Dzieci Diuny [Children of Dune - pl]
- Автор: Херберт Фрэнк
- Серия: Diuna #3
- Год: 1992
- Язык: польский
- Год: Phantom Press
- ISBN: 83-7075-060-5
- Переводчик: Marek Mastalerz
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Dzieci Diuny [Children of Dune - pl]». Краткое содержание книги:
Od pewnego czasu w mieście Arrakin pojawia się starzec zwany Kaznodzieją i wygłasza dziwne przemowy do wciąż tłumnie przybywających na Diunę pielgrzymów. Kim jest? Czy tylko na wpół szalonym mistykiem, czy może kimś więcej?
Farad’n siedział na posadzce, oblany strumieniem popołudniowego światła wpadającego przez znajdujące się za nim okno. Jessika, spoglądając z miejsca, w którym stała pod przeciwległą ścianą, mogła dojrzeć wierzchołek drzewa w ogrodzie na dziedzińcu. Farad’n, którego teraz widziała, nie był już tym Farad’nem z początkowego okresu ich znajomości: był bardziej wysmukły, bardziej muskularny. Miesiące ćwiczeń zaowocowały znacznymi postępami w nauce. Oczy mu błyszczały, gdy patrzył na nią.
— Widział kształty rzeczy, które stworzyłyby istniejące siły, gdyby im nie przeszkadzano — kontynuowała Jessika. — Zamiast zwrócić się przeciw współtowarzyszom, wolał zwrócić się przeciw sobie. Odrzucił przyjmowanie wyłącznie uspokajających wieści, bo taki sposób postępowania traktował jako zwykłe tchórzostwo.
Farad’n nauczył się słuchać w milczeniu, analizując, oceniając, powstrzymując się od pytań, dopóki nie sformułował ich tak, by cięły jak lancet. Jessika najpierw mówiła o eksperymentach Bene Gesserit, przeprowadzanych z pamięcią molekularną wyrażoną jako rytuał, aż wreszcie zupełnie naturalnie przeszła do rozważań nad osobą Muad’Diba. Farad’n jednakże wyczuwał w jej słowach i czynach grę podtekstów.
— Z naszych obserwacji ta oto jest najbardziej istotna — stwierdziła. — Życie jest maską, przez którą wszechświat wyraża siebie. Przyjmujemy, że cała ludzkość i jej pomocnicze formy życia reprezentują naturalną społeczność i że los całej ludzkości nie jest ważniejszy od losu jednostki. Kiedy więc ktoś dochodzi do ostatecznego zrozumienia świata, amor fati, przestajemy grać rolę Boga i zaczynamy nauczanie. W żarnach szkolenia wybrane jednostki czynimy tak wolnymi, jak tylko jest to możliwe.
Wiedział, dokąd zmierzała i jaki efekt wywrze to na obserwatorach, ale powstrzymał się od rzucenia porozumiewawczego spojrzenia w stronę drzwi. Tylko wyćwiczone oko mogło wykryć ową chwilową nierównowagę. Jessika dostrzegła ją i uśmiechnęła się pogodnie.
— Otrzymujesz coś w rodzaju promocji — rzekła. — Jestem z ciebie zadowolona, Farad’n. Wstań, proszę.
Usłuchał, zauważając jej spojrzenie utkwione w wierzchołek drzewa za jego plecami.
Sztywno trzymając ręce przy bokach, zacytowała:
— „Stoję w uświęconej ludzkiej obecności. Tak jak ja czynię to teraz, ty będziesz stał pewnego dnia. Modlę się do twej osoby, by tak się stało. Przyszłość jest niepewna i tak być powinno, ponieważ jest płótnem, na którym malujemy nasze pragnienia. W ten sposób kondycja ludzka zawsze znajduje się w obliczu cudownie pustych płócien. Mamy tylko tę chwilę, w której oddajemy się uświęconej obecności”.
Gdy Jessika skończyła mówić, przez drzwi po lewej stronie wszedł Tyekanik, poruszając się z fałszywą obojętnością, której kłam zadawał mars na jego twarzy.
— Panie… — powiedział.
Ale interweniował zbyt późno. Słowa Jessiki i wcześniejsze przygotowania odniosły zamierzony skutek. Farad’n już nie był Corrinem. Był teraz Bene Gesserit.
Tym, czego wy w dyrektoriacie KHOAM wydajecie się nie pojmować, jest to, że w handlu rzadko obowiązuje lojalność. Kiedy ostatni raz słyszeliście o urzędniku, który oddal życie za Kompanię? Być może wasza niemożność zrozumienia faktów opiera się na fałszywym założeniu, że możecie rozkazywać ludziom myśleć i współpracować. Takie założenie doprowadziło w historii do klęski wielu ekip, począwszy od religii, skończywszy na sztabach generalnych. Sztaby generalne mają na koncie długą listę narodów, które zniszczyły. Odnośnie religii, zalecam powtórne przeczytanie Tomasza z Akwinu. Wierzycie w nonsensy! Ludzie muszą działać z własnych pobudek. Człowiek, nie organizacje handlowe, jest tym, co sprawia, że trwają wielkie cywilizacje. Każda cywilizacja zależy od jakości jednostek, które ją tworzą. Jeżeli będziecie nadmiernie kontrolować ludzi, jeżeli zbyt ściśle uciśniecie ich prawem i stłumicie dążenie do wielkości — nie będą potrafili pracować i ich cywilizacja runie.