Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 225
Перейти на страницу:

Policzki Joanny poczerwieniały z gniewu. Czy właśnie tak się zachowywał podczas ostatnich lat pracy w szkole? Jeśli tak, nic dziwnego, że uczniowie obrzucali jego dom jajami. Odstawiła filiżankę oraz spodek i wstała.

— Przepraszam, że pana niepokoiłam — stwierdziła sztywno.

— Odprowadzę panią do wyjścia — zaproponowała Kit i także wstała. Wyglądała na zakłopotaną.

— Dziękuję, sama trafię do wyjścia. — Joanna ruszyła do drzwi.

— Być może gdyby podczas moich lekcji bardziej pani uważała, pani Lander — usłyszała głos pana Briarleya, dobiegający z biblioteki — nie musiałaby pani…

Zatrzasnęła za sobą drzwi i przygarbiona poszła do samochodu. Część jej umysłu, która nie pogrążyła się we wściekłości, zarejestrowała, że zrobiło się późno i zapadał zmierzch. Wygrzebała z kieszeni kluczyki Vielle i otworzyła samochód.

— Proszę zaczekać!

Joanna podniosła wzrok. Na ganku stała Kit. Zbiegła po schodkach, a jej flanelowa koszula powiewała na wietrze.

— Niech pani nie odjeżdża! Proszę pani! — Podbiegła do Joanny. — Bardzo proszę, chcę pani wszystko wyjaśnić. — Położyła dłoń na otwartych drzwiach samochodu. — Bardzo panią przepraszam za to, co się przed chwilą stało. To wszystko moja wina. Nie powinnam była… — Z trudem łapała oddech. — Nie chcę, aby pani myślała…

— Niepotrzebnie narzucałam się państwu bez zapowiedzi — odparła Joanna. — Pan Briarley miał prawo rozzłościć się na mnie.

— Wujek Pat nie rozzłościł się na panią — zaprzeczyła.

— W takim razie świetnie udawał złość. Nie ma sprawy. Nie wątpię, jak kłopotliwy jest widok byłych uczniów, przychodzących do domu nauczyciela i zadających mu pytania o…

— Pani nie rozumie. On nie wiedział, o czym pani mówi. Cierpi na chorobę Alzheimera. Ma poważne zaniki pamięci. On…

— Alzheimera? — powtórzyła głucho Joanna.

— Tak. Nie wiedział, kim pani jest. Myślał, że pani jest lekarką — boi się, że będzie musiał iść do domu opieki. Właśnie dlatego tak się zdenerwował, pomyślał, że sprowadziłam panią, aby go zbadać.

— Alzheimera — powtórzyła Joanna, usiłując oswoić się z tym faktem. — Cierpi na chorobę Alzheimera?

Kit skinęła głową.

— Złość to jeden z objawów choroby. W ten sposób maskuje zaniki pamięci. Nie sądziłam, że coś go rozwścieczy. Spokojnie spędził dzień i… Jeszcze raz przepraszam.

To dlatego Kit się zawahała, kiedy Joanna oznajmiła, że chce porozmawiać z panem Briarleyem, dlatego kończyła rozpoczynane przez niego zdania i niepokoiła się, gdy usłyszała słowo szpital. Choroba Alzheimera.

— Ale przecież zacytował fragment poematu Pukiel porwany — wymamrotała Joanna i przypomniała sobie, że nie dokończył cytatu z Pieśni o starym żeglarzu. — Czy to bardzo zaawansowany stan?

— Niekiedy. Czasami zapomina tylko pojedynczych słów, a kiedy indziej jest z nim bardzo źle.

Bardzo źle. Mało powiedziane. Choroba Alzheimera oznacza powolne umieranie, któremu towarzyszy stopniowa utrata pamięci, zdolności mówienia, kontroli nad zaspokajaniem podstawowych potrzeb, a wreszcie paranoja i ślepota. Przypomniała sobie jedną ze swoich pacjentek, której mąż zapadł na tę chorobę. W połowie wywiadu mężczyzna wstał i spytał przerażonym głosem: „Co ta obca osoba robi w moim domu? Kim pani jest? Czego pani chce?” Joanna pośpieszyła z wyjaśnieniami, lecz on nie zwracał się do niej. Mówił do swojej żony, z którą mieszkał od czterdziestu lat.

— Pani z nim mieszka? — spytała Joanna. — Opiekuje się nim?

Przytaknęła. Dlatego przeszedł na emeryturę, nagle uzmysłowiła sobie Joanna. Nie zrezygnował z pracy w szkole dlatego, że lokalne władze zaoferowały mu wcześniejszą emeryturę. Nie mógł już uczyć. Przypomniała sobie, jak podczas lekcji cytował z pamięci całe stronice Makbeta i Pieśni o starym żeglarzu. Daty, treść książek, metryka wierszy, dwuwiersze, cytaty. Antologia literatury angielskiej Briarleya, jak go nazywał Ricky Inman. Nie potrafi przypomnieć sobie słowa „łyżeczki”.

— Nie chciałam, żeby myślała pani, że on jest taki jak przed chwilą. — Kit zadrżała z zimna. W kamizelce i w kapciach musiała zmarznąć na kość.

— Niech pani lepiej wraca do domu. Zamarznie pani.

— Nic mi nie będzie. — Zaszczekała zębami. — Chciałam też poradzić, aby pani nie dawała za wygraną. On niekiedy przypomina sobie rozmaite rzeczy, zupełnie niespodziewanie, a czasami odpowiada na pytanie zadane mu wiele dni wcześniej, jakby jego umysł przez cały czas grzebał w pamięci i wreszcie odnajdywał właściwą odpowiedź. On może pamiętać to, co panią interesuje. Mówiła pani, że to coś, co ma związek z Titanikiem?

— Tak. Pan Briarley powiedział lub przeczytał coś na głos…

— On jest… był… wielkim tytanikologiem. Jeśli przypomni sobie coś lub cokolwiek powie na ten temat, zadzwonię do pani. Pani pracuje w Szpitalu Miłosierdzia, tak?

— Podam pani numer telefonu. — Joanna wygrzebała z kieszeni długopis i jakąś kartkę. — Mam automatyczną sekretarkę. Proszę zostawić wiadomość. — Nabazgrała kilka cyfr i wręczyła papier Kit. — Na pewno oddzwonię — a może nie powinnam?

— Proszę się nie martwić — uspokoiła ją Kit. — Jeśli to on podniesie słuchawkę, niech pani poprosi mnie do telefonu. — Podyktowała numer.

— Mam prosić Kit? — spytała Joanna. — A może pani ma na imię Katherine?

— Kit. Kit Gardiner. Otrzymałam imię na cześć Kita Marlowe’a, ulubionego pisarza wujka Pata. To on wybrał dla mnie imię.

I o tym zapomniał, pomyślała zdruzgotana Joanna.

— Zadzwonię, jeśli powie cokolwiek o Titanicu. — Kit wsunęła kartkę do kieszeni dżinsów.

— Będę bardzo wdzięczna.

— Kit! — krzyknął pan Briarley, stając w drzwiach. — Gdzie schowałaś moją Tragiczną historię doktora Faustusa? — Wyszedł na ganek.

— Zaraz ją znajdę, wujku — odkrzyknęła Kit i ruszyła do domu, otulając chude ciało flanelową koszulą. — Zadzwonię do pani.

— Dziękuję — odpowiedziała Joanna.

— Mówiłem ci, żebyś nie grzebała w moich książkach — odezwał się pan Briarley. — Nigdy nie mogę ich znaleźć.

Kit podbiegła kilka kroków. Joanna wsiadła do samochodu, przyglądając się, jak Kit wbiega na ganek, bierze wujka pod rękę i prowadzi do domu. Joanna wrzuciła jedynkę i zjechała z krawężnika. Minęła dwa kwartały i zaparkowała przy chodniku. Siedziała nieruchomo z rękami na kierownicy i wpatrywała się w szybko zapadający zimowy zmierzch.

Nie wiedział, co mówił o Titanicu. Jego pamięć szwankuje, stracił ją tak, jakby umarł. Bo umarł, umierał, sylaba po sylabie, jedno wspomnienie po drugim, zapominał o Coleridge’u, sarkazmie i słowie „cukier”. Nie pamiętał też, że sam nadał imię siostrzenicy.

To musi być męczarnia, zapominać wiersze i ludzi, którzy ukształtowali twoje życie. Z kolei męczarnią dla Kit musiało być obserwowanie tego procesu. Fakt, że pan Briarley nie pamiętał wykładu o Titanicu, stanowił najmniej istotny element tragedii, z którą zetknęła się Joanna. Ukryła twarz w dłoniach, nie z powodu Kit ani pana Briarleya, nie dlatego siedziała zrozpaczona w wyziębionym samochodzie, że dotknęła ich tragedia. Chodziło o jej własny problem.

Pan Briarley nie potrafił powtórzyć jej, co mówił o Titanicu. Nic wiedział tego. Nie pamiętał. To właśnie było istotne. Najistotniejsze.

1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)