Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]
Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]

Электронная книга - «Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]». Краткое содержание книги:

Umysły czterech kryminalistów zastąpiony umysłem najlepszego agenta Konfederacji. Agenci wysłani na Lilith, Cerbera i Charona odnieśli sukces. Wyrafinowany plan Konfederacji zaczął przynosić efekty.
Tarin Bul wylądował na Meduzie.
Na tej mroźnej planecie szybko dołączył do miejscowych konspiratorów, którzy zamierzali obalić znienawidzonego Lorda Talanta Ypsira; cel buntowników doskonale mu odpowiadał. Jednak połączenie, jakie stanowili obcy i tajna moc Ypsira, okazała się ponad jego siły.
Do akcji wkroczył Agent Bez Imienia, nadzorujący wszystkich czterech wysłaninników. Był zmuszony wykazać się swoimi nadzwyczajnymi umiejętnościami, gdyż wszystko sprzysięgło się przeciw niemu.
W czwartej ostatniej księdze ekscytującej tetralogii Jack Chalker doprowadza do dramatycznego zakończenia epicką konfrontację pomiędzy potężną Konfederacją a małymi — ale równie potężnymi — światami Rombu Wardena.
1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 ... 94
Перейти на страницу:

Tremon i Lacoch pokręcili głowami, słysząc te słowa.

— Panie Carroll? — mruknął Lacoch, nie mówiąc jednak nic więcej. A ten popatrzył na stojącą obok dwójkę, uśmiechnął się i skłonił głowę. — Darva i Dylan. Jestem zaszczycony. — Obydwie kobiety popatrzyły na niego niepewnym wzrokiem. On zaś skierował oczy na Tremona. — Ti jest nieobecna?

Tremon robił wrażenie z lekka oszołomionego.

— Więc to rzeczywiście zdało egzamin!

— Lepiej niż byś przypuszczał — odparł cicho, po czym zwrócił się do Moraha. — Przekażę twoim technikom kody niezbędne do otwarcia kanałów do Rady, tak żeby mogli wszystko właściwie sprawdzić i ustalić czas. Nie wiem, ilu członków Rady udało się zebrać, ale na pewno będzie to wymagana większość. Następnie chciałbym spotkać się na osobności z moimi trzema byłymi agentami, o ile to możliwe, a także osobno z panem, doktorze. Potem udam się, by przywitać Altavaryjczyków i wówczas będziemy już mogli zaczynać.

Morah robił wrażenie jakby nieco zaniepokojonego.

— Hm, to się chyba da zorganizować, jednak radziłbym zjeść co nieco przed spotkaniem z Altavaryjczykami. Lord Ypsir zaprosił pana na obiad w jego prywatnym apartamencie piętro wyżej. — Przerwał na moment. — Naturalnie, nie musi pan przyjmować tego zaproszenia.

Agent zastanowił się.

— Czy on wie dokładnie, kim ja jestem?

— Nie. Uważałem, że wstrzymanie się z tą informacją będzie… rozsądniejsze. I chociaż on ma to całe miejsce na podsłuchu, to jednak wszystko tutaj jest kontrolowane przez moich własnych ludzi.

— Dzięki za to. W tej sytuacji przyjmę zaproszenie. Och, nie ma powodu do obaw. Będę grzeczny.

Morah milczał przez chwilę, po czym skinął głową.

— W porządku. Poinformuję go. Mamy teraz… zobaczmy, 17.20. Proszę przekazać mi teraz te kody, a ja sprawdzę wszystko z moimi ludźmi i dopilnuję, by nikt panu nie przeszkadzał w sali konferencyjnej… powiedzmy, do godziny 19.00. Na tę godzinę ustalimy też termin obiadu. Później lub wczesnym rankiem może pan spotkać się z Altavaryjczykami. Czy mam ustalić początek negocjacji na, hm, 10.00 rano? Dałoby to również mnóstwo czasu Radzie, a moi ludzie podłączyliby na pewno do tego czasu łączność wizualną i dla Altavaryjczyków, i dla Rady. Co pan na to?

Skinął głową.

— Doskonale. — Odwrócił się do swoich odpowiedników. — Czy wasza trójka zechce wyjść ze mną na zewnątrz? Myślę, że musimy porozmawiać. Naturalnie, jeżeli sobie życzycie, panie mogą do nas dołączyć.

Stał tam, patrząc na nich, a oni z kolei przyglądali się jemu. Tremon był wysokim, potężnie zbudowanym mężczyzną, takim, jakim go zapamiętał; Lacoch natomiast ciągle miał w sobie coś gadziego, włącznie zresztą z autentycznym ogonem. Zhang miał ciało młodego człowieka ze światów cywilizowanych i wyglądem przypominał jego samego, chociaż był, bez wątpienia, starszy pod względem fizycznym, a czuł się zapewne jak starzec. Zauważył z zainteresowaniem, że żaden z tych dwu, którym towarzyszyły panie, nie zaprosił ich na spotkanie, co zresztą oszczędziło im wszystkim sporo wyjaśnień.

— Zakładam, że jesteśmy na podsłuchu, i dlatego też nie powiem niczego, czego Morah nie powinien słyszeć — zaczął. — Chcę rozpocząć od stwierdzenia, że byłem z wami przez cały czas na waszych planetach. Znam was bardzo dobrze, a wy znacie mnie.

Fascynował ich wszystkich fakt, że po tym wszystkim, co im się przydarzyło, trudno im teraz było powstrzymać się od tego, by nie mówić jednocześnie i że tak często zdanie rozpoczęte przez jednego mogło być dokończone przez któregoś z pozostałych.

Pozwolił im na wyrażenie ich oburzenia, a może także i ich zranionej dumy. Zhang praktycznie dość jasno powiedział, dlaczego nie chciał obecności Dylan, kiedy stwierdził:

— Do diabła, byłeś tam w pewnym sensie przez cały czas. Za każdym razem, kiedy się kochaliśmy, ty też w tym uczestniczyłeś. Niełatwo się z tym pogodzić czy też jej to wytłumaczyć.

— Wobec tego, nie próbuj — zasugerował. — Postawmy sprawę jasno. Wszyscy jesteśmy osobnymi jednostkami. Ja jestem panem Carrollem dla powodów, które jedynie wasza trójka jest w stanie zrozumieć. Ty jesteś Tremon, ty Lacoch, a ty Zhang. Uważam, że najłatwiej wyjaśnić to innym, stosując zupełnie naturalną terminologię. Skinęli głowami jak jeden mąż i powiedzieli:

— Czworaczki.

— Dlaczegóż by nie? To jest najbliższe prawdy. Czy wyjaśniono wam obecną sytuację?

Skinęli głowami, ale on, przekonany, że znają ledwie zarys sytuacji, zapoznał ich ze szczegółami. Zadziwiające, ale kiedy zajęli się konkretnymi sprawami, ich gniew, ból i gorycz zniknęły i wydawało się, że tworzą jeden zespół. W końcu jednak Lacoch zadał to trudne pytanie.

— A gdzie jest nasz człowiek z Meduzy? Westchnął.

— Trzy trafienia, jedno pudło. Niezły wynik.

— To znaczy, że nie żyje? Skinął głową.

— Tak, nie żyje. Jednak informacje przekazane przez niego były rozstrzygające. Po otrzymaniu od ciebie informacji z Charona, miałem już z grubsza obraz sytuacji, Lacoch. Gdybym wówczas skoncentrował się na Meduzie, zamiast zwlekać, on żyłby do tej pory. Tak to się wszystko ze sobą wiązało.

Tremon zagwizdał.

— Wiesz, chyba wszyscy szczerze cię nienawidziliśmy aż do dzisiaj. Ja, w każdym razie, na pewno. — Pozostali kiwali ze zrozumieniem głowami. — Ale kiedy cię widzę tutaj, w samym środku tego szamba, to uważani, że mieliśmy szczęście. Naturalnie, nie dotyczy to tego z Meduzy, ale nas trzech. Jesteśmy osobnymi jednostkami i jesteśmy wolni. Żyjemy własnym życiem. Ty zaś nie posiadasz nic, nie masz nikogo, nawet szczypty Konfederacji, a za to dźwigasz ten ciężki krzyż.

— I rzeczywiście się zmieniłeś — wtrącił Lacoch, a pozostali ponownie mu przytaknęli. — Wszyscy to wyczuwamy. Jasne, my również się zmieniliśmy, ale ty byłeś z nami przez cały czas i masz jeszcze to dodatkowe brzemię. Ogromne brzemię. O to w tym wszystkim chodzi, prawda?

Uśmiechnął się.

— W pewnym sensie, tak. Gdybyśmy się nie spotkali, gdybyśmy nie przeprowadzili tej rozmowy, żaden z nas nie czułby się wolny i wy o tym doskonale wiecie. A teraz wy, cała trójka, jesteście wolni, a tylko ja tej wolności nie posiadam. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to chyba nasza czwórka będzie żyła jak… bracia. Jeśli zaś nie… cóż, któż może wiedzieć, co się z nami stanie?

Przyjęli jego słowa milczeniem. Wreszcie odezwał się Tremon:

— Rada nie będzie prowadziła układów szczerze. Wiesz przecież o tym.

Westchnął.

— Na razie rzeczywiście nie będzie. Aż poleje się krew po obydwu stronach. Ja jednak zrobię wszystko, co w mej mocy, by doprowadzić jutro do pozytywnych rozstrzygnięć. Zobaczymy. Przynajmniej wy rozumiecie moje motywy i znacie moją lojalność.

— To prawda — odpowiedzieli cicho.

Wkrótce zakończyli spotkanie i do sali konferencyjnej wezwano Dumonię. Ten drobny mężczyzna, noszący zbędne okulary i charakteryzujący się nerwowymi tikami, nie ukrywał swej mocnej pozycji, ale jednocześnie był bardzo zainteresowany obecną sytuacją.

— Rzeczywiście jesteś oryginałem i pierwowzorem ich wszystkich?

Agent skinął głową.

— Jeśli oryginał czy pierwowzór to właściwe słowa. I doświadczyłem tego wszystkiego, co oni, i to bez żadnych sztuczek z pamięcią. Może mi pan jednak powiedzieć, jak, do diabła, udało się panu wymazać swoją osobę z umysłu Zhanga. Myślałem, że tego rodzaju manipulacje są niemożliwe w przypadku mojego… jego… umysłu.

1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)