Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Исторические детективы » Szachownica Flamandzka [La tabla de Flandes - pl]
Szachownica Flamandzka [La tabla de Flandes - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Szachownica Flamandzka [La tabla de Flandes - pl]

Электронная книга - «Szachownica Flamandzka [La tabla de Flandes - pl]». Краткое содержание книги:

Młodej konserwatorce dzieł sztuki powierzono zadanie odrestaurowania obrazu flamandzkiego mistrza z XV wieku, przedstawiającego dwóch mężczyzn grających w szachy oraz kobietę. Podczas pracy Julia odkrywa ukryty pod warstwą farby napis po łacinie, który można przetłumaczyć na dwa sposoby: Kto zabił rycerza lub Kto zbił skoczka. Zaintrygowana, informuje o swoim odkryciu kilkoro przyjaciół. Zwraca się też do swego byłego kochanka – historyka sztuki z prośbą o informacje na temat malarza i sportretowanych przez niego osób. Kluczem do zagadki okazuje się układ figur na namalowanej szachownicy. Wciągnięty do współpracy wybitny szachista rekonstruuje ostatnie posunięcia w grze z obrazu i odkrywa tajemnicę zbrodni popełnionej przed wiekami. Ale wówczas zaczynają ginąć osoby z otoczenia Julii powiązane ze sprawą flamandzkiego malowidła. Tajemniczy morderca podejmuje niedokończoną partię sprzed 500 lat i zbija kolejne figury.
Pérez-Reverte po raz kolejny dowodzi swojej pomysłowości i erudycji. Szachownica flamandzka to powieść detektywistyczna, w której dochodzenie prowadzone jest na kilku płaszczyznach; to jak rozwiązywanie łamigłówki wymagające dobrej znajomości sztuki, szachów i psychologii. Ale tym razem autor chyba przekombinował. Fabuła jest nazbyt wymyślna i skomplikowana, za to bohaterowie nie dość przekonujący, aby uwiarygodnić tę historię. Zainteresowały mnie dzieje obrazu i postaci na nim przedstawionych, ale jakoś nie potrafiłam się przejąć niebezpieczeństwem grożącym Julii i jej przyjaciołom.
1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 83
Перейти на страницу:

– Masz rację, oczywiście, Muńoz i my we dwoje.

Cesar uśmiechnął się lekko. W oczach lśniła mu iskierka rozbawienia.

– W takim razie trzeba go nauczyć pieśni piratów. Wątpię, żeby ją znał.

– Też wątpię.

– Zwariowaliśmy, księżniczko. – Antykwariusz wbił wzrok w Julię. – Zdajesz sobie sprawę?

– Co robić…

– To nie jest zabawa, kochanie… Nie tym razem.

Wytrzymała jego spojrzenie. Wyglądała w tej chwili przepięknie, z tym błyskiem zdecydowania w ciemnych oczach, który widać było w zwierciadle.

– Co robić – powtórzyła cicho.

Cesar pokiwał wyrozumiale głową. Gdy wstawał, wiązka kolorowych plam ześliznęła mu się po plecach na ziemię, ku stopom dziewczyny. Antykwariusz udał się w głąb pokoju, gdzie miał w rogu swoje miejsce pracy. Przez parę minut robił coś przy sejfie w ścianie, ukrytym pod gobelinem niewielkiej wartości (marną kopią Damy z jednorożcem). Kiedy wrócił, trzymał w dłoniach zawiniątko.

– Proszę, księżniczko, to dla ciebie. W prezencie.

– W prezencie?

– Jak słyszałaś. Wszystkiego dobrego z okazji nieurodzin.

Julia zaskoczona odwinęła plastik, potem naoliwioną szmatkę i po chwili ważyła w dłoni niklowany pistolecik wykładany masą perłową.

– To zabytkowy derringer, więc nie potrzebujesz pozwolenia na broń – tłumaczył antykwariusz. – Ale działa jak nowy, można z niego strzelać kulami od colta 45. Łatwo go schować, możesz go nosić w kieszeni… Jeśli w ciągu najbliższych dni ktoś się będzie do ciebie zbliżał albo krążył wokół domu – patrzył na nią uważnie, bez cienia wesołości w zmęczonych oczach – bądź łaskawa, unieś tę zabaweczkę, o, i rozwal mu łeb. Pamiętasz…? Choćby to był sam kapitan Hak.

Ledwie wróciła do domu, w ciągu pół godziny miała trzy telefony. Pierwsza dzwoniła Menchu, zdenerwowana po lekturze porannych gazet. Jej zdaniem nikt nie zakładał innej możliwości, jak wypadek. Julia wyczuła, że śmierć Alvara niewiele obeszła jej przyjaciółkę: bardziej niepokoiły ją ewentualne komplikacje, które mogą wpłynąć na umowę z Belmontem.

Drugi telefon był zaskakujący. Paco Montegrifo zapraszał ją na kolację wieczorem, żeby pogadać o sprawach zawodowych. Julia umówiła się z nim na dziewiątą u Sabatiniego. Odwiesiwszy słuchawkę, zaczęła się zastanawiać, skąd takie nagłe zainteresowanie. Gdyby chodziło o van Huysa, dyrektor domu aukcyjnego powinien umówić się z Menchu albo z nimi obydwiema. Zresztą wspomniała o tym podczas rozmowy. Ale Montegrifo zapewnił ją, że chodzi o coś, co dotyczy tylko jej i jego.

Myślała o tym, przebierając się, zapalając papierosa i siadając przed obrazem, żeby usunąć kolejne partie starego werniksu. Właśnie wykonała pierwsze ruchy wacikiem, kiedy stojący na dywanie telefon zadźwięczał trzeci raz.

Przyciągnęła go do siebie za kabel i zdjęła słuchawkę. Przez następne piętnaście, może dwadzieścia sekund nie usłyszała absolutnie nic, mimo bezskutecznych “halo”, jakie coraz bardziej rozdrażniona rzucała do mikrofonu. Po jakimś czasie wystraszona zamilkła i wsłuchiwała się jeszcze przez kilka sekund, wstrzymując oddech, by w końcu odłożyć słuchawkę. Nagle ogarnęła ją niespodziewana fala mrocznej, irracjonalnej paniki. Julia popatrzyła na aparat na dywanie, jakby widziała tam jadowite, czarne, lśniące zwierzę, i wzdrygnęła się raptownie, potrącając przy tym łokciem słoiczek z terpentyną.

Ten ostatni telefon naprawdę ją przeraził. Dlatego kiedy zadzwoniono do drzwi, znieruchomiała w drugim końcu pokoju. Zareagowała dopiero przy trzecim dzwonku. Rano, po wyjściu z antykwariatu z dziesięć razy zdążyła się już uśmiać z własnej miny. Teraz jednak nie miała najmniejszej ochoty do śmiechu. Zanim otworzyła drzwi, zatrzymała się na chwilę, żeby wyciągnąć z torebki małego derringera, odbezpieczyć go i wsunąć do kieszeni dżinsów. Jej nikt nie załatwi w wannie.

Muńoz otrząsnął wodę z płaszcza i stanął niemrawo w przedpokoju. Deszcz przylepił jego włosy do głowy, krople ściekały mu jeszcze po czole i czubku nosa. W kieszeni miał małe szachy magnetyczne, zawinięte w torbę z supermarketu.

– Znalazł pan rozwiązanie? – spytała Julia, zamknąwszy za nim drzwi.

Szachista wtulił głowę w ramiona z wyrazem nieśmiałego zawstydzenia na twarzy. W obcym domu czuł się niezręcznie, a młody wiek i uroda Julii wcale nie polepszały sytuacji.

– Jeszcze nie. – Popatrzył ze smutkiem na kałużę, którą utworzyła na podłodze kapiąca z płaszcza woda. – Dopiero wyszedłem z pracy… Wczoraj umówiliśmy się na tę godzinę – zrobił dwa kroki i znów się zatrzymał, jakby nie wiedział, czy ma zdjąć płaszcz, czy w nim pozostać. Julia wyciągnęła rękę, więc ostatecznie się rozebrał. Po chwili wchodził za nią do pracowni.

– Na czym polega problem?

– Nie ma problemu. Zasadniczo. – Muńoz jak poprzednio rozejrzał się po pomieszczeniu bez ciekawości. Może szukał punktu oparcia, który pomógłby mu dostosować się do okoliczności. – To tylko kwestia zastanowienia i czasu, nic więcej. A ja naprawdę myślę tylko o tym.

Stał pośrodku pokoju z kompletem szachów w dłoniach. Julia widziała, że wpatruje się w obraz. Nie musiała podążać za jego wzrokiem, by wiedzieć, w które miejsce konkretnie. Wyraz twarzy zmienił mu się natychmiast, już nie był onieśmielony, a pewny siebie i niezwykle skupiony. Jak hipnotyzer, którego w lustrze zaskoczyły jego własne oczy.

Odłożył szachy na stół i zbliżył się do obrazu. Ściślej mówiąc, dokładnie do miejsca, gdzie namalowana była szachownica i bierki, jakby nie było tam całej reszty, ani komnaty, ani postaci. Pochylił się i zaczął się przyglądać szachownicy znacznie bardziej badawczo niż poprzedniego dnia. W tym momencie Julia pojęła, że mówiąc “ja myślę tylko o tym”, nie przesadził ani trochę. Uwaga, z jaką patrzył, świadczyła, że jest zajęty czymś ważniejszym niż rozwiązywanie cudzych problemów.

Po długim zastanowieniu odwrócił się do Julii.

– Dzisiaj rano odtworzyłem dwa ostatnie ruchy – rzekł bez cienia pychy, raczej może przepraszająco, jak gdyby wstydził się tak mizernego wyniku. – Potem natrafiłem na problem… Chodzi o niezwykłe usytuowanie pionów. – Pokazał palcem namalowane bierki. – To nie jest konwencjonalna partia.

Julia czuła się zawiedziona. Kiedy otworzyła drzwi i zobaczyła przemoczonego Muńoza z szachami w kieszeni, myślała, że rozwiązanie jest tuż, tuż. Rzecz jasna szachista nie wiedział, że sprawa jest pilna i do tego niezwykle pogmatwana. Ale i tak nie ona mu o tym powie. Przynajmniej na razie.

– Pozostałe ruchy nas nie obchodzą – powiedziała. – Trzeba tylko sprawdzić, kto zbił białego konika.

Muńoz pokręcił głową.

– Poświęcam pani cały mój wolny czas. – Zamilkł na chwilę, jakby obawiał się, że swoimi słowami wkroczył na zbyt intymny teren. – Wszystkie ruchy mam w głowie, gram tę partię naprzód i wstecz… – znów się zawahał, po czym skrzywił usta w nieobecnym, bolesnym, słabym uśmiechu. – Jest w naszej rozgrywce coś niezwykłego…

– Nie tylko w rozgrywce – spojrzenia obojga pobiegły ku malowidłu. – Problem polega na tym, że Cesar i ja widzimy ją jako część obrazu i nie umiemy znaleźć tam niczego więcej… – Julia zastanowiła się nad własnymi słowami. – A może reszta obrazu jest tylko uzupełnieniem samej partii.

Muńoz skinął lekko głową, a Julii zdawało się, że ten ruch trwa wieczność. Jego powolne gesty, ciągnące się znacznie dłużej, niż naprawdę tego wymagały, pozostawały chyba w ścisłym związku ze sposobem rozumowania.

– Myli się pani, twierdząc, że nic pani tu nie widzi. Widzi pani wszystko, tylko nie umie pani zinterpretować… – Szachista pokazał dzieło van Huysa krótkim ruchem podbródka. – Uważam, że sprawa sprowadza się do różnicy w punktach widzenia. Mamy przed sobą poziomy, które się na siebie nakładają. Obraz jest płaszczyzną przypominającą szachownicę, na której znajdują się postacie. Te postacie z kolei grają przy szachownicy, która rządzi bierkami… To wszystko zostało dodatkowo odbite w tym lustrze po lewej stronie… A jeśli chce pani jeszcze bardziej skomplikować całą rzecz, może pani dopisać kolejny poziom: nasz, z którego kontemplujemy tę scenę albo kilka następujących po sobie scen. Gmatwając dalej, dołóżmy poziom malarza, który wyobraził sobie nas, widzów, spoglądających na jego dzieło…

1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)