Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 124 125 126 127 128 129 130 131 132 ... 508
Перейти на страницу:

żeby wściekać się na mężczyznę. Och, sopel nadal w nim tkwił, ale Harry nie miał

teraz sił, żeby napiąć cięciwę i go wystrzelić. - Dlaczego... to zrobiłeś? - zapytał w

końcu, usiłując nie brzmieć na złamanego. - Przecież napisałeś... że się mną zaj...

- Gdybyś był mi posłuszny i wykonał moje polecenie, to zająłbym się tobą, ale

cierpliwość nigdy nie była twoją mocną stroną - przerwał mu Snape. - Całkowicie

mnie zignorowałeś, więc musiałeś ponieść taką karę, która raz na zawsze oduczy cię

prowokowania mnie.

- Było mi po prostu gorąco - odparł Harry, zaciskając zęby i odwracając głowę, by

móc spojrzeć na stojącego obok Snape'a. - To ty się na mnie rzuciłeś! Jestem tylko

niewinnym Gryfonem, sam tak powiedziałeś. Jak możesz mnie podejrzewać o takie

rzeczy?

Mężczyzna spojrzał na niego tak, jakby nie mógł uwierzyć w jego bezczelność. Ale w

Harrym, wraz z każdym fragmentem powracającego do ciała czucia, rósł gniew,

zamieniając się powoli w falę, podobną do tej, która jakiś czas temu zabrała go

niemal do raju. Tylko że tym razem jej celem było jedynie niszczenie.

Nie ujdzie mu to na sucho! O nie, nie tym razem! Jak on mógł tak go potraktować?

To było tak podłe, iż nie mieściło się w żadnych granicach.

Po wielu trudach udało mu się zsunąć ze stolika, ale nogi ugięły się pod nim i upadł

na podłogę. Spróbował się podnieść, ale nie potrafił. Udało mu się tylko oprzeć na

rękach i kolanach. Mięśnie paliły go żywym ogniem. Po chwili usłyszał nad sobą niski

głos, zabarwiony lekko szyderstwem:

- No proszę, Potter u moich stóp. Będę musiał zapamiętać ten widok.

Harry zacisnął zęby, czując jak gniew przejmuje nad nim kontrolę. Nie, nie da mu tej

satysfakcji! Wyprostował się i podciągnął slipy. Pomagając sobie rękami wstał i

założył plątające mu się w kostkach spodnie. Oparł się o stolik i obrzucił Severusa

wzrokiem tak pełnym wściekłości i goryczy, iż wydawało się, że za chwilę coś wokół

niego wybuchnie. Gniew dodawał mu sił. Severus przyglądał mu się bez słowa z

kamiennym wyrazem twarzy, jednak coś w niemal niedostrzegalnym drganiu kącików

ust sprawiało, iż wyglądał tak, jakby świetnie się bawił. A to był tylko gwóźdź do

trumny.

- Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że należała ci się kara, Potter? - zapytał,

unosząc lekko jedną brew. W Harrym aż zawrzało.

- Doskonale wryła mi się w pamięć - burknął. - Z pewnością już więcej się do ciebie

nie zbliżę! - wyrzucił z siebie. Głos go zawodził. Był zachrypnięty z gniewu. Długi,

ostry sopel drgał na cięciwie, na samej granicy wystrzelenia. Jedynie siła woli

Harry'ego trzymała go jeszcze na miejscu.

- Och, z całą pewnością - powtórzył Snape, ale głosem tak ociekającym

szyderstwem, iż wystarczył on do tego, aby uruchomić spust. Harry nie potrafił już

nad sobą zapanować. Wszystko zamieniło się w lodowate ostrze furii, które nie

chciało być dłużej więzione.

- Tak, należała mi się kara! - wypalił. - I chciałem wykonać twoje polecenie... ale w

tamtym momencie moje pragnienie było silniejsze! Czy to coś złego? Dla ciebie

oczywiście tak! Ty i te twoje pieprzone zasady! Ja też mam zasady, wiesz? Moją

zasadą jest spontaniczność! Ale w twoim słowniku pewnie w ogóle nie ma takiego

słowa! Zawsze musisz nad wszystkim panować. Jednak powiem ci coś - nad

pragnieniem nie da się zapanować! Może ty to potrafisz, ale ja jestem przecież tylko

zwykłym "gówniarzem", dla którego uczucia są ważniejsze niż jakiekolwiek zasady!

Jak mogłeś ukarać mnie za to w taki sposób? Jak mogłeś mnie tak zostawić? To było

podłe, nawet jak na ciebie! - wyrzucił z siebie na jednym oddechu. Był tak zatopiony

w gniewie, iż dopiero kiedy skończył, zorientował się, że wzrok Severusa płonie.

Ręka mężczyzny wystrzeliła do przodu i złapała Harry'ego za ramię. Długie palce

zamknęły się na nim niczym kleszcze. Harry poczuł szarpnięcie i jego twarz znalazła

się niebezpiecznie blisko twarzy Severusa. W ciemnych oczach szalała nawałnica.

Ogień i lód mieszały się ze sobą, wirowały, zmagały. Mistrz Eliksirów wyglądał jakby

walczył ze sobą, jakby w jego umyśle ścierały się dwa fronty. Jego zaciśnięta na

ramieniu Harry'ego dłoń drżała.

Ale Gryfon ledwie to dostrzegał, zbyt zaślepiony burzą, która opanowała jego własne

zmysły. Wyrwał ramię z uścisku, po czym odwrócił się gwałtownie i ruszył w stronę

drzwi. Kiedy nacisnął klamkę okazało się, że są zamknięte. Szarpnął nią kilka razy ze

złością i wtedy usłyszał:

- Twój szlaban jeszcze się nie zakończył, Potter. - Głos Severusa był dziwnie

poruszony.

- Ach, no tak - prychnął Harry, a następnie odwrócił się do mężczyzny i ruszył w

stronę fotela.

Dobrze! Napisze mu to, skoro tak bardzo tego chce!

Minął Severusa, który stał wyprostowany obok fotela, i podniósł leżące na podłodze

pióro, pergamin i atrament. Usiadł i syknął z bólu. Czuł takie kłucie, jakby ktoś wbijał

mu w tyłek szpilki. Z trudem odkręcił kałamarz i zaciskając zęby, gdyż mięśnie

ramion boleśnie dały o sobie znać, wziął do ręki pióro i zaczął pisać:

"Nie będę..."

Ręce trzęsły mu się tak bardzo, iż gdyby sam nie wiedział, co napisał, to nigdy by

tego nie odczytał. Z trudem utrzymywał pióro. Miał wrażenie, że coś próbuje

rozerwać go na strzępy od środka.

Trzask! Pióro złamało się.

Harry zamrugał, ale niewiele to pomogło. Wszystko było rozmazane. Ale udało mu

się coś zobaczyć. Cień, który padł na niego i na leżący przed nim pergamin. Wyczuł

ruch za plecami. Severus stanął za nim, a następnie pochylił się i łagodnie wyjął

pióro z jego drżącej dłoni.

- Zostaw to już - wyszeptał, odkładając je na bok.

Kark Harry'ego musnął podmuch ciepłego powietrza. Coś szarpnęło mu się w

żołądku. Coś ostrego.

- Odejdź ode mnie! - krzyknął, odsuwając się gwałtownie i starając się odepchnąć

mężczyznę. - Nie chcę... - Głos mu się załamał. Zresztą i tak nie byłby w stanie

dokończyć, ponieważ Snape złapał go za ramiona i mocnym szarpnięciem

przyciągnął z powrotem do tyłu. Pochylił się do jego ucha. Ciepły oddech ponownie

dotknął odsłoniętej szyi. Wzdłuż pleców Harry'ego przeszły ciarki. I wtedy usłyszał

niski, mroczny głos, w którym odbijało się dalekie echo silnego wzburzenia:

- Już nigdy więcej mnie nie prowokuj. Nigdy więcej nie doprowadzaj mnie do takiego

stanu. Ponieważ wtedy mogę zrobić... - urwał nagle, jak ktoś, kto zdał sobie sprawę,

że powiedział więcej, niż zamierzał. Albo nie potrafił ubrać w słowa tego, co chciał

powiedzieć. W głosie przez moment zabrzmiała sugestia lodu. Topiącego się.

Snape nie powiedział nic więcej. Zapadła cisza, w której jedynym dźwiękiem, jaki

Harry słyszał, był ciepły oddech mężczyzny tuż przy swoim uchu. Zamknął oczy.

Całe jego ciało zdawało się wibrować od rozszarpującej go złości i żalu, ale ten

równomierny, spokojny podmuch, który muskał jego szyję, działał niezwykle kojąco.

Po chwili Severus wyprostował się, a jego łagodzący oddech zniknął. Gniew

ponownie się spiętrzył i kiedy Harry miał już otworzyć oczy, poczuł delikatny dotyk

chłodnej dłoni na karku - niczym ręki tresera uspokajającego rozwścieczone zwierzę.

Pod jej wpływem targające nim emocje zaczęły powoli opadać. Z jego piersi wyrwało

1 ... 124 125 126 127 128 129 130 131 132 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)