyjaśnił Minor.
– Wjechałem land cruiserem w boczną drogę i przejechałem kilka alejek, a później zjechałem ze wzgórza.
– Reporterzy znają prawdopodobnie także numer rejestracyjny twojej toyoty – zadumała się Syd.
Tym razem Darwin kiwnął głową.
– Tak, ale zaparkowałem na tyłach Gmachu Sprawiedliwości – odparł. – Tuż pod oknami tutejszej izby wytrzeźwień. – Śledcza skrzywiła się. – Tak, wiem – przyznał Dar. – Jutro na pewno umyję auto. Nie sądzę jednak, ażeby media je tam wykryli.
– No dobrze – mruknęła Syd. – Ale dlaczego nie możesz mnie zawieźć do mieszkania Stewartów?
Minor westchnął.
– Mogę – powtórzył. – Tyle że będziesz musiała wrócić sama. Po pracy jadę do mojego domku na wzgórzach.
– Idealnie – odparła Sydney. – Staniemy przy Hyatcie. Wezmę rzeczy. – Darwin zmarszczył brwi. Syd Olson zatrzymała się przy drzwiach. – Policjanci z San Diego mają za zadanie chronić cię na okrągło, jeśli jednak wyjedziesz na wzgórza, wymkniesz się spod ich jurysdykcji. Nie możemy przecież poprosić jakiegoś tamtejszego szeryfa o wyznaczenie ludzi do twojej ochrony…
– Nigdy nie mówiłem, że potrzebuję… – zaczął Dar.
Sydney podniosła rękę.
– Ja natomiast, ze swej strony, będę dla ciebie nie tylko doskonałym ochroniarzem przez cały weekend, lecz wykorzystam przyzwoicie ten czas na przejrzenie twoich akt… I tych komputerowych, i tych papierowych. Dzięki temu może znajdę brakujący element.
Darwin przyglądał jej się przez długą chwilę, a raczej jej odbiciu, które dostrzegał obok swojego w lustrze weneckim. Zastanowił się, kto mógłby się znajdować po drugiej stronie, obserwując ich, sam pozostając niewidoczny.
– Mam wybór? – spytał w końcu.
– Naturalnie, że masz – odparowała Syd, posyłając mu najcieplejszy uśmiech, jaki widział do tej pory na jej twarzy. – Jesteś wolnym obywatelem.
– To dobrze… – zaczął Dar.
– Tyle że niestety jesteś wolnym obywatelem, któremu potencjalnie grozi oskarżenie o spowodowanie wypadku drogowego i pośrednio śmierci dwóch mężczyzn, toteż prokurator zarządził całodobowy nadzór twojej osoby. Masz zatem, jak sądzę, prawo do podjęcia decyzji, które z nas prowadzi land cruisera – dodała Sydney Olson.
Lawrence i Trudy pracowali na nowym osiedlu niedaleko Escondido. Firma Stewart Investigations Incorporated zajmowała tam spory dwukondygnacyjny budynek o wyglądzie ranczerskiego domu, stojący na stromym, porośniętym sukulentami wzgórzu nad lokalną drogą która ciągnęła się aż do pól golfowych. Ani Lawrence, ani Trudy nie grali w golfa. Po prawdzie, oboje Stewartowie mieli bardzo niewiele zajęć, które nie wiązałyby się bezpośrednio z ich pracą czyli dochodzeniami w sprawach ubezpieczeniowych, lub też z ich jedynym źródłem rozrywki – wyścigami samochodowymi. Sam dom miał powierzchnię prawie czterystu dwudziestu metrów kwadratowych, większość przestrzeni użytkowej zajmowały jednak biura na piętrze i parterze. Dar pamiętał, że w trakcie pierwszych trzech lat jego znajomości ze Stewartami przyjaciele w ogóle nie mieli mebli w salonie o iście katedralnym suficie.
Zaparkował toyotę na skraju podjazdu gęsto zastawionego samochodami. Stał tu stary isuzu trooper Lawrence’a, wynajęty ford contour Trudy, używana przez Lawrence’a do inwigilacji furgonetka z zaciemnionymi oknami marki Ford Econoline, a także jeden z dwóch samochodów wyścigowych Stewartów – na przyczepie; drugi znajdował się w otwartym garażu na trzy pojazdy, obok przykrytego brezentem mustanga ze składanym dachem, rocznik 1967 i dwóch motocykli gold wing.
– Wszystkie te pojazdy należą do nich? – spytała Syd, kiedy szli ku budynkowi wśród wspaniałych maszyn.
– Jasne – odparł Darwin. – Kiedyś mieli dwa późniejsze modele mustanga, ale je sprzedali, gdy kupili te samochody wyścigowe.
– W jakiego typu wyścigach biorą udział?
– Klasa specjalna. Larry jeździ na starej mazdzie RX-7 – wyjaśnił Minor. – Ściga się w Kalifornii, Arizonie, Meksyku… wszędzie, gdzie może dotrzeć w ciągu weekendu.
– Trudy zawsze jeździ razem z nim?
– Lawrence i Trudy naprawdę wszystko robią razem – odrzekł.