Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Miecz przeznaczenia
Miecz przeznaczenia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miecz przeznaczenia

Электронная книга - «Miecz przeznaczenia». Краткое содержание книги:

Król polskiej fantasy!
Sapkowski zawładnie Waszą wyobraźnią i marzeniami.
To nie jest cykl opowiadań, to cały świat!
Literacki fenomen lat dziewięćdziesiątych!
Nowe Książki
Andrzej Sapkowski jest pisarzem formatu Tolkiena, choć odeń różnym, bo zdecydowanie bliższym współczesności i obdarzony gorętszym słowiańskim temperamentem.
Czytając Sapkowskiego jesteśmy zarazem gdzieś w świecie Tolkiena, na seansie u przeinaczonego Disneya, w średniowieczu, u Sienkiewiczowskiego Zagłoby, na seminarium ekonomicznym, w krainie ponurych pogańskich obrzędów, w przemalowanej na baśniową scenerii z czarnego kryminału.
Polityka
1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 ... 85
Перейти на страницу:

— Sporo ich — zauważył wiedźmin. Myszowór uśmiechnął się kwaśno, tarmosząc brodę, wzruszył ramionami.

— Ano, sporo.

— A który z nich… Który z tych chłopców jest tą słynną Niespodzianką?

Druid odwrócił wzrok.

— Nie wolno mi, Geralt…

— Calanthe?

— Oczywiście. Chyba się nie łudziłeś, że ona odda ci dzieciaka tak łatwo? Poznałeś ją przecież. To kobieta z żelaza. Powiem ci o czymś, o czym nie powinienem mówić, w nadziei, że zrozumiesz. Liczę też, że nie zdradzisz mnie przed nią.

— Mów.

— Gdy dziecko się urodziło, sześć lat temu, wezwała mnie i rozkazała, bym cię odszukał. I zabił.

— Odmówiłeś.

— Calanthe się nie odmawia — rzekł poważnie Myszowór, patrząc mu prosto w oczy. - Byłem gotów do drogi, gdy wezwała mnie powtórnie. I odwołała rozkaz, bez słowa komentarza. Bądź ostrożny, gdy będziesz z nią rozmawiał.

— Będę. Myszowór, powiedz, jak to się stało z Duny'm i Pavettą?

— Płynęli ze Skellige do Cintry. Zaskoczył ich sztorm. Ze statku nie odnaleziono nawet szczap. Geralt… To, że dzieciaka nie było wtedy z nimi, to pioruńsko dziwna sprawa. Niewytłumaczalna. Mieli je zabrać ze sobą na korab, w ostatniej chwili nie zabrali. Nikt nie wie, co było powodem, Pavettą nigdy nie rozstawała się z…

— Jak Calanthe to zniosła?

— A jak myślisz?

— Rozumiem.

Hałłakując jak banda goblinów, chłopcy wdarli się w górę i przemknęli obok nich. Geralt spostrzegł, że niedaleko od czoła rozmigotanego stadka pędzi dziewczynka, równie chuda i rozwrzeszczana jak chłopcy, tyle że powiewająca jasnym warkoczem. Z dzikim wyciem gromadka sypnęła się znowu w dół po urwistym zboczu fosy, przynajmniej połowa, wliczając dziewczynkę, zjechała na zadkach. Najmniejszy, wciąż nie mogący nadążyć, przewrócił się, sturlał, już na dole rozpłakał głośno, ściskając stłuczone kolano. Inni chłopcy otoczyli go, drwiąc i wyśmiewając, po czym pognali dalej. Dziewczynka uklękła przy malcu, objęła go, ocierała łzy, rozmazując na wykrzywionej buzi kurz i brud.

— Chodźmy, Geralt. Królowa czeka.

— Chodźmy, Myszowór.

Calanilio siedziała na dużej ławeczce z oparciem zawieszonej na łańcuchach na konarze ogromnej lipy. Zdawała się drzemać, ale przeczył temu krótki ruch nogi, od czasu do czasu wprawiający huśtawkę w ruch. Były z nią trzy młode kobiety. Jedna siedziała na trawie obok huśtawki, jej rozpostarta suknia bielała na zieleni jak połać śniegu. Dwie inne, nie opodal, szczebiotały, ostrożnie rozgarniając gałęzie na krzakach malin.

— Pani — Myszowór skłonił się.

Królowa uniosła głowę. Geralt przyklęknął.

— Wiedźmin — powiedziała sucho.

Jak dawniej ozdabiała się szmaragdami pasującymi do zielonej sukni. I do koloru oczu. Jak dawniej, nosiła wąską, złotą obręcz na popielatoszarych włosach. Ale dłonie, które zapamiętał białe i wąskie, były mniej wąskie. Przytyła.

— Bądź pozdrowiona, Calanthe z Cintry.

— Witaj, Geralcie z Rivii. Wstań. Czekałam na ciebie. Myszowór, przyjacielu, odprowadź panny do zamku.

— Na rozkaz, królowo. Zostali sami.

— Sześć lat — odezwała się Calanthe bez uśmiechu. - Jesteś przerażająco punktualny, wiedźminie. Nie skomentował.

— Bywały chwile, co ja mówię, bywały lata, kiedy łudziłam się, że zapomnisz. Względnie, że inne powody nie pozwolą ci przyjechać. Nie, nieszczęścia w zasadzie ci nie życzyłam, ale musiałam wszak brać pod uwagę niezbyt bezpieczny charakter twojego zawodu. Mówią, że śmierć idzie za tobą krok w krok, Geralcie z Rivii, ale ty nigdy nie oglądasz się za siebie. A później… Gdy Pavetta… Wiesz już?

— Wiem — Geralt schylił głowę. - Współczuję z tobą całym sercem…

— Nie — przerwała. - To było dawno. Już nie noszę żałoby, jak widzisz. Nosiłam dostatecznie długo. Pavetta i Duny… Przeznaczeni sobie. Do końca. I jak tu nie wierzyć w moc przeznaczenia?

Milczeli oboje. Calanthe poruszyła nogą, znowu wprawiła huśtawkę w ruch.

— I oto wrócił wiedźmin po sześciu umówionych latach — powiedziała powoli, a na jej ustach wykwitł dziwny uśmiech. - Wrócił i zażądał wypełnienia przysięgi. Jak myślisz, Geralt, chyba w taki właśnie sposób będą o naszym spotkaniu opowiadać bajarze, gdy sto lat przeminie? Ja myślę, że właśnie tak. Tyle że zapewne podbarwią opowieść, uderzą w czułe struny, zagrają na emocjach. Tak, oni to umieją. Mogę to sobie wyobrazić. Posłuchaj, proszę. I rzekł okrutny wiedźmin: "Spełnij przyrzeczenie, królowo, albo spadnie na ciebie ma klątwa". A królowa, zalawszy się łzami, padła przed wiedźminem na kolana, krzycząc: "Litości! Nie zabieraj mi tego dziecka! Zostało mi już tylko ono!"

— Calanthe…

— Nie przerywaj mi — rzekła ostro. - Opowiadam bajkę, nie zauważyłeś? Słuchaj dalej. Zły, okrutny wiedźmin zatupał nogami, zamachał rękami i krzyknął: "Strzeż się, wiarołomczyni, strzeż się zemsty losu. Jeśli nie dotrzymasz przysięgi, nie minie cię kara". A królowa odrzekła:

"Dobrze więc, wiedźminie. Niechaj będzie tak, jak zechce los. O, tam, spójrz, tam igra dziesięcioro dzieci. Poznasz, które wśród nich jest tobie przeznaczone, weźmiesz je jak swoje i zostawisz mnie z pękniętym sercem".

Wiedźmin milczał.

— W bajce — uśmiech Calanthe stawał się coraz bardziej nieładny — królowa, jak sobie wyobrażam, pozwoliłaby wiedźminowi odgadywać trzykrotnie. Ale my już nie jesteśmy w bajce, Geralt. Jesteśmy tu naprawdę, ty i ja, i nasz problem. I nasze przeznaczenie. To nie baśń, to życie. Parszywe, złe, ciężkie, nie szczędzące pomyłek, krzywd, żalu, rozczarowań i nieszczęść, nie szczędzące ich nikomu, ani wiedźminom, ani królowym. I dlatego, Geralcie z Rivii, będziesz odgadywał tylko raz.

Wiedźmin milczał nadal.

— Tylko jeden, jedyny raz — powtórzyła Calanthe. -Ale, jak mówiłam, to nie baśń, ale życie, które sami musimy zapełniać sobie momentami szczęścia, bo na los i jego uśmiechy liczyć, jak wiesz, nie można. Dlatego, niezależnie od wyniku zgadywania, nie odjedziesz stąd z niczym. Zabierzesz jedno dziecko. To, na które padnie twój wybór. Dziecko, z którego zrobisz wiedźmina. O ile to dziecko wytrzyma Próbę Traw, rzecz jasna.

Geralt gwałtownie uniósł głowę. Królowa uśmiechnęła się. Znał ten uśmiech, paskudny i zły, pogardliwy przez to, że nie kryjący sztuczności.

— Zdziwiłeś się — stwierdziła fakt. - Cóż, trochę postudiowałam. Ponieważ dziecko Pavetty ma szansę zostać wiedźminem, zadałam sobie ten trud. Moje źródła, Geralt, milczą jednak co do faktu, ile dzieci na dziesięć wytrzymuje Próbę Traw. Czy nie zechciałbyś zaspokoić mojej ciekawości w tym względzie?

— Królowo — Geralt odchrząknął. - Zadałaś sobie zapewne dostatecznie wiele trudu studiując, by wiedzieć, że kodeks i przysięga zabraniają mi nawet wypowiadać tę nazwę, a cóż dopiero dyskutować o niej.

Calanthe zatrzymała gwałtownie huśtawkę, wrywszy się obcasem w ziemię.

— Troje, najwyżej czworo na dziesięć — powiedziała, kiwając głową w udawanym zamyśleniu. - Ostra selekcja, bardzo ostra, powiedziałabym, i to na każdym etapie. Najpierw Wybór, potem Próby. A potem Zmiany. Ilu wyrostków dostaje w końcu medaliony i srebrne miecze? Jeden na dziesięciu? Jeden na dwudziestu?

1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)