Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «W Pogoni Za Rozumem». Краткое содержание книги:

Bohaterka bestselleru DZIENNIK BRIDGET JONES nadal zmaga się z problemami w życiu uczuciowym i zawodowym. Związana w końcu z Markiem Darcym, teraz odkrywa uroki wspólnego życia z mężczyzną marzeń. Bridget, niesłusznie posądzona o przemyt narkotyków, trafia do tajlandzkiego więzienia…
1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 76
Перейти на страницу:

Kiedy zrozumiała, jak bardzo jestem zdenerwowana, zrobiła się dziwnie miła, wyprowadziła mnie z kawiarni, zostawiając torby u kelnera, wyjęła z torebki całą masę chusteczek papierowych, zaprowadziła mnie na schody na tyłach, posadziła i kazała sobie o wszystkim opowiedzieć. Chociaż raz w życiu naprawdę mnie wysłuchała. Kiedy skończyłam, przytuliła mnie jak prawdziwa mama i mocno wyściskała, otaczając chmurą dziwnie kojącego zapachu Givenchy III.

– Byłaś bardzo dzielna, kochanie – szepnęła. – Jestem z ciebie dumna.

Tak mi było dobrze. W końcu się wyprostowała i otrzepała ręce.

– No, do roboty! Musimy się zastanowić, co teraz robić. Pogadam z tym inspektorkiem i wezmę go do galopu. Toż to absurd, żeby ta osoba od piątku była na wolności. Mieli mnóstwo czasu, żeby go złapać. Co oni robią? Chodzą na panienki? Oj, nie martw się. Umiem postępować z policją. Jeśli chcesz, możesz się zatrzymać u nas. Myślę jednak, że powinnaś zostać u Marka.

– Ale ja w ogóle nie mam powodzenia u mężczyzn.

– Bzdury, kochanie. Słowo daję, nic dziwnego, że wy, dziewczyny, nie potraficie sobie znaleźć chłopca, skoro ciągle udajecie superyuppies, które nie potrzebują nikogo, jeżeli nie jest Jamesem Bondem, a potem siedzą w domu, lamentując, że nie mają powodzenia u mężczyzn. Ojej, patrz, która godzina. Chodź, bo się spóźnimy do kolorystki!

Dziesięć minut później siedziałam w białym pokoju Darcy’ego, w białym szlafroku i z białym ręcznikiem na głowie, w towarzystwie mamy, całej gamy kolorowych próbek materiałów i kobiety o imieniu Mary.

– Ja nie mam pojęcia! – parsknęła z dezaprobatą mama. – Jak tak można w kółko zadręczać się tymi wszystkimi teoriami! Mary, spróbuj tę złamaną wiśnię.

– To nie ja, tylko trend społeczny – odparłam z oburzeniem. – Kobiety zostają same, bo potrafią się utrzymać i chcą robić karierę, a kiedy się starzeją, wszyscy mężczyźni uważają je za zdesperowane, przeterminowane, opóźnione w rozwoju i po prostu wolą młodsze.

– Słowo daję, kochanie. Przeterminowane! Można by pomyśleć, że jesteś tubką twarogu w supermarkecie! Takie idiotyzmy możliwe są tylko w kinie.

– Nieprawda.

– Matko święta! Przeterminowane. Mężczyźni mogą udawać, że wolą te głupie laseczki, ale tak wcale nie jest. Każdy chciałby mieć miłą przyjaciółkę. A ten Rogerjakmutam, który zostawił Audrey dla swojej sekretarki? Oczywiście była głupia. Pół roku później błagał Audrey o powrót, a ona się nie zgodziła!

– Ale…

– Samanta jej było na imię. Głupia jak but. A Jean Dawson, która była żoną Billa – pamiętasz Dawsona, tego rzeźnika? – po jego śmierci wyszła za chłopaka o połowę młodszego od niej, który teraz jest jej bardzo oddany, bez reszty, a przecież Bili nie zostawił fortuny, wiesz, bo na mięsie nie można się dorobić.

– Ale jeżeli jesteś feministką, nie powinnaś potrzebować…

– To właśnie jest takie idiotyczne w feminizmie, kochanie. Każdy, kto ma choć odrobinę oleju w głowie wie, że jesteśmy rasą wyższą. Mężczyźni nic, tylko cyganią…

– Mamo!

– …i wydaje im się, że na emeryturze mogą się wylegiwać i nic nie robić w domu. Spójrz na to. Mary.

– Bardziej mi się podobał ten koralowy – odparła nadąsana Mary.

– No właśnie – powiedziałam przez wielką płachtę w kolorze akwamaryny. – Człowiekowi nie chce się po pracy jeszcze taszczyć toreb z zakupami, skoro oni tego nie robią.

– Ja nie mam pojęcia! Wy to wszystkie byście chyba chciały mieć w domu Indianę Jonesa, który wam będzie zmywał garnki. Ich trzeba wytresować. Kiedy wyszłam za tatusia, co wieczór chodził do klubu brydżowego! Co wieczór! I palił.

Kurde. Biedny tata – pomyślałam, kiedy Mary przyłożyła mi do twarzy jasnoróżową próbkę, a mama zasłoniła ją fioletową.

– Mężczyźni nie lubią, jak się ich rozstawia po kątach – powiedziałam. – Chcą, żeby kobieta była niedostępna, żeby mogli się o nią starać i… Mama ciężko westchnęła.

– Po co z tatą co tydzień prowadzaliśmy cię do szkółki niedzielnej, skoro teraz nie masz zielonego pojęcia o życiu. Nie dajesz sobie przemówić do rozumu, ciągle tylko wracasz do Marka i…

– To na nic, Pam. Ona jest Panią Zimą.

– Jest Panią Wiosną albo ja jestem chińskim mandarynem. Mówię ci.

– Ale to jakiś koszmar. Jesteśmy wobec siebie grzeczni i oficjalni, a ja wyglądam jak szmata do podłogi…

– No właśnie próbujemy jakoś temu zaradzić, prawda, dobierając ci kolory. A zresztą nie ma to większego znaczenia, jak się wygląda, nie. Mary? Po prostu musisz być prawdziwa.

– Zgadza się. – Mary, która była wielkości ostrokrzewu, rozpromieniła się.

– Prawdziwa? – zdziwiłam się.

– No wiesz, kochanie, jak Aksamitny Króliczek. Pamiętasz przecież! To była twoja ulubiona książka, którą Una ci czytała, kiedy tata i ja mieliśmy te problemy z szambem. No, spójrz tylko.

– A wiesz, że chyba jednak masz rację? – powiedziała Mary, ze zdumieniem robiąc krok do tyłu. – Ona jest Wiosną.

– A nie mówiłam?

– Mówiłaś, Pam, a ja z niej chciałam zrobić Zimę! Dopiero teraz jest sobą, prawda?

9 września, wtorek

2.00.

W łóżku, sama, nadal w domu Marka Darcy’ego. Chyba już resztę życia spędzę w białych pokojach. W drodze powrotnej z Debenhams zgubiliśmy się z policjantem. Prawdziwa szopka. Powiedziałam policjantowi, że w dzieciństwie mnie uczono, żeby – jeżeli się zgubię – prosić o pomoc policjanta, on jednak z jakichś dziwnych powodów nie załapał komizmu sytuacji. Kiedy w końcu wróciliśmy, znowu udałam się w objęcia Morfeusza, a kiedy obudziłam się o północy, cały dom był pogrążony w ciemności, a drzwi do sypialni Marka były zamknięte na klucz. Chyba zejdę na dół, zrobię sobie herbaty i pooglądam telewizję w kuchni. A jeżeli Mark jeszcze nie wrócił, chodzi z jakąś dziewczyną i przyprowadzi ją do domu, a ja wyjdę na jakąś nienormalną ciotkę albo inną panią Rochester, która w środku nocy siedzi w kuchni i pije herbatę? Ciągle wracam do tego, co mama powiedziała o byciu prawdziwą i o książce o Aksamitnym Króliczku (chociaż, szczerze mówiąc, w tym konkretnym domu dość już się naoglądałam króliczków). Twierdzi, że moja ulubiona książka – której ani rusz nie mogę sobie przypomnieć – była o tym, że niekiedy dziecko dostaje zabawkę, którą kocha bardziej niż wszystkie inne, i nawet kiedy zabawka już ma całkiem wytarte futerko, jest porozciągana i brakuje jej paru części, to dziecko i tak uważają za najpiękniejszą zabawkę na świecie i nie potrafi się z nią rozstać.

– Podobnie jest, kiedy dwoje ludzi naprawdę się kocha – szepnęła mama w windzie w Debenhams, jakby wyznawała przede mną jakiś straszny i wstydliwy sekret. – Ale cały problem, kochanie, polega na tym, że to się nie przydarza zabawkom, które mają ostre krawędzie, psują się przy upuszczaniu albo są zrobione z takiego głupiego syntetycznego materiału, który nie przetrwa długo. Trzeba być dzielną i pokazywać innym, kim jesteś i co czujesz. – Winda zatrzymała się na piętrze z akcesoriami łazienkowymi. – Uff! Fajnie było, nie?! – zaszczebiotała, raptownie zmieniając ton, kiedy do windy wcisnęły się trzy panie w jaskrawych blezerach i z dziewięćdziesięcioma dwiema torbami każda. – A widzisz? Wiedziałam, że jesteś Wiosną.

1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)