Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dzienny Patrol

Электронная книга - «Dzienny Patrol». Краткое содержание книги:

Na odwieczną walkę Dobra i Zła, Ciemności i Światła patrzymy tym razem oczami pracowników Dziennego Patrolu. Codzienna patrolowa rutyna zostaje zakłócona nagłym wezwaniem do typowegom zdawałoby się, zadania – Jaśni wykryli i przechwycili kobietę zajmującą się magią i czarami bez licencji. Dzienny Patrol za wszelką cenę musi odbić nielicencjonowaną Ciemną. W czasie trudnej, wyczerpującej akcji wiedźma Alicja Dominikowa traci moc, a na regenerację utraconych sił trzeba wiele czasu. Ku ogromnemu zaskoczeniu Alicji były kochanek i jednocześnie szej Dziennego Patrolu w trosce o jak najszybszą rekonwalescencję wysyła ją do Arteku, obozu młodzieżowego, w którym może odzyskać utracone siły. W Arteku wypoczywa przystojny chłopak Igor, Alicja zaczyna się nim interesować i wkrótce wakacyjna przygoda przeradza się w miłość, uczucie dotąd jej nieznane. Igor nie wie, kim jest Alicja, ona zaś nie zdaje sobie sprawy, że Igor nie jest zwykłym śmiertelnikiem… Dramat, jaki rozegra się tego lata, to zaledwie jeden z elementów skomplikowanej układanki, pierwszy etap wielkiej rozgrywki o bardzo wysoka stawkę.
1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 93
Перейти на страницу:

– W takim razie nie widzę sensu usuwania ciebie… Wypili w milczeniu, nie stukając się. I jak na komendę popatrzyli na kartkę papieru.

– Wypijmy za podstawę! – powiedział Antoni, czując, że jego głos brzmi trochę niewyraźnie. – Czyli tak… Półtora roku temu Heser i Olga zmienili los Świetlany. I teraz ona ma zostać matką mesjasza, tak?

– Wychodzi na to, że tak.

– Zawulon, wykorzystując pojawienie się zwierciadła, próbował ją zniszczyć, ale to mu się nie udało…

– Zgadza się.

– Dobrze. Zostawmy na razie twoją rolę… Jaki może być następny krok Zawulona? Teraz, gdy pozbawiona magii Świetlana jest bezbronna?

– Nie jest bezbronna – Igor pogroził mu palcem. – Idę o zakład, że jej ochrona stoi na najwyższym poziomie. Atak na nią to złamanie Traktatu. Ciemni dbają o swoją skórę, nikt nie chce zostać odesłany w Zmrok!

– Jakie może być następne posunięcie Zawulona? Tylko jedno…

– Pojawienie się antychrysta. Jedynego, który zdoła przeciwstawić się mesjaszowi…

– Przy czym pojawienia się antychrysta ludzie spodziewają się tak samo jak końca świata – wykrzyknął Antoni. – A wszystko przez kulturę masową!

– Masz Biblię? – zapytał nieoczekiwanie Igor.

– Przy sobie? Coś ty…

– Zaraz… – Igor szybkim, choć niezbyt pewnym krokiem wyszedł do drugiego pokoju, wrócił z opasłym tomem. Nieco speszony zerknął na Antoniego. – Oczywiście jestem ateistą, ale Biblia… Sam rozumiesz. Tak tylko…

– Igorze – Antoni położył rękę na księdze – Biblia nam nie pomoże. Pomyślmy logicznie…

– Zastanówmy się – zgodził się szybko Igor, z ulgą odkładając Pismo Święte.

– Zawulon też chce żyć. Nie potrzebuje apokalipsy… mam nadzieję. Potrzebuje figury, która dorównałaby siłą mesjaszowi Światła.

– Fafnir… – powiedział w zadumie Igor. – Fafnir!

– Silny mag Ciemności… – przyznał Antoni. – Ale to przecież nie antychryst!

– Sześćset sześćdziesiąt sześć! – Igor zakręcił się w fotelu. – Dalej, policzmy sumę liter w imieniu „Fafnir”!

– Nie pamiętam, jak się je pisze w oryginale. A po rosyjsku… – Antoni zamyślił się na chwilę. – Osiemdziesiąt osiem! Żadne tam sześćset sześćdziesiąt sześć.

– Ale osiemdziesiąt osiem też mi wygląda podejrzanie! – Igor patrzył na Antoniego płonącymi oczami. – Zastanów się tylko! Nie osiemdziesiąt siedem! Nie osiemdziesiąt dziewięć, tylko właśnie osiemdziesiąt osiem! Podejrzane?

– Podejrzane – przyznał Antoni. Liczba rzeczywiście wydała mu się podejrzana. – Pewnie Fafnira rzeczywiście można wskrzesić, wyciągnąć ze Zmroku. Ale…

– Nie chodzi o zwyczajne wskrzeszenie – sprecyzował Igor. – Tutaj wszystko opiera się na ludziach! Na ich oczekiwaniu, gotowości uwierzenia! Jeśli ożywienie Fafnira zostanie przeprowadzone w określonych warunkach, to z szalonego maga otrzymamy szalonego antymesjasza!

– W jaki sposób?

– No, te wszystkie cztery konie apokalipsy… wyjście bestii z morza…

Oczy Igora zaszkliły się.

– Antoni… Przecież sugerowane miejsce pochowania Fafnira to morze! A jeśli śmierć Alicji i tego chłopca Makara w morzu były swego rodzaju ofiarą… Wówczas wyrzut sił Ciemności…

Antoni potrząsnął głową i wytarł spocone czoło.

– Igor, czy myśmy czasem nie za dużo wypili? Owszem, przyznaję, że Heser ma zamiar wykorzystać… może wykorzystać Świetlane jako matkę nowego mesjasza… W jakimś stopniu będzie to nowe wcielenie Chrystusa… albo po prostu maga o niebywałej sile… Wszystko pasuje. Zgadzam się, że Zawulon w ramach przeciwdziałania może spróbować zorganizować figurę o podobnej sile, ale łączyć to wszystko z Armageddonem, z Biblią i religią – to już za duża śmiałość!

– Ale to przecież dwutysięczny rok! – niemal krzyknął Igor. – Rozumiesz? Magowie mogą sobie coś wymyślić, ale ludzie, ich marzenia i lęki tworzą rzeczywistość po swojemu! I pojawiające się figury będą mieć wszystkie potrzebne cechy! Idziemy!

– Dokąd?

– Do restauracji. Po wódkę.

Antoni westchnął, patrząc na butelkę. Faktycznie, koniec.

– Lepiej zamówmy przez telefon.

– Daj spokój, chcę się przejść.

Antoni wstał, chowając amulet do kieszeni. Przy windach nikogo nie było, ale nie musieli długo czekać. Igor, opierając się o ścianę, perorował:

– Popatrz, co Zawulon może zrobić. Wyciąga z magazynu Inkwizycji Pazur Fafnira…

– W jaki sposób?

– Co za różnica? Raz porwali, to drugi raz też im się uda! Następnie przeprowadzane są różne magiczne działania oraz inscenizowane mitologiczne wyobrażenia o apokalipsie. Jakaś tam szarańcza… cztery konie…

– Już widzę, jak Zawulon prowadzi cztery konie…

– Nie bierz tego tak dosłownie… – skrzywił się Igor. – Przecież doskonale wiesz, czym jest magia podobieństw. Bierzemy, na przykład, czterech ludzi, a jeszcze lepiej czterech Ciemnych Innych. Azjata to koń ognisty, Murzyn to koń kary, Europejczyk to koń biały, a na przykład Skandynaw to koń siwy… Sadzamy ich na drewnianych koniach na biegunach…

Antoni zamarł, patrząc na rozsuwające się drzwi windy.

W lustrzanym pudełku, z przerażeniem wpatrując się w magów Światła, stali Bracia Regina, przybrane dzieci sekty: Murzyn, Chińczyk i Ukrainiec. Faktycznie, gdzie mieliby być jak nie w tym hotelu? Przecież przybyli na trybunał Inkwizycji. Antoni w zwolnionym tempie pomyślał, że czwarty z bojowników był właśnie Skandynawem.

Całe szczęście, że właśnie był…

Chyba Igor pomyślał o tym samym, bo powiedział:

– Trzech…

W martwej ciszy drzwi windy zaczęły się zamykać. Ale Juha Mustajoki nagle zrobił krok do przodu, wsunął nogę w szczelinę pod fotokomórką. Drzwi rozsunęły się niechętnie.

– Chciałem podziękować Nocnemu Patrolowi Moskwy – powiedział nieoczekiwanie. Wyraźnie czuł się nieswojo, ale trzymał dzielnie. – To było bardzo humanitarne.

– Co było humanitarne? – zapytał Antoni.

– Darowanie życia Pasi Olykkainenowi. My… jesteśmy bardzo wdzięczni.

– Gdzie on jest? – wykrzyknął Antoni.

– Na dole… w barze… – Juha popatrzył na magów ze zdumieniem.

– Cztery konie… – powiedział martwym głosem Igor. – Cztery konie! Cztery konie!

Mustajoki cofnął się, zerknął stropiony na towarzyszy. Magowie zostali sami.

– Wszystko pasuje. – Igor odwrócił się do Antoniego. – Widzisz? Wszystko pasuje!

– Poczekaj…

Antoni skupił się, przypominając sobie odpowiednie gesty. Podniósł prawą rękę, przesunął przed twarzą Igora, gwałtownie opuścił w dół i natychmiast podniósł do góry, układając palce w dzbanek.

– Żeby cię… – zajęczał stłumionym głosem Igor i skoczył do pokoju. Antoni powoli ruszył za nim. Popatrzył na zgarbione plecy Igora, sterczące z otwartych drzwi toalety i sięgnął do niego przez Zmrok. Igor jęknął.

Zaklęcie wytrzeźwienia nie jest zbyt trudne – tylko nieprzyjemne dla obiektu oddziaływania.

Kilka minut później Igor wyszedł z toalety. Włosy miał mokre, oczy wytrzeszczone, był blady jak śmierć.

– Koń siwy… – wymamrotał Antoni. – Dobra… teraz ty mnie. Igor ochoczo powtórzył gesty Antoniego i teraz Gorodecki pochylał się nad muszlą. Gdy po kilku minutach wrócił do pokoju (zdążył nawet umyć twarz i przełknąć kilka łyków wody z kranu – pragnienie nie dało na siebie długo czekać), Igor zacierał ślady popijawy. Popatrzył na Antoniego i kpiąco powiedział:

1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)