Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dzienny Patrol

Электронная книга - «Dzienny Patrol». Краткое содержание книги:

Na odwieczną walkę Dobra i Zła, Ciemności i Światła patrzymy tym razem oczami pracowników Dziennego Patrolu. Codzienna patrolowa rutyna zostaje zakłócona nagłym wezwaniem do typowegom zdawałoby się, zadania – Jaśni wykryli i przechwycili kobietę zajmującą się magią i czarami bez licencji. Dzienny Patrol za wszelką cenę musi odbić nielicencjonowaną Ciemną. W czasie trudnej, wyczerpującej akcji wiedźma Alicja Dominikowa traci moc, a na regenerację utraconych sił trzeba wiele czasu. Ku ogromnemu zaskoczeniu Alicji były kochanek i jednocześnie szej Dziennego Patrolu w trosce o jak najszybszą rekonwalescencję wysyła ją do Arteku, obozu młodzieżowego, w którym może odzyskać utracone siły. W Arteku wypoczywa przystojny chłopak Igor, Alicja zaczyna się nim interesować i wkrótce wakacyjna przygoda przeradza się w miłość, uczucie dotąd jej nieznane. Igor nie wie, kim jest Alicja, ona zaś nie zdaje sobie sprawy, że Igor nie jest zwykłym śmiertelnikiem… Dramat, jaki rozegra się tego lata, to zaledwie jeden z elementów skomplikowanej układanki, pierwszy etap wielkiej rozgrywki o bardzo wysoka stawkę.
1 ... 75 76 77 78 79 80 81 82 83 ... 93
Перейти на страницу:

– Ha! No jasne! – potwierdził radośnie Antoni. – Najprawdziwsza dorabiana wódka, spirytus z kranówką. Specjalnie wybierałem! Nie uwierzysz, jak trudno teraz o dorabianą wódkę!

– Dlaczego? – wykrzyknął Igor.

– Jak to: dlaczego? A po co wiozłem ci chleb borodinowski? W każdej czeskiej piekarni mogłem kupić smaczny i świeży chleb razowy! To samo z kiełbasą i słoniną. Najwyżej z cebulą miałbym problemy…

– Ze niby pozdrowienia z ojczyzny? – zorientował się Igor, nie przestając się krzywić.

– Otóż to.

– O, nie… Swój ostatni poranek wolałbym powitać bez bólu głowy – powiedział poważnie Igor. Ściągnął brwi, przesunął ręką nad butelką i dwoma pełnymi kieliszkami. Płyn zamigotał żółto. Igor wyjaśnił:

– Mam zezwolenie na niższą magię.

– W takim razie nalewaj.

– Spieszysz się gdzieś? – Igor zerknął na Antoniego i nalał zmienioną wódkę.

– No coś ty, dokąd miałbym się śpieszyć? – wzruszył ramionami Antoni. – Przeciwnie, chcę z tobą posiedzieć i pogadać. Wiesz, dlaczego zamieniłem butelki?

– Więc to twoja inicjatywa?

– Moja, moja. Siemion przyniósł dobrą. A ja chciałem ci przypomnieć… że nie zawsze w pięknym opakowaniu jest piękna zawartość.

Igor westchnął, jego twarz pociemniała.

– Gorodecki… nie musisz prawić mi kazań. Byłem w Patrolu jeszcze przed twoim urodzeniem. Wszystko rozumiem, ale jestem winien i przyjmę swoją karę.

– Nic nie rozumiesz! – wykrzyknął ze złością Antoni. – Widzicie go, jaki mądry… „Jestem winien, przyjmę karę…” – przedrzeźniał Igora. – A co my mamy zrobić? Zwłaszcza teraz, bez Tygryska i Andrieja? Wiesz, że Heser postanowił podciągnąć nasze dziewczynki programistki?

– Daj spokój, Antoni! Nie ma niezastąpionych Innych. W rezerwie moskiewskiego Patrolu są setki magów i czarodziejek.

– Oczywiście. Wystarczy gwizdnąć i przybiegną. Porzucą rodziny, pracę, swoje zwykłe sprawy. Staną z bronią w ręku, no bo co mają zrobić? Skoro aktywny skład Patrolu zhańbił się, poddał, załamał ręce…

Igor wciągnął powietrze i zaczął mówić – gwałtownie, z pasją, na chwilę stając się dawnym agentem operacyjnym:

– Antoni, ja to wszystko rozumiem. Jesteś mądrym chłopakiem i słusznie się na mnie złościsz. Próbujesz tchnąć we mnie wolę życia. Próbujesz zmusić mnie do walki… Ale zrozum – ja naprawdę nie chcę walczyć i rzeczywiście uważam się za winnego. Postanowiłem odejść. W nicość. W Zmrok.

– Dlaczego, Igorze? Wszystko rozumiem, śmierć człowieka to zawsze tragedia, zwłaszcza jeśli doszło do niej z twojej winy, ale przecież nie mogłeś przewidzieć…

Igor podniósł na niego ciężkie spojrzenie. Pokręcił głową:

– Nic nie rozumiesz, Antoni. Myślisz, że ja tak z powodu śmierci tego chłopca? Nie.

Antoni wziął kieliszek i wypił wódkę.

– Żal mi tego chłopca – ciągnął Igor. – Bardzo mi go żal. Ale widziałem w życiu różne rzeczy… Musiałeś wiedzieć, że z mojej winy ginęli ludzie. Dzieci, kobiety, starcy. Zdarzało ci się kiedyś dokonywać wyboru, kogo ratować: niezainicjowanego Innego czy zwykłego człowieka? A ja dokonywałem. Zdarzyło ci się kiedyś wyciągać siłę z tłumu, wiedząc, że niemal na pewno dwóch ludzi w tym tłumie nie wytrzyma i skończy ze sobą? A ja musiałem.

– Ja również niejedno robiłem, Igorze.

– Wiem… pamiętam tamten huragan… No to czemu gadasz głupoty? Nie możesz uwierzyć, że nie chodzi o tego nieszczęsnego chłopca? Że pokochałem Ciemną?

– Nie mogę – westchnął Antoni. – Nie mogę! Heser też mi to powiedział, aleja…

– No to uwierz Heserowi. – Igor uśmiechnął się gorzko. – Kocham ją, Antoni. Nadal ją kocham. I będę kochać, na tym właśnie polega tragedia.

Wziął kieliszek.

– Dzięki choć za to, że nie postawiłeś kieliszka dla niej… – Antoni poczuł, że zaczyna się w nim gotować. – Dziękuję, że…

Urwał, widząc spojrzenie Igora. W szafce za szybą, pośród szkła, stał pełen kieliszek, przykryty czerstwą kromką chleba.

– Oszalałeś – wymamrotał Antoni. – Kompletnie ci odbiło, Igor! To przecież wiedźma!

– Była wiedźma – poprawił Igor ze smutnym uśmiechem.

– Sprowokowała cię… może nie zaczarowała, ale mimo wszystko specjalnie rozkochała w sobie…

– Nie. Ona też się zakochała. Nawet nie podejrzewając, kim jestem.

– Dobrze. Załóżmy, że masz rację. Ale to i tak była prowokacja – ze strony Zawulona, który o wszystkim doskonałe wiedział…

Igor skinął głową:

– Najprawdopodobniej tak właśnie było. Dużo o tym myślałem, Antoni. Zapewne nawet ta walka w Butowie została przygotowana przez Ciemnych. Przez Zawulona i jeszcze dwóch Wyższych. Prawdopodobnie wiedziała o tym Lemieszowa. Edgar i wiedźmy nie miały o niczym pojęcia…

Wampirów i wilkołaka nie uważał za godnych wzmianki.

– Jeśli się z tym zgadzasz… – zaczął Antoni.

– Poczekaj. Owszem, była to świadoma operacja Ciemnych. Intryga Zawulona. I to udana intryga… – Igor opuścił głowę i powiedział głucho: – Tylko co to zmienia w moim stosunku do Alicji?

Antoni zapragnął głośno zakląć – co też zrobił, po czym powiedział:

– Igorze, chyba obejrzałeś sobie dossier Alicji Donnikowej, prawda?

– Tak.

– Więc musiałeś zrozumieć, ile krwi było na jej rękach! Ile zła na jej koncie! Stykałem się z nią kilka razy, przez nią załamywały się nasze operacje, ona… ona na pewno przysłużyła się Zawulonowi…

– Zapomniałeś jeszcze dodać, że z nim spała – powiedział martwym głosem Igor. – I że przywódca moskiewskich Ciemnych bardzo lubił ją pieprzyć, pod postacią demona. Oraz że Alicja uczestniczyła w sabatach ze składaniem ofiar, a także w orgiach. No coś tak ucichł, nie krepuj się… Ja i tak o tym wiem. Heser dał mi kompletne dossier… Postarał się na całego.

– I nadal ją kochasz? – zapytał tępo Antoni.

Igor podniósł głowę. Popatrzyli sobie w oczy. Potem Igor wyciągnął rękę i ostrożnie dotknął dłoni Antoniego.

– Nie złość się na mnie, Jasny bracie. Nie pogardzaj mną. A jeśli nie potrafisz zrozumieć, lepiej odejdź. Pospaceruj po Pradze…

– Staram się zrozumieć – wyszeptał Antoni. – Słowo honoru, staram się. Alicja Donnikowa była najzwyklejszą wiedźmą. Nie lepszą, ale i nie gorszą od innych. Mądrą, piękną i okrutną wiedźmą, która pozostawiała za sobą zło i ból. Jak możesz ją kochać?

– Gdy ją zobaczyłem, była inna – odparł Igor. – Zamotana, nieszczęsna dziewczynka, która bardzo chce kogoś pokochać. Która po raz pierwszy sama pokochała. Dziewczynka, którą na nasze nieszczęście jako pierwsi dostrzegli Ciemni. I wybrali dla inicjacji chwilę, gdy w jej duszy więcej było Ciemności niż Światła. Z nastolatkami to nie jest trudne, sam wiesz. A potem poszło jak po maśle. Zmrok wypił z niej całą dobroć. Zmrok przemienił ją w to, kim się stała.

– Ty nie kochasz Alicji. – Antoni nawet nie zauważył, że mówi o Donnikowej w czasie teraźniejszym. – Kochasz jej wyidealizowany… nie, alternatywny obraz. Kochasz Alicję, której nie było i nie ma.

– I teraz już na pewno nie będzie. To nie do końca tak, Antoni. Kocham ją taką, jaką się stała, tracąc zdolności Innej, uwalniając się, choć na chwilę, z tej szarej pajęczyny. Powiedz, czy nigdy nie zdarzało ci się przebaczać?

– Zdarzało – odparł Antoni. – Owszem. Ale nie coś takiego.

– Miałeś szczęście.

Igor znowu napełnił kieliszki.

– W takim razie powiedz… – Antoni nie miał zamiaru oszczędzać Igora, ale i tak słowa przychodziły mu z trudem – dlaczego ją zabiłeś?

1 ... 75 76 77 78 79 80 81 82 83 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)