Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Najczarniejszy strach
Najczarniejszy strach - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Najczarniejszy strach

Электронная книга - «Najczarniejszy strach». Краткое содержание книги:

Coben to wsp??czesny mistrz thrillera, kt?rego przyr?wnuje si? zarowno do Agaty Christie, jak Roberta Ludluma. Precyzyjnie skonstruowana intryga, mistrzowsko stopniowane napi?cie, fa?szywe tropy prowadz?ce donik?d, pozornie niemo?liwe do wyja?nienia zagadki pojawiaj?ce si? niemal na ka?dej stronie, zaskakuj?ce zako?czenie, kt?rego nie domy?li si? nawet najbardziej przenikliwy czytelnik, to podstawowe cechy jego pisarskiego stylu. A? w o?miu powie?ciach pojawia si? ulubiony literacki bohater Cobena, Myron Bolitar, by?y pracownik FBI, agent sportowy i detektyw-amator w jednej osobie, kt?ry nieustannie wpl?tuje si? w kryminalne k?opoty. Na Myrona jak grom spada wiadomo??, ?e ma nie?lubnego syna, kt?rego istnienia nawet nie podejrzewa?. Co wi?cej, Jeremy choruje na rzadk? odmian? bia?aczki – by go uratowa?, konieczny jest przeszczep szpiku kostnego. Niestety, jedyny zarejestrowany dawca, niejaki Taylor, przepad? bez ?ladu. Myron ustala jego prawdziwe nazwisko – Lex. Ale Lex jest nieuchwytny, a podaj?cy si? za niego cz?owiek przez telefon ka?e mu po?egna? si? z ch?opcem. Powtarza przy tym maniakalnie siej ziarno. Siej Ziarno to przydomek seryjnego porywacza i mordercy opisanego w serii artyku??w przez Stana Gobbsa – dziennikarza, kt?rego media i FBI oskar?y?y o fabrykowanie informacji. S? na to niepodwa?alne dowody. Czy rzekomy zab?jca i dawca to jedna i ta sama osoba…
1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66
Перейти на страницу:

– Żaden problem.

– I przeprowadzić badanie ogólne.

– Zrobione.

– W porządku. No, to do dzieła.

Na wieść o znalezieniu dawcy, Emily z wyczekiwaniem wpatrzyła się w Myrona. Niczego nie wyjaśnił. Więcej go o to nie spytała.

W przeddzień operacji przeszczepu Myron wpadł do szpitala. Wsunął głowę przez drzwi i zobaczył, że chłopiec śpi. Po chemoterapii Jeremy był całkiem łysy. Skóra połyskiwała mu widmowo, jak u rośliny zmarniałej z braku słońca. Myron przyjrzał się śpiącemu synowi, zawrócił i pojechał do domu. Była to jego ostatnia wizyta w szpitalu.

Powrócił do zajęć w agencji RepSport MB i żył dalej. Odwiedzał rodziców. Spędzał czas z Winem i Esperanzą. Pozyskał kilku nowych klientów i na nowo rozkręcał interes. Wielka Cyndi wycofała się z walk na ringu i zasiadła przy biurku w recepcji. Jego świat chwiejnie i powoli znów zaczął się kręcić wokół swojej osi.

Osiemdziesiąt cztery dni później – wiedział, bo liczył – zadzwoniła do niego Karen Singh i zaprosiła do swojego gabinetu. Gdy przyjechał, nie traciła czasu.

– Udało się – oznajmiła. – Dziś Jeremy wrócił do domu.

Rozpłakał się. Karen Singh wyszła zza biurka, usiadła na poręczy fotela i pogładziła go po plecach.

Myron zapukał do uchylonych drzwi.

– Wejdź – powiedział Greg Downing.

Siedział w fotelu. Podczas długiego pobytu w szpitalu zapuścił brodę. Uśmiechnął się do Myrona.

– Miło cię widzieć.

– Nawzajem. Do twarzy ci z brodą.

– Przypominam drwala Paula Bunyana, co?

– Dla mnie bardziej Sebastiana Cabota w roli pana Frencha.

Greg zaśmiał się.

– W piątek wracam do domu.

– To wspaniale.

Zamilkli.

– Nieczęsto mnie odwiedzałeś – odezwał się Greg.

– Chciałem ci dać czas na wyzdrowienie. I zapuszczenie brody.

Greg bardziej zakrztusił się, niż roześmiał.

– Niestety, koniec z grą w kosza – powiedział.

– Jakoś to przeżyjesz.

– To takie łatwe?

– A kto mówi, że łatwe.

– No, tak.

– W życiu są rzeczy ważniejsze od koszykówki. Choć czasem o tym zapominam.

Greg znów skinął głową i opuścił ją.

– Słyszałem, że znalazłeś dawcę – powiedział. – Nie wiem, jak ci się udało.

– Nieważne.

Greg podniósł wzrok.

– Dziękuję.

Myron, nie bardzo wiedząc, co powiedzieć, milczał. I wtedy Greg zaszokował go pytaniem:

– Wiesz o wszystkim, prawda?

Myronowi zamarło serce.

– Dlatego pomogłeś – dodał Greg bezbarwnym głosem. – Emily powiedziała ci prawdę.

Myron poczuł, jak ściska go w gardle. W głowie mu szumiało.

– Zbadałeś krew? – spytał Greg.

Myron zdołał skinąć głową. Greg zamknął oczy. Myron przełknął ślinę.

– Od dawna…? – zaczął.

– Nie jestem pewien. Ale chyba od razu – odparł Greg.

On wie! Słowa te spadły na Myrona jak krople deszczu i spłynęły po nim, nie przenikając do wnętrza. Zawsze wiedział…

– Przez jakiś czas oszukiwałem się, wmawiałem sobie, że to nieprawda – ciągnął Greg. – Zadziwiające, do czego zdolny jest umysł. Ale kiedy Jeremy miał sześć lat, wycięto mu wyrostek. Zobaczyłem wtedy na jego karcie grupę krwi. I potwierdziło się to, o czym wiedziałem od początku.

Myron nie umiał nic na to powiedzieć. Prawda zwaliła się na niego i zmiotła długie miesiące blokowania uczuć niczym stos dziecięcych zabawek. Istotnie zadziwiające, do czego zdolny był umysł. Spojrzał na Grega i po raz pierwszy zobaczył go we właściwym świetle. To wszystko zmieniało. Jeszcze raz pomyślał o ojcach. O prawdziwym poświęceniu. O bohaterach.

– Jeremy to dobry dzieciak – dodał Greg.

– Wiem.

– Pamiętasz mojego ojca? Gdy krzyczał przy liniach jak wariat?

– Tak.

– W końcu stałem się taki jak on. Kropla w kroplę podobny do mojego starego. Miałem go we krwi. Nie znałem bardziej okrutnego drania – rzekł Greg. – Pokrewieństwo nigdy dla mnie wiele nie znaczyło – dorzucił.

Pokój wypełnił się dziwnym echem. Odgłosy w tle ścichły. Zostali sami i patrzyli na siebie z dwóch brzegów osobliwej przepaści.

Greg ruszył do łóżka.

– Zmęczyłem się, Myron – powiedział.

– Powinniśmy o tym pomówić.

– Tak. – Greg położył się i trochę za mocno zacisnął powieki. – Może później. W tej chwili naprawdę jestem zmęczony.

Pod koniec dnia Esperanza weszła do gabinetu Myrona i powiedziała:

– Nie za bardzo znam się na wartościach rodzinnych ani na tym, od czego zależy szczęście rodzinne. Nie wiem, jak należy wychować dziecko, jak zapewnić, żeby było szczęśliwe i „dobrze przystosowane”, cokolwiek to znaczy, do życia społecznego. Nie wiem, czy lepiej być jedynakiem, czy mieć mnóstwo rodzeństwa, być wychowanym przez oboje rodziców czy przez jednego, a może przez parę gejów, lesbijek albo otyłego albinosa. Ale wiem jedno.

Myron wpatrzył się w nią i czekał.

– W życiu nie skrzywdziłbyś dziecka.

Wstała i pojechała do domu.

Kiedy Myron i Win zatrzymali się na podjeździe, Stan Gibbs bawił się właśnie na podwórku z synkami. Jego żona – Myron domyślał się, że to żona – przyglądała im się z leżaka. Jeden chłopczyk dosiadał ojca jak konia, drugi pokładał się ze śmiechu na trawie.

Win zmarszczył brwi.

– Sielanka jak z obrazka Rockwella – powiedział.

Wysiedli z samochodu. Koń Stan podniósł wzrok. Na ich widok jego uśmiech zwiądł co nieco na brzegach. Gibbs zdjął synka z pleców i powiedział do niego coś, czego Myron nie dosłyszał. „Oooch, tato” – westchnął chłopczyk. Gibbs zerwał się na nogi i zmierzwił mu czuprynę. Win znowu zmarszczył brwi. Stan podbiegł do nich, a jego uśmiech zanikł jak koniec piosenki.

– Co panowie tu robią? – spytał.

– Wróciliśmy do żony? – spytał Win.

– Próbujemy.

– Wzruszające.

– O co chodzi?

– Niech pan powie dzieciom, żeby weszły do domu – odparł Myron.

– Słucham?

Na podjeździe zatrzymał się drugi wóz, prowadzony przez Ricka Pecka. Obok niego siedziała Kimberly Green. Gibbs pobladł. Spojrzał na Myrona.

– Zawarliśmy umowę! – powiedział.

– Powiedziałem, że po odkryciu tej powieści miał pan dwa wyjścia. Pamięta pan?

– Nie jestem w nastroju…

– Uciec albo wyznać prawdę.

Maska spokoju Gibbsa opadła i po raz pierwszy Myron zobaczył na jego twarzy gniew.

– Nie wspomniałem o trzecim. O wyjściu, które wymienił pan, kiedy się poznaliśmy. Mógł pan powiedzieć oskarżycielom, że porywacz Siej Ziarno jest naśladowcą. Że przeczytał tę powieść. Mogłoby to panu pomóc. Nieco ostudzić emocje.

– Nie mogłem tego zrobić.

– Bo to doprowadziłoby FBI do pańskiego ojca?

– Tak.

– Ale pan nie wiedział, że to on ją napisał. Prawda? Nie miał pojęcia o jej istnieniu. Zapamiętałem to z naszej pierwszej rozmowy. To samo powiedział pan w telewizji. Stwierdził pan, iż nie miał pojęcia, że ojciec jest jej autorem.

1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)