Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Wszystko czerwone - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wszystko czerwone

Электронная книга - «Wszystko czerwone». Краткое содержание книги:

Joanna Chmielewska
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 83
Перейти на страницу:

Nie zdążyło jeszcze przebrzmieć echo lekkomyślnej przepowiedni Pawła, kiedy ich samochуd zatrzymał się przed domem, a oni sami zapukali do drzwi. Na ich widok Zosia zdenerwowała się niebotycznie, wiadomo było bowiem, że tak Włodzio, jak i Marianne nie mogą żyć bez kawy, są po całym dniu jazdy i padną, jeśli jej nie dostaną.

– No nie, to przecież coś okropnego, istny pech! Trzeba kupić jeszcze dzisiaj! Słuchaj, gdzie on może kupić kawę? Paweł…!

– Przecież nie urodzę – mruknął Paweł, nie wykazujący cienia inicjatywy, ani tym bardziej entuzjazmu, z nie znanych nam bowiem przyczyn nie znosił Włodzia.

– Kolację zjedliśmy w Roskilde, ale na kawę przyjechaliśmy do ciebie – wykrzykiwał radośnie Włodzio wśrуd powitań, nie zdając sobie sprawy, że dobija Zosię ostatecznie. – Co jak co, ale kawę się u ciebie zawsze dostanie!

Zosia wpadła na stronie w kompletny rozstrуj nerwowy.

– Na litość boską, Joanna! Gdzie można kupić tej cholernej kawy o tej porze?!

– Nigdzie – odparłam niemiłosiernie. – To znaczy owszem, na dworcu głуwnym w Kopenhadze i w automatach. Automaty są w środku miasta, koło Irmy albo koło HB, albo byle gdzie…

– Paweł, idź natychmiast!

– Ale w automatach jest przeważnie ta gorsza kawa.

– Wszystko jedno! Kup najdroższą, jaka będzie! Idźże wreszcie, na co czekasz?!

Z pewnym wysiłkiem udało mi się wypchnąć Pawła do automatu. Włodzio i Marianne bez skrupułуw i bez pojęcia o sytuacji żebrali o kawę. Alicja wsypała do ekspresu nieszczęsną, sponiewieraną resztkę z puszki, ktуrej starczyło akurat na dwie filiżanki. Sama miała jeszcze swoją z obiadu, z reguły bowiem piła zimną. Zosia zużyła skamieniałą neskę, nerwowo nasłuchując, czy Paweł nie wraca.

Wieczуr upływał w miłej atmosferze.

– Coś podobnego! – mуwił Włodzio, wstrząśnięty i zaskoczony. – Edek zamordo­wany?! Tu, u ciebie?!…

Wydawałoby się, że tak niecodzienne tematy, jak zbrodnia w Allerшd i podrуż samo­chodem przez pуł Europy powinny zająć czas co najmniej do pуźnej nocy. Rychło jednak okazało się, że nie wуwczas, kiedy zejdą się razem Włodzio i Alicja. Trzebaż nieszczęścia, że Włodzio zaczepił gdzieś o jakąś klamkę i miał lekko naderwaną kieszeń marynarki, przy czym, o zgrozo, przypadek ten przytrafił mu się poprzedniego dnia i Marianne do tej pory tego nie zeszyła!…

– Mam solone fistaszki – powiedziała Alicja jadowicie. – Ale chyba wam nie dam, bo Marianne jest zmęczona i jeszcze ci źle pogryzie…

Więcej nie trzeba było. Włodzio miał refleks, zareagował ostro i w chwilę potem wspaniała awantura grzmiała jak kanonada armatnia. Zbrodnie poszły w zapomnienie, podrуż przestała się liczyć i nawet przedłużająca się nieobecność Pawła całkowicie uszła naszej uwadze. Włodzio i Alicja obrzucali się wzajemnie oryginalnymi inwektywami, podając wręcz w wątpliwość swoją przynależność do rodzaju ludzkiego. Obie z Zosią słuchałyśmy z nad­zwyczajną uciechą i zainteresowaniem, wtrącając się raczej rzadko i tylko w celu dolania oliwy do ognia, ktуry, jak się okazało, z upływem lat rozpalał się w nich coraz wspanialej. W Polsce kłуcili się z mniejszym zapałem.

I dopiero rozpaczliwe, nieopanowane ziewnięcie Marianne położyło kres znakomitej rozrywce. Alicja zerwała się z miejsca natychmiast, demonstracyjnie okazując troskę wyłącznie o nią z całkowitym pominięciem Włodzia. Włodzio mуgł teraz nosić węgiel albo rąbać drzewo, albo najlepiej zrobić pranie, ale Marianne był zmęczona, Marianne musiała się położyć i odpocząć. Marianne musiała iść spać!.,.

W tym samym momencie Zosia zorientowała się, że Pawła ciągle nie ma. Z kolei Włodzio poszedł w zapomnienie. Pawłem zdenerwowałyśmy się wszystkie trzy.

– Gdzie on się plącze do tej pory? Czy mu się coś nie stało?

Uczyniłam przypuszczenie, że pojechał na dworzec głуwny do Kopenhagi.

– To już nie wrуci – powiedziała Alicja dość grobowo, nie wiadomo dlaczego rzucając Włodziowi wrogie spojrzenie. – Dochodzi dwunasta, nie złapie ostatniego pociągu o dwunastej dwadzieścia.

– Złapie, pojechał już dawno…

– Ale on nie miał pieniędzy na bilet! – jęknęła Zosia. – Ja mu dałam tylko na kawę!

– To przyjedzie na gapę…

Włodzio i Marianne wykazywali tak nikłe zainteresowanie tematem, że aż było to prawie nieuprzejme. Marianne już od dłuższej chwili nie kryła zmęczenia, a Włodzio, po wybuchu wigoru, zaczął ziewać wręcz przerażająco. Istniało prawdopodobieństwo, że wy­wichnie sobie szczękę. Trzeba było koniecznie coś z nimi zrobić. Rozwścieczona i zdenerwo­wana Alicja zostawiła ich z pуłprzytomną niemal Zosią i wyciągnęła mnie do atelier.

– Słuchaj, jak ich ulokować? Rany boskie, gdzie ten Paweł?… Gdzie on się podział? Zaczynam się denerwować… Co zrobić?

– Nie wiem. Najpierw pozbyć się Włodzia i Marianne, długo już nie wytrzymają. Gdzie ich zamierzałaś położyć?

– Albo w tamtych małych pokojach, ale tam śpią Zosia i Paweł… Gdzie ten Paweł? Albo tam, gdzie ty…

– Aha, rozumiem. To znaczy, że mam się przenieść na katafalk. O, pardon, chciałam powiedzieć na pomnik…

– Zgodziłabyś się?

– Po pierwsze nie widzę innego wyjścia, a po drugie nie mam właściwie nic przeciwko temu. Dobrze, że Elżbieta się wyprowadziła. Mogę tu nawet zostać na stałe. Lubię dużą przestrzeń.

– I nie będzie ci przeszkadzało, że tu jest bezpośrednie wyjście do ogrodu?

– Przeciwnie. Lubię bezpośrednie wyjścia. A poza tym moja maszyna też tu nie będzie nikomu przeszkadzała.

– Chcesz pisać?

– Aha.

Alicja się nagle zainteresowała.

– Nową książkę?

– Nie, listy. Korespondencję do ukochanego mężczyzny.

– Co ty powiesz, nie minęło ci?

– Raczej mam wrażenie, że się pogłębia.

– A, właśnie! Miałaś mi powiedzieć, kto to jest!

– I naprawdę uważasz, że to jest najodpowiedniejsza chwila?! Miałaś powiedzieć, o co chodzi z tą ciotką Thorkilda. Marianne i Włodzio przeszkodzili. Miałaś położyć spać Marianne i Włodzia. Zginął Paweł…

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)