Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Młodość dla wybranych
Młodość dla wybranych - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Młodość dla wybranych

Электронная книга - «Młodość dla wybranych». Краткое содержание книги:

Na ostry dyżur do szpitala w Springer w Bostonie zostaje przyjęty staruszek z objawami choroby Alzheimera. Wstępne badanie nie ujawnia żadnych dolegliwości neurologicznych. Podejrzewając udar mózgu, doktor Toby Harper nakazuje wykonanie tomografii komputerowej. W czasie, gdy reanimuje kolejnego pacjenta, jej podopieczny dosłownie rozpływa się w powietrzu.
Kilkanaście dni później do szpitala trafia mężczyzna z takimi samymi objawami, jak u nadal nie odnalezionego Harry’ego Slotkina. Obu wcześniej leczył doktor Carl Wallenberg. Pacjent umiera, a Toby, wbrew woli Wallenberga, aranżuje sekcję zwłok. Diagnoza nie pozostawia wątpliwości co do przyczyny śmierci: zarażenie chorobą szalonych krów.
Kilka innych tajemniczych zgonów, których wyjaśnieniem zajmuje się Toby, wskazuje coraz wyraźniej, że to nie epidemia, lecz rezultat czyjegoś świadomego działania. Tropy prowadzą do luksusowego domu opieki, w których Wallenberg i jego współpracownicy przeprowadzają eksperymenty medyczne na starcach, wszczepiając im hormony…
1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 78
Перейти на страницу:

– Jakim cudem alfons zdobył lekarstwo na receptę? – spytała Toby.

– Na ulicy można dzisiaj kupić wszystko, czego dusza zapragnie. Może brała coś jeszcze, tylko nie chce ci powiedzieć?

– Nie, ja jej wierzę.

– Który to miesiąc?

– Dokładnie nie pamięta. Piąty, może szósty.

– A więc widzimy tu płód w drugim trymestrze. – Doktor Marx odwróciła się do monitora. – To jest łożysko. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. To jest płyn owodniowy. A tu? To chyba pępowina. – Pochyliła się, uważnie analizując migotliwy obraz. – Myślę, że masz rację, Dan. To nie jest guz.

– Zniekształcony płód? – spytała Toby.

– Nie.

– W takim razie co?

– Coś pośredniego.

– Coś pośredniego między guzem a płodem? Przecież to niemożliwe.

Doktor Marx zaciągnęła się papierosem i wypuściła kłąb dymu.

– Żyjemy w nowym, wspaniałym świecie, moja droga.

– Mamy tylko ten sonogram, kłębowisko szarych plam. Doktor Sibley, radiolog, twierdzi, że to guz.

– Doktor Sibley nigdy nic takiego nie widział.

– A pani widziała?

– Proszę spytać Daniela.

Toby przeniosła wzrok na Dvoraka.

– O co tu chodzi?

– Raczej o kogo – odpowiedział. – Chodzi o kobietę, która zmarła przy porodzie. Nazywała się Annie Parini. Doktor Marx przebadała genetycznie jej płód.

– Przeprowadziliśmy tylko analizę wstępną – wyjaśniła pani profesor. – Pobraliśmy próbki tkanek i sporządziliśmy preparaty mikroskopowe. Kompletne badania DNA potrwają wiele miesięcy. Ale na podstawie samej histologii tego… tworu wysnułam kilka teorii. Proszę spocząć, pani doktor. Porozmawiamy o muszkach owocowych.

Do czego ona zmierza? – pomyślała Toby, sadowiąc się na krześle. Dvorak też usiadł. Doktor Marx zajęła miejsce u szczytu stołu i obrzuciła ich spojrzeniem surowej egzaminatorki dwojga poprawkowiczów.

– Słyszała pani o badaniach prowadzonych na uniwersytecie w Bazylei? O doświadczeniach na Drosophila melanogaster, czyli na pospolitej muszce owocowej?

– Które badania ma pani na myśli? – spytała Toby.

– Badania nad dodatkowymi oczami. Naukowcy zidentyfikowali gen wiodący, który uruchamia kaskadę dwóch i pół tysiąca genów niezbędnych do powstania muszego oka. Nazwali ten gen „ślepcem”, bo jeśli go zabraknie, mucha rodzi się bez oczu. Szwajcarzy zdołali uaktywnić „ślepca” w różnych częściach embrionu. Osiągnęli fascynujące rezultaty. Oczy występowały w najdziwniejszych miejscach. Na skrzydłach, na kolanach, na czułkach. Na jednej muszce pojawiło się czternaście oczu! A wszystko dzięki umiejętnej stymulacji zaledwie jednego genu. – Zgasiła papierosa i natychmiast umieściła w cygarniczce kolejnego.

– Nie widzę związku – powiedziała Toby.

– Zaraz do tego dojdziemy. – Doktor Marx pstryknęła zapalniczką, zaciągnęła się dymem i westchnęła, wyraźnie ukontentowana. – Tymczasem przeskoczmy granice międzygatunkowe i zajmijmy się myszkami.

– Nadal nie widzę związku.

– Próbuję zacząć od podstaw, moja droga. Nie jesteście biologami, pewnie nie zdajecie sobie sprawy, jak wielkie postępy poczyniła nauka, odkąd skończyliście medycynę.

– To prawda – przyznała Toby. – Z trudem nadążamy za nowościami w naszej dziedzinie.

– Zaraz to nadrobicie. Przynajmniej częściowo. – Doktor Marx strzepnęła popiół z papierosa. – Zaczęłam mówić o myszach. Chodziło mi głównie o przysadkę mózgową, bez której mysi noworodek prawie natychmiast ginie. Nie bez powodu nazywają ten gruczoł „dominującym gruczołem kontrolującym” albo „gruczołem-regulatorem”. Hormony, które wytwarza, regulują niemal wszystkie czynności organizmu, od jego wzrostu i reprodukcji aż po temperaturę ciała. Przysadka wytwarza też hormony, których funkcji jeszcze nie rozumiemy, ba, nawet ich jeszcze nie odkryliśmy. Mysz urodzona bez przysadki mózgowej zdycha w ciągu dwudziestu czterech godzin od chwili przyjścia na świat – oto jak ważny jest ten gruczoł.

I tu wkracza nauka. W Państwowym Instytucie Zdrowia w Bethesda prowadzi się badania nad rozwojem przysadki mózgowej w embrionach. Naukowcy wiedzą już, że różnorodne komórki, które ją tworzą, powstają z pojedynczego zawiązku: z komórek prekursorowych. Ale co skłania komórki prekursorowe do wytworzenia gruczołu przysadki?

Znowu popatrzyła na nich jak na studentów, którzy składają egzamin poprawkowy.

– Jakiś gen? – rzuciła Toby.

– Naturalnie. Wszystko sprowadza się do DNA. Do budulca życia.

– Który gen? – spytał Dvorak.

– U myszy jest to LHX3. Homeostatyczny gen LIM. Dvorak parsknął śmiechem.

– No to już wszystko wiem.

– Nie oczekuję, że zrozumiecie szczegóły, Dan. Chcę tylko, żebyście pojęli ogólną zasadę, która mówi, że geny kontrolujące każą komórkom prekursorowym rozwijać się w określony sposób. Jeden gen kontrolujący kieruje budową oka, inny – kończyny, jeszcze inny rozwojem przysadki mózgowej.

– No dobrze – odparł Dvorak. – Tyle jesteśmy w stanie zrozumieć. Chyba.

Doktor Marx uśmiechnęła się.

– W takim razie następne zadanie nie sprawi wam trudności. Chcę, żebyście skojarzyli badania Szwajcarów i badania nad przysadką mózgową myszy. Gen kontrolujący, który zmusza komórki prekursorowe do budowy przysadki, i muszkę owocową z czternastoma oczami. – Spojrzała na Toby, potem na Dvoraka. – Rozumiecie już, do czego zmierzam?

– Nie – przyznała Toby.

– Nie – zawtórował jej nieomal jednocześnie Dvorak. Doktor Marx westchnęła.

– No dobrze, w takim razie opowiem wam po prostu, co wykryłam w trakcie naszych badań. Zrobiłam sekcję okazu dostarczonego mi przez Daniela. Daniel myślał, że to zdeformowany płód. Ja też nigdy dotąd czegoś takiego nie widziałam, choć miałam do czynienia z tysiącami przypadków deformacji wrodzonych. Genotyp człowieka składa się ze stu tysięcy genów. To, co przyniósł mi Daniel, ma tylko fragment normalnego genotypu, w dodatku fragment bardzo niespójny. Cały genotyp musiała dotknąć jakaś katastrofa. Rezultat? Przypomina to obłąkany eksperyment, jakby ktoś rozebrał płód na części i złożył go z powrotem bez ładu i składu. Ręce, zęby, mózg – wszystko zbite w jedną gulę mięsa.

Toby zemdliło. Zerknęła na Dvoraka i spostrzegła, że pobladł. Obraz odmalowany przez doktor Marx przyprawił o mdłości ich oboje.

– Taki płód by nie przeżył, prawda? – spytała Toby.

– Oczywiście, że nie. Jego komórki żyły tylko dzięki temu, że odżywiała je krew łożyskowa. Organizm matki był dla niego żywicielem. Ten twór to pasożyt. No, ale z drugiej strony: wszystkie płody są pasożytami.

– Nigdy dotąd tak o tym nie myślałam – mruknęła Toby.

– Ależ tak, moja droga, to pasożyty. Matka jest nosicielem. Płucami natlenia ich krew. Jej pożywienie dostarcza im glukozy i protein. Nasz pasożyt mógł żyć tylko w jej łonie, podłączony do jej układu krążenia. Gdy go wydaliła, komórki natychmiast zaczęły obumierać. – Doktor Marx uniosła głowę, goniąc spojrzeniem kółko dymu żeglujące pod sufit. – Nie, nie jest to organizm zdolny do samodzielnego życia, to wykluczone.

– Skoro to nie płód, jak by to pani nazwała?

– Nie jestem pewna. Spreparowaliśmy przekroje różnorodnej tkanki. Zabarwiliśmy je i zbadaliśmy, ja i mój patolog. Oboje zgadzamy się co do jednego: we wszystkich preparatach pojawiają się liczne skupiska tego samego rodzaju tkanki. Tak, naturalnie, inne tkanki też tam są, mięśniowa, chrząstkowa, jest nawet oko, ale te występują chaotycznie. Zorganizowane i wyraźnie zróżnicowane są tylko powtarzające się skupiska tkanki gruczołowej, której jeszcze nie zidentyfikowaliśmy. Skupiska identyczne, przypuszczalnie w połowie fazy rozwojowej. – Myślała chwilę. – Krótko mówiąc, to, co dostarczył mi Daniel, wygląda na wytwórnię tkanek.

1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 78
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)