Sztuka Medytacji
- Автор: Goldsmith Joel S.
- Язык: польский
- Жанр: Эзотерика
Электронная книга - «Sztuka Medytacji». Краткое содержание книги:
Sztuka słuchania wewnętrznego głosu jest zaawansowaną formą modlitwy praktykowaną przez mistyków wszystkich czasów, niezależnie od przyjętej tradycji religijnej. Praktykowanie procedur przedstawionych w Sztuce Medytacji połączy czytelników szukających duchowego umocnienia ze Stwórcą i otworzy ich świadomość na wiedzę, kim naprawdę są.
Teraz nie przeznaczam nigdy mniej niż dziewięć czy dziesięć godzin w ciągu doby na medytację – nie za jednym razem, ale po pięć minut, dziesięć minut, dwadzieścia, trzydzieści. Nie według jakiegoś ścisłego rozkładu. Niekiedy kładę się o ósmej wieczorem, wstaję o dziesiątej trzydzieści i medytuję aż do trzeciej, ponownie się kładę i śpię do czwartej czy czwartej trzydzieści, wstaję i znów medytuję, aż do świtu. Co więcej, gdy ktoś przychodzi do mnie po poradę, pozwalam mu mówić przez około pięć minut, a potem medytujemy. Taka jest droga – ciągła, ciągła medytacja, nieustanne zwracanie się do wewnątrz, tak że wewnętrzny impuls utrzymywany jest na bieżąco.
Robiąc postępy w tej pracy, gdy dopuścimy, by presja z zewnątrz czy wymogi wzrastającej odpowiedzialności pozbawiły nas okresów kontemplacji, zbaczamy z drogi. Gdy Chrystus-centrum zostało dotknięte, istnieje możliwość, że nasza zewnętrzna aktywność zwiększy się do takiego stopnia, że pochłonie ona czas, który powinien być przeznaczony na medytację. Zagubienie się w sprawach tego świata może nas pozbawić daru duchowego, który jest nieskończenie bardziej wartościowy niż jakakolwiek rzecz materialna. Mistrz odchodził od tłumu, by doznawać stanu komunii samotnie na pustkowiu czy na szczycie góry. My także musimy zostawić nasze rodziny, przyjaciół i ludzkie obowiązki, żeby przeżywać okresy komunii nieodzowne dla naszego wewnętrznego rozwoju. Godzina czy dwie spędzone w medytacji czy komunii, bez jakiegokolwiek celu czy pragnienia, daje nam sięgające coraz głębiej doświadczenie Boga.
Często pojawia się pytanie o związek diety z medytacją. Czy przestrzeganie specjalnej diety mogłoby zwiększyć duchowe możliwości osoby? Czy aspirant na drodze duchowej powinien unikać szczególnego rodzaju pokarmów? Czy osoba taka powinna zaprzestać jedzenia mięsa?
Na każdym etapie naszego rozwoju skłonni jesteśmy uważać, że coś, co myślimy czy robimy w ludzkim zakresie, mogłoby nam pomóc w rozwoju naszej duchowej świadomości. Jest to fałszywe założenie. Wprost przeciwnie, to rozwój naszej duchowej świadomości powoduje zmianę naszych nawyków i stylu życia. W miarę postępu na drodze duchowej aspirant może zauważyć, że spożywa coraz mniej mięsa, dochodząc do punktu, gdzie nie jest już w stanie jeść go wcale. Nie dajmy się jednak zwieść przekonaniu, że istnieje wartość w jakimś akcie zaprzestania czegoś czy w jakimś działaniu, lub że jakaś forma poświęcenia zwiększy naszą duchowość. Duchowość rozwija się poprzez czytanie literatury duchowej, słuchanie tekstów pełnych duchowej mądrości, przebywanie z innymi, którzy są na drodze duchowej, i poprzez praktykę medytacji. Do królestwa bożego dochodzi się poprzez wewnętrzną realizację. Zewnętrzna zmiana nawyków dietetycznych jest bezpośrednim wynikiem wewnętrznej łaski duchowej; jest wynikiem procesu uduchowienia mającego miejsce w świadomości. Powstrzymywanie się od jedzenia mięsa nie jest sposobem osiągnięcia wewnętrznej łaski duchowej, ale osiągnięcie wewnętrznej łaski duchowej prowadzi do wyrzeczenia się czegoś na planie zewnętrznym.
Inne pytanie dotyczy wizji. Czy są one pożądanym lub koniecznym elementem doświadczenia medytacji? Wizje, takie jak widzenie kolorów czy konfrontacja z widmami o ponadnaturalnym charakterze, mogą mieć związek z naszym ludzkim doświadczeniem, ale pamiętajmy: mają one miejsce wyłącznie na poziomie metapsychicznym czy w rejonie mentalnym świadomości. W literaturze duchowej wizje te nie są opisywane jako doświadczenia duchowe, ani nie są za nie uznane. Doświadczenia metapsychiczne nie mają nic wspólnego ze światem Ducha. Świat metapsychiki – posiadania wizji, widzenia kolorów i tym podobnych rzeczy – zarzucony zostaje na rzecz realizacji, że tutaj i teraz jesteśmy istotami duchowymi, manifestacją wszystkiego, czym Bóg jest. Dlatego też nie traćmy czasu na przebywanie w metapsychicznym świecie, ale wznieśmy się ponad to do czystej atmosfery Ducha.
W trakcie medytacji często doznajemy poczucia spokoju czy harmonii – realizacji obecności Chrystusa. Są one inspirującymi doświadczeniami, ale musimy być gotowi zostawić nawet ten głęboki spokój i wznieść się na następny, jeszcze wyższy poziom świadomości, gdzie osiągnięcie tego spokoju nie ma najmniejszego znaczenia. Czy po osiągnięciu realizacji wszechobecności Chrystusa konieczne jest doświadczenie jakiejkolwiek reakcji emocjonalnej? Fakt, czy odczuwamy emocjonalną satysfakcję lub emocjonalny głód, nie robi różnicy w momencie, gdy zdamy sobie sprawę, że aktywność Ducha jest czymś większym, zawsze z nami.
Jedną z największych przeszkód w medytacji stanowi lęk, że nie posiadamy wystarczającego zrozumienia, aby rozpocząć praktykę. Autor sto czterdziestego siódmego psalmu na zawsze odrzucił taki lęk i zwątpienie, kiedy jego serce i usta wychwalały Boga: "Wielki jest nasz Pan i wszechmocny; a mądrość Jego nie zna miary." To Jego mądrość, nie nasza jest tym, co się liczy. Dajmy spokój z nonsensem, że nie mamy wystarczającego zrozumienia albo że mamy jakieś ogromne zrozumienie. Musimy pamiętać, że jest to Jego zrozumienie. Dlatego w ciszy i pewności zwróćmy się do wewnątrz pozwalając, by prawda została ujawniona. Gdy polegamy raczej na zrozumieniu Boga niż na naszym własnym, zrozumienie nie ma granic. Spośród czytających tę książkę każdy miałby wystarczające zrozumienie, by zacząć praktykować medytację, a przez to wejść do królestwa bożego. Na mocy łaski nawet złodziejowi na krzyżu udostępniono wejście do raju "tego dnia". Także i my dzięki łasce dostąpić możemy wrót niebios w tym właśnie momencie.
Największą trudnością medytacji jest niemożność utrzymania jednego kierunku myśli. Nie jest to ani twoja wina, ani moja, ale częściowo skutek nadmiernego tempa współczesnego życia. Niemowlęciu daje się grzechotkę, a gdy tylko z niej wyrasta, następną zabawkę. Cała uwaga człowieka, od dzieciństwa poprzez lata młodzieńcze do dorosłości, skupiona jest wokół ludzi i rzeczy, tak że gdyby znalazł się sam, obezwładniłby go strach. Większość osób nigdy nie nauczyła się przebywać samemu i w ciszy; większość nie nauczyła się przebywać w ciszy wystarczająco długo, żeby móc choćby czytać książkę. Kultura nasza skupia uwagę na rzeczach tego świata do tego stopnia, że straciliśmy zdolność przebywania w ciszy i rozważania jakiejś myśli.
Gdy zamykamy oczy próbując medytować, z zaskoczeniem odkrywamy wewnątrz nas kotłowaninę. Różnego rodzaju myśli przychodzą nam do głowy. Proste sprawy, takie jak: Czy wyłączyłem żelazko? Czy zamknąłem lodówkę? Czy wypuściłem kota? Inne myśli, już nie tak proste czy błahe, przychodzą do nas budząc lęk czy wątpliwości. Nie bójmy się tych myśli; należą one do świata. Jesteśmy jak antena odbierająca programy emitowane w świecie. Gdy nie będziemy zwracać na nie uwagi, zanikną w ciągu kilku dni czy tygodni z braku pokarmu. Żywimy je tylko wtedy, gdy akceptujemy je jako nasze myśli.
Mimo że naszym celem jest osiągnięcie stanu spokoju i receptywności, nigdy nie powinniśmy starać się zatrzymać umysł; starać się powstrzymać myśli albo je wyprzeć. Nie jest to możliwe. Gdy zaczynamy medytować i pojawiają się niepożądane myśli, powinniśmy pamiętać, że są to myśli świata, a nie nasze. Pozwólmy im być. Będziemy siedzieć i przyglądać się im, widzieć je nieosobowo. W końcu ustaną, a my osiągniemy spokój. Ilekroć nasza myśl wędruje, łagodnie, bez niecierpliwości wracamy do tematu medytacji. Nadejdzie taki moment w praktyce, kiedy te zewnętrzne myśli nie będą się narzucać naszej świadomości. Zagłodzimy je nie zwracając na nie uwagi. Nie walcząc z nimi uczynimy siebie tak niereceptywnymi na nie, że nie powrócą, by nas dręczyć. Ale gdy będziemy je zwalczać, pozostaną z nami na zawsze.