Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Magom wszystko wolno
Magom wszystko wolno - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Magom wszystko wolno

Электронная книга - «Magom wszystko wolno». Краткое содержание книги:

Magom wszystko wolno
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 90
Перейти на страницу:

- W sabai wszystkie wymienione są jako „zagub.”. Wszystkie prócz Wody, Kary, Ochrony, Węży, Dzieciństwa i Jednolitości.

Ora chrząknęła.

- Ciekawe... Ciekawe, na czym polega na przykład takie Rdzenne zaklęcie Dzieciństwa?

- Według sabai jest to „dział, skier, na osobow., mając, na celu stwórz, długotrw. Dzieciństwa w światopogl., psych., działaniach”.

- Koszmar - rzekła Ora z uczuciem.

Wzruszyłem ramionami.

- W zamierzchłych czasach istniał zdaje się taki działacz - wymamrotała Ora, jakby sobie coś przypomniała. - Gromadził wokół siebie uczniów i wszyscy z nich byli w mniejszym lub większym stopniu infantylni... bez względu na wiek. A panu, Hort, nigdy nie zdarzyło się tęsknić za własnym dzieciństwem?

- To jak tęsknić za zeszłorocznym śniegiem - mruknąłem. W tym momencie dotarliśmy. Woźnica ściągnął cugle. Zapłaciłem, zeskoczyłem z podnóżka i pomogłem wysiąść Orze.

Szyld, widniejący nad wielkim, mrocznym budynkiem, głosił: „Karety podróżne. Dyliżanse. Podróże i wycieczki”.

Poniżej znajdowała się mała, miedziana tabliczka, zakryta magicznym welonem, przeczytać ją mógł jedynie mag od drugiego stopnia wzwyż: „Dalekie przewozy. Terminowo. Drogo. Wyłącznie dla magów”.

Weszliśmy.

Ściany przestronnego biura ozdobione były topornymi morskimi pejzażami, widokami parków i przesadnie złowieszczymi zamkami. Nad tym wszystkim unosiły się, wściekle wirując kołami, pękate karety z wizerunkiem drapieżnego ptaka na bokach. Na jednym z obrazów rozpoznałem króla; w każdym razie wypukłe oczy i stylizowana bródka znakomicie się artyście udały. Król stal przed otwartymi drzwiami karety i wyglądało na to, że również wybiera się w daleką podróż; nogę miał, w każdym razie, optymistycznie wzniesioną nad podnóżkiem.

W biurze było tłoczno. Jedni, podobnie jak my, oglądali obrazki na ścianach, inni kartkowali grube foliały na niskich stolikach, jeszcze inni rozmawiali półgłosem z okrągłym okienkiem w drugim końcu sali.

- Niech się pan zmiłuje! - usłyszałem. - Jeśli pójdzie pan pieszo, w ogóle nic pan nie zapłaci, oczywiście prócz wjazdowego... Orientuje się pan oczywiście, ile tam biorą za wjazd?

- Państwo na prawo - uprzejmie poinformował nas chłopiec, który otworzył nam drzwi.

Po prawej stronie wiodły w dół wąskie schody, również przykryte welonem przed postronnym wzrokiem. Na dolnym stopniu siedziało, nie kryjąc się, zaklęcie ochronne.

- Jakie to wszystko tajemnicze - mruknęła Ora z ironią. - Jest pan pewien, Hort, że będzie nas stać?

Aksamitna zasłona sama rozsunęła się przed nami.

Znaleźliśmy się w pomniejszonej kopii pierwszego pomieszczenia. Nie było tu żywej duszy; zamiast rzemieślniczej chałtury, ściany pokryte były matowymi gobelinami.

- Życzę zdrowia państwa sowom. - Z fotela podniósł się zupełnie jeszcze miody, młodszy ode mnie, chłopak. Jego prawe oko było zielone, lewe zaś piwne. - Będziemy radzi, mogąc pomóc państwu w podróży, niezależnie od jej długości... Nazywam się Lan zi Korszun, lub Korszun drugi; mój ojciec jest właścicielem biura... Co możemy dla państwa zrobić?

Był magiem dziedzicznym pierwszego stopnia. W najwyższym stopniu dobrze wychowanym, akuratnym i poważnym młodzieńcem.

- Chcemy odbyć małą podróż do tak zwanej Marmurowej Jaskini - rzekłem możliwie niedbale.

Młodzieniec nie był zdziwiony; nie sprawiał, w każdym razie, takiego wrażenia.

- Podobna wyprawa, drodzy państwo, zaliczana jest do dalekich i odpowiednio kosztuje...

- Nie będziemy się targować - rzekłem z rozdrażnieniem.

Młodzieniec pospiesznie przytaknął.

- Uprzedzenie państwa o tym było moim obowiązkiem; nie wszyscy nasi klienci są równie szczodrzy - uśmiechnął się. - Nasza biuro może zaproponować dwa rodzaje podróży - powietrzną oraz projekcyjną. Powietrzna jest nieco tańsza, lecz także trudniejsza. Pod postacią orła - dwie doby z dwoma przystankami, i pod postacią smoka - dobę z jednym przystankiem.

Spojrzałem na Orę. Na jej twarzy nie było widać entuzjazmu.

- Może pani zostać - rzekłem. I z przerażeniem wyobraziłem sobie, że opuszcza teraz kąciki ust i mówi po prostu: „Ma pan rację. Niech pan wyrusza, Hort. Ja poczekam...”

- A projekcyjna? - spytała Ora.

Młodzieniec się zamyślił.

- Podróż projekcyjna jest znacznie wygodniejsza... choć oczywiście również droższa. Problem polega na tym, że nie dysponujemy zdaje się mapą, niezbędną do podróży do Marmurowych Jaskiń. Wygląda na to, że w trakcie istnienia naszego biura nikt się tam jeszcze nie wybierał...

- Zdaje się - czy nie dysponujecie? - spytałem ostro. Ostrzej, niż należało.

- Nie dysponujemy - przyznał młodzieniec. - Jeśli jednak złożą państwo osobne zamówienie... wyślemy tam kartografa, który wykona...

- Jak dużo czasu to zajmie?

Młodzieniec niepewnie wzruszył ramionami.

- Widzi pan, dotarcie do Marmurowych Jaskiń w tradycyjny sposób zajmuje, o ile się nie mylę, około miesiąca... Jeśli drogi są w dobrym stanie i zmienia się konie...

- Dziękuję - rzekłem z uśmiechem.

* * *

„MAGOWIE MIANOWANI: SELEKCJA, NAUKA, EGZAMIN.

8.1: Zajęcia teoretyczne odbywają się w obecności nauczyciela lub samodzielnie z wykorzystaniem literatury specjalistycznej.

8.2: Zajęcia praktyczne obowiązkowo odbywają się w obecności nauczyciela. Do realizacji oddziaływań magicznych uczeń wykorzystuje szkolny przedmiot inicjujący z ograniczonym zapasem energii.

10.2: Na czas egzaminu ubiegający się otrzymuje, za pokwitowaniem, przedmiot inicjujący swego nauczyciela.

10.3: Po zakończeniu zajęć praktycznych ubiegający się zwraca nauczycielowi przedmiot inicjujący.

10.4: W przypadku zdania egzaminu ubiegający się otrzymuje wraz z mianowaniem własny przedmiot inicjujący.

10.5: W przypadku niezdania egzaminu ubiegający się może kontynuować naukę...”

„Do wyższej komisji egzaminacyjnej - odwołanie.

Postanowienie okręgowej komisji egzaminacyjnej, która odmówiła mi mianowania na stopień magiczny, uważam za stronnicze. Żądam ponownego rozpatrzenia mego podania...

Ubiegająca się, Z. Rozosz.

17.09.213”.

…W sprawozdaniu informuję, że okręgowa komisja egzaminacyjna rozpatrzyła dwadzieścia sześć podań o przyznanie magicznego stopnia, z których sześć złożyły ubiegające się płci żeńskiej. Podczas egzaminu prawo do mianowania potwierdziło dziewiętnastu ubiegających się, z czego jedna płci żeńskiej. Siedmiu nowo mianowanym przyznano czwarty stopień, dziesięciorgu - trzeci stopień i dwojgu - drugi stopień. Odmowę mianowania otrzymało siedmioro ubiegających się, z czego pięcioro - płci żeńskiej. Uzasadnienie odmowy ubiegającej się Zaji Rozosz: posiadając solidne przygotowanie teoretyczne, fizjologicznie jest ona niemal zupełnie pozbawiona zdolności dokonywania oddziaływań magicznych...

02.10.213.”

„Dziecko drogie! To nie jest egzamin z wilkołactwa, to kupa śmiechu! Współczynnik masy zerowy, co znaczy, że kózka waży sześćdziesiąt kilo, dokładnie tyle co pani! Co w tym trudnego?! Ale nie: to, w co się pani zmieniła, serdeńko, to raczej koza z nosa - ta pani kózka jest sprzeczna z naturą, pomijając nawet ten sprośny róż! Pięć kończyn - piąta zrogowaciała, ogona nie ma, wymiona... przecież w ludzkim obliczu ma pani wszystko jak najbardziej na miejscu, dziecko drogie... Czemu więc koza nie ma wymion?! Że głowa łysa, bez uszu, bez rogów - to jeszcze pół biedy... Na co pani ten stopień, dziecko drogie? Lepiej niech pani męża poszuka...”

* * *

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 90
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)