Ludzie [Humans - pl]
- Автор: Сойер Роберт Джеймс
- Серия: Neandertalska Paralaksa #2
- Год: 2007
- Язык: польский
- Год: Solaris
- ISBN: 978-83-89951-81-6
- Переводчик: Agnieszka Jacewicz
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Ludzie [Humans - pl]». Краткое содержание книги:
W drugim tomie Ponter Boddit doprowadza do ponownego otwarcia portalu między światami. Wraca na Ziemię zamieszkałą przez Homo sapiens i znowu spotyka profesor Mary Vaughan. Podczas pierwszej oficjalnej wizyty delegacji ze świata Neandertalczyków dochodzi do incydentu, który stawia pod znakiem zapytania dalsze kontakty między gatunkami. Na szczęście, udaje się pokonać pierwsze trudności i rozpoczyna się wymiana kulturowa między obiema Ziemiami.
Rozdział Siódmy
— To ciekawe, że zdecydowałeś się zacząć nowy związek tak szybko — zauważył Selgan neutralnym tonem.
— Wcale nie zacząłem nowego związku — zaprotestował Ponter. — Znałem Daklar Bolbay od ponad dwustu miesięcy.
— No tak. Była przecież partnerką twojej partnerki.
Ponter skrzyżował ręce na piersi.
— Właśnie.
— A zatem to oczywiste, że znałeś ją wcześniej. — Selgan pokiwał głową.
— Zgadza się. — W głosie Pontera pojawiła się defensywna nuta.
— I przez ten cały czas, kiedy znałeś Daklar, zdarzyło ci się o niej fantazjować?
— Słucham? — zdziwił się Ponter — Chodzi ci o fantazje seksualne?
— Tak, seksualne.
— Oczywiście, że nie.
Selgan nieznacznie wzruszył ramionami.
— To nie byłoby nic niezwykłego. Wielu mężczyzn fantazjuje o kobietach, z którymi związały się ich partnerki.
Ponter milczał przez kilka taktów, po czym cicho powiedział:
— Jest różnica między biernym myśleniem a fantazjowaniem…
— Oczywiście — przyznał Selgan. — Oczywiście. I często zdarzało ci się biernie myśleć o Daklar?
— Nie — uciął Ponter, po czym znowu umilkł. Odezwał się dopiero po dłuższej chwili. — „Często” to bardzo subiektywne pojęcie. Owszem, od czasu do czasu, może, ale…
Selgan się uśmiechnął.
— Tak jak już mówiłem, nie ma w tym nic niezwykłego. Spora część pornografii poświęcona jest właśnie temu tematowi. Brałeś kiedyś udział w…
— Nie!
— Skoro tak twierdzisz. Ale wyczuwam u ciebie dyskomfort. Coś w tej zmianie relacji między tobą i Daklar ci nie odpowiadało. O co chodziło?
Ponter nie odpowiedział.
— Może widziałeś w tym coś złego, ponieważ Klast zmarła tak niedawno?
Ponter pokręcił głową.
— Nie o to chodziło. Klast nie żyła; odeszła. Prawdę mówiąc, obecność Daklar pomagała mi o niej pamiętać. Przecież Daklar była jedyną osobą na całym świecie, która znała Klast równie intymnie jak ja.
— No dobrze, w takim razie pozwól, że zadam ci inne pytanie.
— Chyba nie mógłbym cię przed tym powstrzymać.
— To prawda — odparł Selgan z uśmiechem. — W tamtym momencie nie wiedziałeś jeszcze, co postanowi Najwyższa Rada Siwych w sprawie ponownego kontaktu ze światem Gliksinów. Czy twój dyskomfort wynikał z tego, że czułeś się nielojalny wobec Mare, ponieważ spędzałeś czas z Daklar?
Ponter zaśmiał się ironicznie.
— Widzisz? Mówiłem, że wy, rzeźbiarze osobowości, zawsze wszystko upraszczacie i szukacie gładkich odpowiedzi. Nie ślubowałem niczego Mare Vaughan. Nie miałem wobec niej żadnych zobowiązań. Mój dyskomfort… — przerwał w pół zdania.
Selgan czekał przez jakiś czas, licząc, że pacjent powie coś jeszcze, ale Ponter milczał.
— Świadomie się powstrzymałeś — zauważył rzeźbiarz osobowości. — W myślach dokończyłeś tę wypowiedź, ale postanowiłeś nie mówić tego głośno. Co to była za myśl?
Ponter zrobił głęboki wdech, wciągając nosem feromony Selgana i starając się wybadać, jaką pułapkę próbuje na niego zastawić terapeuta. Jednakże Selgan posiadał niezwykłą zdolność kontrolowania zapachów, jakie wydzielało jego ciało; właśnie dlatego odnosił sukcesy w tej pracy. Czekał cierpliwie, aż Ponter w końcu sam zacznie mówić.
— Nie chodziło o to, że byłbym nielojalny wobec Mare. Chodziło o Adikora.
— Twojego partnera — powiedział Selgan, tak jakby chciał upewnić się co do osoby.
— Tak — przyznał Ponter.
— Człowieka, który zabrał cię z innego świata, od Mare Vaughan…
— Tak. Nie. To znaczy, on…
— Niewątpliwie zrobił to, co musiał — stwierdził Selgan. — Ale mimo to gdzieś głęboko w tobie kryło się coś… no właśnie, co?
Ponter zamknął oczy.
— Niechęć do niego.
— Za to, że sprowadził cię do domu.
Ponter przytaknął.
— Za to, że zabrał cię od Mare.
Skinął głową po raz drugi.
— Za to, że musiałeś opuścić kobietę, która być może mogła zastąpić w twoim życiu Klast.
— Nikt nie zastąpi Klast — burknął Ponter. — Nikt.
— Oczywiście, że nie — powiedział szybko Selgan, podnosząc do góry ręce. — Wybacz mi. Ale przyznasz, że pociągała cię — a przynajmniej jakąś część ciebie — możliwość flirtowania z kobietą, która niemal doprowadziła do kastracji Adikora podczas twojej nieobecności. Podświadomie chciałeś go ukarać, tak? Chciałeś, aby zapłacił za to, że wyrwał cię z tamtego świata.
— Mylisz się.
— No cóż — odparł Sełgan lekko. — Często mi się to zdarza…
W końcu Dwoje znowu przestało być Jednym i Ponter, Adikor oraz pozostali mężczyźni wrócili na Obrzeża. W trakcie podróży poduszkobusem Ponter nie wspomniał nic o tym, że spotykał się z Daklar. Adikor bynajmniej nie miałby nic przeciwko temu, że jego przyjaciel spędzał czas z kobietą; zazdrość o związki partnera z płcią przeciwną była szczytem złego smaku.
Ale Daklar nie była jakąś tam kobietą.
Gdy tylko wysiedli z poduszkobusu, od drzwi pędem ruszyła ku nim Pabo, duża, rudobrązowa suka Pontera. Czasami zabierali ją do Centrum, ale tym razem została w domu. Bez trudu potrafiła sobie coś upolować, gdy wyjeżdżali.
We trójkę weszli do środka. Ponter od razu zajął siedzisko w pokoju dziennym. Przeważnie do niego należał obowiązek przygotowywania wieczornych posiłków i zwykle zabierał się do pracy, jak tylko przestąpili próg, ale tego dnia chciał najpierw pomówić z Adikorem.
Ten jednak zniknął w łazience. Ponter czekał na niego, wiercąc się niecierpliwie. W końcu usłyszał odgłosy strug spłukujących. Adikor, widząc przyjaciela na jednej z kanap, pytająco uniósł brew.
— Usiądź — poprosił Ponter.
Jego partner zajął siodłowe krzesło.
— Chcę, żebyś dowiedział się tego ode mnie, zanim powie ci o tym ktoś inny.
Zamiast ponaglać przyjaciela, Adikor patrzył na niego wyczekująco.
— Większość czasu, gdy Dwoje było Jednym, spędziłem z Daklar — przyznał Ponter.
Adikor wyraźnie się zgarbił; nogi luźno zadyndały po obu stronach siodłowego krzesła.
— Z Daklar? — powtórzył. — Z Daklar Bolbay? — upewnił się, tak jakby znał jakąś inną.
Ponter skinął głową.
— Po tym, co mi zrobiła?
— Chce, abyśmy jej wybaczyli. Ty i ja.