Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]
Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]

Электронная книга - «Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]». Краткое содержание книги:

Po ucieczce z Sekty Zabójców młoda wojowniczka Dubhe musi uwolnić się od klątwy, która została na nią rzucona. Jedyną osobą, która może ją uratować, jest Sennar, niegdyś najpotężniejszy czarodziej Świata Wynurzonego, do którego udaje się wraz z Lonerinem po pomoc i radę. Tropem Dubhe podąża Rekla, Strażniczka Trucizn, wierna członkini Sekty Zabójców, z zamiarem zgładzenia dziewczyny. Tymczasem krwiożercza Gildia odkrywa w końcu, jak przywrócić do życia wielbionego przez nich Tyrana — Astera. Potrzebują jedynie ciała, w którym mógłby się odrodzić. Ich wybrańcem zostaje San, wnuk Sennara i Nihal, którego przed pazurami dzikiej sekty chroni gnom Ido. Czy Sennar, który po śmierci Nihal w poczuciu winy odsunął się od ludzi, nie wierząc w uratowanie Świata…
1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 91
Перейти на страницу:

Może wystarczyłoby powiedzieć mu o tym, ile znaczyła dla niego Nihal. Najlepsza z uczennic, jedna z niewielu przyjaciółek od zawsze, ale przede wszystkim córka.

Ido już miał się odezwać, kiedy Tarik nagle otworzył oczy. Wydawał się bardziej obecny niż wcześniej, ale jednocześnie wyglądał, jakby już go tu nie było, jak gdyby już był duchem, który powraca.

Ido złapał go za rękę i pochylił się.

— Jak się czujesz? — wyszeptał do niego.

Gdyby wiele lat temu nie wyczerpał całkiem wszystkich łez, zapłakałby.

Tarik odwrócił się ku niemu powoli, z bladą twarzą, i powtórzył tylko jedno słowo:

— San?

— Ma się dobrze. Nawet włos mu z głowy nie spadnie, jestem tego pewien.

— Pokaż mi go. — Jego głos był ochrypły i daleki.

— Oni go zabrali, ale ja zaraz wyruszę, żeby go odzyskać, nie bój się.

Łzy zaczęły spływać po policzkach Tarika.

— Przyprowadź mi go… proszę cię… przyprowadź mi go…

— Przysięgam ci.

Oddychał z coraz większym trudem.

— I pomścij Talyę. Pomścij ją za mnie.

Ido kiwnął głową, dalej trzymając go za rękę. Wiedział już zatem. Najwyraźniej wszystko widział.

W ciszy domu przez kilka chwil słychać było tylko jego rzężenie.

— Tarik, jestem Ido — powiedział gnom.

Chłopak spojrzał na niego. Błysk zdumienia przemknął przez jego fioletowe oczy.

— Nauczyciel mojej matki…

— Ten sam.

Chociaż Tarik był bardzo słaby, udało mu się uśmiechnąć.

— Chciałem być taki jak ona… Przez jakiś czas starałem się.

— Nie mów, jeżeli cię to męczy.

Chyba nawet nie usłyszał, bo ciągnął dalej.

— Nie mogłem znieść, że mój ojciec siedzi tam bez ruchu, po drugiej stronie Saaru. Ona umarła za nas i oddała wszystko Światu Wynurzonemu.

Znowu przerwał, gwałtownie zakaszlał i spróbował oddychać głębiej.

— Ale tutaj wszystko było inne, niż ona mi opowiadała, a ja… ja wcale nie jestem taki, jak moja matka. — Znowu przerwał.

— Chciałem do ciebie przyjść, walczyć razem z tobą.

Ido uśmiechnął się z goryczą.

— No i widziałeś, jak skończyliśmy, nie potrafiłem wygrać. Ale jest jeszcze czas, nie? A walka się nie skończyła.

— Nawet cię szukałem, ale potem poznałem Talyę…

— Dobrze zrobiłeś — uciszył go Ido. — Każdy ma swoją drogę, twoja była właśnie taka.

Tarik znowu leżał przez kilka chwil w milczeniu.

— Przysłał cię mój ojciec? — spytał wreszcie. Jego głos był już tylko wytężonym szeptem.

— Nie, przybyłem, aby chronić ciebie i Sana.

Ido poczuł przepełniającą go złość. Doprawdy, świetna ochrona!

— Szkoda. Chciałbym go zobaczyć.

Ido zebrał się na odwagę.

— Pisał do mnie przez te wszystkie lata. Przestał, kiedy odszedłeś. W ostatnim liście prosił mnie, żebym cię nie szukał, ale gdybym kiedyś cię zobaczył, żebym ci powiedział, że on już zrozumiał.

Tarik milczał. Ido pochylił się nad nim.

— Słyszysz mnie, Tarik? Zrozumiał, tak jak jestem pewien, że ty zrozumiałeś jego. I prosi cię o przebaczenie.

Tarik uśmiechnął się i mocniej ścisnął mu dłoń. Nie przemówił już do świtu. Jego oddech stawał się coraz słabszy, twarz coraz bielsza. Jednak na jego ustach pozostawał uśmiech.

Słońce jeszcze nie wzeszło, kiedy umarł.

Kolejne pożegnanie, kolejny zmarły. Tym razem nawet się nie poznali. Ido poczuł się przygnieciony ciężarem wszystkich tego rodzaju chwil, jakie przeżył do tej pory. Ale miał coś do zrobienia, dla siebie, dla Tarika, dla Nihal i dla wszystkich innych. Bardzo dawno temu postanowił dalej ciągnąć walkę mimo zniechęcenia i nie wycofa się właśnie teraz, po tej całej przelanej krwi i bólu.

6. Deszcz

Po zdarzeniu z duchami podróż przez las przebiegała spokojniej. Owe dziwne istoty pojawiły się jeszcze następnego dnia w porze zachodu słońca, więc Dubhe i Lonerin znów czuwali w nocy na zmianę. Następnego dnia jednak duchy znikły definitywnie. Powróciły za to dźwięki. Wiatr szumiał wśród gałęzi, a paprocie szeleściły pod dotknięciami niewidzialnych zwierząt. Potem nieśmiały śpiew jakiegoś ptaka, a wreszcie nieznane wezwania, dalekie odgłosy. Cisza nie była już całkowita. Las nie trwał już zastygnięty w oczekiwaniu. Nie stał się przez to mniej niepokojący. Stale utrzymywał się półcień i zarówno Dubhe, jak i Lonerin czuli się szpiegowani.

— Zupełnie, jak gdyby las nas obserwował… Odepchnął nas, kiedy tylko weszliśmy, i jego duchy deptały nam po piętach, ale przeszliśmy przez tę próbę zwycięsko. Teraz natomiast uważnie nas bada, a gęstwina jest pełna istot, które przekazują sobie informacje — zauważył Lonerin.

— Jaki jesteś poetycki — skwitowała Dubhe z uśmiechem.

Zaczerwienił się.

— Magia to nauka zajmująca się naturą, jej mieszkańcami i jej prawami. Może dlatego postrzegam ją jako tak „poetycką”, jak mówisz.

Dubhe pomyślała, że chciałaby móc podzielać taki sposób patrzenia. Jej świat był aż nazbyt konkretny, liczyło się w nim tylko przetrwanie, a życie sprowadzało się wyłącznie do jedzenia, picia i oddychania.

Jednak Lonerin pokazywał jej, że istnieje poza tym coś innego, i to o wiele więcej. W każdym razie było to coś, z czego ona czuła się wykluczona.

Pewnego ranka Lonerin obudził się o świcie i zauważył, że Dubhe nie ma obok niego. Natychmiast się zaniepokoił. Oddalanie się od obozowiska w sytuacji, w jakiej się znajdowali, nie było rozsądne, a poza tym właśnie tego dnia powinna wziąć łyk eliksiru.

Zawołał ją, a kiedy nie otrzymał odpowiedzi, zaczął szukać jej wokół.

Zagłębił się w las i dopiero po dłuższym czasie udało mu się ją odnaleźć. Była całkowicie pogrążona w swoim świecie. Dostrzegł ją pomiędzy pniami drzew, czarną, dokładnie taką, jak za pierwszym razem, kiedy ją widział. Poruszała się z elegancją i dużą szybkością, w jednej dłoni trzymała coś błyszczącego, czym kreśliła łuki w czystym powietrzu poranka.

Lonerin nigdy nie widział Zabójcy w akcji. Wiedział, że Dubhe zabiła dla Gildii i że robiła to też wcześniej, ale świadomość jej siły, faktu, iż była zawodową zabójczynią, była czymś zupełnie innym.

W jej kocich ruchach, w sposobie, w jaki z zamkniętymi oczami sprawiała, że sztylet tańczył, było coś fascynującego. Była śmiercią w postaci, której Lonerin nie znał. Nie zwłoki, które jako dziecko widział w zbiorowej mogile, gdzie Gildia wyrzuciła ciało jego matki po złożeniu jej w ofierze Thenaarowi. Była to śmierć fascynująca, przekonująca.

Stał i przyglądał się dziewczynie, nie przeszkadzając jej.

Przyłapał się na myślach: To tak porusza się Zwycięski. Tak właśnie poruszał się ten, kto zamordował moją matkę. Fala nienawiści wynurzyła się z jego piersi, ciągnąc za sobą rozdzierające wspomnienia tajemnej przeszłości. Wrogość w stosunku do Gildii, która zabiła jego matkę, pozostawała nieodmienną stałą jego życia, czymś, z czym walczył bez wytchnienia. To dlatego poświęcił się magii. Miał do wypełnienia osobistą misję.

Pomyślał, że przecież Dubhe zmuszono do wstąpienia do Gildii, ale mimo to zawsze jednak pozostawała jedną z nich. Ta myśl nie była dla niego miła. Poczuł się zmieszany, zagubiony i czym prędzej zawołał ją, udając, że właśnie przyszedł.

1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)