Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dzienny Patrol

Электронная книга - «Dzienny Patrol». Краткое содержание книги:

Na odwieczną walkę Dobra i Zła, Ciemności i Światła patrzymy tym razem oczami pracowników Dziennego Patrolu. Codzienna patrolowa rutyna zostaje zakłócona nagłym wezwaniem do typowegom zdawałoby się, zadania – Jaśni wykryli i przechwycili kobietę zajmującą się magią i czarami bez licencji. Dzienny Patrol za wszelką cenę musi odbić nielicencjonowaną Ciemną. W czasie trudnej, wyczerpującej akcji wiedźma Alicja Dominikowa traci moc, a na regenerację utraconych sił trzeba wiele czasu. Ku ogromnemu zaskoczeniu Alicji były kochanek i jednocześnie szej Dziennego Patrolu w trosce o jak najszybszą rekonwalescencję wysyła ją do Arteku, obozu młodzieżowego, w którym może odzyskać utracone siły. W Arteku wypoczywa przystojny chłopak Igor, Alicja zaczyna się nim interesować i wkrótce wakacyjna przygoda przeradza się w miłość, uczucie dotąd jej nieznane. Igor nie wie, kim jest Alicja, ona zaś nie zdaje sobie sprawy, że Igor nie jest zwykłym śmiertelnikiem… Dramat, jaki rozegra się tego lata, to zaledwie jeden z elementów skomplikowanej układanki, pierwszy etap wielkiej rozgrywki o bardzo wysoka stawkę.
1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 93
Перейти на страницу:

– Koń kary…

Antoni dowlókł się do lodówki, wyjął dwie butelki wody mineralnej, podważył palcami kapsel i zwalił się na fotel. Igor zabrał mu drugą butelkę. Przez jakiś czas z przyjemnością pili wodę, w końcu Igor przepraszająco powiedział:

– Nieźle się zaprawiliśmy…

– Niech to cholera… – zaklął Antoni, uderzając pięścią w stół. – Aż wstyd powiedzieć, cośmy tu nawymyślali.

– A takie się wszystko wydawało logiczne… – mruknął zakłopotany Igor. – Przeklęci Bracia… I co teraz? Wygląda na to, że czwarty jednak żyje?

– Wygląda na to, że tak – Antoni rozłożył ręce. – Wiedziałem tylko, że Heser gonił go w Zmroku i dogonił.

– No i dobrze… Po co miałby zabijać podejrzanego? Przekazał go Inkwizycji i po krzyku. Pewnie nawet od razu w Zmroku. Antoni… może jednak mieliśmy rację?…

– Jeszcze nie wytrzeźwiałeś? Igor pokręcił głową:

– Wytrzeźwiałem… Cholera, nawet nie można się normalnie upić… Faktycznie, to wszystko bzdury. Zawulon nie będzie wyciągał ze Zmroku szalonego starożytnego maga. Po co mu to? A już urządzać koniec świata, tworzyć antychrysta…

– Zresztą, Fafnir i tak jest za cienki na to stanowisko – podsumował Antoni.

– Czy naprawdę wszystko, cośmy tu wymyślili, to bzdury?

Antoni popatrzył na arkusz papieru pokryty tłustymi plamami i mokrymi krążkami od kieliszków. Kiedy zdążyli go tak zaświnić?

– Obawiam się, że jeśli chodzi o Swietłanę, to jednak nie bzdury. Ale cała reszta… Czemu się tak zapaliliśmy na to osiemdziesiąt osiem? Co w nim mistycznego?

– A bo to taka okrągła liczba, z obu stron czyta się jednakowo… – Igor machnął ręką i zaśmiał się. – Masz rację… Bredzenie w malignie.

Antoni podniósł z podłogi marker i przekreślił kółko z napisem „Bracia Regina”.

– Oni są poza grą. Już chyba wykonali swoją misję – napełnili zwierciadło Siłą. Wiesz, na czym powinniśmy się skupić, Igorze?

Igor popatrzył na kółko z własnym imieniem.

– Chętnie uwierzyłbym w swoją szczególną misję. W to, że poważnie zaszkodziłem Zawulonowi i Dziennemu Patrolowi. Ale…

Rozłożył bezradnie ręce.

– Igorze, ty jesteś kluczem – powiedział Antoni. – Rozumiesz? Jeśli zrozumiemy, dlaczego jako przeciwwagę Świetlany Zawulon próbuje usunąć ciebie, zwyciężymy. Nie zrozumiemy – to on wygra partię.

– Jest jeszcze Heser. O ile zrozumiałem, przyjedzie tu dzisiaj.

– Wolałbym poradzić sobie bez niego. – Antoni ze zdumieniem usłyszał nutkę rozdrażnienia we własnym głosie. – On preferuje zbyt… zbyt globalne rozwiązania.

* * *

Edgar nalał sobie zwietrzałego szampana z wczorajszych zapasów, napił się, skrzywił i pomyślał: szampana o poranku piją albo arystokraci, albo degeneraci. No cóż, mój drogi, arystokraty nie przypominasz…

Stare przyzwyczajenie patrolującego: myśleć w każdej życiowej sytuacji, nie opuszczało Edgara nawet w czasie nocnych igraszek. Poprzedniej nocy Edgar nadal zastanawiał się nad planami przywódców moskiewskich Patroli na nadchodzące Boże Narodzenie… Co zresztą nie przeszkadzało mu doznawać rozkoszy.

„A więc” – myślał Edgar – „zastanówmy się, co my tu mamy… Trzeba ułożyć wszystko po kolei… wszystko, aż do ostatniego szczegółu…”

Co Zawulon może wycisnąć z obecnej sytuacji? Trzeba stworzyć model…

Trybunał, na który odciągnięte zostały pewne zasoby Innych. Przede wszystkim Edgar i Antoni, dwaj magowie z pierwszej dziesiątki. Na pewno będą też obserwatorzy. I na pewno w czasie posiedzenia trybunału żadna ze stron nie podejmie działań magicznych – wszyscy będą chcieli wytargować coś dla siebie od obojętnej i niewzruszonej Inkwizycji.

Czy na pewno obojętnej? Edgar zbyt długo żył na świecie jako Inny, by wątpić w neutralność inkwizytorów. Ani razu – ani razu nie pojawił się w nim cień wątpliwości co do działań Inkwizycji. Słudzy Traktatu zawsze pozostawali chłodni i obojętni. Ktoś słusznie zauważył, że Inkwizycja nie dzieli oskarżonych na tych, którzy mieli rację, i tych, którzy jej nie mieli, lecz na tych, którzy złamali Traktat bądź nie. W tym kryła się istota odbioru świata przez dowolnego inkwizytora. Edgar, który dorósł już do tego wniosku, nadal nie mógł zrozumieć, co zmusza Inkwizycję do takiego, a nie innego postępowania.

Ciekawe, czy wyżsi magowie – Heser i Zawulon – to rozumieją?

A więc trybunał. Maga Światła Igora Ciepłowa mogą albo uniewinnić (co nie byłoby wskazane), albo skazać. W pierwszym wypadku – Nocny Patrol Moskwy zachowa tymczasowo niezdolnego do walki, ale mimo wszystko silnego i doświadczonego maga trzeciej rangi. Edgar stykał się już z Ciepłowem przed pojedynkiem w północnym Butowie – zaraz po wojnie, w pamiętnej sprawie „popiołowy Biełoziersk”. Wtedy Patrole moskiewski i talliński często współdziałały w najbardziej nieoczekiwanych miejscach, na przykład w okręgu wołogodzkim. Brakowało ludzi… to znaczy Innych. Zarówno Ciemnym, jak i Jasnym.

W drugim wypadku – Nocny Patrol traci Ciepłowa nieodwracalnie. Pytanie brzmi – co z tego? Odpowiedź: Igor Ciepłow nie jest tym, za kogo się go bierze. A raczej – z nim wiąże się coś niedostrzegalnego dla wszystkich, prócz magów ekstraklasy. Wychodzi na to, że Zawulon konsekwentnie i z uporem napiera na dwa cele wroga: Igora Ciepłowa i Swietłanę Nazarową, nie szczędząc przy tym nawet swojej Alicji. Edgar nie uchwycił jeszcze logicznego związku pomiędzy starciem na Butowie, pojedynkiem w Arteku oraz szalonymi wypadkami, towarzyszącymi wizycie zwierciadła Ciemności, ale wyraźnie go czuł. Te starcia i intrygi łączyła mocna nić, której początek Zawulon trzymał w dłoni.

Próby usunięcia przyszłej Wielkiej Czarodziejki są oczywiste i absolutnie usprawiedliwione. Ale dlaczego Zawulon zaczął kopać pod Igorem? Dlaczego właśnie pod nim? I dlaczego właśnie teraz, a nie wtedy, gdy był słabszy i bardziej beztroski?

Wniosek mógł być tylko jeden. Igor zaczął być niebezpieczny dopiero wtedy, gdy w szeregach Nocnego Patrolu pojawiła się Świetlana.

Dobrze. Jedźmy dalej.

Wskrzeszenie Fafnira. Czas i miejsce wybrano doskonale: przeddzień dwutysięcznego roku, centrum europejskiej nekromancji. Jak się to wiąże z trybunałem oraz sprawą Ciepłowa i Donnikowej?

Oto jest pytanie!

Edgar w milczeniu napił się szampana, pomyślał, że kilka godzin do wieczora to mimo wszystko niewiele, i podjął jedyną słuszną decyzję – uda się natychmiast do miejscowego biura Dziennego Patrolu i zażąda wszystkich danych dotyczących pojedynku Zygfryda i Fafnira oraz przestudiuje odpowiedni rozdział Nekronomikona.

Edgar był wystarczająco silnym magiem, by orientować się w mechanizmach wskrzeszenia Wielkiego Ciemnego i zrozumieć, które z koniecznych warunków są obecnie do spełnienia, a które nie.

Niemka nadal spokojnie spała. Edgar popatrzył na nią z czułością i postanowił jej nie budzić. Umył się, ogolił, ubrał, musnął śpiącej świadomości dziewczyny i wyszedł na poranny praski śnieżek.

Biuro Dziennego Patrolu mieściło się w Wyszehradzie, prawie nad samą Wełtawą, w ceglanej dwupiętrowej kamienicy ze starą, ale najwyraźniej czynną pompą. Ramię pompy przypominało palec wskazujący. Zgodnie z tradycją, Edgar wyszedł z tak – sówki w pewnym oddaleniu od biura, żeby koledzy zdążyli go zarejestrować i podjąć decyzję.

Koledzy nie zawiedli – wyśledzili Edgara trzysta metrów od wejścia. Czując, że ktoś szybko dotknął jego aury, uchylił się, dokładnie na tyle, by skanujący go mag zrozumiał: idzie Ciemny, idzie mag Ciemności, idzie mag Ciemności drugiej rangi, idzie w konkretnej sprawie. Właśnie tak, dozując informację.

1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)