Dzieci Umysłu [Children of the Mind - pl]
- Автор: Кард Орсон Скотт
- Год: 1998
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 83-7180-898-4
- Переводчик: Piotr W. Cholewa
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Dzieci Umysłu [Children of the Mind - pl]». Краткое содержание книги:
W swoim życiu Wang-mu bywała zwyciężana przez ekspertów i obmawiana przez mistrzów. Quara miała zdolności, trudno zaprzeczyć, ale nie aż takie, żeby Wang-mu nie mogła znieść jej słów bez mrugnięcia.
— Zauważyłam — powiedziała — że po tym ohydnym oszczerstwie najszlachetniejszego członka waszej rodziny nie dopuściłaś jednak, żebym nadal w to wierzyła. Czyli jesteś lojalna wobec niego, chociaż on nie żyje.
— Nie rozumiesz aluzji, co?
— Zauważyłam też, że wciąż ze mną rozmawiasz, chociaż mną pogardzasz i próbujesz obrazić.
— Gdybyś stała się rybą, to byłabyś remorą, która przysysa się i trzyma za wszelką cenę.
— Ponieważ w każdej chwili mogłaś zwyczajnie stąd wyjść i nie musiałabyś wysłuchiwać moich żałosnych prób zaprzyjaźnienia się z tobą — dokończyła Wang-mu. — A nie wychodzisz.
— Jesteś niesamowita — westchnęła Quara.
Odpięła pas, wstała i wyszła na zewnątrz.
Wang-mu spoglądała za nią. Peter miał rację. Ludzie wciąż byli najbardziej obcy ze wszystkich obcych ras. Wciąż najbardziej niebezpieczni, najbardziej nierozsądni i najmniej przewidywalni. Mimo to Wang-mu zaryzykowała kilka przepowiedni. Po pierwsze, była przekonana, że pewnego dnia zespół badawczy nawiąże kontakt z descoladores.
Druga przepowiednia była bardziej ryzykowna. To raczej nadzieja, a może tylko życzenie — pewnego dnia Quara powie Wang-mu prawdę. Pewnego dnia zostanie uleczona dręcząca ją ukryta rana. Pewnego dnia staną się przyjaciółkami.
Ale nie dzisiaj. Nie ma pośpiechu. Wang-mu spróbuje pomóc Quarze, ponieważ ona wyraźnie tego potrzebuje, a otaczający ją ludzie mają jej dosyć, więc nie mogą tej pomocy udzielić. Jednak pomoc dla Quary nie była jedynym ani nawet najważniejszym z jej zamiarów. Wyjść za Petera i rozpocząć z nim wspólne życie — te plany miały o wiele wyższy priorytet. Znaleźć coś do jedzenia, wodę do picia i ubikację — to były sprawy kluczowe w tej szczególnej chwili jej życia.
To chyba znaczy, że jestem człowiekiem, pomyślała. Nie bogiem. Może tylko zwierzęciem. W części ramenem. W części varelse. Ale bardziej ramenem niż varelse, przynajmniej w udanych dniach. Peter także — tak jak ona. Oboje należeli do tego samego niedoskonałego gatunku, oboje postanowili się połączyć, by stworzyć mu kilku dodatkowych przedstawicieli. Peter i ja wspólnie przywołamy aiúa z Zewnątrz, niech przejmie maleńkie ciałko, które stworzą nasze ciała, dopilnujemy, żeby dziecko w pewne dni było varelse, a w inne ramenem. W pewne dni będziemy dobrymi rodzinami, a w inne będziemy tragiczni. Czasami będziemy rozpaczliwie smutni, a czasami tak szczęśliwi, że ledwie zdołamy to znieść.
Mogę tak żyć.
DROGA BIEGNIE DALEJ BEZ NIEGO
Słyszałam opowieść o człowieku, co rozpadł się na dwoje. Jedna część trwała wciąż niezmienna, a druga trwała w rozwoju. Niezmienna część wciąż doskonała, rosnąca część ciągle nowa.
I pomyślałam, gdy się skończyło, którą ja jestem, a którą ty połową.