Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Nocny Patrol». Краткое содержание книги:

Współczesna Moskwa. Trwa tysiącletni rozejm między siłami Ciemności i Światła. Każda ze stron w ramach Wielkiego Traktatu powołała do życia organa stojące na straży porządku. Tytułowy „Nocny Patrol” obserwuje poczynania sił Ciemności, by działały one zgodnie z traktatem. W ten sam sposób pracuje „Dzienny Patrol”, pilnujący, aby dobro nie rozprzestrzeniało się na świat. Status quo zostanie utrzymany, póki któraś ze stron nie obejmie znaczącej przewagi lub nie złamie warunków porozumienia. W sam środek „wojny” wrzucony zostaje świeżo upieczony strażnik „Nocnego Patrolu” – Antoni. Nie zdaje sobie sprawy, że jego udział będzie znaczący w końcowym rozrachunku między siłami Ciemności i Światła.
1 ... 86 87 88 89 90 91 92 93 94 ... 99
Перейти на страницу:

Dobra, choćby nawet w spadobarze, choćby nawet w „Rosy", choćby w „Chance". To nie jest ważne. Czy spadochroniarze czy yuppi, czy geje.

Ale muszę się dowiedzieć jeszcze jednej rzeczy przed spotkaniem z Hesserem.

Wyciągnąłem komórkę i wybrałem numer Swietłany. Odebrała od razu.

– Cześć – powiedziałem po prostu. – Jesteś jeszcze na daczy?

– Nie – wydawało się, że była trochę zdziwiona rzeczowym tonem mojego głosu. – Jadę do miasta.

– Z kim?

Spiętym głosem powiedziała:

– Z Ignacym.

– Dobrze – szczerze powiedziałem. – Słuchaj, co ty wiesz o kredzie?

– O czym?

Słychać było, że nie bardzo wie, o co chodzi.

– O magicznych właściwościach kredy. Nie uczono o jej wykorzystywaniu do czarów?

– Nie… Antoni, dobrze się czujesz?

– Normalnie.

– Nic się nie zdarzyło?

Wieczny, kobiecy sposób zadawania tego samego pytania w dwóch-trzech wariantach…

– Nic specjalnego.

– Chcesz… – zacięła się. – Chcesz, spytam Oli?

– Ona też jest tam z wami?

– Tak, we troje pojechaliśmy do miasta.

– Lepiej nie. Dzięki.

– Antoni…

– Co, Swieta?

Podszedłem do biurka, wysunąłem szufladę z całym tym magiczną tandetą. Spojrzałem na matowe kryształy, na nieumiejętnie wyrżniętą magiczną buławę… wtedy jeszcze sam chciałem zostać bojowym magiem. Zasunąłem szufladę z powrotem.

– Wybacz mi.

– Nie mam ci czego wybaczać.

– Może przyjadę do ciebie?

– Jesteście daleko?

– W połowie drogi. Pokiwałem głową i odpowiedziałem:

– Nie uda się. Mam ważne spotkanie. Zadzwonię później. Wyłączyłem telefon i uśmiechnąłem się. Prawda może być zła i kłamliwa w wielu wypadkach. Na przykład, jeśli mówimy tylko połowę prawdy. Powiesz, że nie chcesz rozmawiać, a nie wyjaśnisz – dlaczego.

Pozwólcie mi tworzyć dobro za pomocą zła. Niczego innego nie mam pod ręką.

Na wszelki przypadek przeszedłem się po mieszkaniu, zajrzałem do sypialni, do toalety, łazienki, kuchni. O ile mogłem wyczuć, Zawulon rzeczywiście nie zostawił „podarków".

Wróciłem do gabinetu i włączyłem notebooka, włożyłem CD z bazą informacji o magii. Wstukałem hasło. I wprowadziłem słowo „kreda".

Nie liczyłem na jakiś szczególny rezultat. To, czego chciałem się dowiedzieć, mogło należeć do tak wysokiego poziomu dostępu, że nigdy nie zostało wprowadzone do baz komputerowych.

W bazie słowo „kreda" wystąpiło trzy razy.

W pierwszym przypadku chodziło o kopalnię odkrywkową kredy, gdzie w piętnastym wieku doszło do pojedynku dwóch magów pierwszej rangi -jednego z Ciemności, drugiego ze Światła. Zginęli obaj – całkowicie wyczerpali swoje moce i nie mogli się wydostać ze Zmroku po zakończeniu walki. W ciągu ostatnich pięciuset lat w tym rejonie zginęło prawie trzy tysiące ludzi.

Drugi przypadek dotyczył używania kredy do rysowania znaków magicznych i kręgów ochronnych. Tutaj informacji było znacznie więcej – cierpliwie przeczytałem wszystko. Nic specjalnego. Użycie kredy nie dawało lepszych skutków niż, na przykład, węgla, ołówka, krwi czy farby olejnej. Chyba tylko to, że ścierała się najłatwiej…

A trzecia wzmianka znajdowała się w rozdziale „Mity i dane niepotwierdzone". Oczywiście, tutaj było wiele bzdur, choćby o stosowaniu srebra i czosnku do walki z wampirami albo o dawnych obrzędach i rytuałach.

Ale już zdarzało się, że pośród mitów znajdowano prawdziwe, choć całkiem zapomniane informacje.

O kredzie pisano w „Księdze Przeznaczenia".

Doczytałem już do połowy, kiedy zrozumiałem, że trafiłem w dziesiątkę. Informacja była ogólnie dostępna, widoczna, dostępna dla każdego, nawet początkującego maga, a możliwe, że znajdowała się nawet w udostępnianych ludziom źródłach.

Księgi Przeznaczenia. Kreda.

Wszystko zaczynało się układać.

Zamknąłem program i wyłączyłem komputer. Posiedziałem, przygryzając usta. Spojrzałem na zegarek.

Czas już jechać do miejsca naszego dziwacznego rendez-vous.

Wziąłem prysznic i przebrałem się. Z amuletów pozostawiłem sobie medalion Zawulona, odznakę Nocnego Patrolu i podarowany mi kiedyś przez Ilję bojowy dysk – starożytną, brązową płytę, o średnicy nieco większej od starej pięciorublowej monety. Dysku nie używałem nigdy. Jak powiedział mag, w amulecie znajdował się jeden, najwyżej dwa ładunki.

Ze skrytki wydostałem pistolet. Sprawdziłem magazynek. Srebrne kule rozpryskowe. Dobre przeciw wilkołakom, wątpliwe przeciw wampirom, w pełni skuteczne przeciw magom Ciemności.

Jak bym szedł na wojnę, a nie na rozmowę ze swoim przełożonym…

Komórka zadzwoniła w kieszeni, kiedy już stałem przy drzwiach.

– Antoni?

– Swieta?

– Olga chce z tobą pomówić… oddaję jej słuchawkę.

– Proszę – zgodziłem się, otwierając zamek.

– Antoni… bardzo ciebie kocham. Nie rób żadnych głupstw, proszę. Nawet nie wiedziałem, co odpowiedzieć – słuchawkę wzięła Olga.

– Antoni. Chcę, żebyś wiedział -już wszystko zostało zdecydowane. I stanie się szybko.

– Dziś w nocy – podpuściłem ją.

– Skąd wiesz?

– Czuję. Po prostu czuję. Po to członków Patrolu usunięto z miasta, nieprawda? I Świetlane wprowadzono w konieczny stan ducha.

– Co jeszcze wiesz?

– Księgi Przeznaczenia. Kreda. Już wszystko zrozumiałem.

– Niepotrzebnie – krótko powiedziała Olga. – Antoni, powinieneś…

– Nikomu i nic nie jestem dłużny. Tylko Światłu, które jest we mnie.

Zerwałem połączenie i wyłączyłem komórkę. Wystarczy. Hesser może się ze mną skontaktować i tak, bez żadnych urządzeń technicznych. Olga będzie mnie urabiała. Świetlana… Swietłana i tak nic nie zrozumie, co i dlaczego robię.

Jeśli decydujesz się iść do końca – to idź sam. I nikogo nie bierz ze sobą.

– Siadaj, Antoni – powiedział Hesser.

Bar był niewielki. Sześć, siedem stolików, rozdzielonych przegródkami. Kontuar. Pełno papierosowego dymu. W telewizorze z wyłączonym dźwiękiem skoki z opóźnionym otwarciem spadochronu. Na ścianach fotografie – rozpłaszczone w locie ciała w jaskrawych kombinezonach. Ludzi było niewielu, może ze względu na porę… na obiad już za późno, a do wieczorowego szczytu jeszcze daleko. Obrzuciłem wzrokiem stoliki -za narożnym zobaczyłem Borysa Ignatjewicza.

Szef nie był sam. Siedział przed talerzem z owocami, leniwie odrywał winogrona z kiści. Trochę z boku, skrzyżowawszy ręce, siedział wysoki, smagły chłopak. Nasze spojrzenia skrzyżowały się… i poczułem delikatny, ale wyczuwalny napór.

Też Inny.

Przez kilka sekund patrzyliśmy na siebie, stopniowo zwiększając siłę nacisku. Miał zdolności, nawet spore, tylko za mało doświadczenia. W którejś sekundzie osłabiłem opór, uchyliłem się przed jego sondą, i zanim chłopak zdążył podnieść tarczę ochrony, przeskanowałem go.

Inny. Z Światła. Czwarta ranga.

Chłopak skrzywił się, jakby go zabolało. Spojrzał na Hessera oczyma zbitego psa.

– Poznajcie się – zaproponował Hesser. – Antoni Gorodecki, Inny,

Nocny Patrol Moskwy. Aliszer Ganiew, Inny, Nocny Patrol Moskwy… od bardzo niedawna.

Kurier.

Wyciągnąłem do niego rękę i zdjąłem tarczę ochronną.

– Ze Światła, druga ranga… – rzekł Aliszer, patrząc mi w oczy. Skłonił się. Zaprzeczyłem głową i odpowiedziałem:

– Trzecia.

Chłopak znowu spojrzał na Hessera. Teraz nie ze skruszoną miną, ale ze zdziwieniem.

– Druga – potwierdził szef. – Jesteś w znakomitej formie, Antoni. Bardzo się z tego cieszę. Siadaj, pogadamy. Aliszer, obserwuj.

1 ... 86 87 88 89 90 91 92 93 94 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)