Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Tytan [Titan - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tytan [Titan - pl]

Электронная книга - «Tytan [Titan - pl]». Краткое содержание книги:

Habitat Goddard — kosmiczna arka z dziesięciotysieczną załogą na pokładzie — wchodzi na orbitę Saturna. Naukowcy wysyłają sondę na Tytana, ale zaraz po wylądowaniu przestaje ona wysyłać sygnały. Jednocześnie doktor Wunderly robi wszystko, żeby doszło do jeszcze jednego lotu przez pierścienie planety; podejrzewa, że żyją w nich mikroorganizmy.
1 ... 72 73 74 75 76 77 78 79 80 ... 106
Перейти на страницу:

— Urbain udzielił swojej zgody. Jeśli nawet MUA zaprotestuje, Malcom zmusi ludzi, żeby kontynuowali prace.

— A jeśli wyślą Korpus Pokoju?

— Pancho, naprawdę myślisz, że MUA wyśle tu wojsko? Sądzisz, że Ziemia zechce pakować się w wojnę z powodu eksploatacji pierścieni Saturna?

— To nie byłaby tak naprawdę wojna — odparła niepewnym tonem Pancho. — Prawda?

— To byłby rozlew krwi — rzekła Holly. — Jake ma rację: statki kosmiczne są delikatne. Nie sądzę, żeby MUA ryzykował, jeśli nasi ludzie zajmą zdecydowane stanowisko.

— Jeśli Nadia udowodni, że jest tam życie, to zaryzykuje.

— Wtedy też nie — upierała się Holly. — Malcom wymyśli jakiś cwany układ, na który MUA się zgodzi. Poczekaj, a zobaczysz.

Światło mrugnęło, raz, drugi, po czym paliło się już bez przerwy. Obie kobiety spojrzały w stronę sufitu.

— Jeśli już mówimy o delikatnych statkach kosmicznych — rzekła Pancho — to ten habitat też nie jest najbezpieczniejszym miejscem w Układzie Słonecznym.

— Timoshenko twierdzi, że chyba udało mu się wpaść na trop tego, co powoduje te awarie.

Pancho opuściła nogi z sofy.

— Może to jest coś, co będziemy mogli wykorzystać.

— Panch, te przerwy to nie wina Malcolma.

— Ale zdarzają się, gdy on tu rządzi. Więc wina spada na niego. Z tego, co słyszałam, ludzie są bardzo niezadowoleni z tego powodu. A może być coraz gorzej, prawda?

— Pewnie tak — odparła Holly. — Ale nie wydaje mi się, żeby to był problem, który skłoni ludzi do głosowania na mnie.

— Wybory wygrywa się nie dlatego, że ludzie głosują za kimś — zauważyła Pancho, celując w Holly palcem dla podkreślenia wagi swoich słów — ale dlatego, że niektórzy głosują przeciwko komuś.

— I co z tego?

— To, że możesz wykorzystać te przerwy w zasilaniu przeciwko niemu. On za to wszystko odpowiada i nie robi nic, żeby rozwiązać problem.

— Stara się.

— Chcesz wygrać te wybory, czy nie?

Holly wpatrywała się w siostrę przez długą chwilę, po czym potrząsnęła z uporem głową.

— Chciałabym mieć jakąś kontrpropozycję dla jego historii z eksploatacją pierścieni. To będzie decydujące dla wyników wyborów. Wszystko inne jest drugorzędne.

Pancho musiała przyznać jej rację.

16 KWIETNIA 2096: WIECZÓR

Zmagając się z poczuciem winy z powodu lodów zjedzonych na deser, Wunderly wróciła z Negroponte do laboratorium. Było w nim ciemno, jeśli nie liczyć jednego pasa lamp nad stołem, przy którym pracowały.

Negroponte opadła na krzesło przed ekranem. Wunderly stanęła za nią i pomyślała, że wszystko wygląda dokładnie tak samo, jak trzy godziny temu. Cała praca na nic, pomyślała. Zmusiłam Manny’ego, żeby ryzykował życiem, podobnie jak Pancho i Wanamakera. Wszystko na nic. Te cholerne drobinki to po prostu pył. To, co tam widziałam, to po prostu naturalne tarcie, nic poza zwyczajną dynamiką cząsteczek.

— Myślę, że to ty powinnaś to zrobić — rzekła Negroponte, stukając w klawiaturę długimi palcami. — Zaraz zobaczymy…

Dramatycznym gestem wyciągnęła palec ze starannym manicure, po czym nacisnęła klawisz. Obraz na ekranie zaczął drgać.

— Widziałaś? — spytała podekscytowana Negroponte.

— Coś… — odparła Wunderly. — Mogłam mrugnąć.

— Nie mogłyśmy obie mrugnąć — szepnęła Negroponte, znów coś wystukując. — Cofnę film i odtworzę go jeszcze raz. Jest! Widziałaś?

— Może to jakiś błąd na filmie — rzekła Wunderly, próbując zachować spokój, choć wszystko w niej dygotało.

— Cofnę jeszcze raz. Tym razem puszczę wolniej… Wunderly czuła, jak narasta w niej napięcie. Nie myśl o wszystkich swoich nadziejach, powtarzała sobie w duchu. Uspokój się, nie podniecaj się za bardzo.

Pochyliła się nad ramieniem Negroponte, czując, jak oczy otwierają jej się szeroko na widok ciemnej plamki, która pulsowała na ekranie: raz, drugi i trzeci. Potem znów zamarła.

— Cofnę jeszcze raz — rzekła Negroponte drżącym głosem.

Lodowe stworzenie znowu zaczęło pulsować.

— To naprawdę żyje — szepnęła Wunderly.

— Cały czas miałaś rację — oznajmiła Negroponte, obracając się na krześle.

Wunderly objęła ją i uścisnęła. Negroponte wstała i odwzajemniła uścisk. Razem odtańczyły jakiś dziwny taniec wzdłuż laboratoryjnego stołu.

— Dostaniesz za to Nobla! — wykrzyknęła Negroponte.

— Dostaniemy. Obie. Razem tego dokonałyśmy.

— Życie w temperaturach kriogenicznych — rzekła Negroponte, wracając do aparatury.

— Musimy powiedzieć Urbainowi, a potem przekazać MKU. Będą chcieli obejrzeć dane. Musimy nakręcić więcej materiału i obejrzeć następne próbki.

Negroponte potakiwała z takim zapałem, że aż włosy latały jej na wszystkie strony.

— Czy ty wiesz, co to oznacza? Te organizmy mają tak wolny metabolizm, że możemy badać reakcje w ich komórkach cząsteczka po cząsteczce. Będziemy mogli zobaczyć więcej niż w jakiejkolwiek normalnej komórce.

Wunderly już szperała w torebce, szukając palmtopa.

— Może nawet dostaniemy dwa Noble!

Było bardzo późno, ale Urbain był w biurze, gapiąc się na inteligentny ekran, na którym widać było przesyłany w czasie rzeczywistym obraz Alfy na powierzchni Tytana.

Poprosić tego kaskadera, żeby poleciał tam i naprawił sondę? Pogładził wąsy, bijąc się z myślami, kombinując nad sposobem wydostania swojego dziecka z grzęzawiska. Jak naprawić Alfę, skoro nawet nie mamy pojęcia, co się z nią stało? Inżynierowie przysięgają, że to awaria anten nadawczych, ale ludzie od komputerów sądzą, że to raczej jakiś błąd w oprogramowaniu. Ślepcy i słoń, pomyślał Urbain. Żaden ze specjalistów nie jest w stanie zobaczyć niczego poza własnymi uprzedzeniami.

Czy programiści mogą mieć rację? Czy to może być błąd w oprogramowaniu? W takim razie sprzęt działa bez zastrzeżeń. Należy więc przeprogramować główny komputer i odzyskamy kontrolę nad Alfą. Urbain potrząsnął głową. Przecież przeglądaliśmy już oprogramowanie z dziesięć razy. Albo nawet więcej. Nie znaleźliśmy żadnych błędów.

To jest zadanie Habiba, pomyślał Urbain. Znów przypomniał sobie o jego bezczelności. Powinien być tutaj, próbując doszukać się, co się stało, a nie siedzieć z ludźmi od konserwacji i dumać nad przerwami w dostawie energii. Powinien być…

— Dzwoni doktor Wunderly — odezwał się telefon. — To pilne.

— Co tym razem? — mruknął Urbain.

Komputer uznał jego słowa za polecenie odebrania połączenia i otworzył łącze. Na inteligentnym ekranie po lewej stronie pojawiła się jej twarz w kształcie serca, naturalnej wielkości. Miała szeroko otwarte oczy i dziwny uśmiech, zniekształcający jej rysy.

— One żyją! — wykrzyknęła. — Mamy dowód! Organizmy znalezione w regionie pierścieni są żywe!

— Żywe? — Urbain zamrugał, słysząc tę nowinę. — Chce pani powiedzieć, że są tam żywe istoty?

— Mikroorganizmy — odparła Wunderly chwytając powietrze. — Żyjące w temperaturach kriogenicznych. Psychrofile.

— Muszę poinformować o tym MKU. I to natychmiast. Wunderly skinęła głową na zgodę.

— Doktor Negroponte pracowała ze mną. Razem tego dokonałyśmy. Zasługuje na takie samo uznanie jak ja.

— Oczywiście — rzekł z roztargnieniem Urbain. — Oczywiście.

1 ... 72 73 74 75 76 77 78 79 80 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)