Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
żeby wściekać się na mężczyznę. Och, sopel nadal w nim tkwił, ale Harry nie miał
teraz sił, żeby napiąć cięciwę i go wystrzelić. - Dlaczego... to zrobiłeś? - zapytał w
końcu, usiłując nie brzmieć na złamanego. - Przecież napisałeś... że się mną zaj...
- Gdybyś był mi posłuszny i wykonał moje polecenie, to zająłbym się tobą, ale
cierpliwość nigdy nie była twoją mocną stroną - przerwał mu Snape. - Całkowicie
mnie zignorowałeś, więc musiałeś ponieść taką karę, która raz na zawsze oduczy cię
prowokowania mnie.
- Było mi po prostu gorąco - odparł Harry, zaciskając zęby i odwracając głowę, by
móc spojrzeć na stojącego obok Snape'a. - To ty się na mnie rzuciłeś! Jestem tylko
niewinnym Gryfonem, sam tak powiedziałeś. Jak możesz mnie podejrzewać o takie
rzeczy?
Mężczyzna spojrzał na niego tak, jakby nie mógł uwierzyć w jego bezczelność. Ale w
Harrym, wraz z każdym fragmentem powracającego do ciała czucia, rósł gniew,
zamieniając się powoli w falę, podobną do tej, która jakiś czas temu zabrała go
niemal do raju. Tylko że tym razem jej celem było jedynie niszczenie.
Nie ujdzie mu to na sucho! O nie, nie tym razem! Jak on mógł tak go potraktować?
To było tak podłe, iż nie mieściło się w żadnych granicach.
Po wielu trudach udało mu się zsunąć ze stolika, ale nogi ugięły się pod nim i upadł
na podłogę. Spróbował się podnieść, ale nie potrafił. Udało mu się tylko oprzeć na
rękach i kolanach. Mięśnie paliły go żywym ogniem. Po chwili usłyszał nad sobą niski
głos, zabarwiony lekko szyderstwem:
- No proszę, Potter u moich stóp. Będę musiał zapamiętać ten widok.
Harry zacisnął zęby, czując jak gniew przejmuje nad nim kontrolę. Nie, nie da mu tej
satysfakcji! Wyprostował się i podciągnął slipy. Pomagając sobie rękami wstał i
założył plątające mu się w kostkach spodnie. Oparł się o stolik i obrzucił Severusa
wzrokiem tak pełnym wściekłości i goryczy, iż wydawało się, że za chwilę coś wokół
niego wybuchnie. Gniew dodawał mu sił. Severus przyglądał mu się bez słowa z
kamiennym wyrazem twarzy, jednak coś w niemal niedostrzegalnym drganiu kącików
ust sprawiało, iż wyglądał tak, jakby świetnie się bawił. A to był tylko gwóźdź do
trumny.
- Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że należała ci się kara, Potter? - zapytał,
unosząc lekko jedną brew. W Harrym aż zawrzało.
- Doskonale wryła mi się w pamięć - burknął. - Z pewnością już więcej się do ciebie
nie zbliżę! - wyrzucił z siebie. Głos go zawodził. Był zachrypnięty z gniewu. Długi,
ostry sopel drgał na cięciwie, na samej granicy wystrzelenia. Jedynie siła woli
Harry'ego trzymała go jeszcze na miejscu.
- Och, z całą pewnością - powtórzył Snape, ale głosem tak ociekającym
szyderstwem, iż wystarczył on do tego, aby uruchomić spust. Harry nie potrafił już
nad sobą zapanować. Wszystko zamieniło się w lodowate ostrze furii, które nie
chciało być dłużej więzione.
- Tak, należała mi się kara! - wypalił. - I chciałem wykonać twoje polecenie... ale w
tamtym momencie moje pragnienie było silniejsze! Czy to coś złego? Dla ciebie
oczywiście tak! Ty i te twoje pieprzone zasady! Ja też mam zasady, wiesz? Moją
zasadą jest spontaniczność! Ale w twoim słowniku pewnie w ogóle nie ma takiego
słowa! Zawsze musisz nad wszystkim panować. Jednak powiem ci coś - nad
pragnieniem nie da się zapanować! Może ty to potrafisz, ale ja jestem przecież tylko
zwykłym "gówniarzem", dla którego uczucia są ważniejsze niż jakiekolwiek zasady!
Jak mogłeś ukarać mnie za to w taki sposób? Jak mogłeś mnie tak zostawić? To było
podłe, nawet jak na ciebie! - wyrzucił z siebie na jednym oddechu. Był tak zatopiony
w gniewie, iż dopiero kiedy skończył, zorientował się, że wzrok Severusa płonie.
Ręka mężczyzny wystrzeliła do przodu i złapała Harry'ego za ramię. Długie palce
zamknęły się na nim niczym kleszcze. Harry poczuł szarpnięcie i jego twarz znalazła
się niebezpiecznie blisko twarzy Severusa. W ciemnych oczach szalała nawałnica.
Ogień i lód mieszały się ze sobą, wirowały, zmagały. Mistrz Eliksirów wyglądał jakby
walczył ze sobą, jakby w jego umyśle ścierały się dwa fronty. Jego zaciśnięta na
ramieniu Harry'ego dłoń drżała.
Ale Gryfon ledwie to dostrzegał, zbyt zaślepiony burzą, która opanowała jego własne
zmysły. Wyrwał ramię z uścisku, po czym odwrócił się gwałtownie i ruszył w stronę
drzwi. Kiedy nacisnął klamkę okazało się, że są zamknięte. Szarpnął nią kilka razy ze
złością i wtedy usłyszał:
- Twój szlaban jeszcze się nie zakończył, Potter. - Głos Severusa był dziwnie
poruszony.
- Ach, no tak - prychnął Harry, a następnie odwrócił się do mężczyzny i ruszył w
stronę fotela.
Dobrze! Napisze mu to, skoro tak bardzo tego chce!
Minął Severusa, który stał wyprostowany obok fotela, i podniósł leżące na podłodze
pióro, pergamin i atrament. Usiadł i syknął z bólu. Czuł takie kłucie, jakby ktoś wbijał
mu w tyłek szpilki. Z trudem odkręcił kałamarz i zaciskając zęby, gdyż mięśnie
ramion boleśnie dały o sobie znać, wziął do ręki pióro i zaczął pisać:
"Nie będę..."
Ręce trzęsły mu się tak bardzo, iż gdyby sam nie wiedział, co napisał, to nigdy by
tego nie odczytał. Z trudem utrzymywał pióro. Miał wrażenie, że coś próbuje
rozerwać go na strzępy od środka.
Trzask! Pióro złamało się.
Harry zamrugał, ale niewiele to pomogło. Wszystko było rozmazane. Ale udało mu
się coś zobaczyć. Cień, który padł na niego i na leżący przed nim pergamin. Wyczuł
ruch za plecami. Severus stanął za nim, a następnie pochylił się i łagodnie wyjął
pióro z jego drżącej dłoni.
- Zostaw to już - wyszeptał, odkładając je na bok.
Kark Harry'ego musnął podmuch ciepłego powietrza. Coś szarpnęło mu się w
żołądku. Coś ostrego.
- Odejdź ode mnie! - krzyknął, odsuwając się gwałtownie i starając się odepchnąć
mężczyznę. - Nie chcę... - Głos mu się załamał. Zresztą i tak nie byłby w stanie
dokończyć, ponieważ Snape złapał go za ramiona i mocnym szarpnięciem
przyciągnął z powrotem do tyłu. Pochylił się do jego ucha. Ciepły oddech ponownie
dotknął odsłoniętej szyi. Wzdłuż pleców Harry'ego przeszły ciarki. I wtedy usłyszał
niski, mroczny głos, w którym odbijało się dalekie echo silnego wzburzenia:
- Już nigdy więcej mnie nie prowokuj. Nigdy więcej nie doprowadzaj mnie do takiego
stanu. Ponieważ wtedy mogę zrobić... - urwał nagle, jak ktoś, kto zdał sobie sprawę,
że powiedział więcej, niż zamierzał. Albo nie potrafił ubrać w słowa tego, co chciał
powiedzieć. W głosie przez moment zabrzmiała sugestia lodu. Topiącego się.
Snape nie powiedział nic więcej. Zapadła cisza, w której jedynym dźwiękiem, jaki
Harry słyszał, był ciepły oddech mężczyzny tuż przy swoim uchu. Zamknął oczy.
Całe jego ciało zdawało się wibrować od rozszarpującej go złości i żalu, ale ten
równomierny, spokojny podmuch, który muskał jego szyję, działał niezwykle kojąco.
Po chwili Severus wyprostował się, a jego łagodzący oddech zniknął. Gniew
ponownie się spiętrzył i kiedy Harry miał już otworzyć oczy, poczuł delikatny dotyk
chłodnej dłoni na karku - niczym ręki tresera uspokajającego rozwścieczone zwierzę.
Pod jej wpływem targające nim emocje zaczęły powoli opadać. Z jego piersi wyrwało