Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Wojna Honor [War of Honor - pl]
Wojna Honor [War of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna Honor [War of Honor - pl]

Электронная книга - «Wojna Honor [War of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Nikt nie chciał tej wojny — ani Thomas Theisman, ani Królestwo Manticore, ani Imperium Andermańskie. A już na pewno nie Honor Harrington. Mimo to wybuchła, i to na kilku frontach równocześnie. Teraz zaś nie było już szans na ucieczkę w ciągnące się latami negocjacje pokojowe. Co gorsza, wszystko zaczęło wskazywać na to, że zwiększy się zarówno jej skala, jak i liczba uczestników. Tymczasem kolejna próba pozbycia się admirał Harrington spełzła na niczym za sprawą jej wiernych przyjaciół i nieprzeciętnych zdolności taktycznych.
1 ... 142 143 144 145 146 147 148 149 150 ... 224
Перейти на страницу:

— To godna pochwały ostrożność — ocenił Giscard, dając znak Gozziemu, żeby milczał. — Ale czas i rodzaj reakcji graysońskiej to ryzyko, z którym musimy się pogodzić. Osobiście uważam, że analitycy wywiadu floty mają rację, jeśli chodzi o szybkość reakcji floty graysońskiej. Jestem też zupełnie pewien, że mają rację, jeśli chodzi o podejście Janaceka do Graysona i jego floty; gardzi nimi i nienawidzi ich, uważając za bandę bezczelnych dzikusów nie mających grama szacunku dla lepszych od siebie. W związku z tym ostatnią rzeczą, jaką zrobi, będzie poproszenie ich o pomoc. Założę się, że nawet nie zlecił opracowania planu wspólnych działań na wypadek naszego ataku. A należy jeszcze wziąć pod uwagę, że High Ridge zdołał doprowadzić do sytuacji, w której Mayhew zacznie się zastanawiać, czy w ogóle zareagować.

— Z całym szacunkiem dla wywiadu, sir, ale na to ostatnie za bardzo bym nie liczył — sprzeciwił się Anders. — Ograniczenia w czasie reakcji wynikające z przyczyn fizycznych czy astrofizycznych to jedno i one nie ulegają wątpliwości. Natomiast Grayson i Manticore zbyt wiele razem przeszły i nie wierzę, by Mayhew zostawił sojusznika na lodzie. Tym bardziej napadniętego przez nas.

Giscard przyglądał mu się z namysłem długą chwilę, po czym wzruszył ramionami i oznajmił:

— W porządku. Kapitan Anders może mieć całkowitą rację w ocenie stosunków łączących Grayson i Królestwo Manticore. Prawdę mówiąc, od sekretarza wojny wiem, że analitycy wywiadu floty i wywiadu cywilnego nie mogą dojść do porozumienia w ocenie szkód, jakie wyrządził w tych stosunkach rząd High Ridge’a. Istnieją jednakże pewne wskazówki dość jednoznacznie świadczące, że Sojusz nie jest już takim monolitem, jakim był w trakcie walk. Konkretnie jesteśmy w kontakcie z władzami Republiki Erewhon i choć naturalnie nikt im nie powiedział o naszych planach, ostatnio ambasador Erewhonu zaczął sondować możliwość podpisania z nami paktu o nieagresji i wzajemnej pomocy militarnej na wypadek zagrożenia.

— Erewhon chce przejść na naszą stronę? — spytał ostrożnie Tourville, najwyraźniej nie wierząc własnym uszom.

— Prawdopodobnie tak — potwierdził Giscard. — Oczywiście nie można na tej podstawie przewidywać, jak postąpi Grayson, zresztą nie słyszałem choćby sugestii, abyśmy nawiązali z nim bezpośredni kontakt dyplomatyczny, ale przykład Erewhonu może być zaraźliwy. A jednoznacznie dowodzi, że High Ridge zdołał zaszkodzić Sojuszowi znacznie bardziej, niż podejrzewa.

— Wychodzi na to, że nawet bardziej niż my podejrzewaliśmy — zgodził się Anders. — Dobrze, sir, co prawda nadal niepokoi mnie Grayson, ale wygląda na to, że Sojusz ma się znacznie gorzej, niż sądziłem, może więc jestem przewrażliwiony.

— Miejmy nadzieję — uśmiechnął się Giscard. — Choć to nie jest wada, gdy ma się do czynienia z kilkoma niewiadomymi. Natomiast osobiście uważam, że jeśli będziemy musieli wznowić działania wojenne, ten plan daje nam największe szanse zwycięstwa.

* * *

Kilka godzin później Shannon Foraker obserwowała przez okno pinasy, jak Sovereign of Space schodzi z orbity i oddala się od Haven, kierując się ku punktowi zbornemu Pierwszej Floty Marynarki Republiki.

Ciężko było przyglądać się malejącemu okrętowi.

Ciężej niż się spodziewała.

— Żal patrzeć, jak odlatuje, prawda ma’am? — spytał cicho kapitan Anders.

— Tak — przyznała równie cicho.

— Admirał Giscard dobrze się nim zajmie — zapewnił ją Anders.

Shannon kiwnęła głową.

— Wiem. A Pat jeszcze lepiej, ale po tak długim czasie trudno mi się pogodzić z tym, że jest okrętem flagowym kogoś innego.

— Nie wątpię, ale nie tylko o to chodzi. Prawda, ma’am? — spytał nieomalże łagodnie.

— Co chcesz powiedzieć?

— Ma’am, ja jestem przede wszystkim mechanikiem, a dopiero potem oficerem taktycznym, pani dokładnie na odwrót. Chciałaby pani być tam i sprawdzić w praktyce doktryny taktyczne opracowane pod pani kierownictwem. To prawdziwy powód, dla którego jest pani tak smutno i przykro, gdy patrzy pani, jak on odlatuje.

— Nie jesteś przypadkiem za bystry, Five? — Shannon potrząsnęła głową. — Nie rozważałam tego z tej perspektywy, ale masz rację. Może nie myślałam o tym w ten sposób właśnie dlatego, że nie chciałam przyznać, jak bardzo masz rację.

— Nie mogłaby pani być sobą, czując inaczej, ma’am. Ale brutalna prawda jest taka, że obojętne jak dobrym oficerem taktycznym by pani nie była, tak flota jak i Republika potrzebują pani bardziej w stoczni niż w Pierwszej czy Drugiej Flocie. Nie jest ważne, gdzie chciałaby pani być, a gdzie musi pani być, bo jest pani niezastąpiona.

— Pewnie masz rację — westchnęła, nie odrywając wzroku od malejącego superdreadnoughta. — Pewnikiem masz.

Ale patrząc w ślad za znikającym w oddali Sovereign of Space, nie chciała, by ją miał.

ROZDZIAŁ XLI

W pogrążonej w mroku kabinie rozległ się cichy sygnał interkomu. Dziesiątki lat służby wyrobiły jednak u Eriki Ferrero pewne odruchy, dzięki czemu ocknęła się natychmiast i automatycznie walnęła prawą dłonią w przycisk włączający przekaz obrazu. Lewą odgarnęła włosy z oczu i usiadła na łóżku.

— Kapitan, słucham — powiedziała zaskakująco przytomnym głosem.

— Tu porucznik McKee, ma’am. Pierwszy prosił, by przekazać pani, że Sittich schodzi z orbity.

— Rozumiem. — Ferrero stwierdziła nagle, że jest całkowicie przytomna, mimo że chronometr wiszący obok interkomu wskazywał środek nocy według pokładowego czasu.

Wachtę miała McKee, a Llewellyn powinien smacznie spać we własnej kabinie, ale zawsze przejawiał skłonność do myszkowania po okręcie w dziwacznych porach, co od momentu znalezienia się w systemie Zoraster znacznie się nasiliło.

— Jakie ma przyspieszenie? — spytała.

— Prawie dwa i pół kilometra na sekundę kwadrat, ma’am.

— A kurs?

— Prawie dokładnie taki, jak pani przewidziała: najkrótszy do granicy przejścia w nadprzestrzeń.

— Doskonale. W takim razie nie widzę powodu, by już zrywać wszystkich na równe nogi. Będę na mostku za kwadrans, radźcie sobie do tej pory z pierwszym sami.

— Aye, aye, ma’am.

* * *

Czerwony symbol przedstawiający statek niewolniczy udający andermański frachtowiec Sittich pełzł przez ekran taktyczny. Ponieważ od dwóch godzin przyspieszał, leciał z prędkością 18 500 km/s i przebył sto trzydzieści dziewięć milionów kilometrów, czyli około czterdziestu procent drogi do granicy przejścia w nadprzestrzeń systemu Zoraster. Przez cały ten czas zamaskowany ciężki krążownik Royal Manticoran Navy Jessica Epps zbliżał się do niego kursem przechwytującym.

Na mostku Jessiki Epps napięcie rosło powoli, ale stale. Nie takie jak przed zbliżającą się walką, gdy śledzonym jest okręt wojenny, ale takie jak w czasie polowania. Polowania wymagającego długiego i ostrożnego podchodzenia zwierzyny, która choć nie była niebezpieczna, była na tyle wredna i szkodliwa, że zabicie jej dawało mściwą satysfakcję. A tak właśnie szanujący się oficerowie każdej floty traktowali handlarzy niewolników.

Erica Ferrero zerknęła kolejny raz na ekran taktyczny fotela — odległość dzieląca obie jednostki spadła do trzech milionów kilometrów i oczywiste było, że kapitan fałszywego Sitticha nie podejrzewa nawet, iż Jessica Epps znajduje się w tym samym systemie planetarnym co on.

1 ... 142 143 144 145 146 147 148 149 150 ... 224
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)