Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Wojna Honor [War of Honor - pl]
Wojna Honor [War of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna Honor [War of Honor - pl]

Электронная книга - «Wojna Honor [War of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Nikt nie chciał tej wojny — ani Thomas Theisman, ani Królestwo Manticore, ani Imperium Andermańskie. A już na pewno nie Honor Harrington. Mimo to wybuchła, i to na kilku frontach równocześnie. Teraz zaś nie było już szans na ucieczkę w ciągnące się latami negocjacje pokojowe. Co gorsza, wszystko zaczęło wskazywać na to, że zwiększy się zarówno jej skala, jak i liczba uczestników. Tymczasem kolejna próba pozbycia się admirał Harrington spełzła na niczym za sprawą jej wiernych przyjaciół i nieprzeciętnych zdolności taktycznych.
1 ... 63 64 65 66 67 68 69 70 71 ... 224
Перейти на страницу:

— Przepraszam, ma’am, czy któryś z tych typków z MSZ-etu był choć raz w Imperium? Albo choćby w Konfederacji?

Słysząc jego ton, Honor omal nie parsknęła śmiechem.

— Paru na pewno — odparła, dziwiąc się własnemu opanowaniu. — Kiedyś. To duże ministerstwo, Rafę.

— Fakt, że duże. Ale musieli być tam naprawdę dawno temu. My oboje odwiedziliśmy je stosunkowo niedawno, ma’am, i żadne z nas nie uwierzyło, że Gustaw XI działa w sposób nieprzemyślany i że można na niego wpłynąć, kiedy już się na coś zdecyduje. Zwłaszcza w kwestii polityki zagranicznej.

— Obawiam się, że masz rację, ale problem jest gorszy — Gustaw XI jest na dodatek uparty jak muł pancerny i przekonany o własnej nieomylności, co zwiększa nieprzewidywalność jego decyzji. Sądzę, że jest raczej pragmatykiem niż wizjonerem i na pewno nie jest głupi czy ograniczony. Ale kiedy sobie coś wmówi i zacznie to realizować, nikt nie zdoła go od tego odwieść. Dlatego przewidywania, co on może zrobić, są gorsze od bezużytecznych, bo można dojść do logicznych wniosków nie mających nic wspólnego z rzeczywistością, bo on na podstawie tych samych danych doszedł do zupełnie innych. A biorąc pod uwagę ścisłą kontrolę Gustawa nad państwem, oznacza to, że od czasu do czasu cała polityka zagraniczna Imperium bywa nieprzewidywalna. I wątpię, by analitycy naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wzięli to pod uwagę. Według mnie po prostu nie mają bladego pojęcia, czego chce Imperium, więc zastosowali klasyczny du-pochron. Można powiedzieć, że obecny rząd i ja mamy całkiem odmienne opinie na większość kwestii. Mówiąc krótko, lecimy prosto na pole minowe, Rafę. Mamy złe i niekompletne dane wywiadu sporządzone przez ludzi, których kwalifikacje są, łagodnie mówiąc, podejrzane. Rząd nie chce podawać do publicznej wiadomości jakichkolwiek informacji o narastających kłopotach w Konfederacji, a to znaczy, że Descroix wymusza na podwładnych zbyt optymistyczne analizy. Chciałabym się mylić, ale obawiam się, że prawda jest paskudna: Imperium chce przesunąć granice kosztem Konfederacji. Nie wiem tylko jak bardzo. Dlatego przegrupowało siły na jej obszar. Stąd też wziął się pokaz siły w sąsiedztwie naszej bazy. Na dodatek wywiad zaczął przebąkiwać o niesprecyzowanych modyfikacjach w wyposażeniu i uzbrojeniu Imperialnej Marynarki, co potwierdza wnioski, do jakich doszłam.

— To nie brzmi wesoło, ma’am — przyznał bez śladu rozbawienia Rafę. — Czy w związku z tym otrzymała pani jakieś nowe dyrektywy polityczne?

— Żadnych — skrzywiła się. — Tak według Admiralicji, jak i MSZ-etu formułowanie nowych zasad politycznych byłoby na tym etapie „przedwczesne”. Czyli wszystko po staremu: nie godzimy się, by ktokolwiek próbował pozbawić Konfederację jakiegokolwiek obszaru, ale postępujemy tak, by nie sprowokować konfrontacji z Imperium.

— A jeśli Imperium chce konfrontacji z nami?

— To zrobimy, co będziemy mogli — przyznała i potarła nasadę nosa. — Prawdę mówiąc, Rafę, boję się, że nasz kochany rząd nadal nie ogłosi jasnego i spójnego stanowiska wobec rozwoju wydarzeń w Konfederacji. A brak konkretnego sygnału od nas Gustaw XI potraktuje jako zachętę i jego apetyt wzrośnie. A wtedy znajdziemy się w sytuacji, która bardzo łatwo może się wymknąć spod kontroli.

— Z całym szacunkiem, ma’am, ale co w takim razie panią opętało, by przyjąć ten przydział? Prawdopodobnie zna pani Konfederację lepiej od dziewięćdziesięciu procent korpusu oficerskiego RMN, nie wspominając o biurokratach z MSZ-etu. I zna pani Imperium. Jeśli więc nie dano pani znacznie większego kija, niż wynika to z tego, co usłyszałem dotąd, gdy Imperium zdecyduje się na atak, niewiele pani zdoła zrobić. A na dodatek wygląda na to, że rządowi by to odpowiadało — widać było, że chce jeszcze coś powiedzieć, ale ugryzł się w język.

Honor dobrze wiedziała, co chciał rzec, i zrobiła to za niego:

— Jest bardzo prawdopodobne, że masz rację, choć wątpię, czy ktokolwiek w rządzie życzyłby sobie pogorszenia naszych stosunków z Imperium. Raczej nie mają pojęcia, co z tym fantem zrobić, a ponieważ zniszczyli bez sensu zbyt wiele naszych okrętów, mają ich za mało, by wysłać tam potrzebne siły. Dlatego wybrali idealne ze swego punktu rozwiązanie: jeśli mi się uda i nic się nie stanie, zasługa przypadnie im, jeśli nie i nasze stosunki z Imperium poważnie się pogorszą, mają doskonałego kozła ofiarnego. A dlaczego przyjęłam to dowództwo… bo nie mogłam siedzieć i patrzeć, jak ktoś to pieprzy przez głupotę. Mamy zobowiązania wobec mieszkańców Sidemore, także wobec obywateli Konfederacji. A przede wszystkim gdyby Imperium stało się naszym wrogiem, ucierpiałoby zbyt wielu ludzi, zwłaszcza zaś my. Wydaje mi się, że mamy cień szansy, by do tego nie dopuścić.

— Do pani obowiązków nie należy poprawianie bezsensownej polityki głupiego rządu, ma’am — powiedział cicho Rafę.

Słowa te mogłyby być odczytane jako dezaprobata, gdyby pochodziły od kogoś innego. W tym jednakże przypadku Honor nie potrzebowała więzi z Nimitzem, by wiedzieć, że podyktowane były troską wynikającą ze świadomości, iż jeśli się jej nie uda, znajdzie się w naprawdę nieciekawej sytuacji.

— Nie należy — zgodziła się Honor. — Ale jest moim obowiązkiem robienie tego, co uważam za słuszne, i postępowanie takie, jakiego Królowa oczekuje po swoich oficerach. Nie zawsze jest to łatwe, a rzadko kiedy przyjemne. Zdarza się też, że niesie niemiłe konsekwencje, ale nikt nie mówił, że życie w Królewskiej Marynarce będzie łatwe, a jak nie lubimy ryzyka, to po cholerę żeśmy się zaciągali.

Cardones uśmiechnął się odruchowo, słysząc to powiedzonko starsze od Royal Manticoran Navy. A Honor odpowiedziała mu krzywym uśmieszkiem.

— Zrozumiem, jeśli masz zastrzeżenia i wolałbyś nie brać w tym udziału — dodała poważnie. — Mówię poważnie, Rafę. To może się bardzo źle skończyć dla wszystkich uczestników. Sądzę, że masz zbyt niski stopień, by ktoś chciał zrobić z ciebie kozła ofiarnego, jeśli wszystko się zawali, ale nie mogę tego zagwarantować. Dlatego chcę, żebyś naprawdę poważnie zastanowił się, czy chcesz ryzykować towarzyszenie damskiemu wcieleniu Don Kichota.

— Nie muszę się zastanawiać, ma’am. Prawdopodobnie ma pani rację: zwykły kapitan to za mało na kozła ofiarnego, jeśli rzeczywiście zrobi się źle, ale nawet gdybym się mylił, mógłbym wylądować na połowie pensji w znacznie gorszym towarzystwie, niż to nastąpi. Faktycznie, nikt w akademii nie obiecywał nam łatwych zarobków, więc jeśli pani jest na tyle szalona, by spróbować, będę zaszczycony, mogąc wraz z panią wziąć w tym udział. A współczuć należy wiatrakom.

— Wiedziałam, że tak zdecydujesz. I pewnie powinnam się trochę wstydzić, że na to właśnie liczyłam. Ale się nie wstydzę.

— Mam nadzieję, bo to wszystko pani wina. Byłem sobie młodym i niedoświadczonym poruczniczyną, kiedy zjawiła się pani i stała się dla mnie zupełnie niepraktycznym wzorem. — Cardones potrząsnął smętnie głową. — Jak sobie pomyślę, o ile prostsze miałbym życie, gdybym nigdy pani nie spotkał, włos mi się jeży i pot mnie oblewa.

— Nie wiem, czy prostsze, ale na pewno bezpieczniejsze. Choć nie wiem, czy to tak całkiem moja wina: jakoś tak nigdy nie wykazywałeś wystarczającgo rozsądku, żeby się nie wychylać.

— A to jest nieuczciwe! Nie wykazywałem w tej kwestii zbytniego rozsądku, bo w ogóle nie wykazuję zbytniego rozsądku. Amen.

Honor uśmiechnęła się i uniosła kufel w milczącym toaście na tę cześć.

Cardones zrobił to samo, po czym usiadł wygodniej i spytał pogodnie:

— Skoro to już wyjaśniliśmy, co robimy dalej, ma’am?

1 ... 63 64 65 66 67 68 69 70 71 ... 224
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)