Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Tytan [Titan - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tytan [Titan - pl]

Электронная книга - «Tytan [Titan - pl]». Краткое содержание книги:

Habitat Goddard — kosmiczna arka z dziesięciotysieczną załogą na pokładzie — wchodzi na orbitę Saturna. Naukowcy wysyłają sondę na Tytana, ale zaraz po wylądowaniu przestaje ona wysyłać sygnały. Jednocześnie doktor Wunderly robi wszystko, żeby doszło do jeszcze jednego lotu przez pierścienie planety; podejrzewa, że żyją w nich mikroorganizmy.
1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 106
Перейти на страницу:

— Jedzenie jest bardzo dobre — odparła, zerkając w stronę najbliższego stołu. Był cały zastawiony przekąskami i otoczony gośćmi. Roboty — kelnerzy z bistra, przysadziste małe maszynki o płaskich głowach, toczyły się cicho na małych kółkach, zajęte rozwożeniem tac z napojami, maszerując jak małe szeregi mrówek, od restauracji w wiosce do stolików rozstawionych na trawie.

— Pani wkład w dzieło nauki jest nieoceniony — zwrócił się Urbain uprzejmie do Wunderly. — Szkoda, że opuszcza pani habitat.

Oboje wiedzieli, że Urbain sprzeciwiał się jej badaniom, ukierunkowanym wyłącznie na pierścienie. Urbain chciał, żeby wszyscy naukowcy zajęli się Tytanem; Wunderly sprzeciwiła mu się i wygrała.

— Nie udałoby mi się tego osiągnąć, gdyby nie pan, doktorze Urbain — odparła, równie miło. — Wszystko zawdzięczam panu.

— Nie wszystko — rzekł. Ale uśmiechnął się.

— Sądzę, że dokonaliśmy dziś poważnego przełomu — rzekła Wunderly.

— Tak?

— Wykryliśmy zależność między szprychami na pierścieniach a położeniem Tytana i innych księżyców.

Urbain przez chwilę patrzył na nią w milczeniu.

— Jest pani tego pewna?

— Da’ud Habib wykrył tę korelację, a ja obejrzałam filmy, na których widać ruchy szprych.

— Ale co może być tego przyczyną? — Urbain był szczerze zainteresowany. — Czy to jakieś zjawisko grawitacyjne?

— Raczej elektromagnetyczne — wyjaśniła Wunderly. — Siła elektromagnetyczna jest o całe rzędy wielkości większa niż siła grawitacji.

— Tak, to prawda. A pole elektromagnetyczne Saturna jest bardzo silne.

— I rozciąga się daleko poza orbity większych księżyców.

— Zgadza się. Musimy obliczyć, jakie energie wchodzą tam w grę.

— Z tego, co Nadia mi mówiła — wtrąciła Cardenas — objaśnia to także skoki natężenia pola elektromagnetycznego, które powodują zaniki zasilania.

— Przydatny produkt uboczny — przyznał Urbain. Wieści od Wunderly tak go zafascynowały, że zapomniał, że jest gospodarzem przyjęcia; zapomniał w ogóle o przyjęciu. Zapomniał nawet, że miał poprosić Gaetę o to, by poleciał i uratował jego tkwiącą na powierzchni Tytana Alfę.

4 MAJA 2096: NOC

— Niezłe przyjęcie — rzekł Tavalera, krocząc wolno obok Holly, łagodnie pnącą się ścieżką prowadzącą do Aten.

— Dobrze się bawisz? — spytała.

— Tak. Jasne.

Holly spojrzała w górę, na światła nad ich głowami: paliły się jak gwiazdy, które nie mrugają, gwiazdy we wnętrzu ich habitatu. Szli ścieżką, mijając plamy światła rzucane przez uliczne lampy, powoli, jakby niespieszno im było wracać do domu.

— Statek, który przywiózł naukowców, wraca za tydzień — powiedział wreszcie Tavalera.

— A Nadia razem z nimi — dodała Holly.

— Wróci.

— Pewnie tak.

Tavalera odwrócił się i ujął ją za ramiona, obracając ją ku sobie. Stali w cieniu między lampami, ledwo było widać rysy jej twarzy.

— Mógłbym wrócić tym statkiem — rzekł. — Pytałem Eberly’ego. Powiedział, że Nowa Moralność zapłaci za pół mojego biletu, a habitat resztę.

Holly poczuła, jak ogarnia ją nagły gniew.

— Eberly! Zapłaci, żeby się ciebie pozbyć, tylko po to, żeby zrobić mi przykrość.

— A sprawiłoby ci przykrość, gdybym odleciał?

— Oczywiście, że tak.

— Naprawdę?

W jego głosie dało się wyczuć radosne niedowierzanie. Chwyciła go za uszy i pocałowała.

— Raoul, ależ z ciebie głuptas. Kocham cię!

— Ja też cię kocham, Holly.

Choć było już ciemno, widziała na jego twarzy wielki uśmiech. Wygląda tak fajnie, gdy się uśmiecha, pomyślała. Powinnam go częściej do tego zmuszać.

— Holly — rzekł, a jego uśmiech zbladł; Tavalera spoważniał. — Holly… wrócisz ze mną na Ziemię? Naprawdę?

Nie wahała się ani sekundy.

— Na Ziemię, gdzie tylko zechcesz, Raoul. Wszędzie.

— Naprawdę? — jego głos stał się wyższy o oktawę.

— Naprawdę — odparła, całkowicie pewna. — Nigdy nie widziałam Ziemi. Urodziłam się tam i przeżyłam pierwsze życie, ale nic z tego nie pamiętam.

— Pokażę ci Wielki Kanion — rzekł Tavalera, wybuchając nagle chłopięcym entuzjazmem. — I Tadż Mahal. I piramidy!

— Chcę zobaczyć zachodni Teksas. Pancho i ja urodziłyśmy się tam.

— Większość tych terenów zalały wody Zatoki Meksykańskiej.

— To będziemy nurkować.

— Można też nurkować na Manhattanie. Albo w Miami.

— Niesamowite!

— Więc wrócisz ze mną tym statkiem? Holly wzięła głęboki oddech.

— Do wyborów nie mogę nigdzie polecieć, Raoul.

— Ach — spochmurniał. — Rozumiem.

— Nie martw się — rzekła radośnie. — Malcolm pokona mnie w wyborach i będę mogła lecieć z tobą, gdzie tylko zechcesz.

— A jeśli wygrasz?

— Nie mam na to szans — zapewniła go. I siebie. — Jak tylko podliczą głosy z wyborów, możemy wskakiwać na statek i wracać na Ziemię. Razem.

— Razem — powtórzył.

— Pierwszym statkiem po wyborach.

— Moglibyśmy się pobrać, kiedy wrócimy do domu — wymruczał. — Moim rodzicom by się to spodobało.

— Mnie też.

Ruszyli ścieżką pod górę.

— A jeśli jednak wygrasz?

— Nie wygram.

— Mogłabyś. Zebrałaś ponad siedem tysięcy podpisów pod petycją. A jak ci wszyscy ludzie na ciebie zagłosują?

— Nie zagłosują. Berkowitz prowadzi sondaże wyborcze. Wyniki dziś rano były: sześćdziesiąt dwa do trzydziestu dwóch, sześć procent jeszcze nie podjęło decyzji.

— Mogłabyś się wycofać — zaproponował Tavalera. — Zrezygnować. I polecieć ze mną już teraz.

Holly potrząsnęła głową.

— Nie dam Malcolmowi aż takiej satysfakcji. Niech się trochę podenerwuje przy liczeniu głosów. Wygra, ale nie pozwolę mu zwyciężyć walkowerem.

Tavalera milczał.

— Nie miałabym oczywiście nic przeciwko temu, żeby przegrać jakąś małą liczbą głosów, ale to szaleństwo.

Tavalera wzruszył lekko ramionami.

— Ludzie chcą eksplorować pierścienie i bogacić się.

— Pewnie tak.

Jeśli wygra, już nigdy więcej jej nie zobaczę, pomyślał. A jeśli przegra, może zechcieć zmienić zdanie i zostać. Jakby czytając w jego myślach, Holly rzekła:

— Nie martw się tym tak, Raoul. Pewnie dostanę takie manto w wyborach, że będę się wstydziła pokazać w habitacie.

Tak bardzo chciał jej uwierzyć.

— Sądzisz, że Eberly naprawdę rozmawiał z tymi ludźmi w Selene? — zastanawiał się głośno. — I skalnymi szczurami?

— Powiedział, że tak.

— Ale czy naprawdę to zrobił? Może tylko tak powiedział, żeby zrobić wrażenie na wyborcach.

Holly uśmiechnęła się.

— Mogę to sprawdzić.

Cieszył się, widząc, jak Holly się uśmiecha, choć trochę. A mimo to, idąc przy niej od jednej plamy światła do drugiej w stronę ich mieszkań, Tavalera żałował, że nie umie utrzymać języka za zębami.

Przyjęcie kończyło się, a Urbain czuł się coraz bardziej niespokojny i rozdrażniony. Ludzie odchodzili, parami lub w większych grupach. Śmiechy cichły; dopijano ostatnie drinki. Jako gospodarz przyjęcia, Urbain musiał wreszcie oderwać się od Wunderly i, zgodnie z sugestią żony, przemieścić się w kierunku ścieżki prowadzącej do Aten, gdzie mógł pożegnać się z odchodzącymi. Pracownicy bistra ustawiali puste szklanki na tacach małych robotów, które następnie pędziły w kierunku restauracji w Atenach.

1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)