Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 126 127 128 129 130 131 132 133 134 ... 158
Перейти на страницу:

Podpisał list słowem „kocham” i uczynił to z absolutną szczerością.

TRZYDZIEŚCI DWA

Gdy na początku rebelii dowódca Floty Jarlath, zmierzał ku Magarii, robił to szybko, pędząc niczym strzała wymierzona w serce wroga.

Tork zaś, nadlatywał powoli jak przypływ i z taką samą nieubłaganą siłą.

Magaria miała dobrze wyposażony pierścień i siedem wormholowych bram do innych układów. Wróg mógł stąd zagrażać jednej trzeciej układów imperium. Naksydzi musieli więc jej bronić albo ryzykować, że wszystko stracą.

Zanshaa dzieliły od Magarii trzy wormholowe skoki i trzy układy. Siły lojalistyczne zdołały opanować tylko stację wormholową z drugiej strony wormholu trzy w Zanshaa. Tork wysłał następną falę sił specjalnych, ale Naksydzi znowu ją unicestwili pociskami wystrzelonymi z innego układu. Siły lojalistyczne mogły więc zajrzeć w pierwszy z tych trzech układów, ale nie dalej.

Choć naksydzka Flota niemal na pewno miała bazę przy Magarii, Martinez uważał, że Naksydzi nie będą chcieli tam walczyć, ale zechcą spotkać się z przeciwnikiem zanim dotrze do bazy. Po przejściu przez pierwszy wormhol Flota Ortodoksyjna mogła wszędzie natknąć się na Naksydów. Tork zareagował na tę sytuację, powtarzając taktykę zastosowaną przy Zanshaa. Flota Ortodoksyjna została osłonięta setkami wabików. Do każdego z systemów wystrzelono wcześniej pociski relatywistyczne z uruchomionymi radarami i laserami pomiarowymi, by nadlatująca Flota Ortodoksyjna miała jak najpełniejszy obraz danego układu. Pomiędzy skokami wormholowymi Flota i jej wabiki dokonywały losowych zmian kursu, by zmylić ewentualne wystrzelone w jej kierunku pociski relatywistyczne.

Wormhole znajdowały się niezwykle blisko siebie i cała podróż do Magarii zajęła tylko szesnaście dni. Przez pierwsze osiem dni przyśpieszano, a potem płonące żagwie z antymaterii obrócono ku wrogowi i rozpoczęło się hamowanie. Jarlath wleciał szybko z Flotą Macierzystą i prawie wszystko stracił; Tork wleci wolniej, będzie potykał się z wrogiem z powolnym rozmysłem i zmiażdży go dzięki swej przewadze.

Martinez spędził większość podróży w sterowni, wpatrując się niespokojnie w displej taktyczny. Tam jadł posiłki i spał w swym fotelu akceleracyjnym. Ostatni atak zastał go poza sterownią i Martinez omal nie skręcił karku. Nie miał zamiaru dopuścić, by coś takiego zdarzyło się ponownie.

Wpatrywał się w displej i obserwował powolny ruch małych symboli, które reprezentowały Flotę Ortodoksyjną. Symbole pełzły przez rozległą pustkę displeju. Wabiki zaznaczono na różowo, prawdziwe statki na czerwono. Na czele długiej kolumny czerwieni znajdowała się mała grupka — siedemnasta eskadra. Martinez zastanawiał się, co Sula robi na samym końcu oszczepu Torka. Może też siedzi cały czas w sterowni i obserwuje swój statek pełznący ku przeznaczeniu.

Długie godziny oczekiwania w sterowni denerwowały go. Kiedy nie patrzył na displej taktyczny, spacerował po korytarzach „Prześwietnego”, wędrował od wydziału do wydziału, obserwując załogę, również czekającą na Naksydów. Znał już wartość swego statku i załogi i nie interesowały go szczegółowe inspekcje. Kiedy ktoś z załogantów prężył się na baczność, Martinez jak najszybciej odsyłał go do jego zadań. Gwarzył nieoficjalnie z szefami wydziałów, a czasami ze zwykłymi rekrutami; pragnął roztaczać atmosferę wiary w zwycięstwo, spokojną pewność dowódcy weterana, wiodącego załogę do następnego nieuniknionego podboju.

Ze zdziwieniem przekonał się, że załoga wcale nie potrzebuje jego ufności w zwycięstwo — wszyscy bardzo wierzyli w sukces. Chciał dodać ducha swej załodze, a tymczasem to załoga jemu dodała ducha.

Flota Ortodoksyjna mknęła teraz przez trzy układy właściwie nie należące do żadnej ze stron. Po drodze Tork nadawał oświadczenia z żądaniami poddania się. Dwa pierwsze układy były prawie bezludne, jeśli nie liczyć kilku niewielkich kolonii górniczych. Te, poddawszy się Flocie naksydzkiej, zmierzającej ku Zanshaa, równie skwapliwie poddawały się teraz lojalistom lecącym od strony Zanshaa.

W trzecim układzie, Bachun, Tork zażądał, by jego przemówienie zostało rozpowszechnione wśród całej ludności. Naksydzki gubernator nie odpowiedział. Przechwycone transmisje z planety pokazywały radosne świętowanie z powodu rekordowych zbiorów i zwiększonej produkcji przemysłowej — wszystko to świadczyło o skutecznym zarządzaniu przez nowy reżim.

Tork odpalił pocisk prosto na stolicę Bachun, ale bezzwłocznie rozpoczęto nadawanie rzeczonego przemówienia i Tork zawrócił pocisk.

Martinez zaczął wierzyć, że aż do Magarii nie będzie żadnych niespodzianek.

Ale mylił się. Kiedy zaświergotały alarmy, siedział na swoim fotelu akceleracyjnym. Wiedział już, co się dzieje, zanim chorąży Pan, operator czujników, wykrzyknął:

— Maluje nas laser celowniczy!

— Silniki! — przekrzykiwał go Martinez. — Przerwać przyśpieszanie. Pilot, obrócić statek na kierunek jeden-dwa-zero przez zero-osiem-zero! Zbrojownia, wszystkie lasery obrony bezpośredniej na automatykę. Łączność, daj mi lady Michi! Silniki, włącz alarm przyśpieszeniowy!

Ciążenie i odległy huk silników ustały. Statek ustawiał się na nowym kierunku. Bicie serca wewnątrz skafandra Martineza brzmiało jak grzmot.

Michi wydała eskadrze stałe polecenia, co robić w takiej sytuacji. Wszystkie statki powinny się rozproszyć, nie czekając na rozkaz ze statku flagowego.

— Nadal nas malują, milordzie — powiedział już spokojniej Pan.

— Wszyscy iniekcje — rozkazał Martinez i sięgnął po strzykawkę z lekami, zamocowaną w uchwycie z boku fotela. Przełożył ją do arterii szyjnej i wstrzyknął dokładną dawkę narkotyku, która powinna utrzymać elastyczność żył i zabezpieczyć mózg przed skutkami wielkich przeciążeń.

Pozostali w sterowni wyjęli swe strzykawki i zrobili to samo.

Statek zakończył obrót.

— Jeden-dwa-zero przez zero-osiem-zero — oznajmił pilot.

— Silniki, przyśpieszyć do sześciu g.

Ryk silników zagłuszył słabe ostrzeżenia płynące z tablicy czujników. Pomieszczenie stało się rozmazaną plamą, kiedy fotel akceleracyjny Martineza opadł do punktu zerowego.

— Kapitanie, jaki mamy problem? — Głos Michi, schrypnięty od walki z przeciążeniem, rozległ się w słuchawkach.

— Laser celowniczy wroga — wyjaśnił Martinez. — Czy z panią wszystko w porządku?

— Jestem w kabinie sypialnej. Dotarłam na czas do łóżka. Czy…

Krzyk Pana zagłuszył głos dowódcy eskadry.

— Nadlatują!

— Dziesięć g przez minutę! — zawołał Martinez.

Zobaczył na displeju taktycznym białe błyski nadchodzących pocisków. Ich rój wypadł z wormhola dwa przy Bochum niczym strumień wody.

Statek drżał i jęczał pod ogromnymi przeciążeniami. Martinez zacisnął szczęki, by zwiększyć napływ krwi do mózgu. Jego pole widzenia pociemniało, zwęziło się do tunelu zogniskowanego na displeju taktycznym. Zobaczył na displeju rozkwitające białe światło — to wybuchały pociski antymaterii. Migocące symbole wskazywały, że strzelają lasery bezpośredniej obrony „Prześwietnego”. Martinez starał się oddychać i pozostawać przytomny. Wiedział, że nie ma kontroli nad bitwą, że następnych kilka sekund zdecyduje o jego życiu, a on może tylko bezradnie czekać.

Wielkie ciśnienie na mózg i klatkę piersiową zelżało. Nigdy nie sądził, że z ulgą przyjmie przyśpieszenie sześć g.

Rozszerzające się obłoki plazmy w próżni przed statkiem pokazywały, gdzie nadlatujące naksydzkie pociski zniszczyły część wabikowej osłony Floty. Srebrne błyski na displeju oznaczały pociski, które tak szybko przeleciały przez układ, że nie udało im się wybrać żadnego celu. Kiedy skończą hamowanie i rozpoczną powrót do punktu wyjścia, druga bitwa przy Magarii tak czy inaczej będzie już rozstrzygnięta.

1 ... 126 127 128 129 130 131 132 133 134 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)