Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Arka odkupienia. Tom 1: Zdrada [Redemption Ark - pl]
Arka odkupienia. Tom 1: Zdrada [Redemption Ark - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Arka odkupienia. Tom 1: Zdrada [Redemption Ark - pl]

Электронная книга - «Arka odkupienia. Tom 1: Zdrada [Redemption Ark - pl]». Краткое содержание книги:

Pięćdziesiąt lat temu interwencja ludzi obudziła obcą, uśpioną od wieków strukturę, stworzoną dawno temu po to, by ostrzegała o pojawieniu się istot inteligentnych w tym rejonie galaktyki. Teraz nastąpi reakcja. Kiedyś Clavain uciekł, by walczyć po stronie Hybrydowców — pewnego odłamu ludzi, uczestników zbiorowej świadomości, zbudowanej na modłę ula. Czterysta lat później, w końcowej fazie brutalnej wojny międzyplanetarnej, coś wywołało panikę wśród tajnego kierownictwa Hybrydowców. Gdy zrozumiano przyczynę nowego zagrożenia, Clavain planuje ponowną ucieczkę. Szuka dawno zaginionej infernalnej broni, która może wpłynąć na bieg wydarzeń. Wraz z grupą sprzymierzeńców Clavain leci na Resurgam — kolonię archeologiczną, która przeżywa kryzys. Dla dobra ludzkości zamierza odzyskać broń. Jego rozgoryczona rywalka Skade postawiła sobie inny cel i by go zrealizować, gotowa jest zmienić nawet samą rzeczywistość.
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 102
Перейти на страницу:

Krab przebierał manipulatorami.

— Wiesz doskonale, że z silnikami nic złego się nie działo. Żądam, żebyś je natychmiast ponownie uruchomił. Każda sekunda dryfowania działa na korzyść Clavaina.

— Doprawdy?

— Tylko w bardzo luźnym sensie. Dalsze opóźnienie spowoduje, że jedyną opcją pozostanie zabójstwo na odległość zamiast pojmania żywcem.

— Ale chyba nigdy nie brano tego pod uwagę poważnie? — spytała Felka.

— Nigdy nic nie wiadomo, jeśli Remontoire nadal będzie wykazywał niesubordynację.

— Niesubordynację?! — huknęła Felka. — Mówisz prawie jak Demarchista.

— Tylko bez sztuczek. To dotyczy was obojga. — Krab obrócił się na zakończonych przyssawkami stopach. — Zapuść silniki, Remontoire, albo zrobię to bez ciebie.

Blefowała, ale Remontoire był przygotowany na to, że członkini Wewnętrznego Sanktuarium zechce unieważnić jego polecenia. Może nie było to dla niej łatwe, z pewnością trudniejsze niż zmuszenie go do wykonania rozkazu, ale nie wątpił, że byłaby do tego zdolna.

— Dobrze, ale najpierw pokaż mi, co robi twoja maszyneria.

— Jaka maszyneria?

Remontoire odczepił kraba od ściany — przyssawki puściły z zabawnym cmoknięciem. Uniósł kraba na wysokość oczu. Patrzył na plątaninę czujników i rozmaitych broni, prowokując Skade, by ich użyła. Małe nóżki przebierały żałośnie.

— Doskonale wiesz, o co mi chodzi — stwierdził. — Chcę wiedzieć, co to jest. Chcę wiedzieć, Skade, co potrafisz.

* * *

Podążyli za proksym przez kręte, szare korytarze i pionowe szyby między pokładami, oddalając się od dziobu statku — w dół, jak sugerowało Remontoire’owi ucho wewnętrzne. Przyśpieszenie osiągnęło jeden i trzy czwarte g, gdyż Remontoire zgodził się uruchomić silniki na niskim poziomie ciągu. Jego mentalna mapa innych załogantów stwierdzała, że wszyscy są nadal stłoczeni w części statku tuż za dziobem i tylko on z Felka zabrnęli tak daleko w stronę rufy. Jeszcze nie odkryli, gdzie znajduje się rzeczywiste ciało Skade, ciągle rozmawiała z nimi tylko za pośrednictwem kraba, a zwykła wszechwiedza Remontoire’a na temat układu statkowych pomieszczeń została zastąpiona przez schemat w jego umyśle, pełen precyzyjnie zamazanych miejsc, jak w ocenzurowanym tajnym dokumencie.

— Ta maszyneria… cokolwiek to jest…

Skade mu przerwała.

— I tak byś się o tym dowiedział wcześniej albo później. Razem z całym Matczynym Gniazdem.

— Czy dowiedziałaś się tego z Osnowy?

— Osnowa wskazała nam tylko kierunek. Niczego nie podano nam na talerzu. — Krab pomknął naprzód, dotarł do szczelnie zamkniętej grodzi, mechanicznych drzwi, które zamknęły się jeszcze przed zwiększeniem przyśpieszenia. — Musimy tam przejść w rejon, który zapieczętowałam. Ostrzegam was, że po drugiej stronie wasze odczucia będą nieco inne. Nie bezpośrednio za tą barykadą, ale w przybliżeniu wyznacza ona granicę, gdzie efekty działania maszynerii przekraczają próg ludzkiego odczuwania. To może was zdezorientować.

Remontoire spojrzał na Felkę. Patrząc mu w oczy, skinęła głową.

— Prowadź, Skade — powiedział.

— Dobrze.

Zapora otworzyła się ze świstem, za nią wyłonił się korytarz ciemniejszy i bardziej przerażający. Weszli tam, a potem pionowymi szybami, używając tłokopodobnych wind, zjechali kilka poziomów w dół.

Remontoire zanalizował swoje odczucia — nie zauważył nic odbiegającego od normy. Spojrzał na Felkę, unosząc pytająco brwi — w odpowiedzi pokręciła głową. Też nie odczuwała nic szczególnego, a była znacznie bardziej od niego wrażliwa.

Szli korytarzami, przystając od czasu do czasu dla nabrania sił. Dotarli do odcinka korytarza o ścianach pozbawionych wszelkich cech charakterystycznych — rzeczywistych, holograficznych czy entoptycznych. Krab zatrzymał się jednak w pewnym miejscu, po chwili rozwarła się szpara w ścianie na wysokości torsu, poszerzała się jak kocia źrenica. Przez pionowe rozcięcie wylewało się przez nią czerwone światło.

— Tu mieszkam — powiedział krab. — Zapraszam.

Weszli za krabem do obszernej, ciepłej komnaty. Remontoire rozejrzał się. Nie tego się spodziewał. W niemal pustym pomieszczeniu stało kilka urządzeń, ale tylko jedno z nich — niewielki obiekt, przypominający makabryczną rzeźbę — Remontoire rozpoznał natychmiast. Urządzenia brzęczały cicho.

Największy obiekt — czarny jajokształtny zbiornik, spoczywający na masywnym rdzawym postumencie — miał mnóstwo analogowych mierników tarczowych z drżącymi wskazówkami. Zbiornik wyglądał na antyk, tak jak wiele nowoczesnych obiektów techniki kosmicznej, przypominał relikt z najwcześniejszych dni podboju okołoziemskiego kosmosu. Remontoire rozpoznał w nim kapsułę ewakuacyjną konstrukcji Demarchistów. Prosta i trwała. Statków Hybrydowców nigdy nie wyposażano w kapsuły ewakuacyjne.

Na tej jednostce umieszczono ostrzeżenia we wszystkich powszechnych językach — w norte, po rosyjsku, w kanezyjskim — oraz ikony i diagramy w jaskrawych podstawowych kolorach. Były tam pasiaste oznaczenia i krzyżowe rakietowe silniki sterujące; szare purchle z czujnikami i układami łączności; złożone j skrzydła słoneczne i spadochrony; wokół drzwi z małym trójkątnym okienkiem widniały odrzucane wybuchem śruby.

Zbiornik nie był pusty. Przez okienko Remontoire dostrzegł wewnątrz kapsuły kształt wypukłego bladego ciała, niewyraźny z powodu otaczających go kompresów z bursztynowego żelu izolującego lub jakiegoś lepkiego chemicznego środka odżywczego.

— Skade?… — Remontoire przypomiał sobie, jak uszkodzone było ciało Skade, gdy ją odwiedził przed odlotem.

— Podejdźcie — powiedział krab. — Spójrzcie. Na pewno was to zaskoczy.

Remontoire i Felka zbliżyli się do kapsuły. Różowa osoba w środku leżała w pozycji embrionalnej, podłączona do przewodów i cewników. Poruszała się ledwo zauważalnie, oddychała powoli, nie częściej niż raz na minutę.

To nie Skade ani to, co ze Skade pozostało. To w ogóle nie człowiek.

— Co to takiego? — spytała Felka szeptem.

— Skorpio — odparł Remontoire. — Hiperświnia ze statku Demarchistów.

Felka i Remontoire dotknęli metalowej ściany kapsuły. Czuli rytmiczne pulsowanie systemu podtrzymywania życia.

— Co on tu robi? — spytała Felka.

— Jest na drodze do sprawiedliwości — wyjaśniła Skade. — W pobliżu planet wewnętrznych wystrzelimy kapsułę i niech Konwencja Ferrisvillska ją podejmie.

— A potem?

— Osądzą go i orzekną, że jest winny wielu przestępstw — rzekła Skade. — Potem, w obecnym systemie prawnym, zabiją go. Nieodwracalna śmierć neuronalna.

— Mówisz tak, jakbyś to aprobowała.

— Musimy współpracować z Konwencją — stwierdziła Skade. — Potrafią nam utrudnić działania wokół Yellowstone. I tak musi być im przekazana. Gdyby umarł w naszym areszcie, byłoby to dla nas bardzo wygodne. Niestety, przy tym sposobie postępowania ma on jednak pewne szanse przeżycia.

— Jakie zbrodnie mu zarzucają? — spytała Felka.

— Zbrodnie wojenne — odparła Skade jowialnie.

— To mi nic nie mówi. Jak może być zbrodniarzem wojennym, jeśli nie jest związany z żadną uznaną frakcją.

— To proste — powiedziała Skade. — Zgodnie z warunkami Konwencji w zasadzie każdy nielegalny postępek w strefie wojennej staje się przestępstwem wojennym. Z definicji. W przypadku Skorpio takich czynów nie brak. Morderstwa. Zabójstwa. Terroryzm. Szantaż. Kradzieże. Wymuszanie. Ekosabotaż. Przemyt nielegalnych inteligencji poziomu alfa. Jest zamieszany w przestępstwa wszelkich typów w obszarze Chasm City — Pas Złomu. Nawet w czasie pokoju to poważne oskarżenia, a w okresie wojny te czyny podlegają obowiązkowej karze nieodwracalnej śmierci. Wielokrotnie na nią zasłużył, nawet gdyby nie liczyć popełnionych przez niego morderstw.

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)