Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Nocny Patrol». Краткое содержание книги:

Współczesna Moskwa. Trwa tysiącletni rozejm między siłami Ciemności i Światła. Każda ze stron w ramach Wielkiego Traktatu powołała do życia organa stojące na straży porządku. Tytułowy „Nocny Patrol” obserwuje poczynania sił Ciemności, by działały one zgodnie z traktatem. W ten sam sposób pracuje „Dzienny Patrol”, pilnujący, aby dobro nie rozprzestrzeniało się na świat. Status quo zostanie utrzymany, póki któraś ze stron nie obejmie znaczącej przewagi lub nie złamie warunków porozumienia. W sam środek „wojny” wrzucony zostaje świeżo upieczony strażnik „Nocnego Patrolu” – Antoni. Nie zdaje sobie sprawy, że jego udział będzie znaczący w końcowym rozrachunku między siłami Ciemności i Światła.
1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 99
Перейти на страницу:

Dobiegłem do toalety na czas. Po pięciu minutach podszedł tam i mój oprawca.

– Lepiej?

– Tak… – ciężko dysząc odpowiedziałem. Powstałem z klęczek, wsunąłem głowę do umywalki. Siemion milcząc odkręcił kran, poklepał po plecach:

– Rozluźnij się. Rozpoczęliśmy od środków medycyny ludowej, ale…

Przez moje ciało przepłynęła fala gorąca. Jęknąłem, ale oburzać się już więcej nie miałem zamiaru. Otępienie już dawno minęło, a teraz ze mnie uciekały ostatki alkoholu.

– Co ty robisz? – tylko spytałem.

– Pomagam twojej wątrobie. Łyknij wódeczki, lżej ci będzie. Rzeczywiście, pomogło.

Po pięciu minutach wyszedłem z łazienki na własnych nogach, spocony, mokry, z czerwoną twarzą, ale absolutnie trzeźwy. I nawet próbowałem się bronić.

– Po co przeszkodziłeś? Chciałem się upić, i upiłem się…

– Młodzież… – Siemion z przyganą pokiwał głową. – Upić się chciał! Kto się upija koniakiem? I to jeszcze po winie! W dodatku w takim tempie, pół litra w pół godziny! Pewnego razu zdecydowaliśmy się z Saszką Kuprinem upić się…

– Jakim jeszcze Saszką?

– No, tym samym, pisarzem. Tylko wtedy jeszcze nie pisał. Ale upiliśmy się po ludzku, kulturalnie, wesoło i do końca, z tańcami na stołach, strzelaniną sufit i rozpustą.

– A on co, był Inny?

– Saszka? Nie, ale fajny człowiek. Ćwierć wypiliśmy, a licealistki spoiliśmy szampanem…

Ciężko rzuciłem się na kanapę. Przełknąłem, spojrzawszy na pustą butelkę o- znowu chciało mi się rzygać.

– I ćwiartką się upiliście?

– Ćwiartką wiadra-jak można się tym nie upić? – zdziwił się Siemion. – Upić się można, Antoni. Jeśli to jest bardzo potrzebne. Ale upijać się wolno tylko wódką. Koniak i wino – to tylko na serce.

– A wódka na co?

– Na duszę. Jeżeli już bardzo silnie boli.

Patrzył na mnie z lekkim wyrzutem, śmieszny maleńki mag z chytrą twarzą, ze swoimi śmiesznymi maleńkimi wspomnieniami o wielkich ludziach i wielkich bitwach.

– Nie miałem racji – przyznałem. – Dziękuję, że mi pomogłeś.

– Drobiazg, staruszku. Kiedyś twojego imiennika trzykrotnie w ciągu jednej nocy trzeźwiłem… ale tam trzeba było pić i nie upić się, dla sprawy…

– Imiennika? Czechowa? – zdumiałem się.

– Nie, no co ty. To był inny Antoni, jeden z naszych. Zginął na Dalekim Wschodzie, kiedy samurajowie… – Siemion machnął ręką i zamilkł. Później prawie pieszczotliwie powiedział:

– Nie spiesz się. Wieczorem wszystko zrobimy kulturalnie. A teraz trzeba kumpli dogonić. Idziemy, Antoni.

Wyszedłem posłusznie za Siemionem z domu. I zobaczyłem Swietę. Siedziała na leżaku, już przebrana, w stroju kąpielowym i pstrokatej spódniczce albo kawałku tkaniny owiniętym wokół bioder.

– W porządku? – z lekkim zdziwieniem spytała mnie.

– Zupełnie. Coś mi szaszłyk nie posłużył…

Świetlana uważnie spojrzała na mnie. Ale, widocznie, oprócz czerwonej twarzy i mokrych włosów, nic nie wskazywało, że się upiłem

– Musisz sobie zbadać trzustkę…

– Wszystko w porządku – szybko powiedział Siemion. – Możesz wierzyć, ja też zajmowałem się leczeniem. Upał, kwaśne wino, tłusty szaszłyk. Oto i wszystkie przyczyny. Teraz się wykąpie, a wieczorem, gdy już będzie chłodniej, opróżnimy sobie butelkę we dwóch. To jedyne potrzebne lekarstwo.

Swieta wstała, podeszła, ze współczuciem spojrzała mi w oczy.

– Może posiedzimy sobie tutaj? Zrobię silną herbatę…

Tak, z pewnością… Dobrze by było. Po prostu posiedzieć. We dwoje. Wypić herbatkę. Pogadać albo pomilczeć. Przecież to wszystko jedno. Popatrzeć od czasu do czasu na nią albo nawet i nie patrzeć. Słuchać oddechu albo zatkać jej uszy. Tylko wiedzieć, że jest obok. Że jesteśmy razem, a nie że jesteśmy koleżeńskim zespołem Nocnego Patrolu. I tylko dlatego, że właśnie tego chcemy, a nie że tak zaplanował Hesser.

Czy ja naprawdę oduczyłem się uśmiechać?

Pokiwałem głową. I okrasiłem twarz tchórzliwym, upartym uśmieszkiem.

– Chodźmy. Jeszcze nie jestem zasłużonym weteranem magicznych wojen. Chodźmy, Swieta.

Siemion już szedł przodem, ale nie wiem czemu, miałem wrażenie, że mrugnął do mnie. Z aprobatą.

Noc nie przyniosła chłodu, ale przynajmniej uśmierzyła upał. Już około szóstej-siódmej towarzystwo podzieliło się na małe grupki. Nad jeziorem pozostał niezmordowany Ignacy z Leną i, jakkolwiek to było dziwne, z Olgą. Na spacer do lasu poszły Tygrysek z Julka. Pozostali rozlokowali się po domu i przyległym terytorium.

My z Siemionem okupowaliśmy wielką loggię na pierwszym piętrze.

Tutaj było wygodnie, lepiej docierał wiaterek i stały zupełnie nieocenione w letni upał plecione meble.

– Numer jeden – rzekł Siemion, wyciągając z plastykowej siatki z reklamą jogurtu „Danone-Kids" butelkę wódki. – Smirnowka.

– Rekomendujesz? – spytałem ze zwątpieniem. Nie uważam się za specjalistę od wódek.

– Już ją dwieście lat piję. A przedtem była znacznie gorsza, możesz mi wierzyć.

Zaraz pojawiły się dwie szklanki z rżniętego szkła, dwulitrowy słoik, gdzie pod zaklepaną metalową pokrywką znajdowały się ściśnięte maleńkie ogóreczki, duża torba z kiszoną kapustą.

– A popitka? – spytałem.

– Wódki się nie popija, chłopcze – pokiwał głową Siemion. – Popija się podróbki.

– Żyj sto lat…

– Szybciej się nauczysz. A jeśli chodzi o wódkę, nie miej żadnych wątpliwości, sioło Czemogołowka – to terytorium pod moją kontrolą. Tam w zakładzie taki jeden drobny mag Ciemności pracuje, drobny, niespecjalnie szkodliwy. To on mi dostarcza właściwy towar.

– Rozmieniasz się na drobne – ośmieliłem się skomentować.

– Nie rozmieniam się. Po prostu mu płacę. Wszystko uczciwie, to nasze prywatne stosunki, a nie sprawy Patroli.

Siemion zgrabnym ruchem otworzył butelkę, nalał pół szklaneczki. Torba cały dzień stała na werandzie, ale wódka była chłodna.

– Za zdrowie? – zaproponowałem.

– Za wcześnie. Za nas.

W ciągu dnia otrzeźwił mnie kompletnie, pewnie usunął nie tylko alkohol z krwi, ale i wszystkie produkty metabolizmu. Wypiłem pół szklaneczki gładko, ze zdziwieniem stwierdzając, że wódka może być przyjemna nie tylko zmrożona zimą, ale i latem, po upale.

– No i… – Siemion z zadowoleniem chrząknął, rozwalając się jak najwygodniej w fotelu. – Trzeba wspomnieć Tygryskowi, że dobrze by było postawić tu fotele bujane…

Wyciągnął swoje okropne jawy, zapalił. Widząc moje niezadowolone spojrzenie rzekł:

– I tak będę je palić. Jestem patriotą.

– A ja jestem patriotą swojego zdrowia – burknąłem. Siemion zachichotał.

– Kiedyś zaprosił mnie w gości znajomy zagraniczniak… – rozpoczął.

– Dawno to było? – spytałem podświadomie wpadając w jego ton.

– Nie bardzo, w zeszłym roku. A zaprosił dlatego, żeby nauczyć się pić po rosyjsku. Mieszkał w hotelu Penta. Zabrałem ze sobą jedną przypadkową znajomą i jej brata – ten właśnie wyszedł z więzienia, nie miał gdzie się podziać, i poszliśmy…

Wyobraziłem sobie to towarzystwo i pokiwałem głową:

– I wpuścili was?

– Tak.

– Wykorzystałeś magię?

– Nie, zagraniczny przyjaciel wykorzystał pieniądze. Zaopatrzył się w wódkę i zakąski w dostatecznej ilości, zaczęliśmy pić trzydziestego kwietnia, a skończyliśmy drugiego maja Pokojowych nie wpuszczaliśmy, telewizora nie wyłączaliśmy.

Patrząc na Siemiona, w pomiętej koszuli w kratkę, rodzimej produkcji, wytartych tureckich dżinsach i zadeptanych czeskich sandałach, można było sobie bez trudu wyobrazić go sobie pijącego piwo z trzylitrowego słoika. Ale w Pencie trudno było go sobie wyobrazić.

1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)